Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Krew bogów - Prolog

Śnieg nad twierdzą Nhal’Voryn padał ciężko, jakby sama Północ chciała pogrzebać przeszłość.
Arthen miał wtedy siedem lat, gdy po raz pierwszy zobaczył ojca w pełnej zbroi wojennej. Ragnar, Wielki Jarl, był jak wykuty z lodu. Wysoki, milczący, z oczami, które ważyły ludzi jak stal.
-Krew jest wszystkim – powiedział Ragnar, stojąc nad mapą podzielonej Północy-Zapamiętaj to, synu.
Maev, młodsza o rok, stała cicho przy kolumnie. Już wtedy nie płakała jak inne dzieci. Jej jasne oczy obserwowały wszystko z niepokojącą uwagą.
-A ja, ojcze? – zapytała cicho.
Ragnar spojrzał na nią długo.
-Ty jesteś kluczem – odparł – Pewnego dnia zrozumiesz.
Tej zimy zaczęło się ich prawdziwe wychowanie.

Arthen miał dziewięć lat, gdy po raz pierwszy zobaczył z bliska ojca zabijającego człowieka. Ragnar nie był wtedy królem w oczach chłopca. Był burzą w ludzkiej skórze.
Więzień klęczał na kolanach w dziedzińcu, nagi do pasa, zamarzający na wietrze. Jarlowie stali półkolem, milczący jak kamienne posągi.
- Zdradził krew-powiedział Ragnar spokojnie.
Jego topór opadł. Raz. Bez wahania. Głowa potoczyła się po śniegu.
Arthen nie odwrócił wzroku. Ragnar zauważył.
I po raz pierwszy skinął synowi głową.
Tego samego wieczoru Maev znalazła go na murach.
- Nie boisz się go?-zapytała cicho.
-Nie-odpowiedział Arthen.  
To nie była do końca prawda.
Maev przyglądała mu się długo, jakby widziała więcej niż powinna ośmioletnia dziewczynka.  
-Ja też nie.- powiedziała w końcu. I to też nie była prawda.
Wiatr zawył między wieżami.

Gdy Arthen miał dziesięć lat, Ragnar zabrał go na mur podczas burzy śnieżnej.
-Północ nie należy do słabych. -powiedział ojciec, ignorując wiatr. -Jeśli kiedyś będziesz rządził… zjednoczysz ją ogniem i kłamstwem, jeśli będzie trzeba.
Arthen nie odpowiedział.
Ale zapamiętał każde słowo.

W noc, gdy Maev kończyła dziesięć lat, do twierdzy przybyli kapłani Wszechojca.
Świece paliły się lodowym płomieniem.
Ragnar położył dłoń na głowie córki.
-Jedziesz na daleką Północ. -oznajmił bez cienia wahania.
Arthen zrobił krok naprzód. Miał jedenaście lat, ale wyglądał na starszego. Geny bogów Północy objawiły się w wysokim wzroście i mocnej budowie. Wzmocnionej dodatkowo ciężkimi treningami miecza, topora i tarczy od najmłodszych lat.
-Ona jest za młoda.
Ragnar spojrzał na niego chłodno.
-Nhal’Voryn nie mają luksusu młodości.
Maev nie zaprotestowała. Tylko spojrzała na brata.
-Wrócę -powiedziała cicho.

guhg

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 457 słów i 2600 znaków.

Dodaj komentarz