Doskonała broń. część 20

Brakowało godziny do zachodu dwóch słońc Magar. Mniejszy obiekt zachodził później, czyli trwał na niebie taką sama długość czasu jak Amos. Wszyscy uczestnicy poczęstunku zaczęli się rozchodzić, miło żegnając pozostałych. Palmer umówił się na jutro z Rebeką o tej samej godzinie jak dziś rano. Doszedł do domu wraz z żoną.
–  Podczas rozmowy chwilami zapominałem, o naszej kondycji.  –  zagadnął.
–  To dobry znak, kochanie. Znaczy, że wówczas to coś nie działa, albo nie daje impulsów.
–  To bardzo sprytna technologia. Dziś rano wszystko wyglądało super, ale kiedy tylko wzięliśmy się za ręce, uderzyło jak taran.
–  Daliście sobie świetnie radę.
–  Pasminko, chcę o coś zapytać, ale pewnie i tak wiesz.
–  Nie wiem. Postanowiłam zablokować twoje myśli. Twoje, Rebeki, Klaudii, Stanleya i Samuela.
–  Dobrze, to w takim razie zapytam. Wczoraj był moment...
–  Tak?
–  Powiem inaczej. Gdyby do tego doszło, umarlibyśmy?
Spojrzała na niego swoimi ślicznymi oczami.
–  Raczej nie, to jednak by opóźniło proces usunięcia działania tych skomplikowanych układów informacyjnych. To miało zniszczyć Stanleya, nie was. Tak sądzę, bo nie wiem na pewno. Nazywałam to czipami, ale to niepoprawna nazwa. Z pewnej strony to genialne. Weszło w wasz układ neuronowy i dlatego jest niemożliwe do usunięcia w sposób mechaniczny. Początkowo zamroziłam to w temperaturze tylko parę stopni niższej niż skraplanie wodoru, a kiedy patrzyłam na, to kiedy Lone i Omre próbowali pomóc, coś się zmieniło. Teraz mogłabym zamrozić tylko tę część mózgu. To się zasymilowało z waszymi mózgami. Jedynym ratunkiem, może być to, że wasz organizm to usunie.
–  Czyli jest to forma raka czy guza mózgu?
–  Niezupełnie. Tego nie można dostrzec, tylko my dzięki naszym zdolnościom to widzimy. Nie wiemy, czy to by zajęło wasze całe mózgi, ale przypuszczamy, że wówczas by was zabiło.
–  Przypuszczacie?
– To też jest dziwne, zawsze wiedzieliśmy na pewno.
Usłyszeli pukanie. Palmer poszedł otworzyć drzwi. Czuł siostrę.
–  Hej – powiedział.
–  Hej bracie. Nie przeszkadzam?
–  Wcale – odezwała się blondynka, jakby pytanie było do niej. Odwiedzę mojego ojca.
–  Ależ nie musisz wychodzić... – Klaudia miała nieco zatroskaną minę.
–  Nie o to chodzi i tak miałam tam pójść. Wrócę kilka minut po zmroku, to życzę ci miłej nocy.
Klaudia i Palmer odprowadzili ją wzrokiem do wyjścia. Siostra Palmera zastanawiała się, jak ma rozumieć jej słowa. Czy miały one znaczyć, że nie ma jej tu już być, kiedy wróci? Nie planowała być długo. W prawdzie chciała tylko usprawiedliwić swoje nieopatrzne słowa, wypowiedziane podczas wizyty.
–  Co się stało, siostro?  –  zapytał.
Dziewczyna nie zamierzała czekać, bo chciała to mieć za sobą jak najszybciej.
–  Nieopatrznie powiedziałam coś, co nadal czuję.
Palmer momentalnie sobie wszystko uświadomił.
–  Tak, prawdę mówiąc sam nie czułem już nic i sądziłem, że i tobie przeszło.
Zasmuciła się nieco, słysząc jego słowa.
–  Jest może ociupinkę lepiej – popatrzyła na niego – nie, to nie jest prawda. Nic się nie zmieniło, ty może nie czujesz, bo zrozumiałeś, albo po prostu całe twoje pragnienie przeszło na Rebekę.
–  To nie tak, Klaudio. Wczoraj wieczorem czułem to do Pasminki.
–  I było coś? – złapała się za usta – wybacz, nie powinnam pytać.
–  Teraz rozumiem mieszkańców Karpi, wiedzieć i nie zaprzątać sobie tym uwagi, jest naprawdę sztuką.
–  Co masz na myśli  –  zapytała.
–  Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć, że ty i Sam byliście ze sobą blisko.
–  Nie jesteś zły?
Palmer nie zdążył zastanowić się, co właściwie powiedziała i odrzekł natychmiast.
–  To przecież twój mąż, głuptasku. Jak mogę być o to zły?
–  Wybacz, zachowuję się tak, jak nie powinnam.
Popatrzyła na niego i szepnęła.
–  Lepiej już pójdę...
Szybko przytuliła go mocno i skierowała kroki w kierunku drzwi. Palmer patrzył za nią i pomyślał, że dobre jest to, że go nie pocałowała, bo chybaby nawet teraz nie potrafiłby jej odmówić. Klaudia odwróciła się i szepnęła jednak na tyle głośno, że wiedziała, iż usłyszy.
–  Bardzo chciałam, tylko nie wiedziałam, czy ty chcesz.
–  To chyba nie pogorszyłoby mojej kondycji. Zapytam Pasminki, czy by nie była zła.
–  Dobrze, dobranoc bracie. Mam nadzieje, że to zwyciężymy.
Wyszła. Palmer pomyślał, że walczy na terenie, gdzie był praktycznie bezsilny. Podświadomie chciał uciec od rozmyślań o tym co się z nim działo i zaczął myśleć o Ziemi. Kiedy polecą i czy od razu zacznie się proces Carmala i jego popleczników? Nie czuł upływu czasu, a jego myśli przerwało dopiero pojawienie się żony.
–  Klaudia już poszła?
–  Pobyła tylko chwilę. Przyszła bo – popatrzył na nią – pewnie i tak wiesz.
–  Nie wiem. Postanowiłam zablokować te informacje, już ci mówiłam. Dotyczą one całej rodziny.
–  O! Pytała mnie... czy byś nie była zła gdyby mnie pocałowała. Zastanawiała się również, czy to by nie zaszkodziłoby naszej kondycji, to znaczy mojej i mamy.
Pasminka popatrzyła na niego bez gniewu, zresztą czy ona mogła się gniewać?
–  Wiesz, kochanie... całe życie myślałam o tobie. Na jawie i we śnie. Teraz to się skończyło, bo jesteś blisko. Uświadomiłam sobie, że nie ważne czy mamy dary i zdolności, czy tak jak wy wysoką technikę, bo pierwotne myśli i pragnienia się w nas nie zmieniają. Być może, a nawet mogę powiedzieć to z całą pewnością, gdybyś wychowywał się z nimi, nigdy by do tego nie doszło.
–  Tylko nie mów tego Stanleyowi, jeszcze bardziej go to zmartwi.
–  Nie powiem mu, ale mam pewność, że i tak o tym myśli. To oczywiście nie usprawiedliwia czynu tej osoby, która ulokowała wam te programy. To nikczemne. Wracając do jej pytania, nie byłabym zła. To idzie równolegle, ale nie sądzę, że by to coś pogorszyło czy polepszyło u was. Każdy jest inny, lecz ja z pewnością nie mogłabym ulec takim wpływom.
–  Mówisz o mnie i Klaudii?
–  Nie, mówię o tobie i Rebece. Zrobiono krzywdę wam obojgu, ale właściwie tylko u Rebeki jest to całkowicie zależne od tego czegoś. Emocje i pragnienia nie powstają natychmiast i nie odchodzą tak samo szybko. Najważniejsze, żeby to pokonać u was, a potem zobaczymy.
–  Wówczas pomogę Klaudii, prawda?
–  Nie wiem, to jest chyba całkiem niezależne. Nie martw się za bardzo.
–  Wierzą, że będzie dobrze.
–  To tak trzymaj – pocałowała go delikatnie w usta.
Poczuł coś naturalnego, ale wiedział, że jej odpowiedź będzie identyczna jak wczoraj. Przytulili się tylko i trwali tak bez słów kilka dobrych minut. Potem obmyli tylko twarze i poszli od razu spać. Zanim zasnął pomyślał o jej słowach. Dlaczego miała pewność, że ten diaboliczny program by jej nie efektował?
Tym razem obudził się sam. Spał dobrze, coś śnił, ale nie pamiętał treści. Podczas treningu nauczył się budzić o dowolnej godzinie, tylko wczoraj to zawiodło. Ucałował policzek Pasminki, a ona tylko miło mruknęła. Ubrał się i obmył wodą twarz. Nadal nic się nie zmieniło. Nie miał żadnych potrzeb fizjologicznych. Zastanawiał się, czy jest tylko tak w Karpi, czy na całej Magar. Wyszedł i udał się w kierunku chaty, gdzie spali jego rodzice. Rebeka już czekała na zewnątrz.
–  Wstałam sam, a ty?
–  Ja też. Wyspana?
–  Można tak powiedzieć. Jestem dobrej myśli.
–  To super. – wziął jej rękę.
Nie poczuł nic nadzwyczajnego.
–  Jest dobrze.  –  powiedziała po kilku minutach marszu.
Szli w milczeniu do wodospadu, a kiedy dotarli, usiedli i czekali na wschód Amosa.
Podziwiali to niespotykane zjawisko, kiedy skała zamieniła się w kryształ. Już bez obaw zdjęli ubranie i czuli literalnie, że poświata mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy kryształu, dosłownie ich przenika.  
–  Palmer?
–  Tak?
–  Skoro im bardziej jesteśmy gotowi, tym bardziej nam to pomaga, może pójdziemy dalej?
–  Co masz na myśli, kochanie?  –  Palmer nie zwrócił uwagi, że tak się do niej zwrócił.
–  Skoro to nas stymuluje i wytwarza w nas uczucie, że się pragniemy, pomijając nasze zależności rodzinne, może to oszukamy?
–  W swoim sercu kochasz Stanleya, a ja Pasminkę.
–  Ciebie też kocham, na równi z Klaudią.
–  Mówię o tym innym rodzaju miłości.
–  Aha. Mów dalej.
Czuła pożądanie, ale nie o takiej mocy jak wczoraj.
–  Co pokonuje program komputerowy?
–  Wirus.
–  Właśnie. To miało karmić się naszymi emocjami, więc dajmy temu dużo emocji.
Rebek poczuła prądy w całym ciele, a Palmer odczuł u niej wzrost podniecenia.
–  Pasminka mówiła, że jeż eli to zrobimy, to nie umrzemy, ale będziemy musieli zaczynać od nowa. Muszę ci wytłumaczyć dokładnie. Każdy program komputerowy można oszukać. Ten ktoś wstawił nam programy i pewnie liczył, że nasze pierwotne emocje zwyciężą. Wygląda na to, że nawet jak o tym wiemy, że to mamy, osiągamy niewiele. Dajmy sobie to, do czego nas przygotowano, ale w końcówce, tylko pamiętaj, że to najważniejsze, pamiętaj, byś wyobraziła sobie Stanleya, a ja Pasminkę. Kryształ to wzmocni i pomoże nam to zniszczyć.
–  Sądzisz, że to podziała?
–  Jestem przekonany. Chyba masz zaufanie do mnie, że nie mówię tego po to, by to zrobić z tobą. Bez proszenia byś tego chciała. Gdyby ktoś nami sterował, wiedziałaby, że chcemy to oszukać. My mamy wstawiony program i to jest nasza szansa na sukces.
–  Palmer ja tego chcę w mózgu a w sercu nie. Wiesz dlaczego, prawda?
–  Oczywiście, że tak. Wczoraj wyobraziłaś sobie, że mnie karmisz. Nie musiałaś sobie tego wyobrażać, bo robiłaś to dwadzieścia jeden lat temu. Oczywiście, że tego nie pamiętałem, ale to coś mi przypomniało te wspaniałe chwile. Nie wiem co się stanie, ale z pewnością ten program nie jest przewidziany na taką ewentualność. Czy jesteś zdolna w końcówce, wyobrazić sobie, że to nie ja, tylko Stanley?
–  Jasne, byliśmy ze sobą blisko setki razy.
–  Ja co prawda nie byłem jeszcze z Pasminką, ale czuję, że ona mi to wstawiła do głowy, oczywiście nie w sensie literalnym. W swój wyjątkowy sposób. W noc poślubną chciałem tego z nią, ale powiedziała, że do czasu jak ten program we mnie jest, nie możemy. Jednak po chwili poczułem taką błogość... Nie wiem, jak to jest, bo nie byłem nigdy w takiej sytuacji.
–  Och. Damy radę. Wiem, że od tego zależy nasze życie, szczęście Stanleya, Pasminki i z pewnością Klaudii, a jak Klaudii to i Samuela. Musimy to zrobić powoli i z namaszczeniem. A w końcówce, w twoje miejsce umieszczę Stana, a ty postąpisz podobnie i wyobrazisz sobie Pasminkę, widziałeś ją nago, prawda? Mam tylko jedną wątpliwość, czy te coś nas nie słyszy?
–  Z pewnością, nie jest zaprogramowane do tego. Pasminka podsunęła mi pomysł, żeby oddalić fizyczne odczucia i wykorzystać potęgę świadomości, ale twój pomysł wydajemi się doskonały.
–  Dobrze, wierzę, że się uda.
–  I będzie dobrze  –  dopowiedział Pamer  –  niech naszym hasłem będzie słowo BLISKO.
–  Masz na myśLi prawdziwe blisko?
–  Najzupełniej.
Przysunął się do niej bliżej. Oboje spojrzeli na Amosa. Mieli pół godziny do wzejścia jego młodszego brata, Kronosa. Rebeka zaczęła go całować delikatnie po twarzy, a on dotykał jej piersi. Zaczęli bardziej intensywnie dotykać się ustami i doszli do namiętnego pocałunku. Ona uniosła się lekko i nasunęła na jego naprężony organ. Jęknęła z rozkoszy i sama zaczęła poruszać biodrami. Ich doznania się wzmagały i po dłuższej chwili oboje czuli zbliżający się szczyt.
–  Jest blisko – szepnęła.
–  Ja też jestem blisko.
Rebeka poczuła Stanleya, a po chwili go zobaczyła.
–  Jesteś cudowny, mój mężu – szepnęła.
–  Wiedziałem, że mnie kochasz, Rebeko – szepnął Stan.
–  W tym samym czasie Palmer widział i pieścił Pasminkę.
–  Kochanie. – szepnęła jego śliczna żona.
–  Kocham cię Pasminko.  
Zaczęli dyszeć z rozkoszy.  
W tej samej chwili ostry ból pozbawił przytomności Rebekę i dosłownie ułamek chwili potem, Palmera. Na ich skroniach pojawiły się małe ranki, ciekła z nich krew i unosił się z tych miejsc biały dym. Po chwili dym przestał się ulatniać, a oni leżeli prawie naprzeciw siebie, nadal nieprzytomni. Pierwszy ocknął się Palmer. Zobaczył nagą Rebekę i uznał, że nie powinien na nią patrzeć. Chciał ją okryć, lecz znalazł tylko jej białą bawełnianą suknię. Sam zobaczył zdziwiony, że jest bez niczego, więc ubrał się szybko, dopiero teraz poczuł ból głowy. Dotknął bolącego miejsca i poczuł coś lepkiego.
–  Krew – sapnął do siebie, kiedy zobaczył czerwień na opuszkach palców.
Niesiony przeczuciem spojrzał na skroń matki. Ma też ranę, pomyślał. I wówczas wszystko sobie przypomniał. Uaktywnił swój układ obronny, bo cały czas miał go na sobie. Zajął się najpierw Rebeką. Wyczuł tętno i dostrzegł, że oddycha. Otworzyła oczy.
–  Co się stało? Gdzie jestem?
–  Dobrze, że jesteś. Trochę martwiłem się o ciebie.
Rebeka dostrzegła, że jej nagie ciało jest okryte suknią.
–  Odwróć się Palmer, chcę się ubrać.
Zrobił to natychmiast. Teraz i Rebeka wszystko sobie przypomniała.
–  Byłam blisko ze Stanem, to było tak realne, a przecież jesteśmy tu tylko my.
–  A ja byłem z Pasminką. Wcześniej się razem umówiliśmy, pamiętasz. To było tak realne, a nawet nie wiem, czy się całowaliśmy.
Uśmiechnęła się i pogroziła mu palcem.
–  Pamiętam, co mi mówiłeś pierwszej nocy, w domu. W sumie to mogłabym przyjąć. Nie wiedziałeś, że jestem twoją mama, a ten program pewnie spowodował, że właśnie ja ci się spodobała. Czy pamiętasz, że podobały ci się kiedyś starsze kobiety?
–  Szczerze? Nie pamiętam, żeby ktokolwiek mi się ktokolwiek podobał przed Klaudią, a kiedy poznałem Pasminkę, miałem dylemat, ale tylko do czasu aż dowiedziałem się, że jest moją siostrą. Siedzieliśmy w chacie i nagle na stole pojawił się aparat do badania DNA i okazało się, że jesteśmy rodzeństwem.
–  Czyli nie miałeś mnie w marzeniach?
–  Och, kiedy dowiedziałem się, że Klaudia jest moją siostrą, od razu wiedziałem, że jesteś moją mamą a Stanley Clark, moim ojcem.
–  Chodzi mi o coś innego.
–  O co, mamusiu? Nie bardzo rozumiem?
–  Nie ważne. Wracamy?
–  Możemy, ale jest gorąco. Masz ochotę na kąpiel?
–  Jasne, ta woda jest magiczna.
–  Całe miejsce jest magiczne. Podobno po wschodzie Amosa, skała wygląda jak kryształ.
–  Tak, też o tym słyszałam.
Rebeka zaczęła się zastanawiać, jak to jest, że on nic nie pamięta z wczorajszego ranka. Poszła do wody i zaczęła pływać. Miała bardzo wielką ochotę pozbyć się sukni, ale nie wiedziała, czy to nie jest złym pomysłem, by pływała nago przy swoim synu. Z kolei ona nie zdawała sobie sprawy, że sama pamięta tylko wybrane fragmenty. Palmer pływał obok niej, także w bawełnianej sukni.
–  Mamo, czy my wczoraj tu nie byliśmy?
–  Tak. – to z pewnością pamiętała.
–  Och już wszystko pamiętam. Wczorajszy ranek, smak mleka... To dziwne... Wychodzimy. Mamy czterdzieści minut marszu, a potem bardzo bym chciał znać stan mojej głowy, chociaż jestem pewny, że już nie ma śladu tego programu.
–  Też tak sądzę. Jestem od tego wolna.
–  Ja też.
Nie skończył zdania gdy pojawił się jego statek, którym wyleciał ze statku matki. Pierwiosnka zatrzymała się blisko nich, tuż za linią wody. Ze srebrnego pojazdu wyskoczyła Pasminka.
–  Wszystko dobrze?
–  Jak najbardziej.
–  Wasze biorytmy wskazały, że mieliście oboje szok i straciliscie przytomność.
–  Wszystko ci opowiem, skarbie. Lećmy spotkać Omre i Lone. To podziałało.
–  Naprawdę?
–  Sprawdzę zapis video.
Po chwili wspólnie zobaczyli Palmera i Rebekę w miłosnym uścisku, ale kiedy miało dojść do penetracji, jakaś nieznana siła odrzuciła ich na metr od siebie. Z ich poranionych skroni zaczął unosić się biały dym.
–  Jeżeli to jest to, co myślę, to super. Co czujecie do siebie?
–  Kocham go, to mój syn. Mam lekki żal do Stana, że nie mogłam wychowywać Palmera, ale ani na chwilę nie przestałam go kochać.
–  A ty Palmerze, co czujesz do Rebeki?
–  Ucieszyłem się, że jest moją mamą. Tamci ludzie, którzy mnie wychowywali, byli dobrymi ludźmi. Bernard Pulsar i jego zona, Helena. Muszę koniecznie sprawdzić, czy ich śmierć była tylko wypadkiem, czy też ktoś to zaplanował. 
–  To już zrobimy na Ziemi. – Pasminka posłała mu czułe spojrzenie.
Zarówno Palmer i Rebeka ucieszyli się, że ich miłosne złączenie odbyło sie tylko w ich wyobrażeniu. Nie zastanawiali się nad tym jak to mogło być tak realne. Najwazniejsze było to, że pokonali nadzwyczj zaawansowany program komputerowy zainstalowany w ich głowach. Pasminka zgodnie z postanowieniem nic nie wiedziała o tym wszystkim co odczuwali, a co robili, widziała na video w 4D. W najmniejszym stopniu nie miała żalu do Palmera czy teściowej, że dotykali się i całowali będąc nago, bo wiedziała, że byli ofiarami demonicznego programu. W tej właśnie chwili odczuła ponad wszelką wątpliwość, że ten kto to zrobił, nie jest z Ziemi. Jej przeczucie wskazywało tylko na jedną rasę, którą znała. Resę z której pochodziła ona i jej ojciec, potężną wymarłą rasę Ashali. Czyżby tajemncza Greta Hamilton nie była człowiekiem? Postanowiła porozmawiać o tym z jedyną osobą, która poza Palmerem była jej najbliższa. Omre, mężem Padwey, która jako królowa Ashali miała na imię Kahira.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3134 słów i 17980 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Pasminka nie kontroluje myśli rodziny Palmera, więc chyba dobra z niej dziewczyna. I nadeszło w końcu wyzwolenie Rebeki i Palmera nie wiedziałem, że nastąpi w taki sposób :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Ja też nie wiedziałem. Pasminka nawet mnie zaskakuje i zmienia moje pomysły. Moi bohaterowie maja kłopot za kłopotem. Może kiedyś uporają się z nimi wszystkimi. :smile: