IN SILENCE -Rozdział 3

Rozdział 3

*LENA*

Sprawdzałam komórkę grubo ponad godzinę, zanim udało mi się zasnąć. Chłopak nie wysłał żadnej wiadomości, kiedy tak zawzięcie na nią czekałam. Dlatego jestem w ogromnym szoku na widok nieodczytanego smsa, kiedy rano otwieram zaspane jeszcze oczy.
Numer nieznany, godzina 3:04. To musi być od niego. Serce mi przyspiesza zanim jeszcze spoglądam na treść.
Wdech, wydech. Spokojnie, Lena. To tylko chłopak, którego nie znasz.  
-, , Zapomniałem pochwalić Twoją sukienkę :) Wyglądałaś w niej zabójczo…”
Serce uderza coraz szybciej, a dłonie momentalnie robią się mokre.  
WIDZIAŁ MNIE.  
Kiedy? Gdzie? Jak? Dlaczego mówi mi o tym teraz? Czy ja też go widziałam? Jego słowa rozbudziły mnie idealnie, bo mój mózg zaczyna pracować na najwyższych obrotach. Staram się przypomnieć sobie wszystkich facetów, których wczoraj widziałam. Niestety idzie mi kiepsko, bo przez ostatnie dwa dni nie zwracałam na nikogo uwagi. Rozglądałam się tylko za czarną bluzą z kapturem i niebieskimi oczami… Echhhhh, nawet jeśli się minęliśmy, nie jestem w stanie sobie niczego przypomnieć.
Jestem umówiona z Kaśką w tej samej kawiarni, co wczoraj. Dzisiaj rezygnuję z sukienki. Wkładam jeansy i luźną, czarną koszulkę. Włosy zbieram w kucyk i cicho wychodzę z domu. Aga jeszcze śpi, nie chcę jej budzić, bo wczoraj siedziała do późna. Myślę, że moje spotkanie z Kasią nie potrwa długo. Przeczytam umowę, podpiszę ją, wezmę pieniądze i będę mogła zacząć się pakować. Jejku, za każdym razem gdy o tym myślę, chce mi się śmiać. Ta historia nadaje się do jednego z tych zrytych programów, typu, , Trudne sprawy”, czy, , Dlaczego ja?”.
Na smsa nie odpisałam. Teraz to ja chcę potrzymać w niepewności jego. Swoją drogą, czy byłoby to bardzo egoistyczne, gdybym poprosiła Kaśkę o jego zdjęcie, nim podpiszę ten świstek? Odkąd wczoraj przysłał mi pierwszą wiadomość nie myślę o niczym innym, niż o jego wyglądzie. Niby wygląd nie jest najważniejszy, ale nigdy nie ukrywałam, że zawsze pełnił dla mnie znaczącą rolę. No i byłoby dużo fajniej dzielić mieszkanie z kimś, kto nie odrzucałby mnie fizycznie…

*JANEK*

Cwaniara szybko się uczy. Nie odpisuje i jestem pewien, że robi to celowo. Chyba chce pokazać, że wcale jej nie zależy…Kaśka właśnie wyszła z domu. Wiem, że mają się spotkać za kilkanaście minut. Na pewno nie śpi i na pewno odczytała smsa. A może chce się wycofać?? Może ja powinienem zrobić to pierwszy? Chyba zaczynam świrować… I to wszystko przez moją siostrę i jej kreatywne pomysły. Nie lubię długo czekać, jestem niecierpliwy tak samo, jak Kaśka dlatego wyciągam z kieszeni telefon i piszę do dziewczyny kolejną wiadomość:
-, , Czyżby Ktoś się rozmyślił?”
-, , Czyżby Ktoś się wystraszył? :)” – odpowiedź przychodzi niemal natychmiast.
-, , Czyżby Kogoś nie przekonał mój urok osobisty? ;)” – żartuję, chcąc sprawdzić, czy podłapie temat.
-, , Czyżby Ktoś był zbyt pewny siebie… :)?”
-, , Czyżby Ktoś nie lubił tej cechy? xD”
-, , Czyżby Ktoś nie wiedział, że jestem umówiona z jego siostrą i nie mogę pisać?:)” – czytam i wybucham śmiechem. Czyli jednak nie rezygnuje. Jest zabawna, podoba mi się.
-, , Czyżby Ktoś miał tak wielką ochotę na naszą rozmowę, że olewa moją siostrę? xD”
-, , To już nie pewność siebie, to samouwielbienie! Będę musiała Cię tego oduczyć! ;)
-, , Nie mogę się doczekać…” – wysyłam i jestem coraz bardziej oczarowany jej osobą.
-, , Kaśka przyszła. Oby nie okazała się tak zapatrzona w siebie, jak jej brat, bo może się okazać, że nigdy go nie poznam ;P – Oj ja już się postaram, żebyśmy się poznali.
- Hmmm, czyżby Ktoś próbował mnie wystraszyć? ;P”
- Csiiii! Czytam umowę! Nie przeszkadzaj! :)
Uśmiecham się i blokuję telefon. Rzucam go na łóżko i układam ręce pod głową. Jest niesamowita. Nie pomyliłem się. To był najlepszy wybór. Jeszcze z nią nie rozmawiałem, a już jestem o tym święcie przekonany. W mig załapała moje poczucie humoru i nie jest zapatrzoną w siebie panienką, z którą bym się nudził. Mam ogromną chęć jej odpisać, ale wiem, kiedy nie należy tego robić. Jedyne, co mi pozostaje to zaklinać w myślach Kaśkę, żeby nie palnęła jakiejś gafy i jej nie wystraszyła. Kasia jest rozsądną dziewczyną, ale chwilami zdarza jej się robić i mówić głupie rzeczy. Nie chcę, żeby to było akurat dziś, akurat teraz. Podnoszę się i szukam telefonu, który rzuciłem ciut za daleko. Wolę zachować pełną ostrożność, dlatego piszę do siostry:
-, , Wyrzeknę się Ciebie, jeśli nie podpisze tej umowy! Przyrzekam xD”
-, , To się nazywa desperacja, braciszku ;p Zrób sobie melisę i daj mi pracować ;)
-, , Przyszła?”
-, , Wszystko pod kontrolą. Nie świruj!”

*LENA*

Wyciszam telefon i chowam go do torebki. Janek zafascynował mnie do tego stopnia, że jestem gotowa podpisać tę umowę w ciemno. Kasia przychodzi spóźniona, przeprasza mnie serdecznie i zamawia nam to samo, co wczoraj. Z teczki wyjmuje koszulkę, wielkości A4 i przysuwa ją w moją stronę. Wyciągam ostrożnie jej zawartość i widzę, , UMOWA” napisane na środku, pogrubioną czcionką. Sprawdzam, czy dane osobowe się zgadzają i przechodzę do tego, co interesuje mnie najbardziej, mianowicie warunki umowy i moje obowiązki.
Przeglądam papiery pospiesznie i wychwytuję najważniejsze punkty. Dowiaduję się z nich, że eksperyment potrwa 30 dni, że ja i Janek będziemy mieszkać przy ulicy Kwiatowej 5 i naszym obowiązkiem będzie spędzać wszystkie noce w naszym mieszkaniu. Nieźle. Jest mowa o łazience, kuchni z salonem i jednej sypialni. W wymaganiach nie znajduję konieczności spania w jednym pomieszczeniu. Nie pytam o to, bo nie chcę wyjść na desperatkę. Pytam natomiast o kamery, bo o tym Kasia wcześniej nie wspominała.
- Co z kamerami? W każdym pomieszczeniu?
- Nieeee. Zwariowałaś? Jeszcze nawet nie są zamontowane. W łazience oczywiście ich nie będzie. Chodzi o to, żebym poza waszymi wypowiedziami mogła analizować też na podstawie obserwacji. Ten punkt jest szczegółowo opisany, żebyś nie miała żadnych wątpliwości. Cały zgromadzony materiał będzie tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji i nikt inny nie będzie miał w niego wglądu. Zostanie skasowany od razu, kiedy skończę swoje badania, analizę, opisywanie tego wszystkiego, rozumiesz? – Kiwam głową. – Dopisałam, że najpóźniej po 30 dniach od zakończenia eksperymentu.
Słucham uważnie, jak Kasia tłumaczy mi wszystko punkt po punkcie i naprawdę jestem skłonna to podpisać.
- Mam jeszcze jedno pytanie – mówię na koniec. – Jakie zakładasz hipotezy? Chcesz żebyśmy się zaprzyjaźnili, zakochali w sobie, czy zaczęli ze sobą sypiać? – pytam wprost, bo od początku mnie tu nurtuje.
- Tutaj nie ma żadnych hipotez. To typowy psychologiczny eksperyment. Szczerze mówiąc mało mnie obchodzi, co z niego wyjdzie. Chcę go tylko poprawnie przeprowadzić, obronić się na piątkę i mieć dyplom w kieszeni – uśmiecha się, a ja wyczuwam, że bardzo jej na tym zależy.
- Rozumiem, no dobrze, chyba już wszystko wiem. –Sięgam po długopis.
- Poczekaj. Chcę żebyś była pewna na dwieście procent. Doczytałaś ten punkt o spotkaniach ze mną? Co jakiś czas będę chciała się z wami spotykać i zadawać wam różne pytania. Mogą być one niewygodne. Jesteś tego świadoma?
- Nie ma niewygodnych pytań. Są tylko trudne odpowiedzi. Jestem świadoma. Poza tym choć byśmy chcieli, nie uda nam się ciebie oszukać, będziesz miała wszystko na kamerze – śmieję się.
- Racja.
Przeglądam papiery jeszcze raz. Nie mam wątpliwości. Bez wahania podpisuję oba egzemplarze: Lena Markiewicz.
Kaśka uśmiecha się serdecznie i również składa podpis: Katarzyna Starska.
A więc on nazywa się Jan Starski.
Po powrocie do domu od razu odpalam laptopa i szukam go na fejsie. Poświęcam na to godzinę, ale nie znajduję nikogo konkretnego. Albo profil nie ma zdjęcia, albo osoba nie jest z Warszawy. Odpuszczam i idę zrobić sobie herbatę.

*JANEK*

Kaśka wraca godzinę później. Jej radosna mina zdradza mi, że wszystko poszło jak należy.  
- Twoja kolej – mówi, siadając obok.
- Co? To ja też mam się w to bawić?? Muszę to podpisać? Kasik, przecież mi ufasz.
- Ufam, ufam, ale muszę mieć załatwione wszystkie formalności.
Kaśka otwiera teczkę, wyciąga jedną z koszulek i odkłada na bok. Kiedy szuka tej drugiej, zakładam, że mojej, biorę do rąk tę dotyczącą Leny.
- Zostaw – wyrywa mi ją z rąk i odkłada na miejsce.
- Dobrze się czujesz? – śmieję się i z powrotem podnoszę papiery. Tym razem Kaśka nie protestuje, więc szybko wyciągam je z koszulki.
Lena Markiewicz. Urodzona w Warszawie 22kwietnia 1995 roku.  
Chciałem sprawdzić adres, ale nie mogę oderwać oczu od daty urodzenia.  
22 kwietnia 1995.  
- Janek, skup się! – Kaśka wyrywa mi z rąk umowę Leny i podsuwa mi czysty arkusz. – Wszystko wiesz, znasz szczegóły, wystarczy podpis.  
- Muszę wyjść – dukam i bez wyjaśnień wybiegam na dwór.

*LENA*

- Zrobiłam to! – krzyczę od progu.
- Co??  
- Podpisałam tą umowę.
- Czyli jesteś bogata? – śmieje się i wychodzi z kuchni.
- Właściwie to nie. Ustaliłyśmy, że pieniądze da mi kiedy się wprowadzę.
- Ufasz jej?
- Oczywiście. Poza tym wszystko mam na piśmie.
- Spotkałaś go?? – piszczy i ciągnie mnie do pokoju.
- Nie.
- Nie przeszkadza ci to?
- Właśnie nie. Przeciwnie. Bardzo mnie to jara. Odezwał się do mnie. W ogóle, najważniejsze! Wczoraj mnie widział! Ogarniasz?
- Jak to cię widział? Gdzie? Kiedy?
- Nie mam pojęcia. Napisał mi, że, poczekaj, masz, czytaj. – Włączam naszą rozmowę i podaję Agnieszce telefon.
- Nieźle! – krzyczy i widzę, że działa na nią to tak samo, jak na mnie. – Lenka, on właśnie napisał!! – śmieje się i podaje mi komórkę.
-, , Gdzie się urodziłaś?”
- Cooo??? – dopytuje Aga, a ja nie bardzo rozumiem skąd nagle takie pytanie. Do tej pory każdy jego sms był bardzo przemyślany.
- Pyta gdzie się urodziłam. Czekaj, moment. Muszę mu coś odpisać.
- A po co mu to wiedzieć? – Aga się uśmiecha.
-, , Czyżby Ktoś przeprowadzał wywiad na mój temat?:)” – wysyłam i wracam do rozmowy z przyjaciółką.

*KAŚKA*

Dzwonię do niego, ale odrzuca wszystkie sześć połączeń. Co go ugryzło? Wybiegł bez słowa i nie powiedział dokąd idzie. Coś musiało się stać.
-, , Janek, do jasnej cholery, gdzie jesteś i co się stało??!!” – wysyłam smsa i zdenerwowana wpatruję się w wyświetlacz.  
Jak on mnie czasami wkurza… Dzwonię siódmy raz. Nadal cisza. Po kilku minutach pisze mi wiadomość, która kompletnie wyprowadza mnie z równowagi.
-, , Kasik przepraszam, ale się wymiksowuję. Znajdź kogoś innego. Wracam do Gdańska.”

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1899 słów i 11069 znaków, zaktualizowała 6 cze 2017.

13 komentarze

 
  • czarnyrafal

    Zastanawia mnie co Ty wymyśliłaś, choć odpowiedzi mam na "wyciągnięcie ręki ". Po prosty następne odcinki - chyba tak zagmatwane jak dotychczasowe. Ale to pięknie bo zaciekawiasz i o to chodzi. :kiss:  <3

  • NIEjestemBARBIE

    Będzie za 20 minut :)

  • Polalek

    @NIEjestemBARBIE. Ja czekam , nieważne że sie niewyśpie do szkoły opowiadanie fajniejsze :)

  • NIEjestemBARBIE

    @Polalek Momencik :) :*

  • natallla7

    Jenyy znowu to czekanie, czemu piszesz tak ciekawie, że całe  dnie myśli się tylko o tym co będzie dalej? Kocham <3

  • NIEjestemBARBIE

    @natallla7 ❤wspaniała!  Dziś kolejna cześć: *;)

  • Polalek

    Cudowne ❤❤ Ale teraz będe umierać z ciekawości :)

  • NIEjestemBARBIE

    @Polalek ????❤????❤

  • mariplosa

    Hmm... no tak nikt jak ty nie potrafi tak trzymać w napięciu :)  zastanawia mnie jego przeszłość...czyżby to miało coś wspólnego?  Jak ja się cieszę że wróciłaś tu :) :*

  • NIEjestemBARBIE

    @mariplosa ????kocham

  • ala1123

    Coś czuję ze skoro ona jest podobna do jego siostry i gdy zobaczył datę to tak dziwnie zareagował ze to ma jakiś związek nie wiem może są spokrewnieni  ;) opowiadanie jak na razie super  :rotfl:  :bravo:

  • Pech

    Super że części sa takie długie. :) bardzo bardzo ciekawe :* :*

  • NIEjestemBARBIE

    @Pech ogromnie dziękuję! :*

  • Wikaa2405:3

    No nieee! A tak sie ciekawie robiło :c Mam nadzieje ze on nie wyjedzie xD Czekam na next <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Wikaa2405:3 next oczywiście w poniedziałek: )❤????

  • xd

    Czy 22.04 to przypadkowa data ?

  • Margerita

    Łapka w górę

  • NIEjestemBARBIE

    @Margerita dzięki Madzia :*

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :*

  • NIEjestemBARBIE

    @cukiereczek1 dziękuję ;):*

  • Zuzi

    Przeczytałam  :ciuch: OMG  :O czemu? Czemu? Czemu on się chce wycofać???  :eek: boże nie wytrzymam do poniedziałku  :sad: uwielbiam cie, że trzymasz nas tak w niepewności  :kiss:  <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Zuzi jesteś fantastyczna: )!:*

  • Zuzi

    A już się chciałam pytać o której dziś dodasz kolejną część  :jupi: super jak zawsze