Cenny czas - prolog

Duże, szare oczy Nessy, sprawiały wrażenie topnieć. Mały, lekko zadarty nos, co chwilę z trudem łapał powietrze, a kształtne usta - drżały. Szloch dziewczyny boleśnie odbijał się od pustych ścian mieszkania. Nessy oparła się o jedną z nich i ukryła twarz w dłoniach.
     Kosmyki, które wymykały się z niestarannie zaplecionego warkocza, przyklejały się do jej mokrych policzków, dlatego ze zdenerwowaniem ściągnęła gumkę z włosów i cisnęła nią w kąt. Długie, ciemne fale, opadły swobodnie na jej plecy.
     Z początku nie rozumiała, jak William mógł nie lubić słońca. Zawsze chciał od niego uciekać, dlatego, gdy tylko miał możliwość, zamykał się w pokoju. Grał wtedy w gry lub kładł się na łóżku i wpatrując się w przestrzeń, dostrzegał piękno w czymś, co wcale nie było warte uwagi. Może sama przed sobą udawała, że jest dobrze? Znała go, mogła się domyślić, że coś jest nie tak. Może, gdyby mu pomogła, wszystko potoczyłoby się inaczej? Po jej policzkach znów popłynęły łzy.
     Dopiero, gdy uświadomiła sobie, że więcej go nie zobaczy, zrozumiała sens dzisiejszej pogody. William nie lubił słońca, więc i ono dziś uparcie nie chciało wyjść zza chmur. Ale nawet gdyby nagle postanowiło się pojawić, dla niej już go nie było, zgasło. Już zawsze miała widzieć tylko deszcz, tylko on miał przynosić jej ukojenie. Choć nigdy nie miało być tak, jak kiedyś. Nie mogła mieć nikogo innego, nie mogła nikomu oddać serca. To Will je naprawił, dlatego uparcie nie chciało przyjąć nikogo innego. Zawsze zastanawiała się, jak on to zrobił. Jak je zaprogramował? Wciąż tu była, ale wiedziała, że jej życie odeszło, wraz z ostatnim oddechem Williama. Był dla niej wszystkim, lecz nigdy mu tego nie powiedziała.  
    Will, wiedziałeś, że sobie nie poradzi.
Dlaczego ją zostawiłeś? Dlaczego Ci na to pozwoliła? Naprawiłeś ją, oddałeś jej to, co i tobie było potrzebne do życia, ale mimo to, Nessy uważała, że to ona powinna umrzeć, nie ty, Williamie. To ona się wtedy poddała, ty byłeś silny. Ale widocznie to były tylko pozory. Byłeś dobrym aktorem. Ktoś stworzył Ci idealną maskę do tego przedstawienia, a ty bez wahania ją ubrałeś. Rozumiem, że chciałeś jej pomóc. Tymczasem sam nie dałeś rady.

450 czyt.
100%3
aile

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i dramaty, użyła 434 słów i 2341 znaków, zaktualizowała 4 lut o 20:46.

2 komentarze

 
  • agnes1709

    Zaintrygowała mnie bardzo ta niechęć do słońca. Na razie trochę mało, więc i komentarz skromny, ale liczę, że coś się wyjaśni, czekam więc na jedynkę. Pozdro

    100%1

  • AlexAthame

    Ładne, tylko smutne i takie krótkie.Gratuluje dobrego startu

    100%1