Zaskakujące Lądowanie rozdział 102

Zaskakujące Lądowanie rozdział 102102  
Samuel  
Trzy tygodnie i sześć dni później…  

  Dzisiaj zgodnie z opracowanym przez Mię planem startuje ostatni „Wieczór z Rocka- Buam” z konceptu „Więcej obsługi”. Pierwszy ich występ przyniósł nam duże plony, drugi przebił poprzedni, a teraz szykujemy się na rozgryzienie orzeszka. Według naszej księgowej, kelnerki i prawej ręki kucharza, powinniśmy mieć taki zysk, iż będziemy mogli przyjąć pięciu nowych pracowników. Oczywiście w dniu podpisania umowy, Mia okazała się twardą negocjatorką. Wiele zmienionych przez nią punktów w kontrakcie mi się nie podoba, a najgorszy z nich, to zastąpienie Noela przez Tsunami do czasu całkowitego bilansu, który zrobi po dzisiejszym wieczorze. Z ciężkim sercem zgodziłem się na te warunki, w innym przypadku nie miałbym szans wciągnięcia jej w nasz biznes. Faktem jest, że wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego kroku. Mia uregulowała kredyt, a za wcześniejszą spłatę dostała wypłacone procenty. Sumę tę przeznaczyła na prawo jazdy Juliana, który za parę tygodni zaczyna kurs.  
   Wypowiedzenie w UPS przysparzało Rysiowi największych zmartwień. Obawiała się problemów z ex-szefem ze względu na jej spontaniczność. Jej cykor był niepotrzebny, ponieważ tak jak przypuszczałem, Mimi po dwóch dniach dostała pozytywne rozwiązanie umowy ze wzorową opinią pracownika. Czego można było się po niej innego spodziewać? Mało tego, jej pomysł ze stroną internetową pubu zakończył się, po długich dyskusjach, sukcesem. Po zastosowaniu przeze mnie szantażu, na stronie www. Samtajl-Bar.com widnieje promienne zdjęcie Mii obok mojego. Na profilu umieszczone są zdjęcia z lokalu, loggia VIP, menu, godziny otwarcia, terminy imprez, a w szczególności zdjęcia grupowe oraz pojedyncze naszego teamu. W ciągu kilku dni liczba gości wzrosła dwukrotnie. Teraz rezerwacja dotyczy nie tylko obszaru szych, ale także stoliki dla wesołego wypadu po pracy na piwo, czy też świeżo zakochanej parki, która chce sobie zjeść sałatkę i wypić parę koktajli. Goście muszą zaklepać sobie miejsce z parudniowym wyprzedzeniem. Największą radością jest opinia klienta… i tu proszę ja państwa… cztery przecinek osiem gwiazdek na pięć możliwych. Same pozytywne komentarze i pochwały dla kelnerek, uznanie dla kucharza i poważanie dla gospodarzy. Cały czas się pytam, jak Mia tego dokonała, ale odpowiedź jest prosta. Wystarczy jedno kliknięcie na stronkę i oczy widzą Falę Tsunami, a obok trzy mieszanki i świetlisty uśmiech mojej Lady trzymającą wraz ze mną szyld „Zapraszamy”. Na wspomnienie dnia sesji zdjęciowej zaczynam się cicho śmiać. Zwłaszcza z ujęcia na pierwszą stronę. Tak naprawdę Mia syczała przez zaciśnięte zęby „Masz baty, Brutus.” Z czego zacząłem się głośno rechotać, porywając ją moim rozbawieniem. W taki sposób powstał dla nas niezapomniany pierwszy dzień pracy z Mią na pokładzie. Najbardziej uwielbiam chodzenie razem spać, wspólne pobudki, śniadania i zdolności kulinarne mojej dziewczyny, która często wymienia się przepisami z Knorrem. Ich dyskusje przypominają trzylatków w piaskownicy lepiących babeczki z piasku. Naszą nową rutyną są poniedziałki pod mottem „Dwie godziny z Bergerami”, którzy również uwielbiają polskie potrawy z repertuaru mojej pańci, lecz dla mnie najważniejsze jest szczęście Mii, którego nie ukrywa. Kobieta nabrała pewności siebie, zaczyna na nowo żyć, a ostatni atak miała dwa dni po podpisaniu umowy, zanim razem pojechaliśmy uregulować dług. Trochę świrowała, ale to była pestka. Nic, czego nie umiałbym ogarnąć.  
   Karin, Lilly, Sabrina i Joschua, choć chcieli się dowiedzieć, co tego pamiętnego dnia zaszło, nie dowiedzieli się niczego i też tak pozostanie. Natomiast euforia, jaką dał z siebie team na wieść o nowym pracowniku baru, utrzymuje się do dzisiaj. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 
– Sam! Rusz tyłek. Musimy się zbierać po Długiego. Będzie za dwadzieścia minut! – woła, kiedy ja mam ciężkie posiedzenie na tronie w pałacu kafli.  
– Nie panikuj. Przecież chłopak umie sam wyjść z pociągu, nie potrzebuje pomocnej dłoni, by opuścić peron, a tym bardziej ma nogi, aby przyjść siedem metrów do wyjścia. Już nie rób z niego dzieciaka – odpowiadam całkowicie rozluźniony, a w głębi ducha modlę się, aby nie dostała wiatru o mojej niespodziance.
– Ale nie chcę, żeby na nas czekał, mogą być korki. – Kiedy Mia zaczyna tego typu tyrady, wiem, jak mocno jest zestresowana. Opuszczam łazienkę, zastając Mimi owiniętą po same oczy szalikiem, w czapce na głowie i butach eskimosa na nogach. Przekręcam oczami, wsuwając stopy w  adidasy do kostek i narzucam kurtkę, nie zapinając jej.  
– Kotku, ty wiesz, że na dworze nie ma śniegu i są dwa stopnie na plusie? – pytam gotowy do wyjścia, biorąc jej dłoń w swoją.  
– No i co? Wolę być przygotowana na czarną godzinę – burka spod wełnianego szala, na co z uśmiechem kręcę głową, dając jej buziaka w skrawek odkrytej skóry na wysokości kości policzkowych.  
– Mój głupol.  
– Moja purchawka. Mam nadzieję, że umyłeś ręce, użyłeś szczotki i uchyliłeś okno – przebąkuje. Cała ona, nie musi mi przypominać o takich rzeczach, w końcu zostałem przez nią wytresowany jak rasowy pies, lecz nie szkodzi się z nią podroczyć, by zabić stres związany z noclegiem „zespołu” w moim mieszkaniu.  
– Po co mam myć ręce? Właśnie wycieram je o twoje rękawiczki. Co do szczotki, którą masz na myśli? A okno jest zamknięte, w końcu nie wiem, kiedy nadejdzie czarna godzina – odpieram całkowicie poważnie, zaliczając od niej pięść w klatkę.  
– Głupi jesteś! – mamrocze z rozbawieniem w głosie. – Dzięki – dodaje zacznie rozluźniona. Otwieram drzwi, wskazując mojej Damie pierwszeństwo.  
– Mówiłem serio.  
– Nieprawda. Znam twój ton, kiedy chcesz mnie wrobić. – Daje kontrę.  
– Ale ja naprawdę o tym zapomniałem przez twoje poganianie. – Wkręcam ją jeszcze bardziej.  
– Słyszałam wodę.  
– Spłuczki.  
– Kranie.  
– Sedesie.  
– Nawet ręce wytarłeś.  
– Bo ich nie myłem.  
…  
  Wychodząc z samochodu pod dworcem, Mia dalej ciągnie naszą zaczętą w mieszkaniu dyskusję, nie zauważając zbliżających się do nas osób.  
– Specjalnie zerknęłam, czy okno było uchylone.  
– Bo go nie zamknęłaś, kiedy byłaś rano na zebraniu jelit, przez co klejnoty mi się zmniejszyły przy tych minusowych temperaturach.  
– Wykluczone, skrzypnięcie zawiasów wskazywało na…  
– Na co, sis? – wtrąca się jej brat, a Mia zamiera z otwartą buzią, odwraca się o sto osiemdziesiąt stopni i piszczy jakby wieki, a nie dwa tygodnie upłynęły od ostatniego spotkania. Wiedząc, jakie drogie są bilety kolejowe i jego fatyga, postanowiłem więc to wynagrodzić i wykupiłem do końca roku karnet zniżkowy, umożliwiając w ten sposób przyjazd także Dianie, kiedy tylko zechce. Natomiast po nowym roku Długi będzie mógł przyjeżdżać samochodem, ale do tego czasu, nie puszczę pary z ust.  
– Julek! – Dziewczyna rzuca mu się na szyję niczym na ponton w czasie powodzi. Aj, te kobiety, bez nich byłoby smutno. Krasnal opuszcza swój plecak, bierze swoją siostrę w objęcia, a mi maluje się szeroki wafel. Julian w dniach imprez jest dla nas naprawdę ogromną pomocą. Kai zaczął odliczanie dni do zakończenia jego szkoły. Wolałby, aby już od zaraz był cząstką naszej małej Samtajl rodziny. Nie mogę zaprzeczyć, młody pobił ostatnim razem samego siebie. Chłopak bez dwóch zdań ma smykałkę.  
– Daj mi się też przywitać – mówi Diana, której Mia widocznie jeszcze nie zauważyła. Głowa mojej Lady gwałtownie wystrzela w górę, odwraca ją w lewo i piszczy jeszcze głośniej. Uwalnia się ze szponów młodego, biorąc swoją rodzicielkę w ramiona.  
– Mama! – mówi łamiącym głosem.  
– Mimi. 
Jul podchodzi do mnie, daje mi grabę z klepnięciem w plecy. Dzięki opatrzności, że przyzwyczaiłem się już do siły Tysona.
Po przywitaniu się z panią Dosch, Jul nie może się powstrzymać.  
– Baby siedzą z tyłu – zanim Mia może zareagować, Krasnal zapina już pasy. Jestem przygotowany na ustną przemoc, lecz Mimi macha dłonią i frachtuje swój zadek na tylnym siedzeniu. Kompletna nowość. Szkoda, że „smród” nie zna umiaru w prowokowaniu siostry. Po trzech minutach jazdy zarabia lepę w czachę i krótkie info, że zamiast zająć się trzepaniem koktajli, będzie szorować kible. Wystarczy jedno spojrzenie we wstecznym lusterku, bym poznał prawdę. Zdecydowanie Długi jest ślepy i nie widzi gwiazdek w oczach siostry.  
   Kwadrans później w barze zaczyna zbierać się reszta ekipy. Tak jak poprzednio do dyspozycji mamy Hannę oraz Teresę w roli kelnerki, a dla Toma Andreę wraz z Dianą i moją mamą. Może mój plan był perfidny, ale chciałem je ze sobą zapoznać i z zadowoleniem przyznaję, że to jest najlepszy pomysł, jaki kiedykolwiek miałem.  
Kobiety rozmawiają bez kropki i przecinka. Mia, jak to nasz Big Boss w tych okolicznościach rzuca rozkazami. Drzwi do lokalu otwierają się i zespół przekracza próg. Muszę znieść standardowe borowania w plecy, wysłuchuję pochwał względem Mii, która z tygodnia na tydzień coraz bardziej rozkwita, a także zdzierżyć zachwycenie Dianą przez Paula. Julian z Devinem i Joschuą są już niczym starzy przyjaciele. Will ze skoncentrowaną miną pochłonięty jest dyskusją z resztą pracowników.  
– Sam? Zastanowiłeś się, jak wszystkich pomieścimy? – szepcze moja pani do ucha, siedząca tuż obok mnie. W jej głosie słyszę lekkie zmartwienie. Jest naprawdę słodka, kiedy łamie sobie głowę pierdółkami.  
– Kotku, nie masz innych problemów? Przecież bym nie wpuścił tych patałachów do mojej budy. Musiałem coś wymyślić, abyś zmieniła pościel – odpieram ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy, a ona robi duże gały.  
– Brutus! To ja ci niepotrzebnie odpicowałam całe mieszkanie?! – warczy. Jej upiorny wzrok mówi wszystko.  
'Hopla.'



Od Autora
Rozpisywać się nie będę.
Nie bądź fajka i daj lajka :)
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1757 słów i 10330 znaków, zaktualizowała 15 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Margerita

    Łapka w górę Miał się rozkręca

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję bardzo.

  • Shogun

    Zakończenie, jak zawsze mistrzowskie :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję serdecznie.
    Zakończenie... nic o tym nie wiem
    :wstydnis:  :)

  • Shogun

    @AHopeS Ale ja wiem ;)

  • AHopeS

    @Shogun skoro tak jest, to bardzo mnie cieszy taki komplement.

  • Shogun

    @AHopeS ;)

  • Basiaa

    Kochana autorko, zakochałam się w Twojej twórczości, fajne wątki, dialogi, czytam jednym tchem.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję bardzo.  :)

  • nanoc

    No, no po prostu brak słów, same superlatywy się cisną, nic innego nie przychodzi do łba. :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • shakadap

    Brawo! Kiedy następny odcinek?
    Pozdrawiam i powodzenia!

  • Aladyn

    Miło czytać, że wszystko zaczęło układać się jak najlepiej. Bezstresowe rozstanie Mii z poprzednim pracodawcą, rozkwit Samtajl-Baru dzięki jej zdolnościom, jej relacje z Samem i współpracownikami.
    A dyskusje i słowne gierki Mii z Samem, to prawdziwe perełki humoru. Gratulacje.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.

  • Wili

    To opowiadanie jest jak czekolada , z każdym kawałkiem chce więcej ;D

  • AHopeS

    @Wili Dziękuję.