Pierwszy wróg i ostatni wróg cz 4

— Halsa, ty się wcale nie bałaś tego Pioruna! On jest szalony, widziałem jak podeptał jednego ze służby kuchennej!
— Pewnie pomocnika kucharza, prawda?
— Nie wiem, a czemu?
— Piorun jest mądry, on nie lubi złych ludzi.
— On jest taki dla wszystkich! Strach pomyśleć gdybym to ja musiał przed nim stanąć.
Halsa się uśmiechnęła.
— Szepnę mu coś na ucho. Umiesz już dosiadać konia?
— Próbowałem. To nie jest takie proste.
— Koń musi wiedzieć, że go lubisz. Wybierz jakiegoś. Ale on cię także musi zaakceptować. Konie są bardzo mądre.
— Jak mama i tata? — Kerst zmienił temat.
— Dobrze, mama czasem popłakuje.
— Czas leci szybko. Tylko dwa tygodnie i pobędę dwa dni.
— Dwa?
— To za strzelanie. Dobrze mi idzie.
Halsa pokiwała tylko głową.
— Wiesz, siosto. Większość myśli, że jesteś dziecinna. Ale ty jesteś bardzo dorosła.
Kerst zamyślił się.
— Kiedy jechałem tutaj, słyszałem Rey.
— Tak, a co ci powiedziała?
— Żebym się nie martwił, ze będzie ze mną.
— Rey cię lubi.
— Ale ja nie mówię o lalce.
— I ja też nie.
— Czy ją kiedyś zobaczę?
— Tak, ale jeszcze nie teraz.
— A ty ją widziałaś?
— Już ci mówiłam, że jesteś głuptas. Wiele razy.
— Ale to trochę dziwne, nie sądzisz.
— Dla mnie wcale.
Kerst znowu popatrzył na siostrę.
— A ile ma lat?
— Tyle co ja.
— Och! Mieszka w jeziorze?
— Pod.
— Och!
— Jak przyjechałaś? — znowu zmienił temat rozmowy.
— Rextan wysłał czterech ludzi. Jechałam powozem.
— O, naprawdę?
— Rextan mnie lubi. Bo Piorun mnie lubi. Rextan mówi, że Piorun mnie kocha.
— Wszyscy mówią niego dowódco, Panie. Poza Panią i Panem ma największe poszanowanie na zamku, a ty mówisz mu Rextan!
— On mówi do mnie panienko, Halso. Zapytałam jak mam na niego mówić. Powiedział : Mów na mnie Rextan”.
— Och, to dziwne. Jest taki ostry. No dla mnie nie jest, to prawda. Ale jest sprawiedliwy. I czasem daruje i innym winę.
— Ale chce ci opowiedzieć do końca, bracie. Powiedział mi : Mów mi Rextan. Tylko Pan Alsadyn mnie tak nazywa i Pani Atamira. Ale ty możesz, bo przyjaciele Pioruna, są moimi przyjaciółmi.
Halsa popatrzyła na brata swoimi ślicznymi oczami.
— Powiedział mi, że mu przykro, że uderzył tatę, ale mu nie wypada przeprosić.
— Chciałem się na niego rzycić!
— Nie możesz być taki porywczy! Mogłeś za to drogo zapłacić. On jest porywczy, dlatego uderzył tatę.
— Ale ja nie chciałem tego zrobić z tego powodu. Ja nie chciałem, żeby ciebie dotknął.
— Pamiętam co powiedziałeś. Nie możesz tak! Nie możesz kogoś zabić, bo mnie dotknie.
— Miałem na myśli, ukrzywdzi.
Halsa podeszła do niego blisko i wzięła go za ramiona.
— Kerst, posłuchaj. Ja nie jestem taka bezbronna jak myślisz. Rey mi coś dała. Już dawno.
Ale Kerst sobie coś przypomniał i pominął tą informację.
— A jak się ma Rey, twoja lala?
— Śpi w komnacie. Będę dwa dni, cieszysz się?
— Tak, wygodnie ci w tej komnacie?
— Tak, ale lubię swoje łóżko w chacie, w naszym domu. Tata zrobił dla mnie. Za miesiąc zrobi dla ciebie. Posłuchaj, Kerst. Już jestem za duża, żeby z tobą spać w jednym łóżku. W komnacie są dwa. Rextan pozwoli ci spać ze mną w jednej izbie. Jeśli zechcesz.
— Dlaczego chcesz?
— Lubię z tobą rozmawiać jak jest już ciemno. Pamiętasz jak mi opowiadałeś bajki, kiedy byłam malutka?
— Tak.
Chłopak nad czymś myślał.
— Kiedy poznałaś Rey?
— Pomiętasz jak pierwszy raz zginęłam? Wtedy.
— Coś mi o tym mówiłaś, tylko już trochę zapomniałem.
— Zapomniałeś?
— No, najważniejsze pamiętam.
Halsa przybliżyła twarz do jego lica.
— Ja tu jestem tylko dla ciebie. Gdybyś mnie tak bardzo nie kochał, dawno już bym była z Rey.
    Kerst stał poruszony. Poczuł coś, ale nie chciał pytać. Ale Halsa czuła. Wyszeptała prawie do jego ucha.  
— Będziemy zawsze razem, nawet jak nie będziemy.
— Nie mów mi. Jestem już duży i nie mogę płakać. A bardzo chcę.
— Braciszku, to dla twojego dobra. Inaczej nie pokonasz swojego Pierwszego wroga.
— Kto będzie moim pierwszym wrogiem? Pamiętam, że już coś o tym mówiłaś, ale wówczas nie zrozumiałem i dalej nie rozumiem.
— To jeszcze nie teraz. Nie troskaj się tym. Ja jestem z tobą i Rey jest.
— Teraz jej nie czuję.
— Ona jest. Ale i ja jestem teraz z tobą, to dlatego jej nie czujesz.
— Chłopcy będą zazdrośni, że nie śpię w sali.
— Więc chcesz!
Halsa pocałowała go w policzek.  
— Będziemy szeptać jak kiedyś. I nie martw się o Kruchta. Szepnę słowo do Rextana. On ma dobre serce, tylko sam jeszcze nie pokonał swojego wroga.
— On jest chyba najlepszy! Inaczej nie byłby dowódcą tylu ludzi.
Ale Halsa się tylko uśmiechneła. Tylko ona wiedziała co ma na myśli.
    Wieczorem spali w jej gościnnej komnacie. Rextan jej obiecał, że może przyjeżdzać co dwa tygodnie, na całe dwa dni. W ten sposób będzie mogła widzieć brata sześć dni w miesiącu. Bo dowódca straży wiedział, że Kerst będzie wygrywał wszystkie zawody, których nagrodą był dodatkowy dzień wolny. Halsa miała rację. Jej brat i dowódca książecego wojska byli bardzo podobni.
  Tego wieczoru szeptała z Kerstem do drugiej straży. Bardzo chciała być blisko brata, ale wiedziała, że jest już na to za duża i spali w osobnych łożach. W końcu zasnęła z Rey na piersi. Kerst jeszcze coś do niej mówił, ale Halsa już tego nie słyszała, bo sen ją otulił w swoje ramiona.  

Na drugi dzień, kiedy Kerst miał ćwiczenia, zobaczyła się ze swoimi koleżankami z osady. Rozmawiała z Armidą i jeszcze więcej z Maggi. Garla trzymała się z boku. Ale kiedy Maggi i Armida poszły słać łóżko dla pomocników księżny, podeszła do Halsy.
— Halsa, chciałam cię przeprosić. Byłam głupia. Głupia i zarozumiała. Wybacz.
Halsa podeszła do Garli i objęła ją serdecznie. Kruczowłosa poczuła wielką radość i nie mogła znaleźć jej pochodzenia. Dopiero wieczorem zrozumiała i dwie wielkie łzy spłynęły po jej policzkach.  
                        *
Czas płynął szybko. Służba na zamku dobiegała końca. Kerst nieraz obronił Kruchta przed innymi. Zawiązała się między nimi przyjaźń. Obaj urośli i przybrali mięśni. Rextan nie pomylił się co do Kersta. Dawno nie spotkał tak zdolnego chłopca. Mógł go zatrzymać, ale chciał wiedzieć jego zdanie.  
W końcu doszło do decydującej rozmowy.
— Jesteś chłopem, ale dawno nie widziałem tak uzdolnionego ucznia. Zostań ze mną, a nauczę cię wiele. Może za parę lat zostaniesz moim zastepcą, a potem... kto wie. Chociaż czasy niespokojne. Wróg za górami wzmacnia się w siłę. Mówią, że wojna idzie. Król Algard silny, ale za górami mieszka okrutny Paxton. Ma wielokrotnie liczniejszą armię. Tam nie ma przepychu i balów. Chce zagarnąć zimię Algarda. A król w uśpieniu. Wysyła posłów...
— Zapytaj, szanowny Panie Rextanie, siostry mojej. Ona mądra, chociaż dziecie jeszcze.
— I ja to wiem, mój młody przyjacielu. Wiesz, że pozwoliłem jej mówić mi Rextan?
— Tak, Panie. Mówiła mi Halsa moja, już dwa lata temu.
     Przez te dwa lata Halsa, zjadnała sobie wielu przyjaciół wśród służby. A nawet raz rozmawiała z samą księżną. Alsadyn był wówczas w ważnych sprawach u króla Algarda
Kiedy wśród szlachty wieści wojenne się rozchodziły w końcu i u chłopstwa o tym mówić zaczęto. Kiedy po raz ostatni Halsa przybyła na zamek, Rextan nieomieszkał zapytać młodej dziewczynki o Kersta.  
    Dowódca wojska nie był głupi. Czuł, że coś w niej jest, co wskazywało na to, ze wiedzę ma z innego źródła niż większość ludzi. Rextan cenił Kersta za jego uzdolnienia i starania, jednak ciągle pamiętał, że jest chłopem. Jeśli chodziło o Halsę to nawet o tym nie myślał. Cały jego sposób zachowania maskował jego prawdziwą osobowość. Gdyby mógł pozbyć się wszystkich zakazów, praw i wszystkiego co pozornie regulowało i pomagało, stałby się innym człowiekiem. Ale nie mógł tego zrobić. W swoim umyśle szanował księcia. W sercu cenił księżnę, za jej serce. Ale najbardziej cenił właśnie Halsę. Po prawie dwóch latach wszyscy o tym wiedzieli, ale nikt nie śmiał wspomnieć. Atamira o tym wiedziała, a może bardziej czuła, ale z racji jej pozycji nie wdawała się w takie rozmowy z dowódcą wojska. A Alsadyn był zbyt zajęty sprawami wagi państwowej.  
Rextan znalazł czas, żeby rozmawiać z Halsą. Teraz jednak, zanim zdecydował się o tym porozmawiać, obserwował dziewczynkę jak jeździ na Piorunie. Nauczył ją jeździć rok temu, ale dopiero pare miesięcy temu zapytał, czy chce dosiąść jego wieszchowca. Wiedział, że Piorun nie będzie miał nic przeciw temu. Jego muskularny mustang wprost uwielbiał tą miedzianowłosą drobinkę. W okazywaniu uczucia znacznie ją przewyższał. Bo Halsa czasem pogładziła go czule po pysku, albo podrapałago za uchem, co Piorun wprost uwielbiał. Natomiast koń obcierał się o jej ramiona, wąchał jej włosy, czy prosto tulił swój wielki łeb do jej drobnego torsu. Niektórzy próbowali przekonać się, czy rumak się zmienił, bo tak sądzili. Ale nic się nie zmieniło. Miał już trzy lata, a nadal był dziki do innych, zupełnie jak poprzednio.  
— Halsa, pragnę cię zapytać o coś co leży mi na sercu. Pytałem twojego brata czy zechce zostać na stałe u mnie, ale odrzekł, żebym ciebie zapytał. Jest zdolny i pracowity i obdarzony wszystkim co prawdziwy rycerz potrzebuje. Nauczę go wszystkiego co umiem. Czuję, że doścignie mnie, a może nawet będzie lepszy w walce niż ja. Jest również dobrym organizatorem. Myśle, że mógłby zostać za dekadę lub dwie moim następcą. Co myślisz, Halso?
— Drogi Rextanie. Dobrze, że mnie pytasz. Wiem, że jesteś człowiekiem honoru i umiesz dochować tajemnicy. Powiem ci.
— Dziękuje ci.
Usiadł głębiej w głębokim skórzanym krześle.  
— Będzie wojna, drogi Rextanie.
— Jak to wiesz? Wiem, że nie mówiłem ci o tym, a kobiety nie rozmawiają o takich sprawa. A ty dziewcze młode, dopiero dwanaście wiosem masz przecież!
— Wiem. Ale co do pytania twojego, dobrze czujesz. Mój brat będzie wielkim wojownikiem. Ale nie u ciebie zdobędzie kunszt.
— Co mówisz! Kto go może nauczyć więcej niż ja?
— Greyan.
Rextan poprawił się nerwowo na siedzeniu.
— To tylko legenda, nikt go nigdy nie widział.
— Skoro legenda, to jak powstała? Nie myślałeś o tym, Rextanie?
— Tak, znowu masz słuszność. Ale jak ty to wiesz?
— Poczekaj chwilkę.
Helsa poszła do swojej komnaty. Najpierw Rextan ją zarezerwował na jej wizyty, potem już nikt nawet tam nie mógł wchodzić. Wpływ Halsy na Rextana był wielki. Doszło do tego, że po roku spotkań z nią, pojechał i osobiście przeprosił Burta, za uderzenie pejczem. Wówczas Burt padł na kolana przed Rextanem. Ale Rextan podnieść mu się kazał.  
— Tylko nie mów tego co ci powiedziałem, nawet żonie.
I tak tylko Burt i Rextan o tym wiedzieli. Tak sądził. Nie wiedział, że i o tym wie jego mała przyjaciółka.
Sam Rextan po krótkim czasie pokochał ją jak córkę, bo sam nie miał rodziny. Całe życie poświęcił dla służby.
Helsa wróciła z komnaty. W ręku trzymała Rey.
— Widzisz, to jest Rey. To jest lalka. Ma już dziesięć lat. Kiedy miałam dwa latka, matka zrobiła ją dla mnie. Nie miałam nigdy innej zabawki. Aż po jakimś czasie zaczęłam z nią rozmawiać. Wszyscy myśleli, że to dziecięca fantazja. Ale dla mnie to było realne. To jest szmaciana lalka, ale jest też prawdziwa Rey. Wszystko co wiem, wiem od niej. Tylko jedną osobę na świecie kocham więcej od Rey.
— Czy to Kerst?
— Tak. Rey powiedziała mi, że Kerst znajdzie Greyana, a ten nauczy go walki. Bo tylko on zdoła go przygotować do walki z wrogiem.
— Kto może być aż tak mocnym wrogiem, twojego brata. On ma dopiero czternaście wiosen?
— To jego Pierwszy wróg. Kerst będzie sławnym wojownikiem. Pokona wielu wrogów, ale dopiero po latach zdoła pokonać tego pierwszego.
— Kim jest ten wróg. Czy to dowódca wojsk Paxtona, krwawy Kruun?
— Nie. To ktoś znacznie silniejszy. Gdyby wszyscy się dowiedzieli, że przeprosiłeś mojego ojca, byłbyś wolny. Pokonałeś wielu przeciwników, ale tego nie zdołasz. Mało komu się to udaje. Dopiero jak Kerst stanie się Karblissem, znowu mnie zobaczy. Ale stanie się to za kilka lat.
— Gdzie odejdziesz, Halso?!
— Musz iść do Rey. Inaczej Kerst nigdy nie pokona swojego przeciwnika.
— Czy to jest coś, co jest w środku każdego człowieka?
— Tak, Rextanie.
— Ja jestem zdolny to pokonać. Chcę być wolny!
— Dobrze więc. Powiedz wszystkim, że przeprosiłeś Burta, a będziesz wolny. Tylko tego ci brak.
Rextan posmutniał.  
— Nie mogę tego uczynić, a i ty nie opowiadaj tego nikomu.
— Ufasz mi?
— Tak, Halso. Masz dwanaście wiosen, ale nie spotkałem nikogo podobnego tobie. W twoim towarzystwie łagodnieje i czuje się lepszym człowiekiem.
— Jesteś dobrym człowiekiem, ale nie chcesz być całkiem wolny.
— Chcę być! Pomóż mi!
— Powiedziałam ci co możesz zrobić. Zrób to, a będziesz.
— Nie mogę. To wydaje się być proste, a jest bardzo trudne.
Rextan milczał chwilę. Halsa wiedziała, że już nie wspomni o tym.
— Co wiesz o wojnie?
— Będziesz wiedział co czynić. To twoje życie. Chroń Atamirę.  
— Czy pokonamy Paxtona?
— Więcej ci nie mogę powiedzieć. Żegnaj Rextan.
— Czy cię jeszcze zobaczę?
— Nie wiem. Jest mało spraw, o których Rey milczy. Ale tego nie wiem.
— Chcę ci coś powiedzieć, zanim znikniesz mi z oczu. Przez ten czas pokochałem cię jak córkę. Całe życie służyłem dla sprawy królestwa i dlatego nie miałem czasu na miłostki. Nie mam żony i nie mam dzieci. Czy mogę cię przytulić, zanim odejdziesz?
— To nie wypada, tobie. Ale ja mogę to zrobić.
Halsa podeszła do Rextana i przytuliła go. On stał chwilę bez ruchu i poczuł coś na policzkach.  
— Żegnaj moja mała przyjaciółko. Będziesz w moim sercu do końca moich dni.
Halsa wyszła. Rextan obtarł łzy i spiesznie opuścił komnatę.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2529 słów i 14318 znaków, zaktualizował 9 sie 2019.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    łapka w górę jakie to słodkie gdy rodzeństwo tak się przekomarza

  • AlexAthame

    @Margerita Ja chciałem pokazać ze się kochają i to w bardzo właściwy sposób.  :)

  • Duygu

    Piękna część, ciepło mi na serduszku  <3  Rextan nie jest taki zły, jak myślałam. Halsa jest odważna i miła, a zarazem zagadkowa. :)  Uwielbiam Kersta. Oby mu się w życiu ułożyło. Łapa w górę.  :przytul:

  • AuRoRa

    Czyli szykuje się wojna. Ta Rey ma ciekawe zdolności.

  • AlexAthame

    @AuRoRa Zobaczysz.  :P Dzięki.