Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz. 10

Wyczułam, o co chodzi mamusi. Nie chciałam jej wprowadzać we wszystko, więc powiedziałam tylko najważniejsze.
– Powiedziałam mu, że jestem niepełnoletnia i żeby nawet nie myślał o tych sprawach. Z tego co wyczułam, ma poważne zamiary i jest na wysokim poziomie moralnym i duchowym. Nie kłamie. Szczerze mówiąc, sporo zapunktował, mimo że na początku naszej rozmowy trochę mnie zirytował.
– Trudno w to wszystko uwierzyć, ale wiemy, że nie zmyślasz. – powiedziała mama i spojrzała na Daniela.
– Gdyby wszystko poszło dobrze, będziemy go mogli poznać? – zapytał Daniel.
– Niestety. Zwykły śmiertelnik nie może zobaczyć Śmierci i nadal żyć. Jeżeli coś się zmieni, to wam powiem. Moc mam od Stwórcy i mam pomagać w zwalczaniu zła. Nie pytałam Abhisa, ale to zrozumiałe, że będziecie chronieni. Jednak nikt prawdopodobnie nie będzie wiedział, że jestem specjalna. Co będę dokładnie robić, nie wiem. Jak na razie Roger mi obiecał się poprawić i nie słyszałam więcej o aktach przemocy z jego strony. Teraz jest w jakiejś innej szkole. Frank też chyba dotrzyma słowa. A teraz najbardziej emocjonalne – wzięłam ich za ręce i na wszelki wypadek przesłałam spokój – byłam w epicentrum wybuchu. Nie przypuszczam jednak, że ja byłam celem. Skoro Bóg mnie wybrał, dał mi moc. Jednak czuję, że tak jak wszyscy, będę odpowiadać za swoje czyny. Większa moc, większa odpowiedzialność.
– Kto by pomyślał, że to cię spotka. – powiedziała mamusia.
– I nas – dodał Daniel.
Tak, nie wiem dlaczego. Nie czuję, że przez to jestem inna. Ze spraw przyziemnych. Sara jest bardzo smutna. Jej rodzice zaczynają się mijać, a powodem jest stres związany z pracą pana Toma. Obiecałam jej coś z tym zrobić. Z drugiej strony czuję, że tam u nich dojdzie do przełomu. Tom zrozumie i wrócą tutaj. W razie jeżeli by się tak stało, pomożecie? Sara płakała i boi się, że w jej domu dojdzie do rozwodu. Czuję, że ma depresję. Nie mogę na to pozwolić a z drugiej strony mam nieco związane ręce. Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie.
– To prawda, córeczko – powiedziała mama
Daniel słuchał i nic nie mówił. W końcu jednak uznał, że musi przerwać ciszę.
– Wiesz kochanie – zwrócił się do mnie – zawdzięczam ci wiele. Zawsze sądziłem, że dzięki tobie mam największy skarb, twoją mamę, ale się myliłem. Mam dwa skarby i naprawdę, z ręką na sercu nie mogę powiedzieć, który jest droższy. Mam to szczęście, że pokochałem twoją mamę i pokochałem ciebie. Mam to szczęście, że twoja mama pokochała mnie, ale nawet gdybym chciał to rozdzielić, to nie potrafię, bo ty również pokochałaś mnie. A teraz kiedy wiemy, że jesteś najbardziej tajemniczym człowiekiem, jakiego znał świat, dowiadujemy się, że nie tylko my cię kochamy, ale ktoś, kogo wszyscy się obawiają. I tylko szkoda, że nigdy nie będziemy mogli poznać wybrańca twojego serca. To znaczy, go poznamy, ale nie w tym, dla rodziców najważniejszym momencie.
Słuchałam, co mówił i nie wierzyłam, co słyszę.
– Chcesz powiedzieć, że Abhis mnie kocha?
– A z jakiego innego powodu by cię wybrał? Sądzisz, że jest jak większość mężczyzn i chodzi mu o... – Daniel zatrzymał się, bo niechcący mógł powiedzieć coś czternastolatce, czego nie powinien.
– Nie powiedziałam jeszcze tak. Musi się postarać, zdobyć moje serce jak ktoś, kogo kocham – spojrzałam na niego, żeby wiedział, że mówię o nim.
– Czy naprawdę tak musi być? Popatrz na mamę. Czy Aria musiała zdobywać twoje serce?
Kiedy to powiedział, od razu uświadomiłam sobie coś. Daniel także nie musiał. To się stało z pewnością kiedy weszłam do jej pracowni, by zapytać, jak się ma. Już wtedy był mój, a ja jego. Pewnie w tym samym momencie kiedy pokochał Arię, moją mamusię, pokochał również mnie, a ja jego. Cóż, dałam niezła odprawę Abhisowi, ale czy w pierwszym momencie kiedy go zobaczyłam, nie stało się coś w moim sercu? Tylko ja wiedziałam, że jego wygląd miał marginesowe znaczenie. To było coś z innej półki. Pociąg fizyczny jest czymś odrębnym od miłości, mimo że pozornie wydaje się nam, że tak nie jest. W tej właśnie chwili musiałam przyznać przed samą sobą, że byłam dużo bardziej dorosłą, niż wskazywała moja data urodzenia. Pewnie przez pierwsze siedem lat byłam dzieckiem, potem przez następne tylko starałam się być modą dziewczynką, ale nigdy tak nie było. Pewnie stałam się dorosłam tego dnia kiedy uznałam, że szpinak mi nie smakuje. Zamiast rozwodzić się nad złożonością uczuć, podeszłam do nich, przytuliłam i mamę i Daniela i siedzieliśmy tak prawie godzinę bez jednego słowa.
– Może coś da się zrobić w tej sprawie i go poznacie. Mam nadzieję, że zachowuje się z godnością i teraz nie podsłuchuje. Aha i jeszcze jedno. Od dzisiaj noszę tylko sukienki i spódnice o długości powyżej połowy łydki, lecz mogą wszystkie być do kostek, dobrze?
Jako odpowiedź zobaczyłam, kiwniecie głowy u mamy i u Daniela i długie ich spojrzenia w moim kierunku.  
Resztę wieczoru spędziliśmy jak zupełnie zwykli ludzie. W pewnym sensie oni byli zwykli tylko ja nie, ale z tego właśnie powodu bardzo chciałam rozkoszować się każdą taką chwilą. Jak każdego dnia pożegnałam ich przed nocą. Pocałowałam mamę w policzek, a potem Daniela i poszłam do siebie.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć. O tym zamachu. Dlaczego uznałam, że to był przypadek? W sensie, że ktoś bardzo zły chciał zabić niewinnych ludzi. Coś mi nie grało. Ładunek wybuchowy znajdował się dokładnie pode mną. Czy istniała szansa, że ktoś chciał zabić właśnie mnie? Tylko jak mógł wiedzieć, że będę właśnie stać tam o tej porze. Zaczęłam analitycznie myśleć. To miało sens i był ktoś, kto mógł to wiedzieć. I poznałam tę istotę w dniu dzisiejszym. Musiałam to przedyskutować z kimś, kto mnie wybrał. Ponieważ nie chciałam czekać, szepnęłam tylko cichutko.
– Abhis.
Pojawił się natychmiast. Czyżby był tu i czekał? Musiałam, odrzuć tę myśl natychmiast. Przecież był wszędzie, tym pewnie nie różnił się od Boga. Musiałam się dopowiedzieć od niego tylu rzeczy. Sądziłam, że przyjdzie do mojej sypialni, ale nie rozumiałam jeszcze mechanizmów materialno–duchowych.
Widziałam moją sypialnię, ale znowu znalazłam się w tym dziwnym obszarze. W zaświatach.
–Tak, Xsandu?
– Abhis, nie możemy się spotykać na Ziemi?
– To jest możliwe, ale robię to dla bezpieczeństwa, że tu cię spotykam. Normalnie każdy mnie może zobaczyć tylko raz.
– O, naprawdę? To czemu powstało powiedzenie, śmieć mu zaglądała w oczy kilka razy lub podobne zaglądał śmierci w oczy?
– Znowu nieprawdziwy mit. Człowiek umiera tylko raz.
– A śmierć kliniczna?
– To wy ludzie daliście taką nazwę. Człowiek umiera raz. Wszystko inne to nie śmierć.
– No dobrze, skoro mówisz. Czyli możemy się spotkać na Ziemi?
– Wybrałem cię i mogę to zrobić tylko z tobą.
– Gdzie?
– Na środku oceanu, na bezludnej wyspie, na Arktyce lub na Saharze. Jednak w tych wypadkach muszę dodatkowo zakłócać wasze zdobycze techniki, czyli satelity. Nikt żywy nie może mnie zobaczyć poza chwila śmierci. Nikt. Nawet zdjęcie mojej osoby by zabiło każdego, kto by je zobaczył.
– Tu gdzie jesteśmy to zaświaty, tak? Nie świat materialny i nie świat duchowy. Dlaczego Lucyfer mnie tu znalazł?
– Widzisz to bardzo zła istota. Praktycznie wszystko robi tylko z jednego powodu.
– Z jakiego?
– Chce udowodnić swojemu Stwórcy, że Bóg się myli i że ludzie wolą jego.
– Czasami i ja mam takie wrażenie.
– To krętacz i mistrz iluzji. Wszystkie troski, łzy i cierpienie na Ziemi są z jego powodu, a ludzie w swojej ignorancji oskarżają Pana, że jest niesprawiedliwy, nie ma litości, a niektórzy uważają, że jest zły, bo dopuszcza, a nawet niektórzy twierdzą, że to Pan sprowadza zło.
– Jest chyba ciężko zrozumieć Boga?
– Nie tak bardzo, chociaż...
Patrzyłam na piękną twarz Śmierci. Ileż uczuć tam dostrzegłam!
– Co chciałeś powiedzieć, Abhisie?
Popatrzył na mnie z taką miłością, że poczułam, że mi nogi miękną w kolanach.
– Chciałem coś powiedzieć o sobie, ale nie wiem, czy chcesz o tym słuchać.
– Oczywiście, że chcę. Chce cię poznać.
Teraz dostrzegłam jakby ból na jego pięknym licu.
– Mówią o mnie, że jestem bez litości. Zabieram życie małemu dziecku, matce, nastolatkowi, który dopiero zasmakował słodyczy życia. Ludzie sądzą, że nie mam uczuć, a to nie prawda. Sama wiesz, co mam na myśli. Znasz kogoś takiego.
Miał rację. Robiłam wyjątek dla mamy, Daniela, a potem Ethana i ostatnio zaczęłam dla Sary. W stosunku do innych starałam się nie mieć uczuć. A przecież nie było to prawdą. O ile gorzej miał Abhis. Ale jeżeli on musiał, bo miał polecenie od Boga, czy zatem Bóg był bez uczuć? Z pewnością nie, więc, dlaczego ten świat niósł tyle zła, cierpienia i łez? Zapytałam o to mojego wybranego. Och! Czy naprawdę tak pomyślałam? Może i tak było, ale nie chciałam go o tym informować, że już chyba dokonałam wyboru. Poza tym dokonać wyboru, a pokochać to co innego. Wiedziałam, że i o to muszę spytać Abhisa. To Daniel mi powiedział, że Abhis musiał mnie pokochać, dlatego mnie wybrał, ale sam pan Śmierć o ile pamiętam, nie wyznał mi jeszcze miłości.  
– Czyli czujesz coś gdy zabierasz życie, tak? Wiem, wiem, dech życia, ale dla ułatwienia będę tak mówić.
– Oczywiście. A skoro ja o ile bardziej ten, który mi każe to robić. Jedyną istotą, która ma z tego satysfakcje to ten osobnik o złotych lokach i błękitnych, jak moje oczach.
– Wiem, że byłeś bardzo zły, ale pozwól mi jeszcze chociaż raz porozmawiać z Lucyferem. Nie mogę go tak zostawić.
– To nie jest dobry pomysł. Odradzam, ale nie mogę ci zabronić.
– Dziękuję. Tak naprawdę jeszcze pomyślę, czy chce go zobaczyć. W pierwszej chwili chciałam zrobić to tylko by wzbudzić twoja zazdrość, ale teraz powód się zmienił. Poprosiłam, żebyś przybył, bo zaczęłam myśleć o tej tragedii. Bomba wybuchła dokładnie tam gdzie stałam. To nie mógł być przypadek. A skoro nie to, kto mógł wiedzieć, że ja tam będę.
– Daniel i Aria.
– Nie chcesz powiedzieć, że oni mają coś z tym wspólnego? – poczułam gęsią skórkę.
– Oczywiście, że nie. Sama wiesz kto za tym stoi. Musisz poznać pewne mechanizmy. Technicznie nie mogę znać twoich myśli, mogę je jednak znać tylko z jednego powodu. Bo mam do ciebie uczucie. Prosiłaś jednak, bym nie zaglądał do twojej głowy, to tego nie robię.
– Powiedziałeś, że masz uczucie. Co chciałeś przez to powiedzieć? – trochę go nacisnęłam.
Znowu się lekko zarumienił. Pewnie nikt z największych myślicieli by nie przypuszczał, że pan Śmierć może się rumienić.
– Myślałem, że wiesz. Wybrałem cię z pewnego powodu.
– Wiem, że nie masz doświadczenia w tych sprawach, chociaż nie rozumiem dlaczego, ale na litość Boską powiedz mi, dlaczego mnie wybrałeś! – nieco uniosłam głos.
– Kocham cię, Xsandu. Dlatego.
– Aha. Czyli to są oświadczyny, tak? – powinnam inaczej zareagować, ale tylko o to zapytałam.
– Jak najbardziej.
Popatrzyłam na niego uważnie.
– Obserwujesz świat od jakiegoś czasu, raczej długiego. Niczego nie zauważyłeś w związku z wyznaniem uczucia?
– Owszem. Ale musisz mi wybaczyć, w miejscu, gdzie się znajdujemy, nie ma życia i każdy kwiat zamieniłby się natychmiast w popiół.
– Aha. To dlaczego ja mam ubranie i ty je masz?
– Z dwóch powodów. Tylko jak powiem, będziesz zła.
– Nie będę, powiedz.
– To jest iluzja. Znaczy twoje ubranie. Moje dla ciebie wygląda jak materiał, ale to nie jest materialne. To światło. To światło, o którym Biblia mówi, że stała się światłość. Nie chce ci robić wykładu o kolorach, ale same kolory nawet na ziemi są iluzją. Niebo jest niebieskie w południe, kiedy niebo jest bezchmurne, ale wystarczy wejść do głębokiej studni i już jest czarne.
– Chcesz powiedzieć, że jestem naga? – poczułam się lekko zła, ale zahamowałam to natychmiast, bo obiecałam.
– Ależ nie Powiedziałem, że jesteś ubrana w światło, a jest to tak zrobione, że widzisz ubranie, które jest kopią tego jak wygląda to na Ziemi.
– Widzę moją sypialnię, rozumiem, że nie jestem w niej. Czyli nie jestem nago?
– Nie jesteś. Szanuje to co powiedziałaś, gdybyś nawet tego nie zaznaczyła, również bym nie pozwolił sobie na ciebie tak patrzeć. To jest trochę skomplikowane ci wytłumaczyć, ale Bóg i anioły, te dobre, nigdy nie widzą waszej nagości.
– A tez złe?
– Demony? One tylko to widzą. Utraciły coś bardzo ważnego kiedy przegrały bitwę.
– O czym mówisz, Abhisie?
– O wojnie w Niebie. To było zaraz po stworzeniu świata.
– Aha.
Powiedziałam tak, ale naprawdę nie rozumiałam. Musiałam się bardziej skoncentrować. Wiedziałam, że czas nie płynie, ale jakkolwiek, nie powinnam marnować nieskończoności dla spraw w tej chwili mniej ważnych. Tak przynajmniej sądziłam w tej chwili. Nie wiedziałam, jak to jest, ale odczuwałam czas.
– Abhisie, czy ty wiesz, kto założył bombę i kto ją zdetonował?
– Oczywiście, że tak.
– O! To powiedz mi, a ja się z nim rozprawię.
– To, że cię wybrałem, bo pokochałem, nie upoważnia mnie do łamania zasad, które mam od Pana.
– Czyli wiesz, a nie powiesz? Nawet mnie?
– Nie mogę.
– Czy Bóg może mi to powiedzieć?
– Oczywiście. Tylko jeżeli poprosisz. On taki jest. Co nie znaczy, że ci powie. Możesz dociec i sama znaleźć odpowiedź. Dał ci moc, byś ją używała, ale nie znaczy to, że wszystko dostaniesz na tacy. On taki jest.
– Czyli zaczynam od jutra szukać. Ty pewnie nie śpisz, a ja muszę.
Tylko spojrzał. Zupełnie naturalnie, ale może tam coś było w tym spojrzeniu. W każdym razie nic nie wyczułam.
– Pamiętaj tylko, że to nie może być personalne. Zemsta nie jest dobrym doradcą.
– Rozumiem. A co mam naprawdę robić? Nie miałam problemu z ukaraniem Rogera i jego brata. Czuję, że będę musiała robić inne rzeczy, ale naprawdę co, nie wiem.
– Masz mózg, serce. Wiarę, poznanie. Odróżnianie dobra i zła. Masz wszystko, co potrzebujesz.
Nie mogłam mu nie przyznać racji. Postanowiłam jednak poprosić Stwórcę o pomoc. Skoro mi coś dał, to zrobił to w jakimś celu. A skoro tak, to może mi pomoże. W tej jednak chwili coś innego mnie bardziej uczuliło. Chciałam wiedzieć, dlaczego Abhis mnie pokochał. Czy mogłam go o to zapytać? Dlaczego kochałam mamę? Dlaczego ona mnie kochała? Dlaczego Daniel mnie kochał, dlaczego ja kochałam Daniela? Dlaczego uświadomiłam sobie, że kocham Sarę? Szczerze? Mogłam odpowiedzieć na wszystkie pytania. Mama mnie kochała, bo byłam jej dzieckiem. Ja kochałam ją, bo była moją mamą. Przy tym dbała o mnie. Starała się. Może to masło maślane, ale z pewnością miało znaczenie, że mnie kochała. Daniela pokochałam, bo kochał mamę, starał się zdobyć moje serce. On pewne pokochał mnie, bo pomogłam otworzyć mu drogę do serca Arii. Wiedziałam, dlaczego kocham Sarę i Ethana. Z pewnością chciałam wiedzieć, dlaczego pan Śmierć wybrał właśnie mnie jako obiekt swojej miłości. Nie wątpiłam, że mnie kocha, bo to czułam. Z pewnością nie dlatego, że Bóg obdarował mnie mocą.
– Abhisie, możesz mi powiedzieć, dlaczego mnie kochasz?
Popatrzył bezradnie.
– Bo jesteś. Jesteś taka. Za wszystko. Nie potrafię podać konkretnego powodu. Poza czasem jest inaczej. Nie wiem, dlaczego pokochałem cię od momentu, kiedy się poczęłaś. Walczyłem z tym do czasu jak miałaś siedem lat. Kiedy Daniel zaczął przychodzić do was, już nie mogłem dłużej tego hamować i trzymać w sobie. Wybacz, że pozwoliłem sobie wówczas...Pamiętałam ten moment. To było takie zniewalające. Dorosłe. Jak dziecko mogło tak odczuć?  
– Czy jesteś aniołem? – zapytałam.
Spojrzał i od razu wiedziałam, że odpowie. Widocznie z tym co mógł powiedzieć, nie miał problemów, by to oznajmić.
– Nie lubię się wyróżniać, ale jestem specjalnym. Chociaż jak pewnie rozumiesz, nie mam super dobrej roboty. Chyba najgorszą, jaka mogła mi się trafić. Michael jest wojownikiem. Gabriel zawsze był ze Jezusem, który nazywa się Logos, czyli Słowo.
– Lucyfer?
Dostrzegłam delikatny cień na jego licu. Jednak powiedział.
– Miał się opiekować ogrodem Eden. Nie ma piękniejszego anioła. Bóg jest artysta i nie tworzył nic brzydkiego, ale ten gość mu się udał. Był i jest najmądrzejszy.
– Pamiętasz?
– Nie, ja zostałem stworzony jako ostatni. W zamyśle Boga byłem zawsze, ale stworzył mnie, bo musiał.
– Coś pamiętam. Gdyby Ewa nie wzięła tego jabłka.
– To nie było jabłko. Bóg nie chciał, ale wiedział, że tak będzie. Zadość uczynił za wszystkie wasze przewinienia i zrobił to jako pierwsze. Ludzie nie rozumieją Pana. Gdyby próbowali... Co prawda, dobre jest to, że moja praca jest sezonowa. Kiedyś dostanę wypowiedzenie i wiesz co? Czekam na to z utęsknieniem.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 3085 słów i 17524 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • xorax

    Pisz szybko kolejną część, na tą czekałem zdecydowanie za długo. Super opowiadanie, zresztą jak wszystkie które napisałeś.

  • AlexAthame

    @xorax Wstawiam jak jest część przeczyta około 100 osób. Dzięki za komentarz.

  • AlexAthame

    @xorax Czytałeś inne? Szkoda, że nie dałeś znaku. Tak jak każdy piszący cieszę się z komentarzy. :smile: