Studnia - 04

- Budzi się!

- Bogom niech będą dzięki!

- Panie? Słyszysz mnie, Panie?

- Zostań z nim, ja przygotuję coś do jedzenia.

Głosy dochodziły z bliska, ale nie rozpoznał ich jeszcze. Rrin otworzył oczy. Łupało go pod czaszką, jakby ktoś właśnie babrał się patykiem jego w mózgu. Wszystko co miał przed oczami gdy kręcił głową na boki, było pozbawione ostrości i rozmazane. Zupełnie jakby patrzył na świat przez bardzo mętne szkło w oknie. Mrugnął kilka razy, ale ostrość widzenia nie wróciła. Dźwignął się na łokciu i spuścił nogi za krawędź łóżka, bose stopy dotknęły zimnej drewnianej podłogi. Usiadł ze zwieszoną głową i pocierał oczy wnętrzami dłoni.

- Gdzie jestem? - zapytał rozmytej postaci przed sobą.

- W "Przeklętej Studni", Panie. W swoim pokoju. Wpadłeś o poranku do studni na rynku, Panie. Wyłowili cię i przynieśli tutaj. Badał cię medyk i mówił, że jak się obudzisz,Panie, to mogą cię dręczyć mdłości i chwilowa ślepota - wyrecytował ożywionym głosem ktoś bardzo młody.

Rrin przyjrzał się krytycznie nieostrej postaci chłopaka.

- Jak długo byłem nieprzytomny? - sondował, próbując sobie poukładać niepasujące do siebie elementy tej intrygującej układanki składającej się z samych przeczących sobie faktów.

- Parę godzin, Panie. Niedługo będzie południe.

Myśli Rrina kotłowały się, a ból głowy utrudniał skupienie. Czy Sawiallo była tylko sennym majaczeniem? "Wrócisz, Rrin. Gdy już będziesz gotów, wrócisz do mnie" - wróciły echem jej słowa.

- Kim jesteś? - zmienił temat, żeby mieć czas na przemyślenie wszystkiego.

- Ja? Nikim ważnym, Panie. Głównie oporządzam konie ludzi, którzy zatrzymują się w tej karczmie - wyjaśnił.

Chłopak mówił szybko i wyraźnie. Jego głos był lekko wzburzony i cichy. Rrin doszedł do wniosku, że się czegoś boi.

- Jak cię zwą? - ciągnął swoje przesłuchanie.

- Meyr, Panie.

- Meyrze, posłuchaj mnie. To bardzo ważne. Opowiedz mi dokładnie, co się stało po tym, jak zszedłem do studni. Wszystko co wiesz, wszystko co może nie mieć pozornie znaczenia. Mów ze szczegółami.

Meyr wyjrzał najpierw na korytarz, później zamknął cicho drzwi. Podszedł bliżej Rrina i zniżył głos prawie do szeptu.

- W lasach Atrent grasuje banda Czerwonego - wyjawił. - Podróżnych przyciąga tu ta dziwna studnia na rynku, ale tutaj wszyscy wiedzą, że to tylko bajania starych kobiet z tym całym Sawo. Ale podróżni zatrzymują się tutaj szukając nie wiadomo czego. Dlatego Czerwony i jego ludzie dogadali się z karczmarzem. On im sprzedaje wiadomości o zamożnych przybyszach, a oni topią tych przybyszów w studni i kradną wszystko, co podróżni ze sobą przywiozą. Odrąbali ci drabinę, Panie, żebyś zginął. Ale ci, co brali twoje rzeczy, Panie, znaleźli glejt Zakonny i przestraszyli się. Wyciągnęli cię i sprowadzili lekarza, a później uciekli, jakby złe duchy deptały im po piętach. Teraz wszyscy się boją, czy nie poślesz po Zakonnych, Panie, i czy nie spalicie miasta - opowiedział szybko pełnym podniecenia głosem. Sprawiał wrażenie przestraszonego.

- Nie zauważyłeś niczego dziwnego, chłopcze? - dociekał Rrin.

- Nie, Panie. Słowo honoru - odparł natychmiast młodzian.

"Słowo honoru" w ustach stajennego chłopca brzmiało jak kpina. Jaki honor mógł mieć stajenny chłopiec? Wkrótce będzie pił i kradł, jak wszyscy jego stanu. Rrin doszedł do wniosku, że chłopak wyrażenie podłapał od jakiegoś podróżnego.  

- Pomyśl, Meyr. Nic cię nie zdziwiło, nie wzbudziło podejrzeń dzisiejszego dnia? - ciągnął Rrin. Szukał dowodu na prawdziwość istnienia czarownicy.

- Nie, Panie - odrzekł.

W głosie chłopca Rrin wyczuł wahanie. Westchnął. Mógłby go zmusić do mówienia, ale sam nie wiedząc czemu, nie zrobił tego.

- Jesteś całkowicie pewien? - powtórzył nieco silniejszym głosem.

- Tak, Panie - upierał się Meyr.

Mężczyzna zatopił się w myślach dotykając dłonią opatrunku na głowie. Odtwarzał w pamięci rozmowy z Sawiallo. A jeśli mówił we śnie coś na głos?

- Meyr?

- Tak, Panie?

- Kto był przy mnie, gdy byłem nieprzytomny? - spojrzał na rozmazaną sylwetkę.

- Głównie to ja, Panie. Ale był też medyk, karczmarz i jego żona, i jeszcze jedna służąca - poinformował.

- Mówiłem coś przez sen?

- Nie, Panie. Mogę wyjść na chwilę? - zapytał niepewnie chłopak.

- Idź, jeśli musisz - odpowiedział były Zakonnik.

W oddali rozlegały się krzyki i wrzaski. Meyr wyszedł, a Rrin mimowolnie łowił je uchem. Nie potrafił rozróżnić słów, ale krzyczała głównie młoda kobieta. Po długiej chwili wszystko ucichło.

Meyr wrócił z tacą z pieczonym mięsem i winem z ziołami. Postawił je w milczeniu na stole. Rrin słyszał jego urywany oddech. Chłopak nieudolnie powstrzymywał szloch. Dopiero gdy na tacy zostały same kości, a Meyr się uspokoił, Rrin przerwał ciszę.

- Masz rodzeństwo? - zagadnął.

- Trzy siostry, Panie. Starszą i dwie młodsze.

- Któraś ma bliznę na twarzy? - rzucił niby obojętnym tonem.

- Tak, Panie. Brefa, moja starsza siostra, została kiedyś skaleczona nożem - powiedział chłopiec z wahaniem.

Znów zapadła między nimi cisza. Chłopak najwyraźniej nie odzywał się nieproszony.

- Przyprowadź ją do mnie - rozkazał Rrin.

Poczuł jak atmosfera nagle między nimi zgęstniała.

- Nie mogę, Panie. Jest teraz zajęta - wydusił z siebie Meyr.

- Więc zaprowadź mnie do niej - nie ustępował Rrinsat.

- Nie mogę, Panie. Ona jest teraz... yyy... z kimś... - zakłopotał się.

- Jest prostytutką? - zapytał bez skrępowania.

- Nie, Panie! - zaprzeczył natychmiast, ale po chwili się zreflektował. - Tak, Panie.

- Przyprowadź ją, gdy będzie wolna - oznajmił obojętnie Rrin. - A teraz zamknij okiennice i wyjdź. Muszę odpocząć.

Rrin z ulgą opadł na poduszki. Przy chłopcu udawał, że ból który odczuwał, nie jest bardzo dotkliwy. Ale w rzeczywistości miał wrażenie, że z rany sypią się snopy palących iskier.

***

Obudził go nieśmiały dotyk dłoni. Musiał mimowolnie przysnąć. Z ulgą zauważył, że widzi nieco lepiej niż wcześniej. Pochylała się nad nim dziewczyna o pociągłej końskiej twarzy.

- Posłałeś po mnie, Panie. Oto jestem - ukłoniła się.

Rrin natychmiast zauważył, że jej znoszona suknia była czysta. Zwykle karczemne dziewczyny były brudne i spocone. Od tej czuł nawet perfumy, a z ust pachniało jej miętą, jak gdyby żuła chwilę wcześniej liście mięty. Widocznie bano się go tak bardzo, że umyli prostytutkę zanim ją do niego posłali.

- Nie odsuwaj się, Brefo - powiedział cicho.

Drgnęła, gdy jego palce delikatnie badały jej ciepłe policzki. Wyczuł pod opuszkami pół okrągłą bliznę. Dziewczyna źle zrozumiała jego intencje i chciała go pocałować. Powstrzymał ją.

- Czy coś zrobiłam źle, Panie? - zapytała nieśmiało.

- Nie, Brefo. Chodź, usiądź przy mnie. Chciałbym cię o coś zapytać - wyjaśnił spokojnie.

- Pytaj, Panie - rzekła cicho.

Usiadła obok, a on ujął jej rękę i zamknął w swoich dłoniach.

- Mówi ci coś imię Sawiallo?

Dziewczyna wciągnęła głębiej powietrze, ale zaraz się uspokoiła i odpowiedziała pewnym i opanowanym głosem.

- Nie, Panie.

Rrin ujął kosmyk jej włosów i wsunął jej ucho.

- Brefo, jesteś młodą mądrą dziewczyną. I bardzo ładną - skłamał. -Powinnaś wiedzieć, że okłamywanie Rycerzy Zakonnych nikomu jeszcze na dobre nie wyszło. Mamy swoje sposoby na wydobywanie prawdy z ludzi. Udam, że nie słyszałem twojej odpowiedzi, a ty mi teraz opowiesz o Sawiallo. Dobrze? - Jego pytanie zabrzmiało jak rozkaz.

- To bajka, Panie. Kiedy babuszka jeszcze żyła, opowiadała nam o wiedźmie Sawiallo. To wszystko - zaszczebiotała, zbita z tropu.

- Opowiedz mi tę bajkę poprosił.

- Wszyscy mówią, że w studni kryje się potężny Sawo, ale babuszka mówiła, że on spłonął razem z domostwem w Wojnie Magów. Ocalił za to córkę Sawiallo i ona mieszka w tej studni. Czasami pomaga ludziom, ale robi to rzadko i nigdy za darmo.

Rrin uśmiechnął się w duszy, a był to bardzo szeroki uśmiech. Na zewnątrz jego twarz pozostała nieprzeniknioną maską.

- Czego żąda w zamian? - zachęcił dziewczynę do mówienia wyuczonym grymasem przyjaznego uśmiechu.

- Lat życia, Panie. Trzeba zajrzeć do studni, powiedzieć życzenie i ile lat oddaje się w zamian - zdradził. - Ale to tylko bajki - dodała szybko. Za szybko.

- O co ją poprosiłaś? - podchwycił.

- Nie prosiłam, Panie. To tylko taka bajka - broniła się słabo.

- O co ją poprosiłaś, Brefo? - naciskał.

Dziewczyna spąsowiała i wbiła wzrok w swoje dłonie. Amen, pomyślała. Po mnie. Spalą mnie na stosie, albo będą torturować.

- Żebym przestała podobać się mężczyznom - wyznała cicho.

- Za ile lat życia? - ciągnął przesłuchanie.

Nie widział sensu pytać dziewczynę, o powód jej życzenia. Było oczywiste, że jak wiele dziewcząt był zmuszana do prostytucji. To jeszcze nie był straszny los, dopóki miała dach nad głową i co jeść. Mogła trafić gorzej, dużo gorzej.

- Pięć lat, Panie - wyszeptała, pewna że spotka ją kara.

Mężczyzna pogrążył się w zadumie.  

- Panie? - Brefa odezwała się nieśmiało.

- Słucham? - przeniósł na nią spojrzenie.

- Czy zostanę za to ukarana? - zapytała drżącym głosem.

- Nie, ale nie rozgłaszaj tego. To wszystko. Możesz odejść - machnął lekceważąco ręką.

Brefa natychmiast zerwała się z wyraźną ulgą i podeszła do drzwi. Zatrzymała się jednak przy nich z ręką na skoblu.

- Panie, mogę cię o coś zapytać? - zagryzła bezwiednie wargę, ale Rrin tego nie zauważył. Jego wzrok był na to jeszcze za słaby.

- Pytaj, jeśli musisz - odparł przyjaźnie.

- Pan Dwin mówił... - zaczęła, ale wszedł jej w słowo.

- Kim jest pan Dwin?

- Karczmarzem, właścicielem "Przeklętej Studni".

- Mów dalej dziecino, byle szybko - ponaglił.

- Bo pan Dwin mówił że wyciągnięto cię, Panie, z magiczną szkatułą w dłoniach i Obręczą Pokory pod kurtą. I nikt nie potrafił otworzyć tej szkatuły, bo jest magicznie opieczętowana. A ja jestem pewna, że nikt nie słyszał, jak prosiłam Sawiallo o pomoc, a jednak ty Panie o tym wiesz, chociaż to było trzy noce przed twoim przyjazdem. Spotkałeś ją, Panie? - wyrzuciła z siebie szybko, jakby się bała, że zabraknie jej odwagi, by zapytać o myśli zaprzątające jej niespokojny umysł.

- Ze szkatułą? - powtórzył jak echo.

1 183 czyt.
100%335
DziecieChaosu

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1964 słów i 10669 znaków.

5 komentarzy

 
  • Almach99

    Almach99 · 27 maj 2018

    Zaczalem czytac I przyznaje, ze to opowiadanie ma w sobie cos. Bardzo mi sie podoba

  • AuRoRa

    AuRoRa · 15 mar 2018

    Super coraz bardziej ciekawe , łapka

  • Fanriel

    Fanriel · 9 lut 2018

    Wciągająca historia.  

  • Somebody

    Somebody · 1 lut 2018

    Pięknie  

  • AlexAthame

    AlexAthame · 30 sty 2018

    Nadal jest bardzo fajnie napisane i pewnie będzie tak do końca