Księżycowa księżniczka cz 14

Grant wrócił do pokoju. Położył się na łóżko zasnął prawie natychmiast.
Obudził się. W pierwszej chwili pomyślał, że to zły sen. Po chwili zrozumiał, że to nie sen. Spojrzał na zegarek. Było kilka minut po piątej. Przespał ranek i południe. To było dziwne, bo wczoraj spał prawie całą noc. Podszedł do okna. Daria stała w tym samym miejscu. Pierwsza myśl jaka mu przyszła do głowy to wezwać policję. Wziął telefon.  
— Weź ją.
— Kto mówi?
Usłyszał głos recepcionisty.
— To ja, panie Grant. Rozmawialiśmy rano. Z kim pana połączyć.
— Co pan powiedział wcześniej?
— Nic. Nie wiem o czym pan mówi. Mam pana połączyć z kimś?
— Z nikim, dziękuję.
Grant uświadomił sobie, że głos który powiedział, , Weź ją”, należał do kobiety. Poza tym nie wiedział jak to wyjśnić, ale miał pewność, że od tej samej osoby wiedział, że Anabell jest w tym dywanie.
Wyszedł z hotelu.
— Chodź, Daria. Musisz coś zjeść.
Weszli do hotelu.  
— Chciałbym zapłacić rachunek.
— Dobrze proszę pana.
Grant zapłacił. Wziął wszystkie bagaże. Daria czekała. Zamówił taksówkę.
— Do centrum handlowego.
Przyjechali do sklepów.  
— Poczekaj na mnie — powiedział do taksówkarza.
Spędził z Darią czterdzieści minut. Kupił jej sukienkę i kilka ubrań. Dwie pary butów.  
— Musimy jechać w inne miejsce. Ubierz to.
Pokazał przebieralnie.  
Dziewczyna wyszła po kilku minutach. Zrozumiała.
— Masz paszport?
Pokazał jej dokument. Kiwnęła głową, że nie ma.  
— Jakoś to załatwię.
Weszli do taksówki.
— Zawieś nas do dobrego hotelu.
Po dwudziestu minutach byli na miejscu.  
— Chcę pokój na dwie osoby.
— A dokumenty tej pani?
— Zgubiła.
Grant położył sto dolarów na kontuarze.  
— Ona nic nie zrobiła.
— Nie ma sprawy, proszę pana. Na jak długo pan chce zostać?
— Do jutra. Można zjeść w pokoju, jesteśmy głodni.
— Nie za bardzo, ale zrobię dla was wyjątek.
Weszli na górę. Dziewczyna stała spokojnie i patrzyła na Granta. On cały czas czuł się dziwnie, ale miło. Miał nadal w głębi obraz Anabell. Nie rozumiał całej tej sytuacji. Wziął słuchawkę i zadzwonił do recepcji.
— Proszę zamówić obiad dla dwóch osób. Lekki, może być, kurczak lub ryba. Jarzyny i owoce. Coś do picia. Niech pan doliczy wszystkie dodatki. A jeszcze jedna sprawa, potrzebuję mały słownik angielsko-rumuński i rumuńsko-angielski.
— Dobrze, proszę pana. Mam taki pod ręką. Proszę wybaczyć, ale ta dziewczyna to cyganka. Ubrana inaczej niż tradycyjnie, ale mam pewność. Oni nie zawsze umieją czytać i pisać.
— Dziękuję za wszystko.
Grant popatrzył na Darię. Wziął gazetę.
— Umiesz czytać?
Dziewczyna uśmiechnęła się subtelnie i pokiwała głową co pewnie miało znaczyć i tak i nie.
— Anabell, dziewczyna.
Pokazał kształt ciała.
— Kocham ją.
Dotknął serca.
— Anabell — powiedziała Daria.
Dotknęła serca.
— Tak, kocham.
Usłyszeli pukanie.
— Kto tam?
— Z recepcji, przyniosłem słownik.
Grant otworzył.
— Jedzenie przyniosę za pół godziny. Będzie kosztować z 15 dolarów, dobrze?
— Nie ma sprawy, bardzo dziękuję.
Grant zaczął szukać w słowniku.  
— Am iubit, Anabell.
— Te iubesc — odrzekła dziewczyna.
Grant znalazł.
— Dlaczego mnie kochasz? Przecież mnie nie znasz!
Ona chyba zrozumiała i coś odpowiedziała.
— Powoli, powiedz powoli.
Znalazł słowo, które powiedziała.
— Wróżka? Jaka wróżka?
— Mama.
— O rozumiem. Twoja matka jest wróżką i to ci powiedziała. Nie rozumiem.
Daria wzięła słownik i zaczęła szukać. Pokazywała mu słowa.
— Ty, czekać, całe, życie, ja.
— Och!. Czekałaś na mnie całe życie. Jak to możliwe? Czarny kościół.
Poszukał
— Beserica neagra!
— Asa.
Znowu znalazł.  
— A więc to nie przypadek.
Zaczęli szperać w słowniku. Przyniesiono obiad. Grant postawił przed nią pudełko. Ona popatrzyła na jedzenie i na niego. Pocałowała go w policzek i dotknęła serca.
Grant patrzył jak je. Musiała być głodna.Wziął swoją porcję.
— Jedz.
Ona popatrzyła na niego. Wzięła kawałek pieczonej piersi i podała mu do ust  
— Pentru tine.
Grant zrozumiał. Zjadł. Wziął kawałek i podał jej.
— Zjedz trochę.
Pokazał palcami. Ona uśmiechneła się. Zjadła jeszcze trochę, a potem zaczęła go karmić. On chciał jeść, ale ona łagodnie go namawiały, by mogła go karmić. Po obiedzie razem patrzyli w słowniku słów, żeby się porozumieć. Daria była bardzo inteligentna i musiała mieć fenomenalna pamięć. Po godzinie zaczęła mówić, chociaż miała silny akcent.
— Ty później zrozumieć. Matka mówić: Ty i ja w Czarny kościół, czekać dzisiaj. Ty jest. Anabell, wiedzieć. Daria kochać Grant.
— Ale jak to możliwe. Bolała mnie głowa i bardzo się źle czułem. Kiedy mnie dotknęłaś, wszystko przeszło. Anabell, powiedziała, że ty jesteś moją miłością. Ale ja kocham Anabell. Ona wyjechała.
— Anabell, dobra. Kochać Grant. Daria kochać Grant. Daria kochać Anabell.
— Ale to nie ma sensu. Ja cię zobaczyłem wczoraj pierwszy raz.
— Daria, tak. Pierwszy raz widzieć Grant. Las powie.
— Co ma do tego las?
— Las, pamiętać.
— Co las pamięta?
— Daria nie wie. Ale las wiedzieć.
Grant zmienił temat. Chciał coś wiedzieć o niej.
— Gdzie rodzice? Jesteś cyganką. Ile masz lat?
Daria pokazała ręką. Potem kiwnęła głową i pokazała dwa razy palce od dwóch rąk.
— Są daleko, a ty masz dwadzieścia lat, tak?
— Tak.
— Szybko pojmujesz.
Ona nie zrozumiała. Grant pokazał głowę. Ona się uśmiechnęła.
— Nie głowa, serce.
— Wiem, że mnie kochasz w sercu.
Ona pokazała głowę, pokręciła nią. Pokazała serce i głowe, a potem usta.
— Och. Rozumiem. Uczysz się przez serce mówić i rozumieć.
Ona kiwnęła głową.
— Ale to jest... bardzo dziwne.
Znowu kiwnęła głową.
— Daria, czy ty wiesz coś więcej?
Musiała popatrzeć w słownik. Musiał powtórzyć.
— Nie wiem. Las wie.
— Ale gdzie ten las?
— Tam.
Pokazała ręką.
— Skąd wiesz?
— Matka mieć sny. Widzieć Daria i Grant.
Przytuliła się i zainscenizowała pocałunek.  
— Mamy się całować?
Kiwnęła głową. Ale on nie rozumiał. Daria wzięła słownik.
— Dragoste impreuna.
Zajeło mu chwilę.
— Nie będę się z toba kochać, nie.
Ona przyjęła spokojnie jego reakcję.
— Daria mówi co matka widzieć. Las wie, Grant kochać się z Daria.
— Las nam powie, jak będziemy się kochać? Nonsens.
Daria posmutniała. Dotknęła swojego serca, a potem jego. Otworzyła ramiona i znowu pokazała pocałunek.  
— Chyba rozumiem. Mam pokochać ciebie w sercu, wtedy będę chciał... ale ja kocham Anabell. Nie można kochać dwóch osób.
Daria pokiwała głową.
— Daria wiedzieć. Daria nie chciała zrobić ból Grant ani Anabell. Anabell, rozumieć! Anabell tu, Grant nigdy nie pokochać Daria.
— To nie jest kwestia odległości, nie rozumiesz?
— Daria, rozumieć. Daria przykrość.
Dotknęła serca i pokiwała głową na boki.
— Jak mamy rozmawiać o wyższych uczuciach jeśli dobrze nie rozumiesz języka.
— Daria wiedzieć jutro dużo.
— Wiesz ile się trzeba uczyć? Tygodniami albo miesiącami. Ja muszę wracać. Chciałbym szukać Anabell, ale nie mogę. Czegoś nie rozumiem.
— Czy całe życie Grant dziwne?
— Może trochę. Jestem mężczyzną. Czasami czuję się jak kobieta. Ale lubię kobiety, a nie mężczyzn, rozumiesz?
— Daria, dziewczyna. Ładna. Czuć całe życie czuć jak mężczyzna. Duży problem w tabara. Daria córka król, gipsy. Romano.
— Och. Twój ojciec jest królem cyganów. To ty jesteś księżniczką. Ale nie wyglądasz męsko. Faktycznie jesteś ładna i chyba dobra. Mamy kłopot.
— Nie kłopot. Grant kochać Daria, las powie.
— Tak, ale miłość nie jest na zawołanie. Nawet jakbym nie kochał Anabell.
— Może dobra pani powie w sen.
— O czym ty mówisz?
— Sen. Wiedzieć. Pani.
— Jaka pani?
— Dobra.
— Nie miewam snów.
— Bo nie być blisko Daria. Teraz mieć sen. Sny.
— Jak znalazłaś mój hotel?
Rozłożyła ręce.
— Stałaś całą noc?
— Tak.
— Czy sądzisz, że Anabell jest nieszczęśliwa?
— Anabell, szczęśliwa. Grant kochać Daria, Anabell bardzo szczęśliwa.
— Coś już pamiętam. Podobna sytuacja. Tak jak bym już tu był. Ten kościół... To wszystko nie ma sensu, chciałbym coś zrobić, a nie mogę. Wziąłem cię do pokoju. Przez ciebie straciłem Anabell. Przepraszam, to nie twoja wina. Ale dlaczego ona powiedziała, że jesteś moją miłością. To nie ma sensu.
— Las wiedzieć.
— Tak. Już mówiłaś. Ale muszę cię pokochać. A to się nigdy nie stanie. I ten las. Gdzie?
— Daria zaprowadzi. Daria wie.
— Byłaś tam?
— Nie. Widzieć sen.
— No ale lasy są podobne. Jak tam pojedziemy. Nie, co ja plotę. Po co mam z tobą jechać!
Dziewczyna popatrzyła na niego poważnie.
— Grant chce wiedzieć. Życie. Dlaczego? Tylko las wie. Daria nie wie. Las wie. Daria chce wiedzieć, dlaczego. Grant spróbuje kochać Daria troszkę.
— Wiesz, że to niemożliwe. Nawet jakbym chciał. Nawet jeśli Anabell by mnie prosiła. Nie potrafię.
Grant wziął Darię za ramiona. Ona delikatnie przytuliła się do niego.
— Co ja mam zrobić?
Dziewczyna popatrzyła na niego.
— Grant nie wyrzucić Daria?
— Nie. Ale kiedyś muszę wrócić do Stanów. Nie mogę cię zabrać.
— Grant i Daria czekać. Może?
— Co może?
Dziewczyna nic nie powiedziała. Odwróciła twarz. Grant coś poczuł.
— Daria nie płacz.
Pokiwała głową i wytarła łzy.
— Daria nie wie. Las wie.
— Tak, las wie.
Grant przytulił ja do siebie.
— Masz dobre serce. Mam nadzieję, że rozumiesz. Pobędziemy kilka dni, a potem wrócę do Los
Angeles.
— Tak, rozumieć — szepnęła.
— Rozumiem, nie rozumieć.
— Rozumiem — popatrzyła mu w oczy. Nauczę się. Serce pomóc. Daria naprawdę kocha.
Przytuliła się do niego. Grant przytulił ją. Poczuł dziwną rozkosz. Nie wiedział czemu.
Nawet nie zauważył, że zrobiło się późno.  
— Ja będę spał tu, chyba że wolisz moje łożko.
— Daria spać gdzie Grant powie.
— Nie jestem twoim panem, możesz wybrać.
Popatrzyła na niego.  
— Dobrze, śpię tu.
Pokazała łóżko pod oknem.
— Możesz się umyć. Są ręczniki i szlafroki.
— Camasa de a dormi, nie ma.
Grant poszukał.
— Kupiłem ci ubranie. Nie możesz spać w bieliźnie?
Ona sprawdziła.
— Nie.
Grant pomyślał, że niektórzy ludzie śpią nago. Ale zaraz się skarcił. Miał w sercu Anabell. Nie miał nawet małej myśli odnośnie Dari. Po prostu pomyślał.
— Nie wiem, czy teraz coś zdołamy kupić.
Ale ona patrzyła na niego z uśmiechem.
— Co myślisz?
— Daria tylko spać nago z Grant. Ale Grant musi kochać, Daria. Inaczej, Daria spać w koszuli nocnej.
— Bardzo fajnie mówisz, , , night dress”.
— Uczę się, dla nas.
Grant powinien to przyjąć normalnie, ale zamiast tego, odezwał się ostro.
— Nie ma żadnych, , nas”, rozumiesz!
Daria patrzyła na niego wystraszona.
— Daria przepraszać. Uklękła i wzięła go za kostki. Poczuł momentalnie rozkosz.
— Daria, przestań. Nie jestem twoim panem. Jak wiedziałaś co pomyślałem?
Daria usiadła na swoim łóżku. Patrzyła na niego smutno.
— Przepraszam, to moja wina. Nie gniewaj się, Daria. Już nigdy nie będę na ciebie krzyczał.
— Dobrze — powiedziała cicho.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i miłosne, użył 1935 słów i 11530 znaków, zaktualizował 29 wrz 2017.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto