Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Tam, gdzie łączy się niebo i ziemia – prolog.

Tej nocy niebo pokryło tysiące gwiazd. Większość dzieci już spała, jednak nie Nelly – ona z zaciekawieniem wdrapała się na parapet i przytknęła buzię do szyby, zadzierając wysoko głowę. Już po chwili jej wzrok zawzięcie śledził małe, srebrzyste punkty, widniejące na granatowej plamie. Tak, widok gwiazd to dla nas nic takiego, jednak dziewczynce nigdy wcześniej nie udało się zobaczyć nieba. Z zaskoczenia uchyliła usta, gdyż bardzo spodobało jej się to, co ujrzała. Był jednak pewien problem – nie zastanawiała się nad tym, z jakiego powodu nie może tego robić. Nic nie dzieje się bez powodu, prawda?

Wróćmy jednak do Nelly: właśnie zauważyła, iż jedna z gwiazd, ponieważ to za nią dziewczynka uznała księżyc, była znacznie większa od pozostałych. Sprawiło to, że Nelly znacznie posmutniała. Dlaczego? W jej głowie pojawiła się myśl, że inne gwiazdy wyśmiewają tą większą z powodu nadwagi. Dziecko, mimo młodego wieku, dobrze wiedziało, jak to jest, gdy ktoś różni się od grupy, czy też przyjętych norm. Zazwyczaj gorszy uważany jest za synonim słowa inny.

Nie mogła tak tego zostawić. Przejęta zeskoczyła z miejsca, które zajmowała chwilę wcześniej, a następnie pobiegła w głąb pokoju, nie zważając na chłód, który poczuła na swych bosych stopach.

– Tato! – Zawołała, stając na środku małego dywanu, który w dzień służył za miejsce do zabawy, jednak w tym momencie sprawiał, że czuła się bezpieczniej.

Siedmiolatka była wielce zawiedziona, gdy zamiast ojca znów zobaczyła swoją nianię, Eve. Czuła się źle ze swoimi myślami, bo przecież bardzo ją lubiła... jednak tęsknota wielce dawała się jej we znaki.

***

– Och, Nelly... powinnaś wrócić do łóżka, już późno. – Powiedziała starsza kobieta średniego wzrostu. Podeszła do dziewczynki i kucnęła przy niej, ujmując jej małe rączki w dłonie. Chwilę przyglądała się jej bez słowa, lecz w końcu odparła, przenosząc wzrok na coś nad jej ramieniem:
  
– Wiesz, że nie powinnaś tego robić? – To, co zauważyła wcześniej, było powodem zadanego przez nią pytania – jedno z zabezpieczeń, które miało chronić okno przed ciekawą świata dziewczynką, było popsute.

– Kochanie, twój tata robi to dla twojego dobra. – Zaczęła jeszcze raz Eve, chociaż nie miała pojęcia o pobudkach Oscara – nigdy nie chciał jej w to wtajemniczyć.

Mimowolnie, gdy przyglądała się zdeterminowanej twarzy dziewczynki o jasnych włosach, pomyślała, że mała Nelly zaczyna być ciekawa otaczającej jej rzeczywistości – u dziecka zaczęły pojawiać się pytania, na które Eve nie mogła, a może nawet nie chciała, odpowiedzieć. Nieco wiedziała o świecie, przez co była pewna, że informacje te stanowiłyby zbyt duży ciężar dla dziecka, szczególnie tak wrażliwego jak Nelly.

– Przepraszam. – Odparła cicho dziewczynka, spuszczając wzrok. Wyglądała na nagle zawstydzoną.

Eve, patrząc na nią, widziała też coś więcej niż determinację. Jej oczy, nos, usta... Całą sobą przypominała swoją matkę. Na pierwszy rzut oka dziewczynka nie była podobna do ojca, lecz miała też coś z niego – był to charakter.

– Pani Eve, musimy odszukać mojego tatę! Musimy uratować dużą gwiazdkę... ! – Przypomniała sobie nagle Nelly, przerywając panującą w pomieszczeniu ciszę.

– Dużą gwiazdkę? – Powtórzyła po niej kobieta. Nie zrozumiała, o czym mówiło dziecko, dlatego zmarszczyła czoło, mierząc ją zmęczonym wzrokiem.

– Sama zobacz... – Nelly pociągnęła ją w stronę okna, gdzie znajdowały się sekundę później, a następnie wskazała palcem obiekt, o którym mówiła.

Eve przez moment przyglądała się temu widokowi, nie mówiąc ani słowa, dlatego dziewczynka również milczała, wpatrując się w profil jej twarzy. Stały tak obok siebie ze spokojem, mimo że robiły coś, czego Oscar surowo zakazał.

– To księżyc, Nelly. Nie jest gwiazdą. – Westchnęła cicho niania, zaczynając głaskać Nelly po głowie. Miała nadzieję, że tak zakończą ten temat, dlatego odparła:

– Nie powinnyśmy o tym rozmawiać, twój tata nie byłby zadowolony... wróćmy do łóżka. Musisz się wyspać, przecież jutro twój wielki dzień.

– Nie chcę spać... nie powiemy tacie. Opowiedz mi o księżycu. – Poprosiła ku jej niezadowoleniu, lecz, mimo swoich słów, usiadła na łóżku, przykrywając się kocem aż po samą brodę.
  
– Nie mogę tego zrobić, Nelly...

Dziewczynka, mimo widocznego rozczarowania, pokiwała głową i oparła ją o poduszkę.

– Dobranoc, pani Eve. – Dodała, a po wypowiedzeniu tych słów, zamknęła oczy.

– Dobranoc. – Powiedziała Eve, cicho zamykając za sobą drzwi pokoju. Była pewna, że teraz, gdy powiedziała dziewczynce o księżycu, Nelly będzie chciała się czegoś dowiedzieć. Owszem, na razie nie kontynuowała tego tematu, jednak Eve bardzo dobrze ją znała i wiedziała, że nie odpuści – będzie wiercić dziurę w jej brzuchu do momentu, gdy ta, jak zresztą zwykle, złamie słowo dane jej ojcu. Musiała coś wymyślić. Oczywiście wierzyła, że Oscar wróci, jednak... minęło zbyt dużo czasu, o czym dobrze wiedziała.

aile

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użyła 928 słów i 5289 znaków, zaktualizowała 23 lut o 8:16.

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    Zaczyna się intrygująco. Początek, a mamy tyle pytań, a z pewnością niosą one tajemnice. Miło, że ktoś wstawia coś innego niż erotyczne... :)