Studnia - 09

Ciemność. Wszędzie zimna lepka ciemność. Czasem z oddali dobiegł go jakiś stłumiony dźwięk, ale ani nie rozpraszał on martwej ciemności, ani Rrin nie był pewien czy słyszał go naprawdę, czy tylko to sobie wyobraził. Stracił poczucie czasu. Ile już tu tkwił? Zdawało mu się, że całą wieczność. A jeśli o nim zapomniano? Nie, nie może ulec panice, bo powoła do życia demony lęku i oszaleje. Mistrz zawsze o wszystkim pamiętał, wiec nie zapomni. Musi być to wytrzymać. Dla Ganisa. Nie da się złamać.

Było mu zimno. Zmarzło jego ciało, ale zmarzła też dusza. Czuł się wypalony. Dlaczego zabito Ganisa, a jego głowę nadziano na tyczkę i wbito w ziemię na dziedzińcu? Ganis nie był zbrodniarzem. Co się zatem zdarzyło pod jego nieobecność?

Rrin zatopił się w ostatnim wspomnieniu przed wyjazdem na misję.

O świcie, tak jak każdego dnia, Hette przeszedł przez część klasztoru zamieszkałą przez chłopców. W dłoni trzymał spory dzwonek i potrząsał nim energicznie, budząc wszystkich na poranny apel. Hette miał inne obowiązki niż chłopcy szkoleni na Rycerzy. Miał zostać bibliotekarzem i osobistym pomocnikiem Mistrza, ale nie Rycerzem.

Gdy wszyscy wylecieli na dziedziniec i zajęli swoje miejsca w szeregach, Rycerze zaczęli po kolei czytać listy obecności. Wyczytani chłopcy musieli wyjść na przód i udać się do kaplicy na poranną modlitwę, którą prawie zawsze prowadził Mistrz.

- Nie ma aż ośmiu chłopców - szepnął Ganis.

- Których? - odszepnął Rrin.

- Z pierwszej grupy nie ma tego, co wczoraj dostał chłostę. U najmłodszych nie ma trzech, u dziesięciolatków dwóch, u ośmiolatków jednego i Małego Fira nie ma.

Mały Fir słynął z tego, że ciągle płakał i za karę nieustannie musiał sprzątać i myć podłogi, bo na Rycerza za żadne skarby się nie nadawał, a i w innych rolach się nie odnalazł. Był też workiem do bicia dla najbardziej agresywnych chłopców, a także Rycerzy.

- Teraz jest tylko stu trzydziestu czterech chłopców. W tym miesiącu zniknęło bez śladu trzech - szepnął znowu Ganis.

- Pewnie ich zabili - odparł Rrin.

- Tego po chłoście na pewno też, bo on chciał dać stąd dyla.

- Skąd wiesz? - zdziwił się Rrin.

- Ciągle obserwował mury i bramę, ale za mało dyskretnie - wyjaśnił. - Pilnowali go, ale z daleka. A dziś w nocy było jakieś zamieszanie, coś się musiało stać.

Rycerze Ganis i Rrinsat udali się na poranne nabożeństwo i wspólną modlitwę. A później obmyli ręce i twarze w łaźni i poszli na śniadanie. Jako chłopcy, aż do pasowania na Giermków jadali głównie kaszę z odrobiną mięsa i warzyw. Gdy byli Giermkami jadali więcej mięsa. Teraz obaj od czterech lat byli Rycerzami i liczyli sobie po dwadzieścia cztery lata. I tak jak wszyscy Rycerze jadali głównie mięso i nabiał.

Po opuszczeniu kaplicy i napełnieniu brzuchów porządnym jadłem, Rrin i Ganis poszli jak zwykle poćwiczyć. Obaj świetnie posługiwali się bronią, a zwycięstwo przechylało się to na jedną szalę, to na drugą. Ich ostre walki budziły podziw wśród młodszych i wielu starszych Rycerzy.

Po treningu obaj usiedli na uboczu pod jabłonią. Ganis położył się w trawie. Było tak upalnie, że nawet muchom nie chciało się dokuczać. Powietrze zdawało się być nieruchome.

- Wysyłają mnie dziś z misją. Ponoć znaleziono wiedźmę na jakimś odludziu – zaczął Rrin.

- W lochach pod klasztorem chyba jest prawdziwy czarodziej - szepnął Ganis, patrząc w błękit nieba.

- Oni wyginęli. Wszyscy. Nie ma już magii - westchnął Rrin. - To zwykli oszuści albo częściej zielarze. Nic więcej. Od przeszło stu lat nikogo nie znaleziono.

- Nie trzymają go w zwykłym lochu. W komnacie Jefira jest ukryty tunel i schody.

- Skąd możesz to wiedzieć? - zapytał Rrin. Bacznie się rozejrzał, czy ich ktoś nie podsłuchuje.

Ganis miał w ustach ździebko trawy. Bawił się nim przy pomocy języka.  

- Czasem przekazuje mi swoje myśli i uczucia - podjął zadumany.

- Co w nich jest? - zaciekawił się Rrin.

- Ból. Dużo bólu. I błaganie o śmierć.

- Mówiłeś o tym komuś? - zapytał Rrin.

- Tylko tobie, bracie. On pamięta Wojnę Magów. Czasem śnię ją razem z nim. Tam jest przerażająco, wszędzie pełno usmażonych trupów. Niektórzy jeszcze żyją i wyciągają poparzone osmalone ręce, żeby im pomóc. W tym śnie jestem nim. Czuję to, co czuł on. Rozpoznaję przyjaciół, wrogów, żonę i dzieci. Ten Mag oszalał z nieszczęścia, a Jefir nie pozwala mu umrzeć - opowiedział wciąż wpatrzony w niebo.

- Nie zdradź się z tym nikomu. Jak się ktoś dowie, zabiją cię - szepnął Rrin.

- Spokojnie, nie jestem głupi - odrzekł.

Napływ ostatnich wspomnień o Ganisie został przerwany przez dźwięk otwieranej ze skrzypieniem bramy w oddali. Po chwili szczęknął głośno zamek, pojawiło się migotliwe światło, a do izolatki wszedł sam Jefir z pochodnią w dłoni. Jeden z dwóch jego przybocznych Rycerzy wniósł krzesło dla Mistrza, po czym zamknęli okute żelazem drzwi i odeszli.

Rrin i Mistrz mierzyli się wzrokiem jak zwierzęta przed atakiem.  

- Wiem, że Ganis był twoim przyjacielem. Musisz pogodzić się z tą stratą. Jeszcze nie raz zetkniesz się z gorszą śmiercią. Umiesz znosić ból, umiesz to lepiej niż większość Rycerzy. Po co więc ten cyrk z jego głową? – warknął Mistrz, nawet nie udawał opanowania.

Rrin tylko patrzył na niego z furią ziejącą z oczu.

- Przynosisz mi wstyd. Powinienem teraz skazać cię na śmierć. Traktuję cię jak syna, chłopcze, a ty czym mi odpłacasz?

Rrinsat był spięty, jakby czekał na dogodny moment do ataku. Jefir od razu to wyczytał z jego postawy i choć nie dawał tego po sobie poznać, gotów był do obrony w każdej chwili.

- Gdy stąd wyjdziesz i zapłacisz za swoje zachowanie, będziesz od tej pory posłuszny, albo każę cię stracić. Sam zdecyduj, synu - zakończył Mistrz.

Uderzył trzy razy głucho w drzwi. Nim przyszli Rycerze, spojrzał jeszcze raz na Rrinsata. I zrozumiał, że popełnił błąd zabijając Ganisa. Nie miał już przed sobą chłopca, Rrin był żądnym zemsty mężczyzną.

773 czyt.
100%335
DziecieChaosu

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1138 słów i 6241 znaków.

5 komentarzy

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 15 mar 2018

    Zabili mu przyjaciela na pewno im nie daruje, czytam dalej, łapka

  • Somebody

    Somebody · 20 lut 2018

    To geneza za nami   Wspaniale  

  • Fanka

    Fanka · 20 lut 2018

    Świetna część Lubię jego wspomnienia

  • AlexAthame

    AlexAthame · 19 lut 2018

    Dałaś odetchnąć. Czekam na dalszy ciąg.    

  • AnonimS

    AnonimS · 19 lut 2018

    Ciekawy odcinek.tak i łapka