Doskonała broń. część 30, ostatnia.

Palmer sądził, że nigdy nie posiądzie zdolności znania czyiś myśli, ale wiedział z pewnością, że wie dokładnie, czego pragnie Pierwiosnka i wiedział również, że Pasminka nie tylko na to się zgadza, ale też tego chce.
– Szczerze mówiąc, obie wiecie, co jest w mojej głowie i w pewnym sensie w moim sercu. Nie jestem z kamienia. Czuję serce Pierwiosnki, jedyne co mnie hamowało to świadomość, że to może być coś złego. Nie mogę nie kochać Pierwiosnki, jeżeli jest prawie całą Pasminką.
– Czy wiesz, kim jest w pozostałej całości?
– Mną. Teraz jednak jest sobą. I tę Pierwiosnkę kocham.  
– To dobrze wiesz. To jedyna istota, która powstała sama z siebie, a jedynym jej powodem do istnienia była miłość. Wiedziałam to już wcześniej, a może od początku i dlatego kiedy leciałam, by spotkać Ciemność, pozwoliłam jej na wszystko. Powiedziałam ci to również Palmerze, ale nie byłeś na to gotowy. Wówczas odbierałeś to tylko fizycznie. Pierwiosnka wiedziała, co czuję, ale również nie była gotowa i dlatego poszła drogą najprostszą, upodobniła się fizycznie do mnie, bo faktycznie jest mną prawie w całości, dopiero potem uświadomiła sobie, że jest sobą i dlatego zmieniła ciało, ale to jest ta sama Pierwiosnka, która nas kocha. Miłości nie można porównywać, ale nie sądzę, że ty mnie kochasz więcej niż ona i z pewnością nie mam pewności, że kocham cię więcej niż ją.
Palmer patrzył na nie obie istoty.
– Okazuje się, że nie służba dla federacji jest moim przeznaczeniem tylko kochanie. Najpierw Klaudia, potem Rebeka Clark, Pasminka, a teraz Pierwiosnka. Powiem wam coś, chociaż wiem, że uznacie to za perwersję. Nie mógłbym kochać Pasminki nadal nie kochając Pierwiosnki. To dotyczy zarówno ducha jak i ciała. Ale nie możecie być obie moimi żonami.
– Mnie wystarczy, że mnie kochasz, Palmerze – odrzekla Pierwiosnka.
– Czyli jest to zgodne z twoim sumieniem Palmerze Clarka, by dać początek dwóm rasom? Mieszance Ashalianów i ludzi oraz ludzi i bardzo specjalnych istot.
– To jest zgodne, ale nie powiedziałem jeszcze, czego ja pragnę.
– To nie jest z powodu, że masz taką fantazję, inaczej czułbyś się, że ujmujesz coś ze swojej miłości. Być może dla ludzi federacji i nawet ludzi Karpi ja mam do ciebie większe prawo niż Pierwiosnka, ale ja tak nie uważam. Sądzę, że Pierwiosnka ma takie samo, do mnie jak i do ciebie, o ile ty tak czujesz.
– Czyli nie uważasz tego za perwersję, Pasminko?
– Myślę, że inaczej byłoby to nie w porządku. Pierwiosnka nie tylko ciebie tak kocha, ona mnie kocha tak samo.
– Czy to jest to, co kiedyś już nazwano?
– Nie, Palmerze – odrzekła Pierwiosnka – ja nie jestem kobietą i nie pragnę Pasminki jak kobieta kobietę, raczej jest to miłość w czystej postaci. Mogę wam to wytłumaczyć, ale nie wiem, czy zrozumiecie. Bez obrazy. Wy czujecie miłość, ale jej nie rozumiecie. Ja ją czuję i rozumiem. To chyba tylko dzięki mojemu kwantowemu rozumowi. Nie wiem, czy wiecie, ale mój mózg wygląda jak wasz, jednak nadal jest kwantowy. Człowiek nieco ustępuje Ashalianom, ale obie rasy mają wspólnego przodka, możliwości waszego mózgu zbudowanego w większości z wody są praktycznie nieograniczone, tylko nawet Ashalianie, są lepiej rozwinięci. Oczywiście opieram się na przykładzie Pasminki...
– Nie komplikuj, Pierwiosnko – Pasminka delikatnie pocałowała jej usta.
– Och, a więc to tak smakuje? Znałam wszystkie procesy i wszystkie hormony, które się wydzielają i wszystkie odczucia, które wówczas powstają, ale to nie dawało pewnego obrazu.
– To nie był jeszcze całkowity pocałunek, mogę Palmerze?
– Wiesz, że tak – odrzekł – musimy ją jeszcze wiele nauczyć, naszą kochaną mądralę. – uśmiechnął się serdecznie.
Pasminka pocałowała Pierwiosnkę, tym razem bardzo namiętnie. Palmer patrzył na to spokojnie.
– To jest bardzo miłe. – szepnęła Pierwiosnka.
– Teraz twoja kolej Palmerze – rzekła blondynka.
Palmer pocałował się z Pierwiosnką. Ona patrzyła na niego, potem na Pasminkę.
– Jest cudowne, ale inaczej.
– Skoro mamy za sobą wstęp, to już możemy dokonać reszty. – rzekła Pasminka.
– Podobno w zamierzchłych czasach ludzie mieli kilka żon. – rzekł Palmer.
– Ludzie robili to we troje, ale nigdy tak jak my. Może wygląda tak samo, ale nie jest tak samo. Ja w sumie nie musiałabym tego robić z nią, ale chcę. I robię to tylko z powodu, że mnie kocha, a ja ją. Co odnośnie jej propozycji in-vitro, Palmerze?
– Ona poprosiła o to, ale nie tego pragnęła. To by nas obrażało, naszą wzajemną miłość. Zgodzisz się kochanie?
– W końcu to zrozumiałeś i poczułeś, skarbie – szepnęła Pierwiosnka i pocałowała delikatnie jego usta.
– Palmerze, możesz tak i do mnie powiedzieć – szepnęła Pierwiosnka.
– Oczywiście, kochanie. Bez Pasminki nigdy bym tego nie zrozumiał. Dobrze, że to stanie się dopiero teraz – dodał.
Byli we trójkę w domu Palmera i Pasminki. Trójka kochanków oddała się namiętnością. Obserwowali Pierwiosnkę i jej odczucia. Wszystko było dla niej nowe. Najpierw pieścili ją razem, bo w końcu robili to dla niej. Dla nich to też była wyjątkowa sytuacja. W połowie trwania wspólnej rozkoszy Pierwiosnka zapytała, czy może na chwilę wyglądać jak Pasminka. Blondynka wyraziła zgodę i Palmer również. Tym razem sprawiła, że nawet jej oczy wyglądały identycznie. Jednak Palmer wiedziła, która z nich jest Pasminka, a która Pierwiosnką.
– Jest cudownie kochać się z sobą – szepnęła Pasminka.
– I ja wiem, która z was jest Pasminką, a która Pierwiosnką.
Pasminka spojrzała na swoje odbicie.
– Postaraj się lepiej, skarbie. – szepnęła do Pierwiosnki.
– On cię kocha w jedyny niepowtarzalny sposób i tego nikt nie zdoła oszukać. – odrzekła i przyjęła postać Amey.  
Żadne z nich nie myślało o rozkoszy fizycznej i z tego powodu ta przewyższała wszystko, co mieli wcześniej.  
Zasnęli spełnieni.
Następnego ranka obie mu oświadczyły, że są w ciąży. Pasminka stwierdziła, że ma dziewczynkę, a Pierwioska chłopca.  
– Nie wiem tylko, czy będzie miał duszę – zasmuciła się.
– Wierz, a wszystko będzie dobrze – odrzekli jej razem – skoro tobie ją dano i dziecko będzie ją miało również.
Po śniadaniu spotkali się z Lone i Sameą, oraz Klaudią i Samuelem.
– Wiem już, co musimy zrobić – rzekła Pasminka – Omre i Paswera mi to przekazali, ale zrozumiałam dopiero teraz. Musimy iść razem do Kryształowej Skały.
– A to czemu? – zapytała Klaudia.
– Zobaczycie. Nie możecie tego wiedzieć wcześniej, mimomimo że mam to w głowie.
– To prawda – odrzekł Lone.
Zanim się tam udali Pasminka i Palmer rozmawiali z Lone i Samęą o interesującej ich sprawie. Odpowiedź Samey ich zaskoczyła. 
– Tak wszyscy sądzili i my nawet tak mówiliśmy, ale Omre nigdy ze mną nie spał, ani mnie nigdy nie dotknął. To była nasza wspólna tajemnica. Kiedyś może wam powiedzą dlaczego. Padwera i Omre. Ja i Lone wiedzieliśmy i nasze dzieci wiedziały, ale przyrzekliśmy tego nigdy nie wyjawiać. Teraz możemy. To miało nas wszystkich chronić przed tą złą istotą. Ty Pasminko miałaś ja pokonać, ale dopiero kiedy będziesz z Palmerem. Omre i Padwera wiele wiedzieli, ale nie wszystko mogli ujawnić.
Kiedy to usłyszeli, ruszyli wszyscy do Kryształowej Skały. Doszli tam po jakimś czasie, mogli oczywiście szybciej, ale chcieli nasycić się pięknem pól Karpi.  
Kiedy doszli do wodospadu, Pasminka prosiła, by wszyscy czekali. Usiedli.
– Jesteśmy gotowi – szepnęła Pasminka do skały.
– Nie lękajcie się teraz – powiedział do reszty.
Po chwili powstały wibracje i skała zaczęła przemieniać się w kryształ. Po kilku chwilach kiedy nie mogli się nadziwić ogromnemu kryształowi, mimo że Amos stał prawie w zenicie, powstały silniejsze
wibrację i nagle skała zaczęła się rozpadać. Po chwili u podnóża zobaczyli wiele kawałków.
– Och, dobrze, że uprzedziłaś, bo inaczej miałabym stracha – powiedział Klaudia.
– Rozumiecie, dlaczego tak się stało? – zapytała Pasminka.
– To ma dać początek podobnym skałom na wszystkich planetach federacji, prawda – rzekł Samuel.
– Dokładnie. Przed milionami lat Omre tu przybył ze swoimi członami rasy i zasadził kryształ. Wówczas oni wszyscy jeszcze byli dalecy od zniszczenia.
– Czyli wszystkie planety będą czekać tak długo? – zapytała Klaudia.
– Nie, to stanie się kiedy ja i Pierwiosnka urodzimy. Teraz mamy zadanie. Pomożecie, mamy wiele planet w federacji, a musimy dotrzeć na wszystkie?
– Ale latamy we parach – rzekł Lone.
– Ja też mam latać, nie będzie to złe dla mojej dzidzi? – zapytała Klaudia.
– Obrócimy w miesiąc, Pierwiosnka zbuduje do jutra trzy bardzo szybkie pojazdy, będziemy mogli zaliczać po trzy do czterech planet dziennie.
Potrzebujemy pozwolenia rady? – rzekł Palmer.
– Oni już to przedyskutowali i wyrazili zgodę. Pierwiosnka posłała im wiadomość a moim imieniu. To kryształ wybiera ludzi, a nie ludzie kryształ. Będą podobne osady jak Karpia na wszystkich planetach, a wśród reszty i tak będą ludzie z mocami, tylko w ten sposób proces nastąpi powoli i łagodnie. Po latach planety przemienia się w doskonałe. Ludzie nie potrzebują maszyn. Będą żyć prosto, lecz będą nadal mogli odkrywać resztę wszechświata. Kiedy Omre i Paswera uznają, że ludzkość jest gotowa, usuną granicę.
– Nikt nie zna całej przyszłości. Będą trzy rasy. Ludzka, ashaliańska i ze mnie. – odrzekła Pierwiosnka
– I wszystkie będą żyć w przyjaźni i miłości, aż do czasu kiedy zło zacznie się odradzać. – rzekła Palmer.
– Skała będzie ich chronić. Cywilizacja Ashaliańska upadła, bo pozbyli się kryształu. Sądzili, że są tak mądrzy, ze już go nie potrzebują i to był ich błąd. Bo przez to uznali, że nie tylko mogą być jak Bóg, ale mocniejsi. Gdyby chcieli być lepsi lub mądrzejsi, nie byłoby tak źle, ale im chodziło o moc. A bez miłości i mądrości, siła jest samym zniszczeniem.
Zarówno Klaudia jak i jej mąż, Lone i Samea dowiedzieli się, w jaki sposób Pierwiosnka jest w ciąż, oczywiście bez szczegółów. Reszta Karpi wiedziała tylko, że będzie miała dziecko, ale dopiero kiedy powstała jeszcze inna istota, tożsama z Ameą.

Pierwiosnka bardzo się trudziła, ale cała ludność Karpi jej pomagała, oczywiście najbardziej pomagali jej ukochani, Pasminka i Palmer. Statki były wielkości jak oryginalna Pierwiosnka–statek. Po pracy rozmawiała z Pasminką o pewnej sprawie.
– To już zapytaj jego. – odrzekła jej dziewczyna.
Palmer zdziwil sie, że nie wie, o czym rozmawiają.
– Sądziłem, że to już mam. – powiedział do żony.
– Masz kochanie, ale to było specjalne i ja sama założyłam blokadę. Pierwiosnka ma do ciebie prośbę.
– Pytaj – odrzekł.
– Być może będę z wami, a być może nie, ale i tak będzie mnie pytał o tatę. Czy mogę stworzyć twoją wersję? Oczywiście będzie dorastał jak zwykłe dziecko, bo chcę być matką. Kiedy dorośnie, powiemy mu.
– Znaczy chcesz zbudować Palmera–androida?
– Tak, ale tym razem tylko jako ciebie.
– We mnie jest część Pasminki.
– Wiem, właśnie taki będzie. Mam nadzieję, że go polubisz jak ja Pasminkę.
– Z pewnością będziemy w identycznej relacji – popatrzył na nie – no może nie zupełnie. To, co było wczoraj, było tylko raz, prawda?
– Oczywiście – Pasminka i Pierwiosnka popatrzyły po sobie – dlatego właśnie tego chcę. 
– Daj mi czas do przemyślenia. 
– Oczywiście, Palmerze Clark.
Wieczorem Palmer rozmawiał z żoną.
– Nie mogła tak od razu?
– Nie mogła inaczej. Pomyśl. Ona chciała kochać oryginał, myślałam, że to rozumiesz. Poza tym chyba nie było tak źle.
– Nie. Zrobiłem to dla miłości.
– Wszyscy zrobiliśmy to dla miłości. Jednak nie wszyscy muszą to wiedzieć. Zawsze na pannę z dzieckiem patrzono złym okiem. Nie chciałbyś, by Pierwiosnka cierpiała, prawda?
– Nie. Czy mogę odwiedzić Omre i poznać twoją mamę, bo rozumiem, że oni nie mogą się dostać tutaj?
– Mogliby, ale mają ogromna moc i to mogłoby nie być zbyt bezpieczne dla tego świata. Sądzę, że wyrażą zgodę, ale nie wiem, jak będzie w twoim wypadku. Ja już się urodziłam, bo to była moja mama. Muszę polecieć jeszcze raz sama i zapytać o kwestie techniczne. Z pewnością będzie inaczej, Padwera mogła tak zrobić tylko dla mnie, a pewnie i chciała. Będzie miała jeszcze wiele dzieci z Omre, ale powtórne urodzenie mnie miało wielkie znaczenie i dla niej i dla mnie.
– Rozumiem, skarbie. Sądzisz, że Kryształowa skała spełni zadanie?
– Razem z żyjącymi. Mówiłam ci, ze to działa na obie strony.
– Czyli ani ja, ani ty nie jesteśmy doskonałą bronią, tylko Omre.
– Kryształowa skała nią jest, a tak naprawdę, miłość.
– Dobrze by było gdyby to była jedyną broń we wszechświecie. – rzekł Palmer.
– Trzy rasy będą o to walczyć. Tylko rasa z łona Pierwiosnki nie doznała zniszczeń. Ale pamięta, bo my pamiętamy. Musimy o to walczyć, jesteśmy wszyscy, bronią. Musimy bronić pokoju miłością. Jeżeli się postaramy, to nam się uda.
– Z pewnością kochanie – szepnął Palmer i delikatnie pocałował żonę.– wiesz, że Stanley i Rebeka przeprowadzają się na Magar?
– Czyli zgodziła się dla niej to zrobić.
–Nie, zrobili to wspólnie, a i dla wnuków lepiej.  
– Z pewnością masz rację kochanie.
O tym rozmawiali wieczorem. 
– Wiem, co czujesz w swoim sercu, ale chcę, byś powiedziała. 
– Chcę by powstał.
– Muszę jej przekazać?
– Już to zrobiłeś. 
Następnego ranka wstali wcześniej i udali się z Pasminką za zabudowania Karpi. W oddali zobaczyli Pierwiosnkę i imitację Palmera.
– Trochę się denerwuję – rzekła Palmer.
– To nie będzie takie straszne poznać siebie. Ja się wcale nie obawiałam. Wierz, a wszystko będzie dobrze.
– Nareszcie to rozumiem, skarbie. Rozumiem, co jest dobrem. Dzięki tobie. 
– Pierwiosnka też ma w tym udział, prawda?
– Tak, powiem jej o tym. Wiem, że to wie, ale tak będzie właściwiej.
Pocałował ją bardzo delikatnie. Trzymali się za ręce I dostrzegli jak Pierwiosnka zbliża się z drugim Palmerem.  
– Kochanie, już wiesz, jak to jest poznać siebie. Już rozumiesz co czułam kiedy Pierwiosnka powstała. Nie sądzę, że jesteś zazdrosny. On będzie kochał najpierw Pierwiosnkę, a potem mnie.
– Czyli to nie będzie jeden raz. – Palmer nie widział w tym nic niemoralnego być w dwóch osobach, ale od razu sobie uświadomił, że kogo stworzyła Pierwiosnka, nie jest nim. Zachodziła podobna relacja podobieństw jak w przypadku Pasminki i Pierwiosnki. Zbudowana przez Pierwiosnkę istota emanowała męskością.  
– To będzie zależało od nas wszystkich. Poczuj go, on jest jak ty, ale trochę ma mnie w sobie. Oczywiście najwięcej ma Pierwiosnki. To cudowne istoty. On od razu zaakceptował, że w jej łonie jest twoje dziecko i pokochał jak swoje.
Istota, prawie dokładnie wyglądającą jak Palmer podeszła do nich. Dopiero teraz Palmer dostrzegł, że mężczyzna trzyma za rękę Pierwiosnkę.
– Wiem, że powinienem powiedzieć to później, ale tak u was już jest. Jestem Apali. – uścisnął dłoń Palmera.
– A co uważałeś, że powinieneś powiedzieć najpierw, Apali?
– Że cię kocham Palmerze Clark. Kocham też Pasminkę.
– I kochasz pewnie Pierwiosnkę – zapytał najmłodszy pułkownik federacji, z lekka niepewnością w głosie.
– Ona dała mi życie. Oczywiście, że ją kocham. Jak żonę i matkę. Pozwolisz mi, bym kochał twoje dziecko jak ja swoje?
Palmer zrozumiał i odczuł w ułamku chwili, kim jest ta istota.  
– Tak, oczywiście.
– Wiesz, czego on pragnie, kochanie? – zapytała Pasminka swojego męża.
– Wiem – odrzekł Palmer.
Poczuł w tym momencie, czym jest prawdziwa miłość.

                                                   Koniec.

Ps. Czy wy wiecie czego pragnął Apali? Jeżeli tak, wiecie wiele o miłości. Nie kochania się z Pasminka, Palmerem ani dziecka z jego żoną. Jeżeli tak sądziliście, byliście w błędzie. Palmer to odkrył, a wy?

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2825 słów i 16487 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    No jednak Palmer został podwójnym ojcem, ale, żeby robić jego kopię? Ja w przeciwieństwie do Palmera niczego nie odkryłem...

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Musisz głębiej poszukać, a znajdziesz. No cóż, podobnie jak w przykladzie Pasminki, Pierwiosnka miała dwa doskonale wzory i dlatego nie mogła powstać istota męska wygladajacą inaczej niż Palmer. Dlaczego Bog uczynił Adama na swoje podobieństwo?

  • dreamer1897

    @AlexAthame No tak można wziąć coś za wzór, ale do czego ma to prowadzić? Żeby czyjeś życie było jednakowe jak kogoś ze wzoru?  
    No uczynił Adama na swoje podobieństwo a jak to się ma do wyobrażeń, że jest Starcem z brodą?

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Bog nie jest starcem z brodą. Nie będę dalej tłumaczyć odnośnie wzorów Pasminki, bo to nie jest takie ważne dla Ciebie.Chyba, ze jest to Ci napisze w wiadomości więcej, ale nie wiem i tak czy zobaczysz to jak ja.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Ja tylko taki wizerunek widziałem, ale może jest jakieś pismo temu zaprzeczające? Napisz. Się okaże czy potrafię to zobaczyć.