Jak „to” robią syreny?

- Fulko! Fulko! Jesteś tam? – chłopak rozglądał się bacznie po brzegu jeziora. Popołudniowe słońce odbijało się od niczym niewzruszonej tafli wody. Wiatr kołysał delikatnie trzcinę do poobiedniej drzemki.
- Tutaj Mysławie! Prędko! – w końcu usłyszał długo wyczekiwany głos. Ukrywała się w zaroślach. Teraz, mogła już bezpiecznie podpłynąć. Fulko miała długi, pokryty drobną łuską ogon, sięgające pasa blond loki oraz odsłonięte, maleńkie piersi. Słowem, wszystkie przymioty, które powinna posiadać syrena.  
Mysław nie mógł oderwać od niej swojego wzroku. Tak bardzo ją kochał. Ucieszył się, gdy zobaczył, że założyła naszyjnik z muszli. Podarował go jej kilka dni temu. Wisiorek co jakiś czas, muskał jej rozkoszne piersi. Całe dnie i noce myślał tylko o niej. Od razu gdy kończył pracę przy żniwach, znikał z oczu wszystkich mieszkańców wsi, by uciec w stronę jeziora i zobaczyć się z ukochaną. Ostatnio jednak bywało tu niebezpiecznie. Co jakiś czas pojawiali się kłusownicy, szukający skarbów ukrytych na dnie jeziora lub magicznych istot.  
- Co mi dzisiaj przyniosłeś? – uśmiechnęła się, pokazując szpiczaste ząbki. Mysław usiadł obok niej na piaszczystym brzegu. Woda muskała co jakiś czas jego nogi i ogon syrenki.
- To truskawki. Chcesz spróbować? – kiwnęła głową, a on wyciągnął z koszyka soczysty owoc. – I jak? Smakują? Co sądzisz?
- Są bardzo słodkie i mają piękny kolor. – zamyśliła się. – Czy kiedy już zamieszkam na lądzie, będziemy je jadać? – dotknęła delikatnie jego dłoni.
- Codziennie kochana. – popatrzył raz jeszcze w jej słodkie oczy i pocałował. Uniósł delikatnie jej włosy i założył za ucho. Jego oczom ukazała się delikatna jak puch, gęsia szyja. Całował ją do momentu, gdy syrenka westchnęła.
- Byłeś dziś u tej wiedźmy? – przerwała pocałunki i położyła się na brzegu. Mysław zrobił to samo. Chwycił jej dłoń zanurzoną w wodzie.
- Tak. Powiedziała, że eliksir będzie gotowy już jutro z rana. – przekręcił się cały mokry w jej stronę. – Czy to nie wspaniałe? Będziesz w końcu miała dwie nogi i pupę. Zabiorę cię do mojego domu i przedstawię rodzinie, a potem się z tobą ożenię.  
- Mysławie, jesteś taki uroczy. Tak bardzo cię kocham. Chcę poznać twoich bliskich. Jednak, bardzo się martwię. Wszystko będzie dla mnie tak nowe. Już nigdy nie będę mogła powrócić do jeziora. – popatrzyła na swój zielonkawy ogon i rozchlapała pod nim wodę.
- Fulko, kochana. Spodoba ci się życie na ziemi. Pokażę ci las i biegające po nim zwierzęta, ogromny jarmark na środku miasta z przeróżnymi wisiorkami, ładniejszymi niż ten, który masz nawet teraz na sobie. – pocałował ją delikatnie w mokre czoło.
- Ładniejszymi niż ten? – spojrzała na muszelki łaskoczące jej sutki.  
- Tak, ślicznotko. – zaśmiał się na widok jej zdziwionej buzi. Dotknął palcami  drobnych piersi. Były nabrzmiałe od chłodnej wody. Następnie mokrym palcem przejechał do linii pępka. Zarumieniła się jak jabłko.
- Och Mysławie, jesteś taki dobry. Masz pewność, że ta wiedźma cię nie oszuka? – pogładziła go po roztrzepanej, blond grzywce.
- Skądże. Zobaczysz, od jutra będziemy żyli razem. Długo i szczęśliwie.
- Głuptasie. – pocałowała jego szpiczasty nosek.    
Syrenka poruszyła parę razy ogonem, rozchlapując wodę na twarz i ubranie chłopaka. Nie pozostawiła na nim suchej nitki. Nic nie mogło zakłócić ich wspólnych chwil razem. Czas spotkania zdawał się trwać wieczność.
- Tak sobie pomyślałam ostatnio, czy nie mógłbyś mi go pokazać? – syrenka podpłynęła bliżej do zamyślonego chłopaka. Odpoczywał z założonymi na głowę rękami.
- Pokazać, co? – zarumienił się na pytanie syrenki.
- Wiesz, o co mi chodzi. – wskazała paluszkiem miejsce na spodniach chłopca. Dotykając go w ułamku sekundy stwierdziła, że jest napięty jak struna. – Nigdy nie widziałam podobnej rzeczy. Wiesz przecież, że syreni mieszkający w jeziorze, nie posiadają takich przymiotów. – przełknęła ślinę. – Słyszałam że syreny, które czasem obcowały z ludźmi chwaliły się, że oprócz dwóch nóg do chodzenia, posiadacie między nimi inne pociechy.
Fulko postanowiła uwolnić młodzieńca z krępującego materiału. Widziała, jak galoty marszczą się w jednym miejscu, tworząc mały, szpiczasty namiot. Chłopak zamarł. Jego serce biło coraz szybciej. Tymczasem syrenka wyciągnęła delikatnie sznureczki, patrząc na reakcję ukochanego. Całość pociągnęła w dół, odsłaniając brzuch, kawałek mięsistego uda i kolana. Obracając głowę, uśmiechnęła się ze zdziwienia. Penis chłopca stał niemalże pionowo. Syrenka podpłynęła między jego nogi. Zaplotła swoje ręce na jego udach. Położyła na nich głowę i obserwowała go w całości nie dotykając jego męskiej części. Zdawał się jej niebotycznie długi. Zacisnęła swój palec wskazujący z kciukiem. Stwierdziła, że musi być też szeroki, skoro jest większy, niż dziurka między palcami. Czuła bijące od niego ciepło i podniecenie. W całości widziała też jego jądra, porośnięte kępkami blond włosów. Nie wytrzymała i złapała je delikatnie paluszkami. Chłopak jęknął.
- Pokażę ci jak to robić, słodka trzpiotko. – złapał jej dłoń w swoją i pokazał jak przesuwać po trzonku penisa z góry na dół. Jej cudowne policzki, przybrały barwę dojrzewającej wiśni. Odciągała napletek ukochanego, wprawiając całe jego ciało w drżenie.
- Fulko, jesteś taka wspaniała. Tak szybko się uczysz. – zamyślił się dłuższą chwilę a dziewczyna nie przestawała mu sprawiać przyjemności. – Powiedz mi kochana, jak właściwie „to” robią syreny? – stęknął, gdy zaczęła rozprowadzać wilgoć na jego czubku, po całym penisie drobnymi paluszkami.
- Sama nie wiem dokładnie. Starsze koleżanki mówiły kiedyś, że syreny rozmnażają się jak motyle.
- Jak motyle? – uniósł swoje uda w rozkoszy, gdy zaczęła pieścić go palcem wskazującym i środkowy. – Co to znaczy?
- Cóż, motyl dzieli swój ogon na pół i pozwala w niego wejść drugiemu motylowi swoim ogonem. – pod opuszkami palców poczuła zgromadzone na członku prążki.  
- Interesujące. A co sądzisz Fulko, o moim, męskim przyrodzeniu? – popatrzył, jak bawi się w najlepsze i cieszy jak dziecko, gdy główka znika pod masywnym napletkiem.
- Wygląda jak truskawka nabita na palec. Dokładnie, jak ta sama, którą dziś jadłam. – roześmiała się tak uroczo, że Mysław nie wiedział czy bardziej podnieca go, to co wyprawia z jego penisem, czy słodka twarzyczka.
- Wiesz kochana, teraz przypomniała mi się pewna rzecz. – zamyślił się na dobre kilka sekund, czując jak sztywny staje się z każdym jej ruchem. – Stara wiedźma, ta z lasu. Zdaje się, że wspominała o pewnej rzeczy. Mówiła, że by coś dostać, trzeba coś ofiarować? A może się pomyliłem? Chodziło jej chyba o twój głoooo…. – urwał wypowiedź i zajęczał z rozkoszy. W tej samej chwili Fulko wzięła do buzi jego smakowitą, nabrzmiałą końcówkę. Possała ją łapczywie, nie mogąc doczekać się, jak smakuje w całości. Ciepło członka rozchodziło się po całej jej buzi. Włożyła go do samego końca i poczuła lekkie szczypanie w gardle. Poruszyła noskiem, który łaskotały niesforne loki dookoła męskości Mysława. Przygryzła wargi, aby jej usta zdawały się jeszcze węższe. Chłopaka zalała fala euforii. Chciał by puściła go w tej chwili. Wiedział że skończy lada moment, jednak ona trzymała jego członka uporczywie w buzi. Czuł, jak mieszają się mu zmysły. Widział już tylko jej głowę znajdującą się raz w górze, raz w dole. Wystrzelił. Zobaczył tylko, jak policzki syrenki napełniają się gęstą, cieplusieńką masą. Fulko połknęła w całości słone, ludzkie nasienie i wytarła mokre usta palcami.
- Przepraszam. Mówiłeś coś przedtem, a ja ci przerwałam. – zlizała resztki spermy, które pozostały na końcówce penisa.
- Coś ci się chyba zdawało. – próbował otrząsnąć się na chwilę. - Och, Fulko, jesteś po prostu  niewiarygodna!

Elfrida

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1515 słów i 8342 znaków, zaktualizowała 3 sty o 21:10.

8 komentarzy

 
  • GerwantzGrili

    Jak to jak?
    Po bożemu.

  • AnonimS

    Niby tych baśni o syrenach sporo ale tą czyta się przyjemnie

  • Elfrida

    @AnonimS dziękuję!

  • Indragor

    Słodka historia, nie wiem, czy nawet trochę nieprzesłodzona. Czytało się jednak przyjemnie. Masz wyobraźnię, ale podobno elfki słyną z wyobraźni ;) . Żeby jeszcze tylko coś dłuższego...
    Aha, "nie_wzruszonej" pisze się razem.
    A tak przy okazji: Co to opowiadanie robi jeszcze w poczekalni?

  • Elfrida

    @Indragor dzięki! Zaraz poprawię, bo rzeczywiście, już druga osoba mi o tym pisze c:

  • MrHyde

    Jak to robią syreny? Te, które znam, na ogół głośno. ;) Brawo, brawo.  
    A jeśli mogę zasugerować coś do poprawy, to może zechcesz wstawić kilka brakujących przecinków. Pozwól, że nieskromnie zacytuję samego siebie:
    >>Inny przykład nagminnych błędów interpunkcyjnych to nieoddzielanie fraz wołaczowych. Weźmy zdanie o kochaniu. Prawidłowy zapis wygląda następująco: "Nie, Aniu, kocham cię.” Rzeczownik w wołaczu – Ania – oddzielony jest od reszty zdania przecinkami. Dzięki temu, czytając na głos, bez zbędnego trudu zrobimy pauzy tam, gdzie trzeba. <<  :cheers:

  • Elfrida

    @MrHyde okej, dziękuję!

  • asiaA

    Ślicznie:)

  • Elfrida

    @asiaA dziękuję!

  • Somebody

    Ależ to przeurocze! Uwielbiam syrenki, a twoją w szczególności  :D

  • Elfrida

    @Somebody bardzo dziękuję♥️

  • agnes1709

    @Somebody Prawda? Małolatka jest świetna (przewiduję, że autorka jest jeszcze bardzo młoda). Choć mogę się mylić  :kolobok:

  • Somebody

    @agnes1709 Perełka i tyle :zakochany: Ostatnio się nam same dobre świeżynki trafiają  :cheers:

  • agnes1709

    @Somebody No czas najwyższy po samych gniotach :D :cheers:

  • Elfrida

    @agnes1709  @Somebody bardzo dziękuję haha, cała się rumienię ;)

  • agnes1709

    :D:D:D Rozpustnica!:whip:

  • Elfrida

    Dajcie znać, czy syrenka Fulko przypadła Wam do gustu ;)