Doskonała broń. część 2

Wszystko to wskazywało na to, że krótkie wymiany zdań przy stole, podczas jedynej jak dotychczas prywatnej wizyty młodzieńca w jego domu i pojedyncze spojrzenia miedzianowłosej młodej dziewczyny skierowane na Palmera, miały głębsze dla niej znaczenie, niżby się pozornie wydawało.  
Dziewczyna ubrana była jak większość ludzi w obcisły strój z włókien węglowych, zapewniających komfort ciała i ducha. Uniform mężczyzn różnił się nieznacznie od ubioru kobiet. Clark z powodu pełnienia służby miał na sobie mundur. Na ramionach generała widniały cztery gwiazdki w otoczeniu złotych wężyków. Pagony Palmera zdobiły insygnia pułkownika. Tak wysokim stopniem, w tak młodym wieku, nikt poza nim nie mógł się pochwalić nie tylko na Ziemi ale w całej federacji planet. Okolice bioder Klaudii zasłaniała krótka sukienka, by zakryć pośladki i przód. Wszystkie kobiety nosiły identyczne stroje. Oczywiście w domu można było ubierać cokolwiek, według życzeń. Jednak w pracy i podczas służbowych spotkań należało mieć, taki stój, jaki miała teraz dziewczyna. Palmer wstał z krzesła i skinął głową na znak szacunku, co młoda dziewczyna przyjęła lekkim rumieńcem.
– Wybacz ojcze, że przeszkadzam. – odezwała się pierwsza, nie czekając na pytanie, które musiałoby się i tak pojawić.
– Rozumiem, że musiałaś mieć powód – odrzekł generał, próbując, by ton jego głosu nie oddawał lekkiego wzburzenia, które z racji tej nieoczekiwanej i łamiącej zasady jego pracy, a nawet protokołu, wizyty, oczywiście poruszyło jego duszę.
Jak wiedziała, że teraz właśnie mam spotkanie z Palmerem, pomyślał. Co prawda oznajmił to żonie, ale miał całkowitą pewność, że Rebaka o tym nie powiedziała córce.  
– Ojcze, czy możesz rozkazać, żeby wyłączono podsłuch?
Tym razem nie tylko Clark, ale nawet i Palmer nie mogli powstrzymać zdziwienia, chociaż okazali je naprawdę krótko.
– To również jest niezgodne z protokołem. – tym razem ton generała nie wskazywał na to, że to podlega dyskusji.
– Proszę – szepnęła Klaudia.
Clark zacisnął wargi, spojrzał krótko na córkę i nacisnął powierzchnie kryształowego biurka.
Przy obecnym stanie techniki, biurko, miało w sobie wiele ukrytych dla oka gadżetów. Prawdę mówiąc, wprost było nimi nafaszerowane. Spełniały one zarówno pokojowe jak i czysto militarne zadania.
– Tak, generale – usłyszeli głos Marksa.
– Chcemy mieć prywatność. Całkowitą.
– Tak jest, generale – dało się odczuć, że kapitan wypowiedział te słowa dwie sekundy później niż zwykle. Całkowicie, znaczyło, że od tej chwili cokolwiek wypowiedziane w tym pokoju pozostawała tylko w nim. O takim incydencie musiał być jednak poinformowany przewodniczący Rady Zjednoczonych Planet, czyli faktycznie szef całej federacji, Issa Carmal, najbardziej szanowana osoba całej ludzkiej populacji zamieszkałych dwustu siedemnastu planet federacji.
Clark wiedział, że jego prośba równała się rozkazowi i Samuel zrobił to natychmiast.
– Nie mogłaś poczekać z tym jak wrócę – głos generała niósł różnego rodzaju emocje.
– Nie wiedziałam, czy Palmer będzie jeszcze o tej porze na Ziemi.
Młodzieniec poprawił się nieznacznie na swoim krześle, bo po oddaniu honoru córce generała, Clark poprosił gestem dłoni, by młodzieniec usiadł. Obaj mężczyźni siedzieli, a Klaudia nadal stała.
Ojciec odczuł niezręczność tej sytuacji i poprosił, by córka usiadła. Po chwili Klaudia spoczęła na fotelu, wyglądającym jakby był wykonany z najlepszej, naturalnej skóry. Złączyła uda, wygładziła materiał sukienki  i od razu położyła dłonie na kolanach.
– Skąd wiedziałaś, że mamy spotkanie? – zapytał Clark, nie próbując ubierać rozmowy w dodatkowe konwenanse.
– Jeżeli pozwolisz, o tym powiem w domu. Bardzo cię proszę, nie posyłaj Palmera na Magar.
Tym razem generał nie wytrzymał.
– Co takiego? Jego głos podniósł się prawie do granicy krzyku.
Klaudia na chwilę skuliła się w sobie, ale zaraz podniosła głowę i spojrzała bez najmniejszej oznaki strachu na ojca.
– Obawiam się o niego.
Chwilowe niezadowolenie generała rozpłynęło się natychmiast, a jego twarz ozdobił uśmiech.
– Będzie całkowicie bezpieczny. – powiedział pewnie.
Następna wypowiedź córki ponownie wprowadziła go w zakłopotanie. Tylko on i wyżsi wojskowi wiedzieli, że wysłany agent musiałby doświadczyć wybuchu bomby o mocy większej niż jednej megatony, by jego system osobistego bezpieczeństw został uszkodzony. Na Magarze nie rozlokowano broni o takiej mocy, a w przestrzeni kosmicznej każdy statek, który miał na swoim pokładzie broń o większej mocy niż dziesięć kilo ton trotylu, musiał być rejestrowany.  
– Moc mieszkańców Karpi znacznie przekracza wartość megatony trotylu – odrzekła Klaudia tonem, jakby mówiła o zbieraniu poziomek w lesie.
Oczy Clarka zwęziły się nieco, dłonie zacisnęły się w pięści i powiedział zdanie tonem, który powinien wywołać strach u jego podwładnych, ale wyraźnie nie zrobił wrażenia na córce.
– Czy ty wiesz coś więcej niż ja? Co tu jest grane? Powiesz mi to natychmiast, albo jutro będziesz zeznawać przed radą... w kajdankach.
Od prawie stu lat nie używano metalu do krepowania dłoni, nawet i w tym znacznie się posunięto do przodu rozwój techniki. Stosowano pole siłowe o mocy dwóch ton. To wystarczało, by nikt nie zdołał tego przełamać. Przekraczało to ośmiokrotnie zdolności najsilniejszego człowieka w całej Federacji.
– Mam pewne poufne informacje. Od ludzi całkowicie oddanych szczęściu ludzkości.
– Czyli jednak wiesz coś więcej niż ja. Rozumiem, że to jest właśnie powód, dla którego poprosiłaś o odłączenie posłuchu. - wypuścił powietrze z płuc i rozluźnił zaciśnięte do białości dłonie.
– Nie tylko, tatusiu.
Widocznie to ostatnie słowo zmiękczyło do cna serce generała i od tej chwili stał się dla niej tylko ojcem.
– Zdajesz sobie sprawę, że i tak dowiem się, z kim rozmawiasz. Rozmawiasz to pewnie złe słowo. Musisz się z nimi kontaktować inaczej, bo inaczej wiedziałbym o tym od moich ludzi. Narażasz dobro mojego imienia, a przede wszystkim mojego stanowiska. Już sama prośba odłączenia podsłuchu może spowodować pewne nieprzyjemności. Na Ziemi jest sprawiedliwość i panuje prawda. Nie potrzeba jakichś ugrupowań działających dla dobra ludzkości. To właśnie federacja pracuje dla dobra ludzkości – ostanie słowo, wypowiedział z naciskiem.
– Wybacz tato, ale wszystko, co nas otacza nie jest tak kryształowe jak twoje biurko. Pewnie o tym nie wiesz, albo bardzo rozważnie to ukrywasz.
– Z pewnością musimy porozmawiać o tym w domu. O wszystkim. Co do twojej prośby, odmawiam. Palmer jest najlepiej wyszkolonym i nieporównywalnie z nikim uzdolnionym agentem Federacji, będzie bezpieczny i poleci na Magar. Czy to jest jasne?
Twarz Klaudii zmieniła się na chwilę. Odrzekła po małej chwili, utrzymując w tonie wypowiedzianych słów wyraźnie odbierane niezadowolenie i zawiedzenie.
– Robicie błąd, ale skoro to nieodwołalne... – popatrzyła na najmłodszego pułkownika w federacji i ponownie skierowała, na krótko, wzrok, na twarz ojca. – to nie będę wam zabierać waszego cennego czasu.
Wstała z fotela i niezwłocznie zrobiła kilka kroków w kierunku młodzieńca. Sama była młodsza od niego tylko o dziesięć miesięcy. Chwilę wcześniej, zanim doszła do jego krzesła, na którym siedział, musiał widocznie odkryć jej zamiar, że do niego podejdzie i wstał. Jednak wyczuł tylko, że miedzianowłosa podejdzie do niego, a nie poznał wszystkich jej zamiarów. A kiedy je już odkrył, było za późno. Gdyby został zaatakowany, choćby przez nią, pewnie by się obronił. Nie spodziewał się jednak tego co zamierzała zrobić. Klaudia zatrzymała się przed stojącym młodzieńcem i zanim się zorientował, jej malinowe usta znalazły się na jego. Ponieważ mimowolnie otworzył je ze zdziwienia, doszło do wymiany płynów. Klaudia nie planowała namiętnego pocałunku, ale obydwoje poczuli elektryczny wstrząs. Trwało to dosłownie dwie sekundy. Jednak, najbardziej tym co zaistniało, zaskoczony został nie sam Palmer, ale generał Clark.  
Klaudia oderwała usta.  
– Wybacz – szepnęła.
– Nie ma za co. Teraz rozumiem więcej. – odrzekł młodzieniec.
Próbował bez widoczego sukcesu ukryć zadowolenie.
Stanley spojrzał na nich i rzekł.
– Czy jeszcze czegoś nie wiem? – tym razem pytanie z pewnością było skierowane do agenta Pulsara.
– Poza jedyną wizytą w pana domu, generale, nie kontaktowałem się z Klaudią – odrzekł z uczciwie, wiedząc, że z pewnością o to chodzi jego przełożonemu.
Z uwagi na sytuację, pewnie zapomniała, że ma tytułować Stanleya po imieniu.
– Chyba my mężczyźni nigdy nie poznamy sekretów kobiecych serc. – ojciec dziewczyny odrzekł to wyraźnie spięty.
Popatrzył z troską i miłością na córkę.
– Wierz mi, nic mu nie grozi. Wróci za tydzień w jednym kawałku. Wybacz, ale robię to nie tylko dla dobra mieszkańców Karpi, ale całej Federacji Planet.
– Nie wątpię, ale z całą pewnością nie robisz tego dla mnie, ojcze. Myślę, że powinnam już wyjść.
– Skoro już wszystko powiedziałaś, to tak. Do zobaczenia za kilka godzin w domu. – odrzekł generał.
Clark nacisnął wskazującym palcem, we własciwym miejscu, blat biurka i odezwał się do swojego adiutanta.
– Panienka Clark wychodzi. Włącz nasłuch ponownie.
– Tak jest panie generale.
Obaj mężczyźni patrzyli na zamykające się drzwi.
– Mam do ciebie tylko jedno pytanie, Palmer. Czy czujesz coś do Klaudii? – Clark naprawdę nie tracił czasu, kiedy chodziło o istotne sprawy.
Młodzieniec spojrzał na generała i zatrzymał wzrok na jego brązowych oczach.
– Prawdopodobnie jej uczucia znacznie przewyższają moje, ale żeby być konkretnym, stwierdzę, że od pierwszej chwili, kiedy poznałem ją osobiscie, nie była mi obojętna.
Generał pokiwał głową na znak zrozumienia.
– W takim razie widzimy się za mniej niż dziesięć dni. Dwa powinny ci wystarczyć na odpoczynek, prawda?
– Tak, Stanley.
Clark znowu pokiwał głową.
– Szykuj się do drogi, a mnie czeka ciekawa rozmowa w domu. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego wszystkiego.
Palmer zasalutował i oddalił w kierunku drzwi.
– Uważaj na siebie, usłyszał, zanim jego dłoń spoczęła na miejscu otwarcia. Klamek nie stosowano już od stu pięćdziesięciu lat.
Clark miał jeszcze sporo pracy i rozmów i dopiero pięć minut po szóstej wyszedł ze swojego gabinetu.  
Oszklony gmach dowództwa obrony Ziemi, kapitan Marks opuścił dwadzieścia pięć minut później. Stanley Clark doleciał do domu kilka minut wcześniej. Wylądował srebrzystym pojazdem, tuż za domem, na miejscu parkowania. Stał tam już pojazd Klaudii i bliźniaczy Rebeki.  
– Witaj, kochanie. – Rebeka powitała go w drzwiach.
Miała na sobie sukienkę lekko za kolana z prawdziwej bawełny. Lubiła kwiaty i pewnie dlatego białą sukienkę zdobiły maki, chabry i żółte mlecze. Pocałowali się delikatnie w usta i Stanley przygarnął wciąż piękną żonę i trwali tak chwilę. Generał spojrzał nieco w górę i na szczycie schodów, sięgających drugiego piętra, dostrzegł córkę. Miała na sobie bawełniane jeansy i bluzkę z tego samego materiału, w kolorze jej oczu. ich spojrzenia spotkały się na chwilę. Obydwoje wiedzieli, że czeka ich poważna rozmowa. Clark trzymał żonę nadal w ramionach, a Klaudia był już w połowie schodów, kiedy włączyła się fonnia. Usłyszeli głos Issy Carmala.
– Witaj Stanleyu. Musimy porozmawiać. Czy masz jakieś ważne spotkanie jutro w południe?
– Nie, dopiero o czternastej, Issa.
– Powinno nam wystarczyć czasu. Pozdrów Rebekę i Klaudię. Miłego wieczoru.
– Zrobiłam lekką kolację – rzekła Rebeka, kiedy Caemal przewał połączenie.
Żona generała miała siedem lat mniej niż Stanley. To pewnie po niej Klaudia odziedziczyła kolor swoich włosów. Kolor oczu Rebeki można było określić na jasny brąz, prawie w orzechowym odcieniu. Wyglądała dobrze na swoje czterdzieści pięć lat.  
– Będziesz chciała brać udział w naszej rozmowie? – zapytał Stanley, z przeświadczeniem, że córka powiedziała matce przynajmniej częściowo o celu swojej niezapowiedzianej wizyty w gmachu Ministerstwa Obrony Federacji Planet.
W sytuacji kiedy wszystko funkcjonowało doskonale, praktycznie nie było potrzeby istnienia ministerstwa, ponieważ Federacja nie miała wrogów. Mimo usilnych starań nie udało się odkryć innych cywilizacji. Czyżby ludzie byli jedynymi przedstawicielami wyższych form życia we wszechświecie?  
Dom generała wyglądał typowo jak u większości ludzi. Przestrzenny, jasny i funkcjonalny. W tym świecie posiadanie czegoś naturalnego było rarytasem. W sytuacji rodziny Clarków był to drewniany stół z hebanu. Wszystkie inne sprzęty zrobiono z doskonałego syntetyku. Dla zdrowia, na wyposażeniu kuchni były stalowe i miedziane sprzęty. Hebanowy stół zdobił bawełniany obrus i stała już na nim ceramiczna zastawa z zawartością.  
– Pachnie wybornie – rzekł mężczyzna, czując sos grzybowy i inne przyprawy. Jedzenie mieli dobre i zdrowe.
W poprzednich wiekach zaczęto stosować preparaty więcej lub mniej modyfikowane genetycznie i w końcu nikt praktycznie nie jadł naturalnego jedzenia, ale sztuczne jedzenie prawie całkowicie przypominało, to dawne, naturalne.  
Na Ziemi zamieszkiwała czwarta część całej liczby mieszkańców federacji.  
W tym momencie, w umyśle generała, przemknęła jedna myśl. Jak ktoś mógł chcieć unicestwić trzy tysiące niewinnych ludzi. Generał wiedział, że z pewnością poruszy tę sprawę podczas jutrzejszego spotkania. Pomyślał o Palmerze. Młody agent miał wylecieć jeszcze tego dmia, około jedenastej wieczorem. Dzięki technologi lot na Magar, do której światło Słońca potrzebowało więcej niż dwa i pół miliona lat, Palmer miał tam dolecieć w ciągu jedenastu ziemskich godzin.  
Skończyli posiłek i Stanley spojrzał na żonę, a potem na córkę.
– Myślę, że Rebeka powinna uczestniczyć w naszej rozmowie – rzekł, chociaż już o tym wspomniał, jednakże wówczas, przed posiłkiem postawił tylko pytanie.
– Nie wiem dokładnie, co usłyszę, ale wyrażam zgodę – odrzekła matka Klaudii.
– Mam obiekcję, ale z uwagi na fakt, że i gdyby coś poszło nie tak, to nie uwierzą, że nic nie wiesz, to lepiej bądź z nami, mamo.
Stanley znowu stała się generałem, więcej niż ojcem.
– Zaczynasz mnie przerażać, Klaudio. Szczerze mówiąc, nie rozumiem. Żyjemy od więcej niż stu lat na najbardziej bezpiecznej Ziemi, jakiej nie mieliśmy nigdy. O czym ty mówisz?
– Powiem wszystko, co wiem i wówczas sam ocenisz, tato. Pamiętaj tylko, że obiecałeś mi, że Palmer wróci bezpiecznie. Wiem, że nie zdajesz sobie sprawy, co obiecałeś, jednak sama mam nadzieję, że go jeszcze zobaczę.
Generał tylko pokiwał głową z oznaką, że nic nie rozumie.
– Zacznijmy więc rozmawiać. – wskazał swoim bliskim, kanapę zrobioną z materiału do złudzenia przypominającym cielęcą skórę, aby na niej razem usiedli.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2610 słów i 15528 znaków, zaktualizował 26 lip o 4:28.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Klaudia i agent Clark? Zapowiada się nieźle z uwagi na samego generała, którego decyzja o wysłaniu Clarka na misję może mieć opłakane skutki. Teraz czekać na rezultaty tej wyprawy. Jestem ciekawy jakie jeszcze technologie się pojawią w opowieści.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Facet powinien słuchać mądrej kobiety, nawet jeżeli to jego córka.

  • dreamer1897

    @AlexAthame W pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam. Okaże się jak mądra jest córka generała.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Wiedza kobiety jest inna niż mężczyzny. Klaudia coś odczuwała, ale ani Clarka, ani Palmer nie mieli pojęcia, w czym leży zagrożenie dla młodego agenta. Wyjaśni się potem, ale to nie będzie wszystko. Żadna broń czy ochrona go nie zabezpieczy przed tym, co słusznie przeczuwała Klaudia. Oczywiście dobrze, że tam poleciał. Najbardziej boimy się tego co jest dla nas dobre, ale nas zmienia.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Jeżeli żadna broń go nie ochroni to, co to może być? Zagwozdka godna mistrza ;)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Bez przesady, nie jestem mistrzem. Somebody, Kaszmir, Nefer, o to mistrzowie. Moje najlepsze opowiadanie, moim zdaniem, Recall, całe jest poświęcone temu, co jest największym wrogiem człowieka, czyli tym, czego żadna broń nie pokona. W tym opowiadaniu, opisuję coś jeszcze innego, ale to się okaże niedługo. Są dwie sprawy, jedna łatwa, druga trudniejsza.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Zabieram się za trójkę, bo przeoczyłem :redface:

  • AlexAthame

    @dreamer1897 No wiesz? Mam się bawić w innej piaskownicy? Chyba jutro wstawię czwórką.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Nie baw się w innej piaskownicy, bo tu trzeba dać czytelnikom wodę :)