Noc poślubna na zamku Pana

Światło w komnacie było przyciemnione na życzenie Pana. Służąca zgasiła co drugą świecę i prześcieliła ponownie łoże. Podeszła do jego młodziutkiej żony, by rozczesać jej długie włosy. Były mocno falowane, w kolorze miedzi. Sięgały do pasa, który zakrywała delikatna halka.
– Nie zawiedź Pana. Czyż nie najważniejsze jest pierwsze wrażenie? – szczotka niesfornie szarpnęła rude loki. – Na wasz ślub czekało całe miasto, oby i pokładziny były owocne.
Dziewczyna spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Twarz pokrywały delikatne piegi, a spod koszuli sterczały drobne sutki, chcące przebić tkaninę. – Pan Świetosław to wymagający władca, musisz być mu posłuszna.
Oglądała kwiaty bzu postawione na oknie, gdy w komnacie pojawił się małżonek, lekko podrażniony weselnym winem. Miał za sobą dobre pięćdziesiąt lat życia, wysoką posturę i niski głos. Wraz z nim wparowali również strażnicy.
– Wyjdźcie. Nasłuchujcie łkania mojej małżonki, a szeptaczom powiedzcie, że noc była udana.
Rycerze zamknęli za sobą drzwi. Oblubienica oparła się o parapet i nie śmiała spojrzeć na Pana. W tej samej chwili podszedł ku niewiaście i załapał ją za podbródek.
– Córo Aragora, nasze małżeństwo ostatecznie zjednoczyło te ziemie z Królestwem. Twemu ojcu tak bardzo zależało na żyznych ziemiach Kaedwen, że dał mi w posiadanie swój najsłodszy skarb.
Popatrzyła na niego z najgorszym obrzydzeniem.
– Klękaj!
– Nie zrobię tego!
Nie zdążyła zmarszczyć brwi, gdy wymierzył jej srogi policzek. Cios powalił dziewczynę na kolana.
– Zaraz pokażę ci, co robiłem z kobietami, które nie chciały przyjąć mej wiary.
Po porcelanowej twarzy polały się łzy. Pan wyciągnął pas, podtrzymujący skórzane spodnie, powoli rozplątał supły weselnego stroju, uderzając małżonkę za każdym razem, gdy nie chciała patrzeć. W końcu opuścił je w dół całkowicie. Złapał w garść rude włosy na czubku głowy i całą twarz dziewczyny przycisnął do swojej przepaski. Poczuła na całej licach ogromne ciepło i mimowolne ruchy, niczym uwięzionej zwierzyny. Jej ciało przeszył strach; w powietrzu unosił się zapach potu zmieszanego z alkoholem. Czuła, jak przez materiał jej policzek muska jego męska końcówka.
– Na co czekasz? Uwolnij go.
Myślała, że zwymiotuje. Jednak wykonała polecenie, by jej dłużej nie bił. Jej oczom ukazał się wspaniały, pulsujący członek. Zdawało się, że biegnie po nim kilkaset różnych żył, a całość za chwilę eksploduje. Unosił się w górę tak, że zobaczyła, jak męski jest również jej Pan od spodu. Penis był wyjątkowo czerwony, z kolei jego główka w kolorze jasnego różu, pokryta wypustkami.
– Człowiek całe życie wojuje za swego króla, po czym ten odwdzięcza się mu najmłodszą córką z najwęższymi biodrami.
Popatrzyła na siebie z wyrzutem i strachem. Do oczu znowu napłynął strumień łez. Pan złapał w ręce swoje przyrodzenie i parę razy przesunął nim na oczach dziewczyny. Na czubku penisa powstała delikatna, przeźroczysta kropelka. Przejechał jej członkiem po czole, zostawiając widoczny osad. Cała zadrżała. Następnie dotknął swoim delikatnym czubkiem czubka jej nosa. Później penisem rozchylił wargi niewiasty. Zrobiła się cała mokra. Poczuła na ustach słony smak. Postanowiła przez chwilę nie protestować. Teraz on był jej Panem, a ona rzeczą, którą dostał za swoją odwagę.
Najpierw posmakowała różowej główki, którą oblizała, jak kiedyś cytrynowe ciastka, które zwykła jadać w dzieciństwie. Następnie zobaczyła, jak ogromne ciepło bije od czerwonego, pulsującego trzonka. Jego włosy łonowe łaskotały jej nos, kiedy Pan włożył go w całości, tak, że myślała, że zaraz się udusi. Dławiła się nim dobre parę sekund, gdyż nie mogła wyrwać się z jego uścisku. Kiedy go wyjął, upadła na ziemię, niebotycznie kaszląc.
– Wystarczy, dziewko. Nie możemy pozwolić na zmarnowanie cennego nasienia w ten sposób. Jest w nim ogromna siła, którą odziedziczą moi synowie. Synowie, których spotka cię łaska urodzić.
Podszedł do leżącej na podłodze dziewczyny i rozdarł jej cienką szatę. Jego oczom ukazały się sterczące sutki i delikatne, mokre łono.
– Czy ktoś pozwolił ci dochodzić? Zrobisz to tylko i wyłącznie wtedy, gdy na to pozwolę.
Oblał ją czerwony rumieniec.
– Podnoś się podlotku. – Wzrokiem wskazał jej łóżko. Pospiesznie wstała i przyklękła na czworaka na gładkiej pościeli. Zobaczył wówczas jej szczupłe uda, które nie przystawały do siebie. Pośladki były tak blade, że wymierzył jej kilka dobrych klapsów. Teraz, gdy nabrały kolorów, nogą rozdzielił jej spoczywające blisko siebie kolana, by lepiej przyjrzeć się jej łonu. Końcówką penisa przesuwał od jednej dziurki do drugiej, tak, by zrobiła się jeszcze bardziej wilgotna. Dziewczyna jęknęła. Była przygotowana. W obu rękach ściskała fragmenty kołdry, by zagłuszyć to, co miało za chwilę nastąpić. W końcu Pan włożył nabrzmiałego członka do maleńkiej dziurki i przesunął do przodu. Gdy nastąpił opór, wbił się mocniej, a dziewczyna zakrzyczała. Po pośladku popłynęła stróżka krwi. Z jej oczu poleciała lawina łez. Złapał ją za chude biodra i posuwał bez ustanku, tak długo, aż fala łez zamieniła się w uczucie podniecenia. Bolało ją całe podbrzusze, oba kolana i mięciutkie wnętrze. Pan co jakiś czas wyciągnął członka, by splunąć na jej pośladki i po raz kolejny posuwać. W końcu jego ruchy stały się wolniejsze i głębsze. Miała wrażenie, że jego narząd dotyka od środka jej żołądka i zaraz zwymiotuje. Nagle poczuła w sobie gigantyczną eksplozję i napełniła się od środka ożywczym sokiem. Pan wyjął oblepionego penisa, a ona padła na twarz. Leżała na bogato zdobionej pościeli cała zbrukana i lepka.
– Niczego nie zmarnowałaś. – Spojrzał na nią z wyraźnym podziwem. – Sprawiłaś mi dziś ogromną radość. – Klepnął ją raz jeszcze w pośladek i włożył swój jedwabny szlafrok. – Do zobaczenia jutro, Rudowłosa. Za dnia będziesz Panią na zamku Kaedwen, w nocy zaś będziesz spijać z mojego członka, a ja będę napełniał twoje naczynie po same brzegi.

11 800 czyt.
100%36
Elfrida

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1138 słów i 6389 znaków, zaktualizowała 2 sty o 22:34.

6 komentarzy

 
  • Black Crowe

    Ale fajne! Świeże i nie skażone rutyną, pewnie, że £apsko!

    100%1

  • MrHyde

    Ach, te feudalne obyczaje. Gratuluję debiutu.

    100%2

  • AnonimS

    Coekawe opowiadanie. Zestaw na tak

    100%2

  • agnes1709

    Popraw błąkające się literówki, bo opko jest bardzo w porządku i fajnie byłoby usunąć te drobne błędy. Jedenasta  ode mnie

    100%2

  • Somebody

    Dobrze napisane, ciekawe, prosi się o rozwinięcie   Chętnie zajrzę do twoich innych tekstów  

    100%2

  • Elfrida

    To moje pierwsze opowiadanie, proszę o wyrozumiałość

    100%2