Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 02

Spało mi się tak dobrze, że za grosz nie miałam ochoty otwierać oczu, więc tego nie robiłam przez dłuższy czas. Próbowałam sobie przypomnieć jaki mamy dziś dzień, co robiłam wczoraj i co muszę zrobić dziś. Zamiast tego przypłynął do mnie mój dziwny sen. Zaczęłam szukać telefonu pod poduszką, żeby sprawdzić ile czasu mi zostało do alarmu budzika. Nie było go tam. Otwarłam oczy i zerwałam się jak oparzona. Dotarło do mnie, że to co wzięłam za sen, stało się naprawdę. Zsunęłam się z łóżka i przemknęłam do łazienki, bo mój pęcherz groził nieuchronną katastrofą.

Kiedy weszłam do kuchni, chłopak nakładał jajecznicę na drugi talerz, stojąc plecami do mnie.

- Dzień dobry, dobrze się spało? - zapytał.

- Pamiętasz co ci mówiłam na temat dotykania mnie? - burknęłam ignorując jego pytanie.

- Tak. A teraz jedz, bo zimne nie będzie dobre – powiedział do mnie, jak byśmy byli jakimś starym dobrym małżeństwem i codziennie robił mi śniadania.

Podał mi talerz. Dziobałam jajecznicę widelcem. Była idealna i usmażona na bekonie. Patrzyłam to na jedzenie, to na niego. Dziś wyglądał jeszcze gorzej niż wczoraj. Był opuchnięty, a przez opatrunki widać było ciemną krew. Do tego jego sińce nabrały głębokiej niebieskofioletowej barwy.

Byłam zła na siebie, że poszłam wczoraj drogą na skróty. Nie znalazłabym się teraz w tej idiotycznej sytuacji, z tym dziwnym facetem. No i spłynęło na mnie kolejne olśnienie. Powinnam być teraz w pracy! Kurwa! Spojrzałam przez okno, żeby ocenić prawdopodobną godzinę. Słońce było już wysoko, więc pewnie już dochodziła dziesiąta, albo i dalej.

- Chyba jesteś coś nie w humorze - zagadnął i wlepił we mnie te niebieskie gały. Białka miał czerwone. Dziwnie wyglądał. Trochę jak zombie.

Odpowiedziałam mu bardzo spokojnym, opanowanym głosem, chociaż najchętniej rozwaliłabym mu jego własny talerz, na tym zakutym łbie.

- Tak. Nie jestem w humorze. Ale, do cholery, mam prawo nie być. Przez to, że ważysz tyle co fura węgla, zniszczyła się moja ulubiona sukienka, a z moimi nogami nie założę ani tej, ani żadnej przez najbliższy miesiąc. Do tego, bardzo inteligentnie uprałeś mój telefon. Jak by było mało, to powinnam teraz być w pracy, a skoro mnie tam nie ma, to właśnie zasiliłam grono bezrobotnych, bo szefowa się nielitosiernie wkurzy. Więc z czego mam się cieszyć? - warknęłam.

Jego oczy zrobiły się jakieś takie smutne, a ja poczułam lekkie wyrzuty sumienia, że tak na niego napsioczyłam. W końcu sama zaoferowałam mu swoją pomoc.

- Przepraszam. Nie chciałem zniszczyć twoich rzeczy. Nie musiałaś mi jednak pomagać. Mogłaś przejść obok. Jestem tylko obcym gościem. Wynagrodzę ci to jakoś, jeśli mi pozwolisz. Czemu mi w ogóle pomogłaś? Mogę być gwałcicielem, mordercą, zboczeńcem lub innym psycholem. Nie bałaś się? - zapytał, przyglądając mi się znad talerza. Jemu też coś nie szła ta jajecznica.

- Wyobraź sobie kurwa, że NIE, nie bałam się. Teraz też się nie boję. Czemu ci pomogłam? Nie wiem. To był impuls - burknęłam. - Może po to, żeby nie mieć wyrzutów sumienia? - dodałam cicho gapiąc się w swoją porcję jajecznicy. Nie wiem czy mówiłam bardziej do niego, czy do siebie.

- Zjedz, to odwiozę cię do domu. A tak w ogóle, to Rafał jestem – przerwał ciszę. Przez chwilę zastanawiałam się, czy podać mu autentyczne imię.

- Marta – przedstawiłam się zgodnie z prawdą.

Jadłam pomału, bo jakoś niezręcznie było mi powiedzieć mu, że nie jestem głodna, skoro próbował się zrewanżować za okazaną pomoc. On skończył pierwszy i spakował mi do reklamówki moje mokre rzeczy, które miałam wczoraj na sobie. Wzięłam swoją torebkę i wyszliśmy. Żadne z nas nic nie mówiło. Zapamiętałam numer bloku i nazwę ulicy. Ubrania zwrócę mu pocztą. Nie chciałam żeby wiedział gdzie mieszkam, więc wysiadłam na sąsiednim osiedlu i weszłam do nieswojego bloku. Posiedziałam tam 15 minut na schodach, po czym wyszłam i poczłapałam do siebie. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, nałożyłam szybki makijaż i poleciałam postarać się nie stracić pracy.

4 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 18 wrz 2018

    Ciekawa historia, nieznajomy stara się być miły

  • Somebody

    Somebody · 19 lip 2017

    Brawo

  • marTYNKA

    marTYNKA · 19 lip 2017

    Jest jeden błąd.  On skończy pierwszy ☺