Zaskakujące Lądowanie rozdział 79

Zaskakujące Lądowanie rozdział 7979
Mia

   Ten szczeniak jest naprawdę durny. Musiał mnie całe trzydzieści sekund trzymać w wierze, że nie zabłysnęłam mądrością. Kołek jeden!
Obiecał jednak, jak najszybciej skontaktować się z Mariuszem, aby uzgodnić z chłopakami najbliższy możliwy termin. Według strony internetowej mają wystąpić na jakiejś imprezie w pobliżu miasteczka i na drugi dzień nic nie mają w planie, ale najlepiej się upewnić. Kai zgłosił się na ochotnika w kwestii ulotek, kiedy będziemy mieli więcej szczegółów. Tom natomiast zapewnił nas, że ma kogoś, kto stanie z nim ramię w ramię w kuchni. Stwierdził, iż po swoim trupie pozwoli mi wejść do swojej jaskini mięsa i przegapić Rocka- Buam na podeście, ponieważ Brutus bez skrupułów wydał moją tajemnicę siedzącym naprzeciw nas kuzynom. Największą niespodzianką dnia było, gdy Misiek poinformował nas, że Samuel spokojnie może towarzyszyć mi na urodzinach Juliana i już w piątek po mojej ukończonej pracy w UPS możemy śmiało palić gumy. Oczywiście Krakers nie miał pojęcia, o kim mowa, więc zaczęłam wyjaśniać, iż Jul to mój brat, lecz im więcej gadałam, tym coraz bardziej plątał mi się język. Wypicie drinka jednym duszkiem, nie było idealnym pomysłem, ale musiałam jakoś zabić tę Saharę w gardle po takim ładunku zdań. Zostałam świetnym obiektem ubawu trójki ojców Samtajl, z drugiej strony było to oczywiste, że mnie trzepnie. Jak się okazało, potrzebowali kozła ofiarnego do przetestowania nowego dzieła Kaia, co poszło mi dosłownie na robala. Kelnerki również miały super zabawę, widząc mnie wyłożoną przez pół stołu. Według mojego chłopaka poskładało mnie w dziesięć minut. Na głupie zapytanie, czy ‘łajdaczka’ nadaje się do karty z napojami, mogłam jedynie podnieść rękę w górę i pokazać mu like, co miało oznaczyć ‘jestem absolutnie na tak’. Dzięki Bogu Krakers miał na tyle litości i zrobił mi w ekspresowym tempie zapiekane ziemniaczki, a Sam zmusił do wypicia chyba z dwóch litrów lodowatej wody, zamrażając mi przy tym mózg. W chwili teraźniejszej jestem wdzięczna za te masochistyczne potraktowanie, bo mogę z nożem w ręku stanąć za metalowym stołem i dokończyć krojenie warzyw, nadrabiając stracony czas kucharza w przygotowaniach do pierwszych zamówień. Bulionowi jadaczka się nie zamyka, non stop mnie podziwia i chwali mnie za angażowanie się w ich biznes, jak i genialne pomysły, na które jeszcze nikt z nich nie wpadł. Jak tak dalej będzie mi tu słodził, to Samuel znajdzie mnie na podłodze w postaci karmelizowanego cukru. Z całą pewnością nie umiałby się oprzeć i wylizałby go ze smakiem, jak wszystko, co zawiera glukozę.
– Tom proszę cię, jeśli tak dalej będziesz mówić, to jeszcze pęknę z tych kalorii. Weź, zostaw sobie coś na deser – uprzedzam go, krojąc ostatnie plastry pomidora. Za moimi plecami rozlega się cichy śmiech, po czym zapada grobowa cisza. Odkładam ostrze i z zaciekawieniem odwracam się za siebie. Z przerażania zapiera mi dech w piersiach, gdy widzę klęczącego przede mną na jednym kolanie kucharza, trzymającego ręce za plecami. A ten co odwala? Dostał wycieku oleju z pojemnika czaszkowego?
– Mia. Słoneczko Samtajl, zechcesz zostać… – Zaczyna poważnym tonem. Chryste! Olej to za mało, chyba jakieś urządzenie ma za duże promieniowanie, skoro odchodzi już od zmysłów! – Moim króliczkiem? – Dokańcza, ukazując mi to, co trzyma za swoimi plecami. Zaczynam się tak głośno śmiać, iż jestem zmuszona skrzyżować nogi, by nie popuścić w gacie. Jednoznacznie, to jest więcej niż miłość.
– Tak Tom, zostanę – odpieram, rechocząc. Kiedy zaczynam się uspakajać, muszę otrzeć łzy śmiechu. Tego się nie spodziewałam. Krakers oddycha z ulgą, wstaje, podchodzi do stołu i odkłada trzymany w dłoniach przedmiot.
– Zainspirowałaś mnie. Potrzebuję twojej opinii czy nadaje się do menu. Ten hamburger nosi nazwę… – kładzie prawą dłoń na moim ramieniu, a lewą w powietrzu robi gest, jakby rzucał na przeciwną ścianę słowa. – ‘ Fala Tsunami.’ Spróbuj czy trafiłem w sedno. – Zachęca mnie. Przyglądam się temu gigantowi na porcelanie.
– Ależ on duży – stwierdzam, podnoszę górną część bułki i sprawdzam, co zawiera. Tom tłumaczy mi, dlaczego wybrał takie składniki, co odróżnia ten specjał od innych, tak samo z euforią mówi o pragnieniu stworzenia czegoś, czego jeszcze nie ma na rynku. Muszę przyznać, kreatywny to on jest, ale czy będzie smakować w takiej kombinacji, tego nie mogę sobie wyobrazić. Odkładam górną część wypieku.
– A teraz chcę, abyś w podziękowaniu… – Krakers przybliża się do mojego ucha i szepcze swoje sprośne fantazje związane z moimi ustami, rozpalając we mnie coraz większą ochotę, aż robi mi się wilgotno.
– Chcesz tego? – dopytuje, na co ja żwawo przytakuję. Zadowolony z mojej decyzji, kieruje dłoń do swoich spodni.

1 778 czyt.
100%206
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 870 słów i 5064 znaków, zaktualizowała 7 gru 2019.

6 komentarzy

 
  • nanoc

    nanoc · 18 gru 2019

    te ostatnie zdania mnie wbiły w podłogę, kuźwa co się będzie działo........   a teks jak zawsze doskonały

  • Margerita

    Margerita · 10 gru 2019

    łapka w górę krakers  

  • shakadap

    shakadap · 8 gru 2019

    Brawo. Wena Cię nie opuszcza. Dobrze napisane, jak zawsze. Już się nie mogę doczekać następnego odcinka.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • Aladyn

    Aladyn · 7 gru 2019

    Wiadomo było, że Samuel równie jaki i pozostali z entuzjazmem przyjmie wszystkie propozycje Mii.
    Zakończenie baaaardzo zastanawiające. Rozmowa z Krakersem z początku dwuznaczna...staje się jednoznaczna. I to aż do tego stopnia, że Mia potwierdza swoją ochotę na...  No właśnie - na co?  Czyżby?  

  • Gazda

    Gazda · 7 gru 2019 ·

    Jak zwykle zestaw na tak👌 A "Łajdaczka" boska nazwa(zdradzisz skład?). No i "Fala Tsunami" - bosko😄😄

  • Pani123

    Pani123 · 7 gru 2019

    krótko, ale jak zawsze fajnie jeden z moich  ulubionych tasiemców   druga 👍