Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 94 - 95

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 94 - 95... 3 ...


94
Mia
Pięć tygodni później…
  
   Dzisiaj są urodziny mojego, coraz bardziej uwielbianego przez dziewczęta brata. Od tego dnia, gdy Brutus upił go Johnnem Walkerem, kurdupel nie dość, że płakał jak dziewica, to rzygał dalej, niż widział i dwa dni chodził do tyłu, nie wiedząc, co się wokół niego dzieje, aż w końcu wytrzeźwiał, by stać się bardziej… męski? Dojrzały? Nie wiem jak to określić, ale jedno jest pewne. To, co zdziałał Samuel, pozytywnie wpłynęło na Juliana. Dotarło do mnie, że sprawy między chłopakami zostaną ich sekretem, dlatego nie dociekam, nie pytam, a tym bardziej nie wnikam w szczegóły. Bardzo mnie cieszy ich nowa więź. Natomiast mama wtedy wyznała, jak przebiegło pierwsze spotkanie ze Svenem, ojcem Pascala. Wspominała ich rozmowy podczas wolnych chwil oraz jego zwracanie uwagi na drobiazgi. W sumie nie musiała zdradzać każdego szczegółu, bo widziałam blask w jej oczach. Tak samo czuję się przy moim szczeniaku. Wystarczy miły komplement, mała rzecz, troszkę uwagi płci brzydkiej, by poczuć się docenianą. Dlatego pomimo wielu zaprzeczeń z jej strony, zachęcałam ją, aby puściła wodze i dała szansę na to, co będzie dalej. Tę samą możliwość dał mi Brutus, czyli czas na odrastanie piór, by móc się wybić w górę.
W trakcie tej rozmowy zamówiłyśmy piękne meble, wózek z pasującymi fotelikami samochodowymi oraz pierwszą wyprawkę dla Jasia i Małgosi. Co do imion bobasów do tej pory nie możemy się zdecydować przez ciągle mieszające nam w głowach Sam-family, dlatego pytanie „Gdzie ja do diaska wylądowałam?” po ponad roku czasu, nie zostało wyjaśnione nawet przez Rutkowskiego.  
  Zraniony obojczyk Samuela jest już prawie zgojony, lecz bywają momenty, kiedy muszę mu przypominać, by nie nadwyrężał go podczas mieszania koktajli. Jul bardzo dobrze sobie radzi za barem, a zdarzenie sprzed dwóch miesięcy korzystnie wpłynęło na biznes młodych szefów, do których nareszcie należy Kai. Obecnie, dzięki kolejnym nowym pracownikom, Night jest czynny od piątku do niedzieli, bez potrzeby zamykania w tych dniach pubu.  
Z powodu wzrastającej klienteli musieliśmy powiększyć jaskinię alkoholu. Przenieśliśmy biuro do czwartego pokoju mieszkania, w którym mogę spokojnie pracować nad księgowością obu lokali. Dwa tygodnie temu dostałam powiadomienie z sądu, iż rozprawa odbędzie się dwudziestego października. Według Gelnera, mi i Florianowi nic nie grozi, bo to ja byłam głównym celem ataku, w którym Samuel został poszkodowany, jednak każdy zbliżający się dzień rozprawy, sprawia coraz większy supeł żołądka. Tak, jakbym połknęła tonę kamieni.  
– Kochanie, czemu mnie nie uprzedziłaś przed tym czymś? – skarży się Sam,
– Nie marudź. Zaraz zjawi się wsparcie – upominam go, patrząc na kompletnie załadowany minibus z mebelkami. Szafa, komoda, dwa łóżeczka z całym wyposażeniem od materaca po pościel. Wózek w neutralnym kolorze oraz foteliki, kosztujące razem więcej niż czynsz mieszkania, a to dopiero początek, ponieważ brakuje jeszcze ciuszków, zabawek, środków pielęgnacyjnych czy smoczków!
– Łoooo! Migdałek, co ty? Cały sklep dziecięcy wykupiłaś? – padają za mną miłe, powitalne słowa Miśka. ‘Hej, to nie moja wina, że sklep ma ogromny wybór asortymentu!’
– Stary, radzę ci zablokować konto bankowe. – Tom.
– I to ma być ta urodzinowa niespodzianka, jaką dla mnie przygotowałaś? Siłownia z samego rana? Wielkie dzięks, sis! – zrzędzi Julian.
– Również was serdecznie witam, pierdoły. – Podchodzę najpierw do Toffika, następnie Krakersa, a na koniec do Jula, składając przy okazji życzenia urodzinowe. Mój brat ma już dziewiętnaście lat. Jak ten rok szybko upłynął.
– O imprezę się nie martw, Teresa, Stefan i Riri się tym zajmują.
– Oh Ne… Zaoszczędź mi tego, sis! Typowa banda różowej landryny, a na ich czele So-ryjek – lamentuje brat, nie mogąc powstrzymać dokuczliwego przezwiska dla Sorayi. Jednak za mało dostał ode mnie słownej wciry. Wtem Krasnal dostaje świstaka w tył głowy.
– Słyszałem to – upomina Kai z uśmiechem na twarzy. On również uwielbia wysłuchiwać ich dogryzek, lecz są dla niego pewne granice, które nietrudno zauważyć… Tylko mój brat, gdy znajduje się w transie haseł z tysiąca i jednej nocy tego nie widzi, Riri z resztą też nie. Wielokroć musieliśmy przerwać ich wspólne riposty.
Jak ja to mówię ”Kto się lubi, ten się czubi.”  
  Niczym machnięciem różdżką, cały ładunek w niespełna pół godziny został przeniesiony do pokoiku pomalowanego w różnych pastelowych barwach, lecz meble będą zapakowane, do ostatniego tygodnia przed porodem. Przy okazji mam gratisowe wysłuchiwanie śmiesznych skarg, żartów lub docinek. Nagle Karin, Hanna i Paula wpadają do naszego mieszkania, jakby je diabły ścigały.
– Mia! Masz problem! – Hanna.

95
Samuel

   Drapię się za uchem, bo nie wiem, co mam o tym myśleć. Już pomijam fakt, iż za trzy godziny startuje urodzinowa impreza szwagra. Mimi potrzebuje w ostatnich tygodniach wieczności, by wybrać garderobę, wpadając w międzyczasie sto razy w płacz. Dodatkowo potrafi pięć razy zmyć makijaż, aby nałożyć taki sam jak poprzedni. Więc gdzie na litość męskości miały dziewczyny rozum, żeby krótko przed wyjściem zorganizować zamach wywrotką na nasz salon, zasypując go Bóg wie czym? Jedyne, co widzę to dwie góry i to jedną większą od drugiej. Mniejsza to zabawki, a druga… Mont Everest zszytych mini ubrań. Oczywiście Jul z Miśkiem niczym dwulatki wzięli pod lupę bambetle, testując ich zastosowanie, a Knorr ze śmiechem wyrywa je im z dłoni, by się nimi pobawić. ‘To dopiero braki z dzieciństwa!’
– Yyy… dziewczyny w Baby blues, możecie mi wyjaśnić, CO TO MA BYĆ? – Przerywam im podniecenie śpioszkami, wskazując na kupę łachów.
– Milcz i się ciesz, że nie musisz nic kupować. To jest warte moją całą wypłatę zapracowaną w twojej budzie. Jak nie dwie wypłaty. – Karin.
– Urbanka, zabawki, drobnostki, których w końcu mogę pozbyć się z piwnicy. – Paula.
– Osobiście będziesz kiedyś wdzięczny za pozbycie się tego nawet za free. – Hanna.  
– Patrz Sam, nie są one słodkie jak te śpioszki… – mówi Mia z zachwytem, nagle marszczy brwi. – Właśnie! Gdzie one są? Pakowałam je w ogóle do kartonu?! – woła przerażona, wstając powoli na nogi z połkniętym tureckim arbuzem pod pięknymi dużymi piersiami. Krótko się zastanawiam, o czym ona mówi, a za chwilę przypomina mi się akcja w Netto sprzed dokładnie roku, lecz milczę, bo widzę Juliana, który jak w kalamburach wskazuje, aby zachować ciszę. Widocznie chce nam przekazać, że wie, gdzie znajduje się kawałek różowej szmatki.  
– Kochanie, nie mam najmniejszego pojęcia, o czym mówisz – odpieram, robiąc się za durnia, a tak na serio jestem ciekawy, co też szwagier przeskrobał.
– W tamtym roku… – Zaczyna Mia , a Jul za jej plecami najpierw kładzie sobie obie dłonie na szyi. „Udusi.” Następnie robi gest owinięcia sznura wokół karku, „Powiesi.” Kolejne jest wbijanie czegoś w brzuch „Zadźga.”  
Ciężko się skoncentrować nad słowami żony, jednocześnie patrząc na wygłupy Długiego i utrzymać kamienną twarz. Właśnie młody chce zrobić następny gest, lecz przypadkowo kopie w stos zabawek. Mia przestaje gęgać i odwraca głowę w jego stronę. Paula zakrywa usta poduszką, Tom gryzie się w pięść, Kai spogląda wszędzie, byle nie na Tsunami, Hannie podejrzanie drgają wargi, a Karin, jak to Karin, nic ją nie rusza, albo umie dobrze udawać.
– Julek, co ty wyprawiasz? – pyta go sis ze zmarszczonym nosem.
– Nic, dostałem skurczu w łydce – odpowiada z wygiętą miną, by uwierzyła. ‘Jaki aktor! NO nie wierzę!’
– No i wtedy chwyciłeś… – Mia z powrotem powraca do wątku, w którym się zatrzymała, a jej brat wkłada sobie dwa palce do ust, mając na myśli lufę. Naciska spust, za chwilę wskazuje aureolę nad głową, składa ręce do pacierza i zaczyna machać rękoma na wznak aniołka z uniesionymi ku niebu wzrokiem.  
‘Właśnie chłopak zestrzelił ptaszka!’  
Tuszując rozbawienie, przyciskam dwoma palcami nasadę nosa.
– Kochanie, naprawdę nie wiem, gdzie je dałaś – jęczę w rozpaczy, zduszając tym narastający rechot w gardle.  
– Jul zapomniałeś dodać „Poćwiartuję” oraz „Wycisnę flaki”. – Mina Słoneczka jest nieodgadniona, a głos grobowy.  
‘R.I.P szwagier.’


Od Autora
Kiedy ciemność nastaje  
Kolejny rozdział ZL powstaje  
Spodobała Ci się bajka?  
Nie bądź żyła i daj lajka.  
Pozdrawiam AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1505 słów i 8842 znaków.

2 komentarze

 
  • bosman

    Boki zrywac Jul grabi se u siostry zobaczymy co z tego wyniknie. Pozdrowienia i wesolego kuligu snieg dopisuje

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo🙂

  • shakadap

    Świetne. Uśmiałem się.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.  
    Miło przeczytać, że wywolalam uśmiech na twarzy. :)