Doskonała broń. część 22

– Jestem w stanie zrobić wszystko, żeby ci pomóc, siostro, lecz to o co prosisz, nie zależy ode mnie.
– Właśnie jej tłumaczę – powiedziała Pasminka – ja też bym się zgodziła, gdyby to miało jej pomóc. Zaproponowałam transformacje.
– Jesteście tacy kochani – szepnęła Klaudia.
Przytuliła i pocałowała delikatnie w usta Pasminkę, potem Palmera i w końcu Samuela.
Spojrzała na blondynkę.
– To na czym ma polegać ta transformacja? Co mam robić?
– Nie próbuj z tym walczyć. Zaakceptuj to. Nie próbuj odganiać fantazji, że jesteś z Palmerem. Sam to rozumie i ci pomoże. W kulminacyjnym momencie ofiaruj to osobie, która kochasz.
– Kocham ich obu.
– Tak mówisz i myślisz,a nawet czujesz. Zrób tak, jak mówię. Czy potrafisz sobie coś wyobrazić materialnego?
– Może być kwiat?
– Tak.
Klaudia zamknęła oczy i szepnęła.
– Czerwona róża.
– Dobrze – rzekła Pasminka – podczas szczytu podaruj to wybranej osobie.
– Obwiałam się, że będzie nią Palmer.
– Nie obawiaj się. Dostaniesz to od tej osoby, której ofiarujesz kwiat. Pamiętaj, że to ma być cała radość, miłość i wszystko, co czujesz.  
– A jak będzie ich obu?
– Dostaniesz ich obu, a jeżeli tam ja też będę, dostaniesz i mnie.
Pasminka podeszła do niej i pocałowała ją w usta. Klaudia jeszcze nie ochłonęła kiedy zobaczyła, że Pasminka pocałowała równie namiętnie Samuela.
– Och! –  szepnęła tylko córka generała. – nie sądziłam, że to możesz robić.
– To jedynie czyn. Kocham tylko Palmera. Ty jesteś moją rodziną i Samuel też. Może przyjdzie czas, że ty mi pomożesz.
– Nie bardzo sobie to wyobrażam, jesteś przecież pełna mocy. Jesteś doskonałą bronią.
– Nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć.
– Mogę pocałować Palmera? – zapytała cicho Klaudia.
– Już ci powiedziałam, że tak.
Klaudia jak zahipnotyzowana podeszła do brata i go pocałowała. Potem odeszła od niego, wzięła Samuela za rękę i wyszli. Palmer przyjął jej pocałunek zupełnie normalnie.
– Sądzisz, że to jej pomoże. – zapytał blondynkę.
Pasminka się tylko uśmiechnęła.
– Zrobiłam wyjątek. Zobaczyłam. Ona jest przekonana, że będzie się z nim kochać i cały czas wyobrażać sobie, że robi to z tobą. Jest również całkiem pewna, że tą osobą, którą zobaczy w wyobrażeniu, będziesz również ty. Ale to nie będziesz ty. To będzie Samuel. Widziałam, jak jej pragnienie do ciebie przetransformuje się w jej moc. Będzie lepiej widzieć przyszłość i zacznie przesuwać obiekty. To rzadka u nas moc. Większość to jasnowidze, słyszący i widzący. Jest trochę operujących energiami. Wiatru, wody czy ognia, jak Samuel.
– Czemu go pocałowałaś? – zapytał bez zazdrości.
– Wówczas mu przekazałam, co wiem. On dobrze to znosi, ale jednak trochę cierpi. Wiesz, chyba że każda miłość jest trochę zazdrosna, pragnie obiektu uczucia i pożądania tylko dla siebie.
– Czy i z tobą tak jest?
– Pewnie, że tak. Myślisz, że chciałbym cię komuś oddać? – roześmiała się serdecznie.
Palmer porwał ją na ręce i zaniósł do sypialni. Położył na łóżko i zaczął całować ją od stóp, wyżej i wyżej...

Tej nocy Klaudia doznała trzy razy rozkoszy. Stało się dokładnie, jak przewidziała śliczna blondynka. Oczami wyobraźni widział Palmera, jednak kiedy dochodziła do szczytu gotowa i spełniona, z różą w dłoni, widziała Samuela, który siedział na zdobnym krześle, wyglądającym jak tron, gdzie przed wiekami zasiadali królowie. Chciała się upewnić i drugi raz nie była w fantazji tylko z Samuelem, ale z nimi na przemian, jednak znowu róże miała dla Samuela. Trzeci raz już od początku starała się wyobrazić sobie, że kocha się z Palmerem, ale szło jej to bardzo ciężko. W końcu wiedział, że jej jestestwo zajmuje tylko przystojny i atletyczny blondyn. Nie musiała mu tego mówić, bo to odczuł. Kochała się z nim do samej jutrzenki. Kiedy w końcu zmęczona, zasnęła w jego ramionach, czuła tylko braterska miłość do Palmera. Była wolna.
Z powodu nocnych rozkoszy obudziła się dopiero po dziesiątej, a Samuel wstał pół godziny przed nią. Czuli się wspaniale. Zjedli tylko skąpy posiłek i wyszli na dwór. Od razu dostrzegli najmłodszego pułkownika federacji z jego żoną. Palmer stał w srebrnym kombinezonie, a obok niego Pasminka ubrana podobnie. Po chwili dołączyli do nich Stanley i Rebeka. Cała szóstka przytuliła najbliższych, czyli rodziców Pasminki i Lone i jego żoną, po czym poszli do stodoły, przed którą już czekała Pierwiosnka. Pojawili się Tamara Grent i Jakow Lubierenko.
– Uwielbiam zapach siana – powiedział głośno Pierwiosnka.
Jakow i Tamara przyprowadzili swój statek i po chwili dwa małe statki wyleciały na orbitę. Dolecieli szczęśliwie do Snapa II i po godzinie zaczęli oddalać się na bezpieczną odległość, z której w końcu mogli skoczyć w nadprzestrzeń w kierunku błękitnej planety.  
Jak już wcześniej ustalili, Arkę zarezerwowano dla Pasminki. Faktycznie Samuel Clark nie mógł sam podjąć takiej decyzji, ale to zrobił. Oczywiście statek kosmiczny obiecał potem oddać. W XXIV wieku prawa się nieco zmieniły. Dobra ogólne były szanowane i nie zdarzało się, by ktoś chciał sobie je przywłaszczyć, szczególnie jeżeli obiekt miał wielkość kilometrów. Lot trwał krótko i zakończył się planowo na orbicie, sto kilometrów dalej od Ziemi, niż orbita Księżyca. Media ogłosiły sukces misji Clarka. Opinię publiczną szczególnie interesowała, jedna z mieszkanek Magaru, ponieważ pochodziła a Karpi, tajemniczego miasta, o którym ziemianie wiele nie wiedzieli. Omre przed samym wylotem rzekł, że nie może lecieć. Nie wyjawił powodu. Jednak potem długo rozmawiał ze swoją córką. Dziewczyna wyjawiła mu swoje przemyślenia odnośnie programu, który został na szczęście usunięty z głów Rebaki i jej syna. Omre wysłuchał słów córki, ale nic nie powiedział. Pasminka próbowała jednak coś odkryć z jego myśli na ten temat, ale czekała tam na nią granica nie do przekroczenia. Pasminka ufała swojemu ojcu i uznała że skoro jej nie powiedział i nie chce, by wiedziała, to tak będzie lepiej.  
Wszyscy czekali na proces byłego przewodniczącego rady federacji i ludzi, którzy go popierali. Nie tyle traktowali to tylko jako odkrycie prawdy, jak dla większości ludzi była to po prostu sensacja. Do tej pory sądzili, że żyją w raju i coś takiego nie mieściło się im w głowach. Zwykle jedyną rzeczą, poza zwykłą pracą, która ich absorbowała, były to walki mistrzów, odbywające się na arenach i obserwowane przez tysiące naocznie i miliony na monitorach. Technika umożliwiała ludziom oglądanie czegoś w domach, co wyglądało realnie, jakby odbywało się tuż obok nich. Pośród mistrzów walk, przybyło właśnie trzech mistrzów z innych planet federacji, na mistrzostwa, które miały odbyć się za trzy dni. 
Wszyscy ze Snapa II przylecieli na Ziemię innym małym statkiem służącym do krótkich lotów z orbity. Na lotnisku czekała na nich delegacja wojskowych, którzy obecnie sprawowali władzę, w zastępstwie Clarka, przewodniczył im generał Mark Sherman, bliski przyjaciel Stanleya. Znał wszystkich, poza Pasminką.  
– Witaj Stan – Mark podał rękę generałowi – czekaliśmy na ciebie – gdzie Arka?
– Została na Magar. Pasminka poleci nią do strefy granicy skoków i porozmawia z Ciemnością.
– Widzę, że humor ci dopisuje. Mieliśmy kłopoty. Carmal miała więcej przyjaciół, niż myśleliśmy, ale już jest wszystko pod kontrolą.
– Wcale nie żartuję odnośnie Ciemności. Omówimy to z innymi. Czy ważniejsi wojskowi są obecni?
– Tak. Dwunastu generałów, o jakich prosiłeś.
– Dobrze, chciałbym się spotkać z nimi od razu.
– Nie jesteś zmęczony po podróży?
– Musimy omówić najpierw kluczowe sprawy, odpocznę potem.
Sherman pokiwał głową. Miał tyle lat co Stanley, razem kończyli większość kursów. Grono wojskowych wybrało Clarka większością pięciu głosów. Sam Clark głosował za kandydaturą Marka na stanowisko dowódcy sił militarnych Federacji, a kiedy ostatecznie został wybrany szefem, z radością wytypował przyjaciela na swojego zastępcę.
Wszyscy przeszli do sali, znajdującej się blisko kosmodromu, w sercu Amarantii. Po kwadransie siedzieli już w wygodnych wielofunkcyjnych fotelach i czekali na wiadomości od przybyłych z Magar.
– Witajcie przyjaciele – Clark odczekał, aż zebrani skończą owacje.
– Nasza misja na Magar okazała się owocna. Wiele się zmieniło w naszej ocenie całej sytuacji, kiedy dostaliśmy się tam osobiście. Zanim przejdę do rzeczy najważniejszej, pragnę się podzielić z wami tajemnicą, której odkrycie jestem wam winny już od dawna. Chodzi o Palmera Pulsara. To mój syn.
Na sali dało się odczuć wyraźne zdziwienie.
– Odkryto w nim zaraz po urodzeniu unikalne własności i predyspozycje do sztuki walki. Chciałem, by stał się agentem, lecz niestety nie mógłby nim zostać jako mój syn. To moje przewinienie. Jeżeli uznacie, że jest godne kary, uznam ją i przyjmę.
Obecnie pułkownik Palmer jest doskonale wyszkolony i mało kto mu dorównuje. Więc uważam, że było warto. Moja rodzina zapłaciła jednak za to słoną cenę. Przygotowałem dla was wszystkich prywatne raporty tego dotyczące, prywatne ponieważ jest to sprawa osobista zarówno dla mnie jak i całej mojej rodziny. Cały czas byłem przekonany, że agent federacji, pułkownik Pulsar jest doskonałą bronią. Okazuje się, że tylko w warunkach Federacji. W obrębie galaktycznym Doskonałą Bronią jest ktoś inny.
Ponownie nastąpiła konsternacja wśród zebranych.
– Któż więc jest tym kimś? Chcemy to wiedzieć – zapytał w imieniu zgromadzonych generałów, Sherman.
– Jest nią Pasminka, młoda kobieta z Magar, pochodząca właśnie z tajemniczej osady Karpia. Ta piękna i niezwykle obdarowana darami niewiasta jest obecnie żoną mojego syna. Pasminko, czy możesz opowiedzieć w skrócie panom generałom swoją historię?
Pasminka weszła na podium i popatrzyła na zebranych.
– Witam wszystkich. Pochodzę z planety Magar, mieszkałam i będę mieszkać po powrocie z Ziemi w naszej osadzie, zwanej przez nas Karpią. W mojej osadzie wszyscy bez wyjątku mają jakieś dary, które dla zwykłych ludzi są niezrozumiałe. To nie są czary, jak sądzili niektórzy. Mamy po prostu pewne zdolności. Ja jako jedyna nie miałam żadnych. Od niemowlęcych czasów śniłam jedną osobę – spojrzała na Palmera. –  i wiem, jak bardzo dziwnie to brzmi. Kiedy agent Palmer przybył, wiedziałam od razu, że to mój wybrany. Potem stało się coś bardzo dziwnego, bo agent Palmer czując moje zaangażowanie uczuciowe do niego, nieświadomie oznajmił, że zostanie mój, jeżeli pokonam go w walce. Oczywiście nie wierzyłam w to, że to może się stać, bo w końcu nie miałam żadnego treningu i widzicie, jak wyglądam – zarumieniła się lekko na buzi. – Idąc na skróty, miłość to sprawiła, lub coś, czego nawet ja nie rozumiem. Odkryłam w sobie wszystkie moce, jakie posiadają mieszkańcy mojej osady. Znam myśli ludzi, umiem przesuwać przedmioty, inicjować energię w miejscach oddalonych, a przede wszystkim kontroluję czas i materię. Sama nie wiem, czy moja moc ma limit.
Znowu powstał szmer.
– Pokonałam Palmera w uczciwej walce, ale i tak nie chciałbym go wiązać ze sobą, gdyby nie miał do mnie uczucia. Ale je ma. Co do sprawy związanej z granicą skoków. Nie potrafię wam wytłumaczyć, ale wiem, co muszę robić, jak gdyby ktoś potężniejszy od nas mi to mówił. Wierzę w Boga, ale to nie jest Bóg. Pierwotnie chciałam przenieść się w swoim ciele do granicy skoków, by walczyć z Ciemnością. Jednak ten sam głos mi powiedział, że potrzebuję duży statek, by tam polecieć i dopiero kiedy tam dolecę, będę mogła wyjść i spróbować negocjować z Ciemnością, czego chce. Jeżeli nie usłucha, zranię ją. Być może dla wielu będzie to niezrozumiałe, ale czuję, że muszę być wszystkiemu posłuszna, co odczuwam, by moja misja się powiodła. 
– Pasminko, czy mogę Cię zapytać w swoim imieniu i innych? Zdajesz sobie sprawę, że jesteś na spotkaniu najwyższych generałów całej federacji planet, wszystkich rodzajów sił. To, co mówisz, brzmi … niemożliwie.
– Wiem. Musicie mi uwierzyć. Ciemność nie jest czymś, jest kimś. Proszę pytać.
–  Skąd wiesz tyle o Ciemności, nie macie tam żadnej techniki? –  zapytała ponownie Sherman, w imieniu reszty.
Musiał zapoznać się już z raportem generała Clarka, który mu wysłał najważniejsze informacje zaraz po zakończeniu skoku z nadprzestrzeni, dotyczące omawianej sprawy.
– Mój ojciec ma na imię Omre. Przybył do osady Karpia z nieznanego miejsca. Nawet ja nie wiem skąd. Przybył wraz z ciężarną kobietą, moją matką, o imieniu Padwera. Wychowywała mnie trzy lata, potem zmarła. To on otoczył Karpie polem nie do przebycia. Dopiero niedawno wyznał nam, że on również umieścił ciemną strefę, którą wy nazywacie granicą skoków w nad przestrzeń.
Znowu powstał szmer, ale tym razem dziewczyna kontynuowała.
– Niestety ta siła rozrosła się z nieznanych powodów. Mój tata, wuj Lone, kilku innych ludzi Karpi i ja sądzimy, że stoi za tym jakaś istota. Prawdopodobnie nie jest człowiekiem. Skoro jest świadoma, może uda się mi ją nakłonić do pokoju.
– To brzmi fantastycznie, Pasminko. Czy człowiek może mieć taką moc, by to zrobić, czego dokonał twój ojciec?
– Nie wiemy, jakie możliwości ma człowiek. Wiemy, że kiedy używa techniki, tym sam limituje swoje wewnętrzne moce. Obiecuję wam, że Ciemność wam nie zagrozi.
Pasminka nie chciała ujawniać całemu zgromadzeniu, że zarówno jej ojciec jak i ona sama nie jest człowiekiem. Nawet Palmer, któremu to powiedziała, nie przyjął tej informacji w pełni świadomie.
– Mamy polegać na twojej obietnicy? Przewodniczący Issa Carmal dopuścił się czynu ludobójstwa, ale tłumaczył, że miał powody. Sąd oceni o jego winie. Nadal upiera się, że nasza technika jak na razie jest bezsilna. Strefa się przybliża i nasze instrumenty podały dokładna szybkość i wyliczyliśmy moment katastrofy. Ty twierdzisz, że tam polecisz i spowodujesz, że ta tajemnicza energia nam nie zagrozi?
– Czy mam nie lecieć? – zapytała, patrząc na nich.
Żona pułkownika Palmera zdawała sobie sprawę, że ludziom z federacji nie chodzi tylko o Arkę. Jednak ona sama chciała otrzymać od nich przyzwolenie na swoją misję, miała w tym swój cel.
– Musimy przekonać ludzi, że to, co mówisz, jest prawdą. – odezwała się ponownie Sherman.
– Wybaczcie panowie generałowie, moja żona nie kłamie. – wtrącił się Palmer Clark-Pulsar.
– Dziękuję ci mój drogi – szepnęła dziewczyna wjego kierunku i zamilkła.
– Panowie – przerwał milczenie dziewczyny, generał Clark – Pasminka poleci do Ciemności zaraz po procesie Carmala i jego ludzi. Rezultaty będą znane kilka dni potem, co mamy do stracenia?
– To jest za mało, Stanleyu. Zrozum nas. Musimy mieć lepszy dowód. – rzekł Mark.
– Wierzcie, a będzie dobrze – rzekła dziewczyna.
– W co mamy wierzyć, pani Clark – zapytał z całym szacunkiem Sherman.
– W to, że będzie dobrze. Jeżeli mi nie wierzycie, trudno. Jeżeli nie wyrazicie zgody, bym leciała Arką, sprowadzę ją na ziemię, a sama zbuduję podobny wielki statek, ale potrwa to tydzień. Zdaję sobie sprawę, że jest to dla was niezrozumiałe, ale głos, któremu wierzę, mówi, że muszę tam polecieć bardzo masywnym obiektem. Nie znaczy to, że gdyby ktoś inny tam poleciał Arką, nie zostałby odrzucony. Ciemność czeka na mnie. Tylko ja, mogę tam polecieć, nikt inny.
Znowu powstał szmer.
– Z całym szacunkiem, panienko Clark-Pulsar. Sześćdziesiąt tysięcy ludzi i sto dwadzieścia tysięcy robotów przemysłowych budowało Arkę przez szesnaście lat, a pani zbuduje podobny, trzynastokilometrowy kolos w tydzień? Pominę już pani informację, że czuje się pani wybranką.
– Tak. Jednak wasza niewiara wzmocnia Ciemność. Ona nie chce waszej zguby, ona chce zniszczyć waszą dumę i ignorancje. My ludzie Karpi wiemy co to życie, wy nie macie o tym pojęcia. Zniszczyliście wszystko i powoli stajecie się robotami, przykro mi to mówić. Ciemność chce was zmusić do powrotu do źródeł życia. Ja i moi ludzie z Karpi uważamy, że powinniście mieć wybór. Jeżeli niektórzy z was zechcą dalej żyć jak dotychczas, nie będziemy ingerować, jednak chcemy przedstawić ludziom alternatywę wyboru. Wierzymy, że wielu z was wybierze właściwą drogę. Wszyscy z Ziemi, którzy przylecieli Arką, zechcieli tam zostać. Możecie mieć drzewa, zwierzęta i jeść zdrową żywność, a co najważniejsze, ponownie uwierzyć w Boga.
– To nienaukowe – rzekł jeden z generałów, Hans Kaizer-Nott.
– Generale Kaizer-Nott, to samo mówiłem w pierwszym dniu na Magar. Moc mieszkańców Karpi też jest nienaukowa. – odrzekł Palmer.
– Jestem zwolennikiem generała Clarka, ale zaczynam się zastanawiać czy nie jesteśmy wszyscy ofiarami jakiejś zbiorowej halucynacji.
– Czy przekonam pana generale, jeżeli zmienię trajektorię Jowisza? Proszę zawiadomić odpowiednie służby, bo to nie odbędzie się bez reakcji Ziemi. Zrobię trajektorię Jowisza nieznacznie i tylko na pięć minut, a stanie się to za pół godziny, bo muszę dać wam czas na przygotowanie.
Hans się uśmiechnął.
– Jeżeli tak się stanie, uwierzymy pani. Jeżeli nie... zacznę rozważać, czy Issa Carmal nie miał racji.
Stanley Clark spojrzał na niego ze smutkiem. Pasminka posłała mu natychmiast myśl.
< Wybacz mu. Oni potrzebują dowodu. >
– Czy zgodzicie się panowie na pół godziny przerwy? – zapytał Stanley.
– Chyba nie mamy wyboru.
Wszyscy wstali i udali się do sali z czteroosobowymi stolikami i fotelami. Stanley usiadł z Palmerem, Pasminką i Rebeką. Kapitan Marks przysunął stół i po chwili dołączyli do nich z Klaudią. Zobaczyli, że podchodzi generał Sherman.
– Można?
– Siadaj Mark.
– Mogę zapytać o coś pańską żonę, Palmerze Pulsar?
– Proszę. Teraz już można mówić do mnie Clark, jednak pozostanę przy dwóch nazwiskach dla szacuku moich przybranych rodziców.
– Proszę wybaczyć, pułkowniku Palmer. Pasminko. Podczas pobytu ojca Palmera na waszej planecie, zdarzył się pewien incydent. Moje służby nie znalazły powodu. Może pani pomoże, skoro posiada takie moce.
Dziewczyna wyczuła, że generał pyta szczerze i nie jest to test.
– Chodzi o wizytę nieznajomego u Issa Carmala?
– To już świadczy, że ma pani moce.
Pasminka zamknęła oczy.
– Odwiedziła go kobieta. Analizatory twarzy i wszystkie zabezpieczenia sądziły, że to mężczyzna. Ta kobieta jest odpowiedzialna za umieszczenie nadzwyczaj nowoczesnego systemu do mózgu Palmera i żony generała Clarka, mojej teściowej, Rebeki Clark.
– Czy to ona? – Stanley popatrzył na nią.
– Tak ojcze, to twoja dawna sympatia. Ona ma w swoim posiadaniu trzeci miecz. Obiecała przemycić Carmalowi jego własny. Odczuwam jeszcze jakąś nieznaną siłę. Musimy być bardzo ostrożni podczas procesu. Panu generałowi Shermanowi chodziło tylko o brak podsłuchu w ciągu trzech minut jej wizyty u Carmala. To dla niej pestka. Nie do końca rozumiem jej motywy, bo blokuje dostępu do swojej głowy. Nasze własności czasem muszą się przystosować do obecnej sytuacji. Jej technika komputerowa przewyższa waszą o setki lat. Będę uważała również na jej posunięcia i robię to od chwili przylotu. Wyczuwam coś obcego, potężnego i zwłowrogiego. Dziękuję generale za informację. Kobieta nazywa się Greta Hamilton, ale nie sądzę, że ją znajdziecie w systemie. Być może istnieje ale jako zmarła, bo w końcu mój teść znał ją pod takim nazwiskiem.
Pasminka nawet Palmerowi nie powiedziała, że z pewnością nie jest to człowiek. Sam jej umiłowany nie do końca był świadomy, że ona sama jest Ashalianką. W końcu wyglądała identycznie jak człowiek. Różniła ją od ludzi jedna rzecz, ale o tym nawet ona sama nie wiedziała. Krew, a dokładnie jej kolor. Od dwustu lat ludzie budowali doskonałe maszyny, jednak do tej pory nikomu nie udało się stworzyć niczego żywego, a głównym problemem stanowił fakt, że nikt nie wiedział jak stworzyć krew. Potrafiono dokładnie stworzyć jej imitację, ale nie posiadła funkcji życia. Mimo tych oczywistych faktów prawie cała populacja federacji planet nie wierzyła w Boga. Nikt nigdy nie odkrył różnicy, między krewią zabitej osoby, a żywej. Świeżo ścięta róża wygląda identycznie jak ta, co rośnie w ziemi. Czasem nawet rozwija pączki, ale jest martwa od momentu ścięcia, mimo że wygląda i zachowuje się jak żywa, zupełnie jak krew żywej i martwej osoby. Przetoczona konkretnej osobie działa, tylko dlatego, że dana osoba żyje. Dodatkowo wrażliwe osoby mogą odczuć charakter dawcy, co robi i jak myśli. Mimo to nauka nazywa wiarę i dary jako nienaukowe. To samo świadczy o ignorancji i nieuzasadnionej dumie ludzi. 

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3666 słów i 21509 znaków, zaktualizował 22 sie o 0:04.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Pasminka dokonała cudów w uczuciach pomiędzy Palmerem i Klaudią. Teraz najważniejsze wyzwanie przed nią, bo obiecała coś Ziemianom. Ciekawe kim się okaże ta ciemność?

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Jeszcze sporo się zdarzy do czasu jak tam poleci. Wszystko powoli się wyjaśnia i w końcu dowiemy się kto jest doskonałą bronią.