Dziewka za dwa miedziaki

– Spójrzcie panowie, kogo do nas przywiało. – Stary Bolemir uniósł płachtę namiotu. Ich oczom ukazała się drobna, czarnowłosa dziewczyna o skórze skąpanej w lipcowym słońcu. Weszła nieskromnie do wnętrza, ukazując swoje największe atuty. Spod delikatnej tkaniny zawiązanej na szyi przebijały spiczaste sutki, o dobrze widocznej, ciemnej obwódce. Szata odkrywała śniade plecy. Wiązanie pod włosami umożliwiało szybkie ściągnięcie i zakładanie, w zależności od potrzeby. Biodra z kolei zdobiła spódnica złożona z wielu sznureczków. Do każdego sznureczka przyczepiony był niewielki miedziak. Każdy ruch powodował brzęczenie monet. Gdy dziewczyna pochyliła się do przodu, oczom mężczyzn ukazał się jędrny pośladek.
– Za każdym wojskiem ciągną się i dziwki. – Bolemir uśmiechnął się paskudnie i objął jej ramię. Jego towarzysz broni, w tym samym wieku, odstawił puchar z winem i rozsiadł się wygodniej na swoim łożu. W przeciwieństwie do niego był człowiekiem majętnym, jednak honor nakazywał mu stanąć do walki w obronie ojczyzny. To właśnie Tęgomir wspierał finansowo hulaszcze wybryki swego druha.
– Trzeba wykorzystać tę noc, bracie. Wszak jutro przyjdzie nam stanąć do boju. Co, jeśli to właśnie ta noc okaże się być naszą ostatnią? – Uśmiechnął się przebiegle i podniósł róg napełniony alkoholem do góry. Gest odwzajemnił siedzący w rogu Małowid. Był tak bardzo młody, że myśl o jutrzejszej przegranej walce napełniła go podwójnym strachem. Starał się nie pokazywać swego lęku. Wiedział, że tytuł księcia Pontaru należy przyoblec w wygraną legendę. Po to właśnie towarzyszył mu stary Bolemir. Gdyby podczas walki coś poszło nie tak, stary najemnik miał mu dopomóc, tak, by powrócił w jednym kawałku na swój zasłużony dwór.
– Twoja matka kazała mi cię nie spuszczać z oczu, młody Paniczu. Na szczęście zadbałem o każdą atrakcję – roześmiał się głośno ze swego żartu, jak również dziewczyna stojąca obok niego. Małowid spłonął purpurowym rumieńcem. – My zaczniemy, a ty dokończysz robotę – oznajmił stary, gładząc dziewczynę po brzuchu.
Po środku namiotu stał wiklinowy stół. Bolemir ruchem jednej ręki strącił z niego stojące srebrne kielichy i porcelanowe talerze. Upadając, narobiły sporo hałasu. Dziewczyna śmiała się i zakrywała twarz rękoma.
– Właź tutaj. Skromność zdecydowanie nie przystoi dziwce.
Czarnowłosa posłusznie wdrapała się na drobny stolik. Stanęła na nim na czworaka niczym grzeczne zwierzątko. Rozplątała supełki ciążące na szyi, uwalniając jędrne piersi z ucisku. Jej sutki wyostrzyły się, gdy pocierała nimi o ręce, sprawiając sobie odrobinę rozkoszy. Kiedy wypięła pośladki, spódnica mimowolnie odsłoniła jej całe łono. Wszyscy trzej mogli je teraz dostrzec z dżungli sznureczków i miedziaków. Było słodko różowe, ozdobione kępką kruczych włosów. Bolemir zaszedł ją od tyłu i rozchylił jeszcze bardziej. Dziewczyna pisnęła, gdy poczuła na skórze jego zimne palce. Stary najemnik uniósł jedną ze zwisających monet i począł przesuwać nią w górę i w dół po jej słodkiej szparce. W jednej chwili zrobiła się cała mokra. Bolemir otarł lepkie palce o wnętrze jej ud. Tęgomir podniósł się z łoża i ustawił na wprost swojej poddanej. Popatrzyła na obu i już wiedziała, co mają na myśli.
Wszystkiemu z końca namiotu przyglądał się młody Małowid. Mężczyzna z przodu wyciągnął koszulę ze spodni i począł je rozwiązywać. Był dobrze zbudowany, ale zarazem gruby. Nigdy nie stronił od kufla dobrze warzonego piwa. Dziewczyna uśmiechnęła się, gdy zobaczyła jego pulsujący członek. Uwielbiała oglądać męskie przyrodzenia, dotykać je i wąchać. Penis mężczyzny był wyjątkowo szeroki. Unosił się łagodnie, marszcząc przy tym trzonek. Jego główka była słodko lśniąca, jak gdyby rządca polerował ją specjalnie na jej przybycie. Nie widziała jednak zupełnie jego twarzy, gdyż zakrywał ją masywny brzuch.
Tęgomir jedną ręką przytrzymał jej włosy, drugą z kolei tył głowy. Jednym zaprawionym ruchem włożył swojego ciepłego członka w usta dziewczyny. Lizała go tak łapczywie, że pod wargami mogła wyczuć, jak penis jest wspaniale prążkowany. W tej samej chwili na światło dzienne wyszło przyrodzenie Bolemira. Opuścił w dół skórzane spodnie i począł ruszać prawą dłonią na widok obciągającej przyjacielowi dziewczyny. Jego długi, szczupły członek pokryło stado pędzących żył. Gdy wbił się w dziewczynę, krzyknęła głośno. Nie wyciągając penisa z ust, spojrzała, jaką to niespodziankę od tyłu urządził jej stary najemnik. Bolemir poruszał się jak przystało na rasowego żołnierza, jego ruchy były szybkie i precyzyjne. Uwielbiał patrzeć, jak jego długi trzonek znika w miękkim ciele niewiasty. Penetrował ją dokładnie i głęboko, tak, by przyrodzenie za każdym razem chowało się w całości. Dziewczyna krzyczała jednocześnie z bólu i gromkiego podniecenia. Przy każdym uderzeniu jąder najemnika o pośladki jej piersi zahaczały o uda rządcy. W finalnym momencie do oczu czarnowłosej napłynęły łzy, a jej usta i łono wypełniła po brzegi biała, słona wydzielina. Jednym haustem połknęła sok rządcy, a ten w nagrodę pogłaskał jej twarz. Odwróciła się na piętach, by zlizać resztkę płynu z członka najemnika. Była rozgrzewająca i gęsta, dziewczyna wprawiła starego druha w drżenie. Bojmir pierwszy opadł z sił. Położył się na kozetce ze spodniami w kolanach, zadowolony z wyczynu swej męskości. To samo uczynił Tęgomir, wcześniej tylko wypijając wino do dna.
– Dokończ robotę, synu. Ja popatrzę – rzekł, lecz gdy tylko odwrócił wzrok, tęgi rządca spał już w najlepsze. Na stole klęczała ciemnowłosa kruszyna. Małowid podszedł ku niej, przełykając ślinę. Byłoby prościej, gdyby wcześniej obcował już z jakąkolwiek inną kobietą. Życie pokazuje, że nie samym machaniem mieczem człowiek żyje.
Wziął głęboki wdech i złapał ją za ręce. Zapewne tylko on dostrzegł, jak piękne niebieskie oczy spoglądały ku niemu. Z pod fali loków dostrzegł spiczasto zakończone uszy. Biedna dziewczyna była zapewne pół albo ćwierć elfką, zmuszoną do takiego życia za jej pochodzenie. Jego serce zaczęło bić mocniej. Pochodziła najpewniej z doliny Mahakamu, sądząc po opalizującym kolorze skóry.
Dziewka rozpięła delikatnie jego koszulę i pogładziła młodzieńca po policzku. Stał w bezruchu, gdy opuściła jego spodnie i rozplotła przepaskę. Całość zdawała się trwać wieki. Spłoną gorzkim rumieńcem, kiedy wśród plątaniny złotych włosów dziewczyna złapała twardą męskość. Gładziła go słodko, po brzoskwiniowej skórze, polerując językiem nabrzmiała końcówkę. Jęknął z rozkoszy. Niewiasta była tak piękna… Cała naga i tylko jego.
Zaczął powoli się ruszać, w rytm, jaki mu pokazała. Tak bardzo jej pragnął. Gdyby tylko mógł ją zabrać ze sobą... Przerwała jego jęki i położyła się na stole. Długimi, elfimi palcami nakierowała jego przyrodzenie na otwór swego łona. Szczupłe nogi położyła na jego ramionach. Wszedł w nią wyjątkowo gładko. Zacisnął pięści na jej kostkach i z każdym kolejnym ruchem przygryzał wargi mocniej. Z jego lędźwi epatowała siła i witalność młodego żołnierza. Ruchy kochanka były głębokie, a uda mocno napięte. Kiedy czuł, ze dłużej nie da już rady, wyjął swój purpurowy, ogromny członek i wytrysnął na twarz dziewczyny masą zbieranej od miesięcy spermy.
Zapałał gorącym uczuciem do swojej kochanki i poczuł ulgę w strachu przed jutrzejszą bitwą. Dziewczyna śmiejąc się, oblizała po kolei jego palce z lepkiej wydzieliny. Pocałował niewiastę w jej wilgotne usta, samemu kosztując owoc swej męskości. Położyła go na jednym z wolnych łóżek i ucałowała w trzy miejsca – czoło, usta i opadnięte z sił przyrodzenie. Gdy pogrążył się w głębokim śnie, opuściła cichutko namiot.

– Nie jadę bez niej! – Małowid spojrzał wrogo na swego opiekuna, siodłając konia. Było już dobrze po dziewiątej, a konnica ustawiała się w szyku do walki. – Muszę sprawdzić, czy jest bezpieczna.
– Ty głupi durniu! – Bolemir złapał srogo za ucho chłopaka i począł je wkręcać. – To przecież dziwka! Zakochałeś się jak młodzian w zwykłej bezwstydnicy!
Małowid wyrwał się z jego uścisku, upuszczając hełm na ziemię.
– Wiem, że mnie kocha. Chcę ruszyć do bitwy, wiedząc tylko, że jest w bezpiecznym miejscu. – Spojarzał na starego błagalnym wzrokiem. Najemnik pokręcił tylko głową.
– Chodź, jełopie! Pokażę ci jej bezpieczne miejsce.
Ruszył żwawym krokiem za Bolemirem. Miał niewiele czasu. Chciał pożegnać się tylko z ukochaną, na wypadek, gdyby jej już więcej nie zobaczył. Przemieszczali się obaj prędko między namiotami, aż doszli na skraj lasu.
– Masz swoją dziewkę, jest bardzo bezpieczna. Oj, bardzo. – Stary złapał Małowida za fraki i przysunął, by ten mógł lepiej widzieć każdy kadr.
Była tam. Czarnowłosa piękność stała odwrócona przodem do drzewa. Miała przywiązane ręce do jednej z gałęzi. W kolejce za nią stało kilkudziesięciu mężczyzn, przypatrujących się, jak pierwszy z przodu bierze ją od tyłu i uderza gromko w pośladki. Gdy skończył, na jego miejsce wchodził kolejny. Każdy z nich wkładał dziewce dwa miedziaki do mieszka umieszczonego przy pasie. Nie jęczała ani nie łkała. Małowid słyszał już tylko pobrzękiwanie monet wpadających do sakwy.
– To wszyscy ci, którzy nie zdążyli wykorzystać swojej wczorajszej nocy – rzekł Bolermir, widząc, jak chłopak próbuje się nie rozkleić. – Miałeś ją wczoraj na własność i wykorzystała twoje dziecięce uczucia.
Młodzian zacisnął tak mocno zęby, że na pewno polała się z nich krew.
– Dziwka zawsze pozostanie dziwką, chłopcze. – Stary klepnął go w ramię z ojcowską czułością. – A teraz ruszamy! Za Pontar!

11 252 czyt.
100%29
Elfrida

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użyła 1841 słów i 10275 znaków, zaktualizowała 2 sty o 22:37.

10 komentarze

 
  • Gerwant

    Cudo!

    100%2

  • TL

    Historia Tyriona z Gry o tron:(

    92%

  • Indragor

    Napisane z wyobraźnią, plastycznie, choć krótko. Jedynym motywem fantasy jest postać elfki. Gdyby nie to, można byłoby uznać to za historię "z początków Słowian". Nie jest to oczywiście zarzut. Przyjemnie się czytało mimo kilku błędów, w tym dwóch ortograficznych , ale kto ich nie robi . Trzymaj tak dalej i może pokusisz się dłuższą opowieść?

    100%2

  • emeryt

    W obydwu swoich opowiadaniach opisujesz bezwzględność męską wykorzystującą swoją przewagę. Masz dużo w tym racji. Jest to tak opisane realistycznie.  Przesyłam pozdrowienia i życzę wszystkiego najlepszego z okazji nowego Roku AD 2020.

    100%1

  • AnonimS

    Kròtkie ale ciekawe te Twoje opowiadania. Zakończenie niczym z konkursu gwiazd filmów porno. Zestaw na tak.

    50%2

  • agnes1709

    Dziewka chyba nadgodziny trzepie przed  Nowym Rokiem Bardzo fajnie, daję  henda p.s Zajebiste imiona, ale Bolemir to mi się z boleścią kojarzy

    100%1

  • Black Crowe

    Nie rozczarowuje - dalej fajowe / podoba się! Gratuluję!

    100%1

  • AlexAthame

    Oh, biedny Malowid. No, ale milosc nie wybiera. Mam nadzieje, ze poza hard-core bedzie sie i cos innego dzialo.

    100%1

  • Somebody

    Róża jest różą, dziwka dziwką, a na wojnie nie ma sentymentów. Podoba mi się szczerość tekstu.

    100%3

  • Elfrida

    Bolemir to ten, który wojuje. Tęgomir zawdzięcza imię swojej posturze, z kolei Małowid to młodzian, który wciąż ,,mało widział". Napiszcie proszę, czy lektura była udana!

    100%1