Doskonała broń. część 9

– To nie on. Sprawdziłem – rzekł Tetron Blleck, człowiek bez sumienia, lubiący zabijać.
Blleck dowodził całą grupą.  
– Ma pilota od statku należącego do Pulsara. Może nas do niego doprowadzi.
Zbliżyli się do dziewczyny.
– Idziesz gdzieś, mała? – zapytał Tetron.
Pasminka od razu wyczuła, że nie są to dobrzy ludzie, jakich do tej pory znała.
– Proszę dać mi spokój, bo wezwę policję.
Terton zaśmiał się dziwnie.
– My jesteśmy policja. Pójdziesz z nami.
Już miał ją złapać gdy nagle wyrósł przed nim Palmer. Pierwiosnek wisiała nad nimi, sto metrów nad ziemią, a Palmer użył połączenia grawitacyjnego, czyli specjalnego kanału łączącego statek z powierzchnią.
– Dobrze, że jesteś Pamer. – odrzekła już nieco mniej wystraszona, dziewczyna.
Zbir nie zastanawiał się i strzelił z paralizatora w kierunku agenta federacji. Palmer miał na sobie wszystko poza mieczem, dlatego obezwładnienie nie podziałało. Na co oni liczyli, że tak mnie, złapią, pomyśłał. Głupcy. Nie mogli użyć atomu, bo by ich wykryły czujniki, gdyby mieli ze sobą broń nuklearną. Zaczęła się szybka i ostra walka. Nie używali niczego jak tylko rąk i nóg. Z Tertonem dalby sobie radę w sekundę, ale było ich czterech, dlatego walka trwała trochę dłużej. Po nieudanym strzale z paralizatora napastnicy nie próbowali już uzywać broni rażenia, a nawet noży. Być może mieli takie polecenie od Carmala. Dziewczyna obserwowała przebieg walki, ale nie za bardzo mogła się na tym skupić, z powodu swojej kondycji. Wiedziała tylko, że Palmer porusza się trzy razy szybciej niż pozostali.  Po trzydziestu sekundach było po wszystkim. Najmłodszy pułkownik federacji nie cackał się z ludźmi, którzy grozili Pasmince, jednakże nie chciał ich zabijać, lecz co dziwne, kiedy tylko tracili przytomność, lub padali z wyraźną kontuzją, coś się z nimi działo i umierali. W końcu pozostał tylko ich dowódca. Najmłodszy pułkownik federacji łatwo go powalił i przygwoździł do ziemi.
Trymał stopę na szyi Tertona.
– Kto was posłał?
– Nic ci nie powiem.
– I tak już wiem – otrzymał połączenie z Pierwiosnką.  
Kwantowy mózg miłego statku przełamał barierę zabezpieczeń i zrobił analizę myśli Tertona i jego rozmów ostatnich siedmiu dni.
Trzech innych zbirów już nie żyło.
– Albo mi powiesz, albo podzielisz los swoich kompanów.
– Issa nie wybacza, dlatego miliśmy cię złapać lub zginąć. Oni nie wiedzieli, to ja ich zabiłem. Dobry agent nie zostawia śladów.
– Nie musisz do niego wracać. –  brunet odrzekł nieco zaskoczony, słysząc tę brutalną wiadomością.
– Znajdzie mnie. To potwór w skórze anioła.  
Terton uruchomił system niszczący, o czym Palmera poinformował natychmiast jego system obronny..
– Głupcze, mogłeś żyć.
Zdołał chwycić Pasminkę i zanim wybuch targnął okolicą, już znaleźli się bezpieczni na statku. Palmer mógł uruchomić system obronny, który objąłby i dziewczynę, ale nie miał już żadnego interesu, by pozostawać na powierzchni, w Asylii.
– Co tu robiłaś Pasminko? – spojrzał na nią za nutą sympatii, ale też nie wyglądał na zbyt zadowolonego.
Oddalali się już od miejsca starcia i lecieli do Karpi.
– Robiłam przygotowania do naszej walki, zapomniałeś? – szepnęła słabo.
– Wiem, bo Omre mi powiedział o liście. Mogli cię skrzywdzić – powiedział z lekkim wyrzutem.
– Wiedziałam, że mnie uratujesz. – mówiła wolno i próbowała się uśmiechnąć.
– Pierwiosnko, zajmij się nią. Pasminka potrzebuje pomocy.
Dolecieli do Karpi za osiem minut. Wylądował kilkadziesiąt metrów za osadą. Pasminka była bardzo osłabiona, dlatego Palmer wziął ją na ręce.
– Mogę iść sama – powiedziała słabo.
– Wierze ci, ale tak będzie szybciej. Powinnaś dostać klapsa. Co za pomysł, by walczyć z wyszkolonymi zawodnikami.
– Dołożyłam trochę Jaretowi Filstonowi.
– Naprawdę?
– Potwierdzam – Pierwiosnka włączyła się do rozmowy – mam zapis jej pamięci i rozmów z Jaretem.
– Nie doceniałem cię Pasminko. – odparł miło.
– Wygram, zobaczysz.
– Bardzo bym chciał. Niestety zaraz po walce wracam na Ziemię. Ktoś tam na mnie czeka. Wybacz.
Być może gdyby blondynka czuła się dobrze, kontrolowałaby słowa, ale ponieważ znajdowała się na skraju utraty przytomności, szepnęła.
– Klaudia tu przyleci jutro...
Zemdlała na jego rękach.  
Jej ojciec pojawił się prawie w tej samej chwili. 
– Pozwól mi się nią zająć i poczekaj na zewnątrz. 
Młody mężczyzna nie obawiał się o jej życie, bo biorytmy wskazywały tylko osłabienie pourazowe z powodu licznych uderzeń. Młody agent zastanawiał się nad jej ostatnim zdaniem. Czy to możliwe, by Klaudia za nim przyleciała?  
Siedział przed chatą. Nagle przestał odbierać zapis jej funkcji życiowych, tak jakby ktoś je odłączył. Po chwili Omre wyszedł na zewnątrz.
– Co z nią? Przestałem odbierać jej biorytmy, – zapytal kiedy dostrzegł ciemnowłosego mężczyznę.
– To ja otoczyłem ją polem. Będzie dobrze.
Palmer nie mógł się nadziwić umiejętnościom i mocy tego człowieka. Odczyt biopola tak skonstruowano, że dawał informację z ekstremalnych warunków. Agent nigdy nie słyszał, że można to zablokować albo otoczyć czymś, co utrudniałby ich odczyt. Sto merów betonu zbrojonego stalą czy silne pole elektromagnetycznie nie mogło tego zrobić. Jednak zapytał o coś innego, pytanie miało czysto ludzki charakter. 
– Nie jesteś zły?
– Na nią?
– Nie. Na mnie.
– Wcale. Ogre i Agre trochę są, ale im wytłumaczyłem.
– Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę czuję się okropnie.
– Wierz, a wszystko będzie dobrze.
Nagle Pamer poczuł się dziwnie, jak jeszcze nigdy.
– Mówiła, że Klaudia tu przyleci.
– Tak. I niestety będzie w niebezpieczeństwie. Issa Carmal wysłał za nią pościg. Miał małą wiarę, że czwórka zbirów da sobie z tobą radę, dlatego wybrał najlepszych i z najbardziej nowoczesną bronią. Na szczęście znajomi Samuela mają lepszą. Ludzie Carmala są w tym w tyle, ale tylko o mały krok. Tym razem uważaj. Mają broń, która może ci zaszkodzić, nie wspominając o Klaudii.
Palmer znowu nie wiedział, o czym Omre mówi, ale zapytał znowu o coś innego, bardziej, jak sądził ważnego i konkretnego.
– Ilu ich będzie?
– Tym razem ośmiu. Pracujemy z Lone, by im utrudnić ślady poszukiwań.  
– Dziękuję. O jakiej broni mówiłeś, którą miał Samuel? Naprawdę nie wiem, o czym mówisz. Wcześniej mi powiedziałeś, że wszystko, co wiesz, wiesz ode mnie. Ja nic o tym nie wiem. 
– To trochę skomplikowane, ale jak będziesz wierzył, że będzie dobrze, to sam się o tym dowiesz.
– O tym co jest skomplikowane?
– Nie, o broni Samuela. 
– No tak, z pewnością jak wrócę na Ziemię, porozmawiam o tym z generałem Clarkiem.
Omre się tylko uśmiechnął. Palmer pomyślał o czymś i zamierzał się tym podzielić z bliską mu osobą, bo poczuł dziwne miłe odczucie do ojca Pasminki. Polubił Lone i żonę Omre, ale do niego czuł specjalne nastawienie.
– W sumie dobre jest to, że trochę oberwała. Wiem, że to brzmi okropnie, ale dzięki temu nie będzie zdolna ze mną walczyć.
Omre spojrzał na niego inaczej.
– Nie znasz mojej córki. Wygląda delikatnie, ale charakter ma po matce. Nigdy, powtarzam, nigdy się nie poddaje. Będzie walczyć.  
– Wiesz ze honor nie pozwala mi markować. Zrobię wszystko, by nie zrobić jej krzywdy.
– Nie martw się na zapas. – brunet poklepał go po plecach i wrócił do chaty.
Żeby nie zadręczać siebie dłużej, Palmer zajął się sprawami misji. Wysłał raport do statku–matki. Podał, że nowi zarządcy są cali i zdrowi a z powodów anomalii nie mogli skontaktować się ani z Asylią, ani tym bardziej z Ziemią.
– Dobrze, przekażemy raport do Federacji. Czy zakończenie misji będzie jutro, jak planowano? – zapytała Tamara.
– Tak. Mam coś do załatwienia i potem wracamy.
– Bez odbioru, pułkowniku – odrzekła Tamra Greent.
Palmer zaczął się martwić nie tak o Klaudię, jak więcej o generała Clarka i jego żonę.  
Tej nocy nie mógł zasnąć. Z jednej strony czuł się wspaniale, że poznał ludzi z Karpi, z drugiej miał żal do siebie. Tak naprawdę nie wiedział co stanie się jutro. Może nie tak, nie chciał o tym myśleć, bo myślenie o tym strasznie go dręczyło, więcej niż coś innego. To ostatnie starał się trzymać głęboko i chyba się to mu udawało, bo nawet Omre o tym nie wiedział. Gdyby wiedział, z pewnością by o tym wspomniał. Martwił się o Pasminkę, o Stanleya i Rebekę i w końcu o Klaudię, bo zrozumiał, że musi liczyć się z ostrzeżeniem Omre. Rozważał, dlaczego ojciec dziewczyny nie jest na niego zły, a przecież miał do tego całkowite prawo. W końcu zasnął.  
Kiedy tylko się obudził, od razu pomyślał o blondynce i zapragnął wiedzieć, jak się czuje. Zapukał i wszedł do chaty Omre.
– Wstała rano i poszła na łąkę. – odpowiedziała mu Samea, ponieważ ojciec dziewczyny gdzieś zniknął.
– Wstała? Była wczoraj prawie nieprzytomna. Ona zawsze  jest taka?
– To słodka i dobra osoba, przy tym twarda jak stal. – odrzekła kobieta.
– Wiem. Chodzi mi o to czy zawsze jak się uparła, nie odstąpiła.
– Co do siebie, tak. Nigdy nikogo nie chciała skrzywdzić. My mamy ze wszystkimi bardzo dobre stosunki, ale Pasminkę wszyscy tu uwielbiają. Jest jednak w niej coś dziwnego, ale pewnie to ma po ojcu. Omre jest bardzo tajemniczy. Do twojego przylotu mówił, że ma na imię Polar, nie rozumiem dlaczego, ale jeżeli mi sam nie powie, nie zapytam. To bardzo dobry człowiek. Najlepszy, jakiego mogłam mieć, a Pasminkę kocham jak własną córkę, czasem moje dzieci są trochę zazdrosne o tę miłość, chociaż je wszystkie bardzo kocham.
– Wybacz mi matko. Powtarzałem to już sto razy. Nie wiem, dlaczego tak powiedziałem, ale nie mogę odwołać swoich słów. – młody mężczyzna całkiem pominął bardzo prywatne wyznanie Samey
– Palmerze, zbyt mocno się martwisz rzeczami, na które nie masz wpływu.
– Walka jest w południe.
– Chodzi ci o to czy przyjdzie? Nie nosiłam jej pod sercem, ale wychowałam ją i kocham bardzo, może odrobinkę więcej niż resztę moich dzieci, co ci zresztą już wyznałam... Gdyby nawet supernowa miała wybuchnąć, to przyjdzie.
Palmer kiwnął głową, że rozumie. Usiadł przed chatą i rozmyślał. Czy faktycznie Klaudia tu przyleci? Dlaczego?  
Za kwadrans dwunasta zaczął się martwić czy wszystko dobrze z Pasminką. Jednak pokazała się za pięć minut i zapytała jakby nigdy nic.
– Jesteś gotowy Palmerze Pulsar?
– Tak. – odrzekł nieco zasmucony.
– Spełnisz swoją obietnicę, mniemam?
– Oczywiście. Będę z tobą, jeżeli mnie pokonasz. Gdybym nie poznał Klaudii, byłbym z tobą i tak. Wiem, że przegrasz, ale czego ci nie mogę odmówić to charakteru i woli walki.
– Zawołam świadków. – powiedziała.
Poszła do okolicznych chat. Po chwili znalazło się na placu dwa tuziny osób. Rodzina Omre, Lone i inni. Kowal, młynarz, kilka kobiet i dzieci.
Młody agent zostawił wszystko, ze swojej broni. Jednak z powodu powagi sytuacji pozostawały one w chacie w stanie alarmu i roztaczały pole siłowe nad całą okolicą w promieniu pięćdziesięciu kilometrów. Czego nie wiedział, że wszyscy uzdolnieni ludzie Karpi trzymali również rękę na pulsie. Po chwili przyszła Pasminka w stroju, który miała od Pierwiosnki.
– Mam już doświadczenie. Walczymy trzy rundy albo do nokautu lub do poddania jedngo z walczących. Ludzie z mojej wioski są uczciwi i będą sędziami. Obiecaj, że będziesz walczył uczciwie i nie brał pod uwagę, że jestem kobietą.  
– Niestety jestem wytrenowanym wojownikiem, człowiekiem zasad i honoru i dlatego będę walczył uczciwie. Od razu mi wybacz jeżeli ci sprawię ból. Postaram się pokonać cię jak najszybciej i jak najmniej boleśnie. Nie uderzę cię w twarz, ty mnie możesz. – uśmiechnął się smutno, bo tak naprawdę chciałby mieć obitą twarz, za idiotyczny warunek jaki postawił.  
To mu się należało, tak uważał.
– Pasminka, jesteśmy z tobą – usłyszeli okrzyki.
Dziewczyna odwróciła się do widzów i jednocześnie sędziów i rzekła.
– To niesprawiedliwe. Szybko wybierzcie kibiców Palmera i moich. Niech będzie po równo. I żadnych mocy. Palmer będzie walczył uczciwie i proszę mi nie pomagać w żaden sposób.
Pokiwali ze zrozumieniem głowami. Palmer zdziwił się po raz kolejny. Odczuł coś i zadrżał. Uświadomił sobie, że jego serce, jeżeli nie bije mocniej to z pewnością tak samo silnie bije dla Pasminki jak i dla Klaudii.
– No i masz kłopot chłopie, to już trzecia. – jęknął cicho.
– Zaczynajcie – rzekł ojciec dziewczyny.
Pamer czuł się okropnie. Postanowił zakończyć to szybko. Przewrócić dziewczynę, przytrzymać ją w dźwigni by klepnęła glebę, na znak poddania. Szczerze się nienawidził za to, że z nią walczy. Ruszył ostro. Zamierzał ją chwycić, ale znalazła się poza zasięgiem jego ramion. Ponowił atak, ale dziewczyna jakby ułamek sekundy wcześniej wymykała mu się spod rąk. Zmienił taktykę i chciał ją w podciąć, ale nie mógł jej w żaden sposób zaszkodzić. Zaczął robić wszystko, by ją chociaż dotknąć, ale Pasminka znajdowała się zawsze gdzie indziej. Czuł, że zwiększa prędkość. Pamiętał, że obiecał jej nie uderzyć i tego nie zrobił. W połowie rundy walczył jak oszalały. Jednak smukła i drobna dziewczyna zawsze wyprzedzała jego atak.  
– Czary czy co? – powiedział czy to do siebie, czy do niej. Pamiętał jednak, co powiedziała. Minutę przed końcem rundy poczuł uścisk jej drobnych rąk i zupełnie nie zdołał zauważyć jak do tego doszło. Chciał się strzepnąć, ale uścisk stał się stalowy. W końcu zupełnie nie rozumiejąc, co się dzieje, poczuł, że jest na piachu, a jego kończyny są skrępowany przez uścisk, którego nie powstydziłby się niedźwiedź. Poczuł ból wykręcanej dłoni i zrozumiał, że albo się podda, albo Pasminka złamie mu rękę. Leżała na nim, a wszystkie jej kończyny krępowały jego. Odczuwał dodatkow, że dziewczyna waży jakby tony, a nie czterdzieści kilogramów.
Klepnął kilka razy prawą dłonią o piach, bo tylko tyle mógł zrobić.
Uczynił to z grymasem bólu na twarzy, bo miał pewność, że jeszcze chwila i Pasminka złamie mu rekę.
– Nic ci nie jest? – napytała z troską, kiedy wstali z piachu.
– Wygrałaś. Nie rozumiem skąd masz taka siłę i predkość. To były czary?
– Jak możesz mnie podejrzewać o nieuczciwość – poczuła się urażona. – mam moc, pewnie, dlatego że cię... – nie dokończyła, ale młody mężczyzna dokładnie wiedział co ona chce powiedzieć.
– Brawo Pasminka – słyszał głosy mieszkańców.
Ona jakby na coś czekała.
Zrozumiał, spojrzał na nią i powiedział.
– Będę z Tobą. Tylko jak to przyjmie Klaudia?
Poczuł delikatny pocałunek na policzku.
– To, że będziesz ze mną, nie znaczy, że mnie pokochasz, ale chciałabym tego bardzo – szepnęła.
Dalej nie mieli możliwości rozmawiać, bo system postrzegania dał sygnał. Nad polana pojawił się ziemski statek, a po chwili, podobnie jak poprzednio Palmer, dziewięć osób znalazło się na polanie. Ośmiu najlepszych ludzi Issa Carmala i Klaudia. Córkę generała Clarka trzymał jedn ze zbirów. Znajdował sie za nią, krępował jej korpus jedną ręką a drugą trzymał na jej gardle, laserowy nóż.
– W imieniu Federacji Zjednoczonych Planet ogłaszam ci Pamerze Pulsar, że jesteś aresztowany z powodu zdrady interesów całej Federacji. Pójdziesz z nami i polecisz na Ziemię w kajdankach pola siłowego albo i tak polegniesz, a ta piękna główka, córki zdrajcy, Stanleya Clarka, spadnie na ziemie.
Palmer zobaczył tylko wystraszone oczy Klaudii. Nie miał czasu myśleć o tym, co spowodowało, że intruzi wdarli się na teren Karpi. Musieli w jakiś sposób przełamać pole siłowe roztoczone przez Omre.
– Walcz Palmer. Nie zważaj na moje życie – krzyknęła dziewczyna.
W ułamku chwili młody agent rozważył szanse. Nie miał broni, oni tak. Nie zastanawiał się, jak to się stało, że systemy zawiodły. Pamiętał słowa Omre, że ludzie osady będą działać. Nie zdołał jednak skończyć oceny sytuacji gdy nagle zobaczył laserowy nóż na ziemi. Zbir, który trzymał go przed chwilą na szyi Klaudii, leżał z nienaturalnie odkręconą głową, a jego sensory witalne dawały ciągły sygnał, znaczący, że nie żyje. Cała siódemka była skrępowana więzami z konopi, a ich broń leżała na jednej kupie. Chwilę potem Omre zaczął ją palić, pewnie tym samem rodzajem ognia, którym spalił statek. Sprawcą całej wygranej okazała się Pasminka. Musiała się poruszać bardzo szybko, bo Palmer niczego nie zauważył.
Uwolniona Klaudia podbiegła do Palmera i po chwili tuliła się do jego szerokiego torsu.
– Co ty tu robisz Klaudio? – zapytał, nieco zaskoczony, tym emocjonalnym przywitaniem.
– Martwiłam się o siebie. Prawdopodobnie moja rodzina jest w niebezpieczeństwie. To ludzie Carmala.
Odwróciła się w kierunku drobnej blondynki.
– Dziękuję za uratowanie życia.
– Drobiazg – odrzekła Pasminka.
– Jak się to stało? – Palmer skierował pytanie do blondynki.
– Prawdę mówiąc, nie wiem. Chciałam jej pomóc i oczywiście tobie też. Zwalniam cię z przyżeczenia – rzekła na koniec i pobiegła do chaty.
Klaudia patrzyła za nią, a kiedy ta zniknęła w środku domostwa, zwróciła wzrok na Palmera i rzekła.
– Jest bardzo poważna sprawa. Ojciec wysłał mi dane. Wiesz coś o granicy skoków w nadprzestrzeń?
– Tak. To granica, której nikt nie może przekroczyć.
– Ojciec twierdzi, że to zagraża galaktyce. Niestety powstały dwa obozy na Ziemi. Jedni chcą utrzymać reżim, bo sądzą, że tylko tak może uda im się znaleźć rozwiązanie i uchronić ludzkość przed totalną katastrofą. Drudzy, myślący jak mój ojciec i ja oraz kapitan Samuel Marks i uważają, że ci, co chcą żyć, jak ludzie w tej osadzie, mają do tego prawo. Ojciec chce postawić Issa Carmala pod sąd, za zbrodnię zniszczenia Lurny i zamachu na życie obywateli Magory, ale przewodniczący rady federacji ma zbyt dużo popleczników. Ojciec ma po swojej stronie większą część armi, ale chce uniknąć przelewu krwi. Wygląda na to, że Carmal i jego klika, chcą zgnieść wszelki opór w zarodku w sposób podobny jak zniszczyli Lurne, czyli użyć antymaterii, a zwolenników ojca i moich przyjaciół, aresztować i stracić. Mamy tajne informacje, że chcieli nas wszystkich zabić, a nie zamrozić, jak to jest przyjęte w stosunku do najgorszych nawet przestępców.
Na chwilę przerwała swój monolog i spojrzała w kierunku gdzie zniknęła Pasminka.  
– O czym mówiła ta dziewczyna? Z jakiego przyrzeczenia cię zwalnia?
– Możemy o tym teraz nie mówić?
– Dobrze, mój miły. Nie wyglądasz najlepiej. Zanim wrócimy, musimy opracować plan. Możemy gdzieś spokojnie porozmawiać? To dobrzy ludzie czy raczej nie?
– Bardzo dobrzy – odrzekł zrezygnowany Palmer.
– Moja chata jest do waszej dyspozycji – rzekł Lone.
– Dziękuję panu. Jak pan słyszał naszą rozmowę? Mówiłam do mojego ukochanego dość cicho, a pan znajdował się z dwadzieścia metrów od nas. – zdziwiła się bardzo.
– Mam dobry słów panienko Clark.
Klaudia wzięła Palmera za rękę i wtuliła się w jego ramiona. Po chwili znaleźli się w środku.
– Co to jest za miejsce, jakieś muzeum folklorystyczne? Czytałam historię, że setki lat temu ludzie tak właśnie mieszkali. Czemu oni tak żyją?
Mówiła to, ale Palmer czuł, że jest bardzo gorąca i nie bardzo mógł się skupić na słuchaniu jej, bo  odczuwał coś bardzo swoistego, co wprost emanowało od Klaudii.
– Czy będziemy mieć tu prywatność? – szepnęła mu wprost do ucha.
– Co do tego mam pewność, to bardzo uczciwi i prawdomówni ludzie.
Znowu go zaskoczyła. Tym razem jej usta całkowicie przywarły do jego warg. Ttym razem posunęła się dalej, nie tylko całowała go ustami ale wysunęła język i zetknęła go z jego. Chwilkę wcześniej, zanim go pocałowała, oddychała szybko, a teraz czuł dodatkowo jej naprężone brodawki, napinające srebrny kombinezon.  
– Kocham cię i pragnę, Palmer. – szepnęła kiedy skończyli się całować. – Chcę zostać twoją żoną. Co na to powiesz? Wiedziałam, że nie wykonasz rozkazu i nie zabijesz niewinnych ludzi jak zrobił to Issa.
Klaudia była podniecona. Tego jednego młody pułkownik był pewien.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3572 słów i 20967 znaków, zaktualizował 19 lip o 9:27.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Zazdroszczę Palmerowi zwinności. Ile ja bym dał, żeby poruszać się trzy razy szybciej. Załatwić wszystkich w 30s? Pestka dla takiego zawodowca jak Palmer. Charakter Pasminki i zaciętość doprowadzą ją na szczyt. I najważniejsze. Zaskoczyłeś mnie totalnie. Stawiałem wszystko na Palmera i przegrał...jak to się mogło stać? Pasminka zaskoczyła najlepszego agenta Federacji? I jeszcze uczucie pomiędzy Klaudią i Palmerem? Pozostawiasz ogromny niedosyt... i będę musiał główkować, co autor przygotuje w kolejnej części. I zazdroszczę tak ogromnej wyobraźni dotyczącej broni i technologii wykrywania życia, że odnoszę wrażenie, że Ty jesteś z przyszłości dzieląc się takimi nowinkami, które w przyszłości zrewolucjonizują świat.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Palmer ma naturalne zdolności, ale jest też wytrenowany w walce. Nie wspomniałem jeszcze, że na Ziemi wymyślono już pewne syntetyczne substancje powodujące szybsze odruchy. Pasminka? Ona sadzi, że miłość do Palmera to zrobiła, ale w rzeczywistości to był zapalnik.Dowiesz się później dlaczego potrafi wyprzedzać nawet tak szybką osobę jak Palmer. Cóż, już podałem pewne fakty, które dają do myślenia. Nie jestem z przyszłości, raczej z przeszłości, ale to co piszę jest tylko fantasją.Ja z kolei podziwiam innych, że mają takie pomysły. Dziękuję za miły komentarz. Czasem wrzucam jedno zdanie i jak ktoś je dostrzeże nie jest zaskoczony. Czy czytasz uważnie? Zwrócileś uwagę jak Palmer zareagował kiedy zrozumiał, że Klaudia i Pasminka nie jest mu obojętna? Co mruknął do siebie? Już raz podałem ten sam ślad.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Stworzyłeś tak nieprzewidywalne postacie nie tylko pod względem umiejętności, ale też uczuć.  Wiele rzeczy interpretuję w wielu wariantach i dzięki temu, że pozostawiasz ALE ciężko skupić się na jednym wariancie, który powinno się traktować jako pewnik, żeby dalej zastanawiać się nad dalszym przebiegiem tej opowieści. Może nie tyle nie zwróciłem uwagi na interpretację odczuć Palmera, co dałem sobie czas na zapoznanie się z kolejnymi częściami, żeby w pewien sposób przypisać już jakieś konkretne cechy poszczególnym bohaterom, żeby w pewien sposób zobrazować sobie ich tok rozumowania i postępowania.