Światło w ciemności – rozdział 21

Światło w ciemności – rozdział 21Hayley

Przez kolejny tydzień trochę pomagałam Nickowi. Smarowałam bolący bark maścią kilka razy dziennie, aż w końcu mógł w miarę ruszać ręką i radzić sobie beze mnie. Lubiłam, gdy byliśmy sam na sam. To były takie… intymne chwile. Bałam się jednak go znowu przytulić, chociaż bardzo tego chciałam. Przez pierwsze dni w ogóle nie zakładał koszulki, ewentualnie rozpinaną bluzę, ale poza tym nie zaprzątał sobie głowy zasłanianiem nagiej klaty. Nie powiem, że mi się to nie podobało, ale zaczynało mnie męczyć to, że nie mogłam go dotknąć. A on jakby o tym wiedział i robił to specjalnie. Tym bardziej, że wziął wolne i siedział w domu. Wróciliśmy do grania razem na konsoli, a nawet do wspólnych spacerów z psem, chociaż musiałam pomagać Nickowi się ubierać. Nie narzekałam, bo przeważnie korzystałam z okazji i “przypadkiem” muskałam palcami jego brzuch czy klatę.
Chyba jednak robiłam to zbyt często, bo pewnego razu rzucił:
– Wydaje mi się czy czerpiesz pewną przyjemność z bycia moją opiekunką?
– Nie wiem, o czym mówisz – odparłam, chociaż już czułam, że pieką mnie policzki.
– O twojej ręce na mojej klacie.  
– To przypadkiem.
– Dość częste te przypadki. – Uśmiechnął się szeroko.  
– No cóż… Może nie zawsze był to przypadek. – Założyłam kosmyk włosów za ucho.
Zaśmiał się.
– Bo znowu jestem taki cieplutki?
– To też, ale przyznaj, że ty też czerpiesz z tego przyjemność.
Mój wzrok opadł na jego nagą klatę i brzuch, bo znowu siedział bez koszulki, a potem znowu spojrzałam mu w oczy.
– Nigdy nie twierdziłem, że nie – powiedział powoli, też patrząc mi w oczy.
– Więc… może to nie powinny być przypadki.
Zrobiło mi się gorąco. Co ja wyprawiałam? Traciłam przy nim rozum.
Lekko rozchylił poły swojej bluzy, jeszcze bardziej odsłaniając nagą skórę.
– Nie krępuj się. – Nadal się we mnie wpatrywał, jakby czekał, co zrobię.
Pewnie myślał, że się nie odważę. Tymczasem ja robiłam wszystko, żeby tylko nie usiąść mu na kolanach i go nie pocałować. Żałowałam, że nie pamiętał naszej wspólnej nocy, bo ja nie mogłam wyrzucić jej z głowy. Przysunęłam się bliżej niego, oparłam o jego ramię, nie spuszczając wzroku z jego czekoladowych oczu i palcami musnęłam skórę na jego brzuchu. Najpierw delikatnie, a potem pewniej, przechodząc powoli w górę do szyi i pokrytego zarostem policzka.
– Podobam ci się? – zapytał zaczepnie zachrypniętym głosem.
– Myślałam, że już to ustaliliśmy – odpowiedziałam z trudem.
Serce waliło mi jak oszalałe, a w brzuchu trzepotały motyle. Spojrzałam na jego usta, ale tylko na chwilę i mój wzrok wrócił na górę.
– Nie wiem, co i z kim ustalałaś, ale nigdy mi tego nie powiedziałaś wprost, więc chciałbym to usłyszeć.
– No dobrze, skoro tak… – Przybliżyłam się jeszcze trochę. – Podobasz mi się.
– Hm – mruknął, wyciągając rękę. Kciukiem delikatnie dotknął mojej dolnej wargi. – I co z tym zrobimy?
– Nie wiem – szepnęłam, chyba nie oddychając. – A co chcesz z tym zrobić?
W jego oczach coś zapłonęło.
– Dużo rzeczy – wymruczał i zaczął się do mnie powoli przybliżać. Rękę przełożył na moje biodro. Też się przybliżyłam i ledwie musnęłam jego usta swoimi, kiedy drzwi wejściowe się otworzyły i wszedł Will. Odskoczyliśmy od siebie gwałtownie i gorączkowo myślałam, co zrobić, bo musiałam być czerwona jak burak. Nick natychmiast odsunął się ode mnie o jakieś pół metra i włączył telewizor.
A chciałam się dowiedzieć, jakie dokładnie rzeczy miał na myśli.
– Hej, co robicie? – zawołał Will, zdejmując kurtkę.
– Nic ciekawego – powiedział Nick, starając się patrzeć na telewizor. – Usiłujemy naprawić mój bark.
– W jaki sposób? – zapytał brat, podchodząc do nas. Zerknął na ekran. – Oglądając Chirurgów?
– Tak. Przesiąkamy tą wiedzą. – Nick wywrócił oczami, a ja zaczęłam się śmiać, ale chyba bardziej z nerwów. – A do oglądania potrzebuję tylko oczu. Poza tym nic nie robię i to jest piękne. A ty? Wracasz z randki?
Will uśmiechnął się szeroko i zaczął opowiadać o Emmie, a ja mogłam odetchnąć z ulgą. Totalnie mnie zatkało. Czasami, tak jak dziś, kiedy byłam sama z Nickiem, zapominałam, że w każdej chwili mógł wrócić i nakryć nas mój brat. A niekoniecznie chciałam poznać jego reakcję. Zwłaszcza, że nie wiedziałam, co właściwie było między nami.


Nicholas

Byłem zdany na Hayley przez następne parę dni. Nadwyrężony mięsień bolał mnie coraz mniej, ale nadal potrzebowałem pomocy, głównie przy ubieraniu się czy robieniu jedzenia. To pierwsze najczęściej okazywało się zbyt trudne, więc po prostu chodziłem bez koszulki albo w narzuconej bluzie. Nie mogłem nie zauważyć, jak Hayley na to reagowała. Podobało mi się to i to bardzo, ale dodatkowo powodowało też mętlik w głowie. Już nie wiedziałem, co było między nami. Dopiero co myślałem, że podobałem jej się tylko fizycznie – bo niby co innego miało się jej we mnie podobać? To, jakim byłem dupkiem? To, jak ją traktowałem? Powiedziała, że nie mogłaby mieć takiego chłopaka jak ja. Takiego, który jest playboyem, który tyle pije i pali. Zapadło mi to głęboko w pamięć. Zrozumiałem, że taki ktoś jak ona nigdy nie pokocha kogoś takiego jak ja. Przyzwyczaiłem się, że większości dziewczyn zależało tylko na moim wyglądzie.  
Ale może jednak się pomyliłem? Zajmowała się mną, gdy tylko potrzebowałem pomocy. Na nic nie narzekała. Była obok. Znowu się ze sobą drażniliśmy. Była coraz odważniejsza. Zapytałem wprost, czy jej się podobam, a ona przytaknęła. Może do tego było się jej łatwiej przyznać, niż do uczuć? Ja zresztą miałem tak samo. Zapytałem o to, na co już znałem odpowiedź, bo bałem się zadać inne pytanie. Jej palce na mojej nagiej skórze… Za bardzo się zapędziłem. Nie chciałem tego robić. Przecież jeszcze niedawno była na randce. Co prawda nigdzie nie wychodziła i nie widziałem, żeby z kimś pisała, ale może Derek nadal był gdzieś obok. Pijąc w barze przyrzekłem sobie, że nic o nim nie powiem. Nie dam po sobie poznać, że wiem. Choć cholernie mnie to wkurwiało, zamierzałem milczeć i nie przyznawać się, że byłem zazdrosny. W końcu wymsknęło mi się coś na jego temat, ale w dużo bardziej subtelny sposób. Tak czy inaczej, nie wiedziałem, czy nadal z nim rozmawiała, czy chciała dalej się z nim umówić czy może… z jakiegoś powodu wolała mnie. Była obok, bez względu na to, co odwalałem. Gdyby chodziło jej tylko o seks, o cielesny kontakt, powiedziałaby to wprost i później by mnie zostawiła – tymczasem wybaczyła mi nawet to, że zrzuciłem jej ciasto na podłogę. Czy zrobiłaby to, gdyby jej nie zależało? Powiedziała, że jestem jej światłem, cokolwiek to znaczyło. Powiedziała to po pijaku, ale nie sądziłem, by kłamała. Chciałem tylko wiedzieć, co to oznaczało w praktyce.
Prawie bym ją pocałował. Znowu byliśmy sami i znowu było tak, jakby Will wcale tu nie mieszkał – co nagle przestało mi przeszkadzać. W dotyku Hayley było coś uspokajającego i jednocześnie podniecającego. Idealna mieszanka. Tak cholernie chciałem ją pocałować, przewrócić na kanapę i przejść do rzeczy – i wtedy nie przeszkadzałby mi nawet ból barku – ale powrót Willa był jak kubeł zimnej wody. Szybko nas otrzeźwił. Wolałem nie myśleć, co by było, gdyby nas nakrył. Na pewno nie skończyłoby się tylko na nadwyrężonym mięśniu.
Nie zamierzałem jednak przejmować się Willem, dopóki nie wiedziałem, co było między nami i czy mieliśmy jakąkolwiek szansę. Postanowiłem wykorzystać chwilowo dobrą sytuację i fakt, że Derek najwyraźniej usunął się z pierwszego planu. Musiałem w końcu ją gdzieś zaprosić, wyłożyć karty na stół. Za długo krążyliśmy wokół siebie i choć było to podniecające, męczyło. Chciałem wiedzieć, co do mnie czuła. Chciałem wiedzieć, kim dla niej byłem.
***
Will przestał aż tyle pracować, wyraźnie chciał dzielić czas między nas a Emmę i w sobotę wyjątkowo zjedliśmy obiad we trójkę. Uparłem się, że zrobię lasagne, bo wciąż było mi głupio, że Hayley ostatnio zrobiła szarlotkę, mimo że absolutnie nie musiała. Chciała mi pomóc, ale jej nie pozwoliłem. Musiałem zrobić to sam. Chyba po raz pierwszy jedliśmy cały posiłek we trójkę i było to całkiem przyjemne. Ciężko jednak było mi zapomnieć o wszystkich kłamstwach, które nas w tym momencie dzieliły. Musiałem się pilnować, żeby zbytnio nie gapić się na Hayley, bo jeszcze Will by to zauważył i miły czas szybko by się skończył. Gdy wszyscy mieliśmy już puste talerze, Will odchylił się na oparcie krzesła i zapytał:
– Jakieś plany na urodziny?
– Nieszczególnie – odezwałem się, a w tym samym momencie Hayley powiedziała:
– Nie.
Spojrzeliśmy na siebie ze zdziwieniem, a Will zakasłał, maskując śmiech.
– Nie wiecie, że macie tak blisko siebie urodziny? – zapytał.
– Yyyy… – Spojrzałem na Hayley, lekko zakłopotany. – Nie. Przeżyłem wystarczający szok, gdy się dowiedziałem, ile masz lat.  
– Powinnam się za to obrazić. Dwudziestego siódmego skończę dwadzieścia pięć. Nadal cię to szokuje?
– Obrazić? Dałem ci dużo mniej. Chyba powinnaś się obrazić, gdybym dał ci więcej. Ja mam trzydziestego… – Uniosłem brwi. Tylko trzy dni różnicy. – No i co z tym zrobimy?
– Zróbmy coś razem – zaproponowała Hayley.
– No dobra. To co chcecie robić?
– Kino? Paintball? Kręgle? – zasugerowałem.
– Paintball! – wykrzyknęli równocześnie Will i Hayley.
– Skoro tak… okej, niech będzie. Kiedy?
– Kiedy będziecie mieć obydwaj wolne.
– No to chyba w weekend, co, Nick?
– No, chyba tak. Zapraszamy też Emmę? – Wyszczerzyłem się.
– Tak! I zaprośmy jeszcze kogoś, może Kevina i dziewczyny. Podzielimy się na drużyny i… – Hayley się nakręciła.
– Będzie nieparzyście – przerwał jej Will. – Brakuje nam jeszcze kogoś. Nick? Jakaś propozycja? Może masz jakąś dziewczynę na oku?
Odruchowo pomyślałem o Angelice. Chyba była jedyną osobą, którą mogłem wziąć na taką zabawę. Spojrzałem jednak na Hayley, która nagle przestała się uśmiechać i zamilkła. Nie patrzyła mi w oczy. Nie, nie zamierzałem psuć jej urodzin obecnością innej dziewczyny. Zresztą, tym popsułbym też swoje plany zaproszenia jej na randkę.  
– Nie mam – odezwałem się. – Zapytam Bena z pracy. On lubi takie rzeczy. Pewnie chętnie pójdzie.
– No to chyba ustalone. Może zrobimy grupę na messengerze, żeby łatwiej było nam wszystko ustalić.
– Okej, to ja to zrobię – powiedziała Hayley, biorąc do ręki telefon.
Chwilę później wyskoczyło mi na komórce powiadomienie o nowej grupie. Uśmiechnąłem się pod nosem. Urodziny zapowiadały się ciekawie.


Hayley

Nie sądziłam, że mamy z Nickiem urodziny w tym samym miesiącu. W dodatku w odstępie trzech dni. Cieszyłam się, że spędzimy je wszyscy razem. Cieszyłam się, że poznam w końcu Emmę. Kiedy Will o niej opowiadał, błyszczały mu oczy i chciałam, żeby już zawsze był taki szczęśliwy. Gdy napisałam Kevinowi i dziewczynom o naszych planach, nakręcili się chyba jeszcze bardziej niż ja. Na wspólnej grupie szybko ustaliliśmy dogodny termin, godzinę, a nawet podział drużyn. Było nas po równo – i facetów i dziewczyn, więc postanowiliśmy tak się podzielić. Will znalazł i zarezerwował arenę do paintballa, bo mimo że był koniec kwietnia, pogoda nas nie rozpieszczała i nie chcieliśmy ryzykować deszczu. Nie mogłam się już doczekać. Dawno nie robiliśmy czegoś razem. Tym bardziej w większej grupie. No i to miał być mój pierwszy raz.
Moje urodziny wypadały akurat w sobotę. Dziadkowie zadzwonili z samego rana, by złożyć mi życzenia, chociaż przez większość czasu to babcia mówiła.
– Jak tam twoje plany, kochanie? – zapytała.
– Jakie plany?
– No na przyszłość. Masz już dwadzieścia pięć lat, to najwyższy czas na męża i dziecko. Chciałabym zobaczyć prawnuki i się nimi nacieszyć przed śmiercią.
– Babciu, jaką śmiercią? O czym ty mówisz? Jeszcze nie umierasz… Chyba że czegoś mi nie mówisz. Źle się czujesz?
– Nie, nie, czuję się wyśmienicie – zaśmiała się. – Oczywiście, nie umieram jeszcze, ale jestem już stara i nie wiadomo, ile czasu mi zostało.
O Boże. Co to miało być?
– Will jest starszy…
– Ach, Will. Will jest facetem i na pewno nie myśli o takich rzeczach. Zawsze wiedziałam, że ty będziesz pierwsza.
– Ale ja nie mam nawet chłopaka. Will przynajmniej jest w związku. Poza tym, endometrioza utrudnia zajście w ciążę…
– Przecież miałaś operację i już wszystko jest w porządku, prawda?
– Tak… jest w porządku…
– No właśnie! Jesteś śliczna, na pewno adoratorzy ustawiają się w kolejce. – Tak, na pewno. Stoją na chodniku i tylko czekają, aż wyjdę z domu. Przewróciłam oczami. – No powiedz, masz kogoś na oku?
– Tak, mam. – Uśmiechnęłam się, myśląc o Nicku. – Ale nie wiem jeszcze, czy coś z tego będzie…
Will przywiózł Emmę wcześniej, żebyśmy mogli ją z Nickiem poznać. Była tylko kilka centymetrów wyższa ode mnie, a ja do wysokich ludzi nie należałam. Miała falowane blond włosy i szare oczy. Ładnie się uśmiechała i ciągle wodziła za Willem wzrokiem. Jechaliśmy na miejsce jednym samochodem, więc siedziałam z nią z tyłu i mogłyśmy pogadać. Była miła i rozmawiało mi się z nią tak dobrze, jakbyśmy znały się dłużej niż kilkadziesiąt minut. Pod areną czekała już na nas reszta drużyny. Andrea z Gabriellą od razu mnie wyściskały, a potem zrobił to Kevin. Nick przedstawił swojego kolegę z pracy Bena, Will Emmę, a ja moich przyjaciół i mogliśmy wchodzić do środka. Wypożyczyliśmy sprzęt, zostawiliśmy w szatni swoje rzeczy i założyliśmy stroje przypominające mundury. Kiedy zobaczyłam w nim Nicka, nie mogłam oderwać od niego wzroku.  
Teraz na pewno będę mogła skupić się na grze.
Karabin paintballowy był cięższy niż się spodziewałam, a bieganie z nim i strzelanie wcale nie było takie proste. Na strzelnicy byłam może dwa razy w życiu i na początku w ogóle nie trafiałam w cel. Zwłaszcza, jeśli wpadałam na Nicka. Wolałam się wtedy chować, bo wiedziałam, że i tak go nie trafię. Will i Kevin to co innego. Do nich mogłam strzelać. Jednak i tak nikogo nie trafiłam do pierwszej przerwy. Później miałam już lepszego cela. Przyzwyczaiłam się do ciężaru broni, kondycję miałam niezłą dzięki codziennemu bieganiu, ale i tak zmęczyłam się szybciej niż przypuszczałam. Udało mi się trafić Nicka w ramię i brzuch, z czego cieszyłam się jak wariatka. Oczywiście, od razu mi oddał, ale i tak byłam zadowolona, że postrzeliłam go pierwsza. Willa zaskoczyłam więcej razy, bo zagapił się na Emmę, więc to wykorzystałam. Nie sądziłam, że oberwanie kulką z farbą będzie bolało, ale czułam, że będę miała siniaki.
Kiedy czas naszej gry zbliżał się do końca, zauważyłam, że Gabriella za bardzo gapi się na Nicka. Poczułam ukłucie zazdrości i do niej strzeliłam. Kilka razy. Wiedziałam, że była w mojej drużynie, ale przecież i tak już kończyliśmy. W szatni Gabi pytała o co mi chodziło, ale ją zbyłam. Przebraliśmy się, oddaliśmy sprzęt i na zewnątrz, gdy się żegnaliśmy, Kevin odciągnął mnie na bok razem z Andreą i Gabriellą. Złożyli mi życzenia, wręczając kopertę, w której znajdował się voucher na tatuaż. Wiedzieli, że bardzo chciałam mieć na skórze gwiazdkę i teraz mogłam ją zrobić. Łzy napłynęły mi do oczu, ale próbowałam się nie rozpłakać, kiedy ich przytulałam.  
Nick, Will i Emma już czekali na mnie w samochodzie, więc kiedy wsiadłam, od razu zaczęłam się chwalić swoim prezentem. Już nie mogłam się doczekać, kiedy umówię się na wizytę w salonie tatuażu.


Nicholas

To były prawdopodobnie najfajniejsze urodziny jakie miałem od paru dobrych lat. Po paintballu wróciliśmy do mieszkania we czwórkę, razem z Emmą, wszyscy zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Na miejscu Will zaskoczył nas jeszcze tortem lodowym i winem. Usiedliśmy w salonie, włączyliśmy w telewizorze jakąś muzykę, by coś grało nam w tle i zaczęliśmy gadać, bo do tej pory nie mieliśmy okazji. Emma była sympatyczna i ładna. Wspominałem, jak gadaliśmy z Hayley o znalezieniu mu kogoś – niby tak niedawno, a minęło wiele tygodni. To było na samym początku, jak się wprowadziła. Uśmiechnąłem się pod nosem na to wspomnienie, popijając wino. Niby obiecałem sobie, że już nie tknę alkoholu, ale to nie było to samo. Byłem w domu i w dodatku nie sam. Wiedziałem, że tu nie stracę kontroli.
Każdy był zmęczony, więc po włożeniu naczyń i sztućców do zlewu, Will rzucił mi porozumiewawcze spojrzenie, jednocześnie łapiąc Emmę za rękę i prowadząc ją w stronę swojego pokoju. Załapałem, o co mu chodziło i uśmiechnąłem się szeroko, ale Hayley chyba nic nie widziała, bo stała tyłem. Gdy zniknęli za drzwiami, dotknąłem delikatnie jej ramienia i powiedziałem:
– Twój brat chyba właśnie po raz kolejny zalicza. Na twoim miejscu nie szedłbym teraz do pokoju.
Odwróciła się i skrzywiła.
– Nie musiałam tego wiedzieć. Będę musiała tam potem spać, wyobrażasz sobie? Chyba że… O nie, a jak Emma zostanie na noc? – Spojrzała na mnie nagle przestraszona. – Zostanie mi kanapa? I ciuchy, które mam na sobie?
– Już raz spałaś w moim łóżku. Drugi raz chyba nie będzie katastrofą. – Próbowałem nie pokazać, jak bardzo tego chciałem.
Zarumieniła się.
– To zaproszenie?
– Może. – Uśmiechnąłem się lekko. – Póki co, i tak nie pójdziesz do sypialni Willa, więc jesteś zdana tylko na mnie. Wracamy na kanapę?
– Chyba nie będę narzekać. – Założyła kosmyk włosów za ucho. – Tak, wracamy. Nogi mnie bolą.
– Mnie też. To był intensywny dzień. – Wziąłem resztę wina i kieliszki, z których piliśmy i przeszliśmy na kanapę. Telewizor nadal był włączony i nie zamierzałem go wyłączyć, bo mógł zagłuszyć ewentualne odgłosy. Nalałem wina do kieliszków i odwróciłem się do Hayley.
– Nie zdążyłem jeszcze złożyć ci życzeń.
– To złóż teraz.
– Zamierzam. – Uśmiechnąłem się. – Wiesz, nie jestem w tym najlepszy… i mogę pleść nic nieznaczące bzdury, ale wolę powiedzieć krócej. Powiedzieć, że życzę ci, żebyś była zdrowa i szczęśliwa. Bo to chyba jest najważniejsze. – I tak miałem wrażenie, że gadałem głupoty, więc chyba powinienem już przestać mówić. – I żeby twój współlokator zachowywał się lepiej niż do tej pory – dodałem.
– Dziękuję. – Uśmiechnęła się szeroko. – Ale wiesz… życzenia bez przytulenia się nie liczą.
Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.
– Nie wiem, czy mam zamiar cię przytulać – rzuciłem zaczepnie. – Tylko przytulenie się liczy?
– Nie tylko. A co jeszcze masz na myśli?
Czując szybsze bicie serca, odstawiłem swój kieliszek na podłogę i złapałem Hayley za kostki, przyciągając ją do siebie tak, że teraz siedziała między moimi nogami. Powoli zbliżyłem się do jej twarzy.
– Mogę cię przytulić, ale mogę zrobić też to… – Przycisnąłem usta do jej policzka, by zjechać nimi na linię szczęki i w końcu na szyję. Robiłem to powoli, czując, jak przyspiesza jej puls. – I co na to powiesz?
– Powiem… – Spojrzała na moje usta, a po chwili dotknęła ich palcami, patrząc mi w oczy. – Że chcę więcej.
Uśmiechnąłem się szerzej. Wplotłem rękę w jej włosy, odgarniając je, by złożyć pocałunki w tej samej konfiguracji po drugiej stronie. Podobało mi się, że siedziała tak blisko. Mogłem otoczyć ją ramionami i przyciągnąć bliżej. Celowo omijałem jej usta. Lekko odchyliłem jej głowę, by mieć łatwiejszy dostęp do jej szyi i delikatnie całować każdy skrawek.  
Po chwili jednak przypomniałem sobie, co planowałem zrobić i delikatnie się odsunąłem.
– Chciałem cię o coś zapytać.
– Tak? – Przybliżyła się i musnęła moje wargi swoimi. – O co chciałeś zapytać?
– Czy… – Zawahałem się, ale miałem wrażenie, że lepszego momentu już nie będzie. Odmówi? Ale przecież właśnie się całowaliśmy. Jeśli powinienem zapytać ją o randkę, to właśnie teraz. – Chciałabyś może…
Przerwał mi nagle głośny śmiech Emmy, następnie jej pisk, a po sekundzie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi od pokoju Willa. Natychmiast odsunąłem się od Hayley, a ona wcisnęła się w drugi kąt kanapy. Wlepiłem wzrok w telewizor, przeklinając Willa i jego dziewczynę. Gdyby tylko dali mi pięć sekund więcej…
Po chwili wyszli z jego pokoju. Will ledwo na nas zerknął, rzucił coś o odprowadzeniu Emmy. Usłyszeliśmy, jak coś do nas mówiła. Hayley pomachała Emmie i coś do niej powiedziała. Ja niemrawo skinąłem głową. Ubrali się, trzasnęły drzwi wejściowe i znowu byliśmy sami, ale magiczna chwila już minęła. Nastrój prysnął. Nie wiedziałem, co teraz zrobić.
– Idę pod prysznic – powiedziała Hayley, dopiła wino i przybliżyła się do mnie. – Podobały mi się… te życzenia. Liczysz na rewanż?
– Nie miałbym nic przeciwko.
Uśmiechnęła się.
– W takim razie wrócimy do tego za trzy dni. – Pocałowała mnie w policzek, potem w kącik ust, gdzie zatrzymała się na dłużej, jakby zastanawiała się, co dalej. Już myślałem, że mnie pocałuje, ale ona odsunęła się z uśmiechem i poszła do łazienki.
Patrzyłem za nią, aż zniknęła mi z oczu. Z jednej strony byłem wkurzony, że Will i Emma nam przerwali, ale z drugiej… Byłem szczęśliwy, co było dziwne. Nie doświadczałem tego uczucia zbyt często, ale tak właśnie było.
Mój telefon zawibrował, dając powiadomienie z Instagrama. Kim wrzuciła nowe zdjęcie. Z przyzwyczajenia odblokowałem ekran, by odkryć natychmiastowy komentarz od Angelboya. Patrzyłem na tekst i na zdjęcie Kim i nagle stwierdziłem, że nie czułem nic – żadnej wściekłości, zazdrości. Było mi to obojętne. Już nic do niej nie czułem. Nawet jeśli, to zniszczyła to swoim kłamstwem. Już jej nie potrzebowałem.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 4144 słów i 22812 znaków, zaktualizowała 24 kwi o 21:43.

Dodaj komentarz