IN SILENCE -Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1

*LENA*

Nie potrafię opisać tego, co się wydarzyło z moim sercem, kiedy go zobaczyłam. Nigdy wcześniej nie wyrządzało w mojej piersi takich manewrów. Może dlatego, że nigdy wcześniej nie widziałam nikogo tak fascynującego. Mężczyzna przechadzający się po mojej uczelni to rzadki widok. Możliwe, że przeszedłby niezauważony, gdyby nie zapach perfum, który się za nim ciągnął. Zmysłowy i uwodzicielski. Musiałam sprawdzić skąd pochodzi, więc lekko odwróciłam głowę i wtedy to się stało.
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jestem nieuleczalną romantyczką i naprawdę wierzę w takie głupie rzeczy. No dobra, może przesadzam, że to zakochanie, ale na pewno zauroczenie jakiegoś najwyższego stopnia. Jest najprzystojniejszym przedstawicielem płci męskiej jakiego spotkałam przez ostatnie 22 lata, czyli całe moje niedługie życie. Nie umiem oderwać od niego wzroku. Najpierw moją uwagę przyciągają jego odrobinę za długie, niesforne, czarne włosy, które delikatnie opadają mu na oczy.  Wstrzymuję oddech, bo oczy też ma niezwykłe. Głęboki błękit nawet przez moment nie zerka w moim kierunku. Mija moją ławkę i idzie do przodu, udowadniając mi, że z tyłu też jest niesamowity. Ma na sobie niebieskie jeansy, sportowe buty i luźną, czarną bluzę z kapturem.  
Rozsiada się wygodnie w pierwszym rzędzie, opierając się o krzesełko, wyciągając nogi do przodu i zaplatając ręce na piersi. Kim on jest i co tu robi? Jeśli jest nowym studentem, nie zaliczę żadnego egzaminu, bo w jego obecności na pewno nie będę potrafiła się skupić.
- Fantastyczny! – mówi do mojego ucha Agnieszka i chwyta mnie za rękę. – O fuuu! – śmieje się. – Aż tak??? – Dotyka mojej spoconej dłoni i robi przy tym bardzo śmieszną minę.
No co? Taki odruch bezwarunkowy, którego nie jestem w stanie kontrolować. Wycieram rękę o spodnie i staram się opanować wszystkie inne objawy organizmu, które zdradzają, co właśnie zrobił ze mną ten chłopak.
- Ciekawe kto to?? – nakręca się Aga i rozglądając po sali, pyta wszystkie w pobliżu siedzące dziewczyny, czy któraś przypadkiem go nie zna.
Ja zerkam na niego kolejny raz i dostrzegam, że właśnie sięga do kieszeni spodni. Wyciąga z niej telefon, uśmiecha się do wyświetlacza i kręci głową, jakby był czymś rozbawiony. Nagle się podnosi i kieruje się w stronę wyjścia.
NIE!
Odwracam wzrok, żeby mnie nie zauważył i lampię się na Agę, która kopie mnie pod stołem. Odwracam się powoli i wtedy nasze oczy na moment się spotykają. Nie oddycham.
Powietrza nabieram do płuc dopiero, kiedy wychodzi z auli. O Jezu.

*JANEK*

Kaśka nie ma za grosz poczucia orientacji. Wparowałem do sali pełniej dziewczyn, nawet zająłem miejsce z przodu, żeby mnie dostrzegła, ale jak zwykle coś pomieszała i podała mi zły numer. I to niby ja chodzę z głową w chmurach? Nie widzieliśmy się od dwóch miesięcy, więc liczyłem na cieplejsze powitanie.
- ,,Już do Ciebie idę!!! Nie ruszaj się stamtąd, bo znów się zgubisz ;P” – czytam jej słowa i uśmiecham się do komórki. Ona naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, że notorycznie podaje złe miejsca położenia i potrafi pomylić nawet drogę do domu. Nie będę jej dzisiaj o tym przypominał. Za bardzo się stęskniłem. Nawet myślałem, że widzę ją w tej auli. Dziewczyna miała długie blond włosy, była szczupła i wydawała się taka delikatna. Kiedy popatrzyła na mnie okazało się, że mają ten sam kolor oczu, zielony, chwilowo wpadający w żółć, ale… Nie będę jej przecież porównywał z Kaśką, to byłoby chore nawet dla mnie. Śmieję się i odganiam od siebie tę głupią myśl, która zagnieździła się w mojej głowie. Chyba się do mnie uśmiechnęła. Szkoda, że więcej jej nie zobaczę.

*KAŚKA*

Janek wrócił do Warszawy! To najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie przez ostatnie tygodnie. Głupek pomylił sale i wbił na wykład z psychologii. Cały Janek! Jak zwykle powie, że to moja wina, ale dzisiaj nie będę się kłócić, jejku, chyba  nawet jestem skłonna przyznać mu rację. Mam do niego interes. I to taki wielki, że uznam go za wariata jeśli się zgodzi. Dobrze, że jest szalony, to znaczy był, zanim…Plan jest taki, żeby poprawić mu humor, bo ostatnie pół roku było całkowicie do dupy.  Zrobię wszystko, żeby wrócił do mnie Janek, którego znałam od zawsze. Janek, który się cieszył życiem, niczego się nie bał i nie wiedział, czym są problemy. Wiem, że to ostatnie jest nieuniknione, bo problemy go dosięgnęły, nas dosięgnęły. Muszę mu pokazać, że trzeba ruszyć do przodu, nie można tak się zadręczać. To co planuję nie jest do końca normalne…Jest totalnie popieprzone. Ale jeśli Jasiek się zgodzi wszyscy będziemy dużo bardziej szczęśliwsi. O sobie też pomyślałam. Zamierzam połączyć przyjemne z pożytecznym. Na Janka zawsze mogłam liczyć. Nie może mi odmówić. Niech spróbuje. Dobrze wie jaka jestem nieznośna, kiedy nie dostaję tego, czego chcę.  

*LENA*

Wychodzę z auli i liczę na to, że jeszcze gdzieś się tu kręci. To przecież bez sensu wejść na wykład i wyjść zanim się rozpocznie. Może jest nowy i pomylił sale i zaraz gdzieś się z nim minę? Ale się nakręciłam! Ciągam Agę po wszystkich korytarzach, żeby mieć stuprocentową pewność.
- Idziemy na górę! – decyduję, kiedy obeszłyśmy już cały parter. Sprawdzam wszystkie możliwe miejsca i zaczynam się zastanawiać, po co to robię. Przecież znam siebie doskonale i wiem, że się do niego nie odezwę. Umarłabym ze wstydu, gdyby mnie olał. Szukam go, bo chcę po prostu na niego popatrzeć. Wariactwo!
- Została ci męska łazienka! – śmieje się rudowłosa, zgrabna dziewczyna, którą od dwóch lat nazywam przyjaciółką.
- Masz rację. – Opieram się o ścianę.
- Co robisz?
- Czekam.
- Na?? – wytrzeszcza oczy.
- Na księcia z bajki w czarnej bluzie z kapturem.
- Pogięło cię? Nie mamy na to czasu. Zostały nam dwie minuty, a muszę się jeszcze wysikać.
- Jeśli tam jest chyba niedługo wyjdzie.
- A jeśli go nie ma? To będziemy stały tu do wieczora?
- Aga!
- Lena! – przedrzeźnia mnie. – No dobraaaa. – Uśmiecha się i otwiera drzwi do toalety. – I tak chce mi się szczać.
- Jesteś najlepsza!
Nie lubię długo czekać, więc po kilku sekundach idę za Agnieszką.
- I co? – pytam szeptem.
- Śmierdzi.
Nie ma go.
Aga wychodzi, myje ręce i rozczesuje włosy, przeglądając się w lustrze. Po co lustra w męskiej toalecie??  
- Eeeej, a co jeśli on był mi przeznaczony? – robię smutną minę.
- Nie wiem! Ale wiem, że jeśli nie był, niepotrzebnie wącham te smrody! Widzisz, jak się dla ciebie poświęcam! – głośno się śmiejemy, kiedy drzwi łazienki się otwierają.  
- Bardzo przepraszam – mówi jakiś typ w gajerku. Chyba profesor.
Wychodzi a my mamy jeszcze większy ubaw.
- Nieźle!  
- Nieźle to będzie, jak się okaże, że mamy z nim zajęcia – wygłupiam się i uchylam drzwi. – Idziemy.
- Lenka, tak sobie myślę. Ale przygotuj się, bo to będzie złota myśl.
- O Jezu. Boję się. – Aga unosi brwi, pytając, czy jestem gotowa. Kiwam głową i słyszę:
- Jeśli jesteście sobie pisani, jeszcze się spotkacie.

*JANEK*

Droga z Krakowa do Warszawy ciągnęła się w nieskończoność, ale chciałem szybko być na miejscu. Skutkiem jest to, że umieram z głodu.
- Co jemy? – pyta Kaśka i bierze mnie pod rękę.
- Co jemy? – Robię zawiedzioną minę. – Myślałem, że ugotujesz coś specjalnego.
- Ja?? Ile się znamy? Nie zmieniłam się przez ostatnie dwa miesiące ani trochę.
- Szkoda – żartuję, a ona wbija mi łokieć w brzuch.  
- To co? Pizza??  
- Niech będzie pizza – zgadzam się i wchodzimy do naszego ulubionego baru.
Rozmawiamy chwilę, opowiadamy sobie, co się u nas pozmieniało, kiedy Kaśka ni stąd ni zowąd mówi:
- Dobra Dżony, muszę ci o czymś powiedzieć.  
Zamieram. Jeśli chodzi o to, co myślę…Nie. Nie miałaby tak świetnego humoru. Poza tym Kaśka nigdy nie powinna się o tym dowiedzieć. Ostatnie pół roku było dość pojebane. Jest zbyt delikatna, boję się, że tego nie uniesie. Poza tym sam nie wiem jeszcze wszystkiego.
- Co masz taką minę?? To nic strasznego. Jesteś facetem, chyba powinno ci się spodobać.  
Kaśka nie wie.  
- Wal.

*LENA*

Mamy zajęcia do wieczora. Dzisiaj wyjątkowo mocno nie chce mi się tu siedzieć. Co chwilę patrzę na zegarek i dziwię się, czemu wskazówki przesuwają się tak wolno.
- Lena! W ogóle dzisiaj nie ogarniasz.Chyba nie myślisz o tym kolesiu, co? Przecież słyszałaś, laski widziały jak wychodził z jakąś dziewczyną. Jest zajęty. Wybij go sobie z głowy. Nie ruszamy zajętych, zapomniałaś? Lena??!  
- Hmmm?  
- Lena! Nie był ci przeznaczony, słyszysz?
- Słyszę!
- No już, już – łapie mnie za rękę. – Zimna??
Uśmiecham się, a zajęcia w końcu się kończą. W drodze do domu, wchodzimy do sklepu i Aga bierze do ręki moje ulubione różowe Carlo Rossi.
- Kocham cię.
- No raczej!

*JANEK*

Wybucham śmiechem, bo nie wierzę w to, co słyszę.  
- Kasiu? Dobrze się czujesz? – żartuję sobie, ale widzę jej groźne spojrzenie, więc się zamykam.
- Janek, nie wkurzaj mnie! Wiesz, że gdyby to nie było dla mnie ważne, nie prosiłabym cię o to. I proszę, nie zachowuj się, jak dupek!
Udaje poważną. Zawsze tak robi i myśli, że przemyślę sprawę jeszcze raz. Tym razem nic z tego.
- Ej, ej, ale daj mi się wytłumaczyć. Nie wyśmiewam pomysłu. Przeciwnie, uważam, że nigdy wcześniej nikt nie badał podobnego zjawiska i twoja praca magisterska będzie naprawdę zajebista.
- To z czego się cieszysz?
- Naprawdę uważasz, że byłbym najlepszym obiektem badań? Ja?
- Oczywiście.
- A kim byłaby ta dziewczyna?
- Tego jeszcze nie wiem. Myślę, że to jest kwestia do uzgodnienia. Nie najważniejsza.
- To króliczka doświadczalnego też sobie znajdziesz innego, co? – Puszczam jej oczko i już się zastanawiam, który z moich kumpli byłby chętny. Kurwa, myślę, że nie jeden. – Kasik, nawet ci kogoś znajdę.
- Nie. Nie chcę nikogo innego.
- Co ty kombinujesz, co? Dlaczego ja?
- Bo cię kocham?  
- Ja ciebie też kocham, ale nie mam czasu na…
- Głupoty? – wchodzi mi w słowo.
- Nie. Nie to chciałem powiedzieć. Na nic nie mam czasu.  
Nie mogę jej powiedzieć, po co tak naprawdę wróciłem do Warszawy.

*KAŚKA*

Aaaaa! Wszystko idzie nie tak. Wyśmiał mnie i uważa mój pomysł za głupi. Wiem, że jest kontrowersyjny, ale wszystko przemyślałam. Janek musi się zgodzić. Nie wiem już jak mam go prosić i co powiedzieć. Chyba muszę pokazać mu, że podchodzę do sprawy profesjonalnie.
- Janek, zanim kolejny raz odmówisz, daj mi coś powiedzieć. Badanie będzie cholernie trudne. Sam wiesz. Dlatego zależy mi na tym, żebyś to ty w nim wziął udział. Pomyśl sobie ile będę się męczyć z ich opracowywaniem. Nie chcę brać jakichś przypadkowych ludzi, którzy w ostatniej chwili mnie wystawią. Strasznie mi zależy na tej magisterce. Muszę to zrobić…dla mamy, zawsze we mnie tak bardzo wierzyła. Proszę.
Wiem, że to troszkę taki szantaż emocjonalny, ale w końcu studiuję psychologię i czasem się to do czegoś przydaje.
- Zastanowię się, ok?
- Jesteś wspaniały, najlepszy, cudowny!!! – Rzucam mu się na szyję.  
- Przecież się jeszcze nie zgodziłem – Uśmiecha się, ale ja doskonale wiem, co znaczy jego ,,zastanowię się" w połączeniu z tą miną.
Tak! Wszystko idzie zgodnie z planem!

NIEjestemBARBIE

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2120 słów i 11664 znaków.

7 komentarzy

 
  • czarnyrafal

    Pokrętne to opowiadanie, pierwsza część. Zaciekawiasz a to już coś Autorko. Pożywiom uwidim  jak mawiali starożytni rosjanie. :kiss:  :lol2:  <3

  • Polalek

    Jeju :) Nareszcie nowe opowiadanie <3 Cudowne :D

  • NIEjestemBARBIE

    @Polalek dziękuję: *:)

  • Wikaa2405:3

    Jejuu miło tak po podróży poczytać coś nowego od Ciebie. Ciekawie sie zapowiada, również czekam na kolejny rozdział <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana bo nie mogę doczekać się kolejnej już :* :) :* :)

  • NIEjestemBARBIE

    @cukiereczek1 Dziękuuuję!:) :* kolejna w poniedziałek :)

  • Pech

    Wiedziałam ze się nie zawiode :) buziaki i weny ;)

  • NIEjestemBARBIE

    @Pech Nic milszego nie mogłaś powiedzieć :) Dziękuję!:) :*

  • Pech

    @NIEjestemBARBIE :* :* :*

  • Zuzi

    Hmmm, dużo tajemniczości  ;) to lubię   :yahoo: super i czekam już na kolejną część  <3

  • NIEjestemBARBIE

    @Zuzi Bardzo się cieszę !:) :*

  • Margerita

    łapka w górę bardzo fajna  historia

  • NIEjestemBARBIE

    @Margerita Dziękuję!:)