Zaskakujące Lądowanie rozdział 4-5

4  
Samuel

   Nie wierzę! Mia to moja sąsiadka! Głupim można być, ale szczęście trzeba mieć! Idę do Mr. Muffin i śmieję się jak głupi do sera. Mój instynkt hieny został właśnie włączony i zrobię wszystko, nawet pójdę po trupach, aby ją lepiej poznać. Najpierw muszę dowiedzieć się, co wywołało u niej tę reakcję. Coś, co musiałem powiedzieć, wytrąciło ją z równowagi, tylko co?
   Wchodzę do piekarni, kupuję swoje ulubione wypieki: trzy bułki, cztery drożdżówki o różnym nadzieniu i pączka dla Mii. Każda kobieta uwielbia słodkości. Uśmiech maluje mi się na twarzy, kiedy wyobrażam sobie, Mię wbijając swoje zęby w miękkie drożdżowe ciasto, a marmolada wypływa jej z kącików ust. Mhmm… Shit! Znowu jestem twardy. I to cholernie twardy. Żadna kobieta nie wywołała na mnie takiego wrażenia na samą myśl o jej ustach. Nawet nie miałem takiego pędzla, gdy mogłem pierwszy raz zamoczyć w ciepłym, pełnym kiblu bezbarwnej farby. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego, co tak naprawdę mnie pociąga. Tak, przyznaję, lubię seks z papryczką, ale nie Chilli, ani Wasabi. Czasem lubię odrobinę tabasco, ale z umiarem. Ciekawe czy Mia jest ostra w łóżku? Po jej wyglądzie nie potrafię tego jednak stwierdzić. Zauważyłem jednak, że dzisiaj w rozmowach ze mną, w porównaniu do wczoraj strasznie tryskała jadem. 'Może wstała z butem na opak?' czort go wi.
    Przed powrotem do domu zatrzymuję się jeszcze w jednym sklepie z artykułami przeznaczonymi dla barów i restauracji. Mają wszystko, czego tylko dusza zapragnie, nawet i srajtaśmę, a ja potrzebuję coś do dekoracji stolików. Po dwóch godzinach szperania palcami grzebalcami, wychodzę w pełni pozytywnej energii z trzema pełnymi kartonami. Tylko wałkiem takim, jakim tylko ja mogę być, muszę skołować sobie taxi, przecież nie będę tego taszczyć taki kawał do baru, w dodatku sobie teraz mielę dynię, jak najlepiej zaprezentować moje zakupy, kiedy wraz dostaję olśnienie roku.' Ha! To będzie zabawne.' Złośliwy uśmieszek pojawia się na mojej twarzy. He, He

5
Mia

  Wracając z pracy, omijam bar Samuela szerokim łukiem. Nie obchodzi mnie, czy w nim jest, ale lepiej, aby nasze drogi się dzisiaj nie skrzyżowały, ponieważ nie ręczę za siebie.  
  Stojąc już pod moim blokiem, otwieram skrzynkę na listy, aby sprawdzić, czy dostałam miłosne ulotki reklamowe. Jakaś tam kartka jest. Otwieram i czytam „Jutro o 20: 00 w moim barze, inaczej sam cię do niego zaniosę… wiem gdzie mieszkasz.” Bez podpisu. - Really? Samuel ty… brak mi argumentów do tego typa! Naprawdę. Chcąc włożyć kluczyk do zamka, zauważam na klamce małą jednorazową torebkę, a na niej napis „Smacznego - Twój sąsiad.” Grrr, biorę ją z klamki, otwieram drzwi. Automatycznie wieszam klucze, ściągam buty i patrzę do środka mojego prezentu. W niej jest jeszcze jedna torebka, papierowa, którą rozchylam i..... trafia mnie szlag. 'Pączek?' Czy on w ogóle wie, co on robi? Chce przez to powiedzieć, że...?
Niech tylko capnę tego barana, a przekonam go jak grubo, głęboko, szeroko …
Rozlega się głośnie pukanie do drzwi. Z impetem je otwieram i widzę zadowolonego z siebie Samuela, lecz w ułamku sekundy rzednie mu mina. Rzucam torebkę z zawartością prosto w jego wizaż, która odbija się od niego i spada u jego stóp.
– Zeżryj to sobie sam! Wiem, że jestem gruba, ale to nie moja wina! – ryczę na całe osiedle. Zatrzaskuję drzwi przed jego nosem, a powstrzymywana tama puszcza. Zaczynam cicho szlochać, nogi uginają i zjeżdżam po drzwiach w dół. Podnoszę rękę do ust, aby powstrzymać odgłos płaczu.
Istne piekło.

3 018 czyt.
95%223
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 659 słów i 3756 znaków, zaktualizowała 7 cze o 11:20.

3 komentarze

 
  • nanoc

    nanoc · 12 września

    Nie rozczarowałem się, rozdział za rozdziałem jest Ok.  

  • nefer

    nefer · 9 lipca

    Świat jest mały, a akcja toczy się w niewielkim mieście, wszystko więc możliwe. Dwa krótkie rozdziały, pogłębiają naszą wiedzę o bohaterach, a zarazem konflikt pomiędzy nimi. Ale to zwyczajna rzecz, zanim zapłoną uczuciem miłości, muszą się trochę 'ponienawidzić". Takie prawidła gatunku. Na plus przyjmuję barwne, jędrne określenie stosunku (w myślach Samuela), za nietypowe dla mężczyzny i bardziej odpowiednie dla kobiecej natury uznaję natomiast jego przesadną troskę dotyczącą dekoracji stolików w barze, czemu poświęca w sklepie aż dwie godziny, plus rozmyślania jak to wszytsko ułożyć. Gdyby zajrzał do hurtowni piwa i tam wybierał gatunki złocistego trunku, byłoby to bardziej prawdopodbne. :-) Obawiam się, że w "męskich" barach dekoracje bywają raczej typowe, o ile w ogóle występują. Elementy "artystyczne" ograniczają się często do plakatów na ścianach i dużego ekranu z meczem Ligi Mistrzów. Ale może to bardziej wyszukany bar. Pozdrawiam.

  • Margerita

    Margerita · 6 czerwca

    łapka w górę no proszę Mia i Samuel są sąsiadami kto by się tego spodziewał