Doskonała broń. część 16

Blondynka właśnie weszła.
–  Zgadzam się. Wasze dobro i Stanleya jest najważniejsze. Poszperamy po cichu. Może to i lepiej, że tak się stało. Ten ktoś będzie czekał na reakcję, a skoro jej nie zobaczy, może zacznie badać czy to zadziałało i może tym się odkryje, o ile go sami nie znajdziemy.
–  Polecisz z nami na Ziemię? –  zapytała Rebeka.
–  Oczywiście. Ludzie Ziemi i wszystkich zamieszkałych planet muszą usłyszeć prawdę. Słuchajcie, to potem. Teraz idziemy się przygotować, bo o dziesiątej Omre zaczyna. Kowal już wylewa złoto na nasze obrączki. Dziewczyny z osady zbierają kwiaty na wianki, chłopcy wystawiają stoły, kobiety i mężczyźni przygotowują jadło. Nie martwcie się na zapas, tylko wierzcie, że będzie dobrze. Lecę.
Trwała chwila milczenia.
–  Słuchajcie dzieci. Nie zaznam spokoju jeżeli nie powiem tego Stanleyowi. Proszę was, pójdźcie ze mną i wówczas mu wszystko wyznam.
–  Palmer? –  Klaudia spojrzała na brata.
–  Dobrze. Teraz się okaże, jak bardzo mnie kocha.
Wstali i zasłali łóżka. Widocznie nie tylko Palmer był zorganizowany, pomyślał, że być może siostra ma to po matce.
Poszli do chaty, gdzie spał ich ojciec, mąż Rebeki. Niestety nie był sam. Siedział z Omre i Smaę. Młody agent przywitał ich z szacunkiem, potem zrobiła to Klaudia i w końcu Rebeka. Nie robili wrażenia, że są wzburzeni, obrażeni czy w ogóle nie wyglądali inaczej niż podczas kiedy Palmer prosił o rękę ich córki, a z całą pewnością już wiedzieli o zajściu w nocy między Palmerem a jego matką.
–  Chcieliśmy porozmawiać z ojcem – rzekł cicho Palmer do Samey i Omre.
–  Zjemy coś razem, a potem zaprowadźcie ojca do danej wam chaty. My będziemy kończyć przygotowywać jedzenie. Za pół godziny zejdą się tu kobiety. A ja mam swoje sprawy i muszę być w mojej chacie.
–  Co się stało, że chcecie ze mną rozmawiać prywatnie? – zapytał generał.
–  Coś ważnego chcemy ci objawić – rzekł Palmer.
–  Ty mi chcesz powiedzieć? Możesz teraz?
–  To dotyczy rodziny.
–  Przecież w momencie zawarcia ślubu będziemy rodziną. Wiele się zmieniło, ale to nadal jest aktualne od tysięcy lat.
–  Jest to bardzo delikatną sprawą i musimy tylko we trójkę – odezwała się Rebeka Clark.
–  Dobrze, skoro tak – zgodził się Stanley.
Siedli do posiłku. Trochę ich zaskoczyła modlitwa dziękczynna Omre. Jedzenie im szalenie smakowało. Rodzice nowożeńców wyczuli różnicę smaku i byli bardzo ucieszeni z poczęstunku.
–  Mamy dla was specjalne ubiory weselne i nawet ciebie generale prosimy, byś ubrał taki strój. Zrobisz to dla nas? – poprosił Omre
–  Oczywiście, jestem u was i wasza prośba jest dla mnie rozkazem.
Po śniadaniu wyszli z chaty Omre. Oczywiście generał nie miał najmniejszego pojęcia, co usłyszy.
Weszli do chaty, w której Palmer miał spędzić z matką czas na rozmowach.  
–  To ja zacznę, mamo.
–  Nie Palmer. Będę mówić tylko ja. Biorę wszystko na siebie.
Stanley teraz poczuł, że coś się stało. Palmer pomyślał, że chciałby, aby Pasminka tu była, ale niespodziewanie odezwał się generał i tym uprzedził żonę.
–  Zanim zaczniecie ja chciałem przeprosić ciebie Palmerze i ciebie Klaudią, że tak się stało. On nie wiedział, że ma siostrę, matkę i ojca. Ty Klaudio nie wiedziałaś, że masz brata. Prawie skończyłoby się to katastrofą. Dobrze, że Omre, dzięki Pasmince, wam dał maszynę do sprawdzania DNA i dzięki temu dowiedzieliście się w ten sposób o sobie. Jest mi przykro, że nie dowiedzieliście się tego od nas.
–  Właśnie w związku z tym chciałam ci coś powiedzieć, mężu. Kiedy przybyłam tu, Palmer próbował mnie pocieszyć. Na szczęście nie odczuł tego bardzo źle. Nawet, szczerze mówiąc, przyjął to lekko, że mu nie powiedzieliśmy. Jedyne co miało dla niego znaczenie to moje dobro, bo jako matka pozbawiona możliwości wychowywania drugiego dziecka, cierpiałam.
–  Myślałem, że to zrozumiałaś, że robię to dla dobra naszego syna.
–  Nie. Nigdy tego nie zrozumiałam. Proszę, nie przerywaj. W trakcie rozmowy zaczęliśmy być sobie coraz bardziej bliscy i otwarci. Palmer mi przyznał, że spodobałam mu się już dawno, dokładnie pięć lat temu. Zaczął mnie obserwować za pomocą kamer video 3D i 4D, o których nikt nie wiedział. Przyznał mi, że zaczął o mnie fantazjować. Z tego co zrozumiałam, chyba się we mnie zakochał na swój sposób, bo zgodnie z jego słowami prawdziwą miłość obudziła w nim dopiero Pasminka. Oglądał mnie, ale jak przyznał, nigdy nie patrzył kiedy byłam nago.
Twarz generała robiła się coraz bardziej blada.  
–  Kiedy to usłyszałam, pomyślałam, że chcę mu się tak pokazać. Nie wiedząc czemu, wcześniej go pocałowałam w usta. Uznałam, że w zamian za to, że nie miał matki, dam mu to o czym marzył, jeszcze o tym nie wiedząc, że jestem jego matką. Chciałam to zrobić z tego powodu i jeszcze jednego. Chciałam ci dokuczyć, Stanley za to, że zabrałeś mi dziecko. Rozebrałam się do naga i podniecona czekałam, aż to zrobimy. Przyszła jednak Pasminka i zatrzymała to, pozbawiając nas przytomności. To, że tego chciałam, jest moją winą.
–  Nic nie masz więcej do powiedzenia na swoją obronę? – zwrócił się do niej, bardzo oficjalnie i chłodno.
Z pewnością wiadomość wywarła na nim okropne wrażenie. Popatrzył na Palmera i zapytał o to samo.
–  A ty Palmer? Wiedząc, że to twoja matka, wiedząc, że całowałeś się z siostrą, chciałeś tego?
Zanim Palmer zdołał otworzyć usta, odezwała się Rebaka.
–  Pewnie nigdy by się to nie stało w normalnych warunkach, ale ja i Palmer mamy jakieś czipy w głowach, które są najwyższej klasy technologi. Ja miałam dodatkowo drugi w narządach rodnych, ale Pasminka to usunęła. Prawdopodobnie ginekolog współpracujący z twoim wrogiem mi to założył. Według słów Pasminki to nam osłabiało wole, napędzało jak afrodyzjak i działało tylko i wyłącznie w tym kierunku. Pasminka uważa, że Issa Carman mieszała w tym palce, ale pośrednio, może o tym nie wiedząc, co to jest i że istnieją jakaś trzecia osoba, której celem było zniszczenie ciebie, twojej reputacji i głównie twojego zdrowia psychicznego. Dopiero teraz zrozumiałam, że ukaranie ciebie, nie wróciłoby mi tego, czego mnie pozbawiłeś. Proszę cię o wybaczenie.
Wszyscy spodziewali się innej reakcji po generale Clarku.
–  A ty Palmer? Czy także prosisz o wybaczenie?
–  Tak, ale nie w takim stopniu jak mama. Te przeprosiny należą się Pasmince, częściowo Klaudii, jeszcze w mniejszej części mamie, a tobie ojcze, w najmniejszej. Oczywiście i siebie też przepraszam, ale nie mogłem w jeden dzień zapomnieć o kobiecie, która pragnąłem pięć lat, nawet jeżeli okazała się moją matką.
Stanley patrzył na nich bezradnie. Ku ich zaskoczeniu zaczął płakać. Klaudia podeszła do niego pierwsza, potem Palemer, a w końcu Rebeka.
–  Będziemy cię wspierać, ale proszę, wybacz mi i Palmerowi.
–  To moja wina. Moje idiotyczne ambicje, że Palmer jest doskonałą bronią. Moje mrzonki, że zostanie kiedyś przewodniczącym Rady Ziemi. Jeżeli ktoś jest winny, to ja. Jeżeli chcecie, to szukajcie tej trzeciej osoby czy grupy, szukajcie powiązań z Carmanem, ja tego nie będę robił. Ustąpię ze stanowiska generała i odrzucę mój wybór na stanowisko, które piastował Carmal.
–  Nie rób tego generale. Proszę cię, jako agent – rzekła Palmer – proszę cię o to również jako syn. Jestem przekonany, że o to właśnie chodziło twoim wrogom.  
–  My też cię o to prosimy. –  szepnęła Klaudia, patrząc na matkę.
Clark popatrzył na żonę.
–  Czy było ci źle ze mną w łóżku?
–  Wiesz, że nie. Nie do końca rozumiem moje postępowanie. Nie chce się zasłaniać technologią, którą miałam bezwiednie w sobie. Proszę cię, wybacz Palmerowi.
–  Palmera rozumiem. W końcu jesteś atrakcyjną dziewczyną – uśmiechnął się krótko
Ona też się uśmiechnęła.
–  Pasminka nas uratowała, nawet nie była zła i nadal chce mnie za męża. Ślub i wesela za dwie godziny – rzekł Palmer.
–  Nie wiem. Zachowam twarz, ale tak jak i waszym wypadku nie spłynie to po mnie jak woda po kaczce. Dopiero tu zobaczyłem żywą. Wiecie co jest gorsze od tego co usłyszałem? To, co zrobiliśmy z Ziemią i wszystkimi planetami. Dobrze, że poznałem Karpie. Jeżeli Pasminka upora się z tą Ciemnościa, w co wierzę, a ja zostanę przy władzy, o ile mnie wybiorą, poświęcę się jednemu. Żeby wszędzie było tak jak tu. Nie wiem, czy to możliwe, nie wiem, czy można będzie pogodzić jedno z drugim, bo ludzie przywykli do cywilizacji i może nie będą chcieli żyć inaczej. Powinni, bo tu jest życie. Prawdziwe życie.
–  To wielkie wyzwanie. Nie możemy kłamać – powiedział Palmer – może to zło, które miało się stać, obróci się w dobro.
Stanley popatrzył na nich.
–  Może was to zdziwi, co powiem. Być może ludzie Karpi pomogą usunąć jeszcze dzisiaj te czipy z waszych głów. Rozumie jednak, że to nadal w was będzie i tylko czas to zmieni. Nie będę miał prawa do Klaudii od czasu, kiedy oddam ją kapitanowi Marksowi, jednak nadal mam prawo do żony. Nie zakazuje ci tego co chciałaś. To jest twoja i Palmera sprawa. Zawiniłem i gotowy jestem przyjąć taką karę.
Wypowiedź generała świadczyła o tym jak wielkim jest człowiekiem, a powiedział to szczerze i z serca. Zastanawiająca była odpowiedź Pamera i Rebeki. Nie wyrazili wdzięczności za jego słowa, nie powiedzieli, że to się nigdy nie stanie. Zamiast tego oboje mu podziękowali. Tylko to. Stanley Clark przyjął to. Zrozumiał, że przegrał bitwę, ale nie przegrał jeszcze wojny. Musiał im to powiedzieć.
–  To nie jest synu twoja ani Rebeki wina. Jeżeli ktoś zawinił, to ja. Pamiętajcie o tym, a teraz mamy się radować. Zobaczymy, jak dobrym jestem aktorem. Nie chcę, by ludzie widzieli moje smutne oblicze. Dajcie mi kilka minut. Chcę pobyć sam. 
Wyszedł do drugiej komnaty, bo rozmawiali w kuchni. 
–  Mamo, znasz go lepiej. Nie zrobi sobie nic? –  zapytała Klaudia.
–  Jest twardy. Moim zadaniem jest go wspierać. Nie zgadzam się, że to jego wina. W ogromnej części, jest moja.
–  Muszę być sprawiedliwy i stwierdzić, że trochę jest też mojej. –  rzekł Palmer.
–  To znaczy, że ta elektronika nic nie zadziałała? Przecież Pasminka mówiła, że tak. –  odparła Klaudia. –  on wam dał pozwolenie, a wy powiedzieliście, tylko dziękuję. Nadal chcecie siebie? Jestem w szoku!
–  Dopiero jak mi to usuną, powiem ci szczerze, czy tego nie chcę. Na razie nadal chcę, chociaż wiem, że nie powinnam. Różnica jest taka, że teraz to wiem, wcześniej chciałam i sądziłam, że powinnam to zrobić, o to cała prawda.
–  Ja chyba odbieram to inaczej, mamo. Myślę, że jak będę z Pasminka to raczej to pragnienie do ciebie zniknie szybciej, niż myślę.
–  To dobrze synu, mam nadzieję, że ze mną będzie podobnie. Mam już ciebie, słyszę, jak mi mówisz mamo, więc co mi więcej potrzeba? Niestety nie cofnę przeszłości. Teraz wiem, że to by mnie zniszczyło. Pasminka nie tylko uratowała nas przed złem, ale i przed ogromną głupotą. Musimy bardzo uważać, by tego nie zrobić
Spojrzała na syna
–  Jeżeli wybiorą go przewodniczącym, będzie musiał mieszkać na Ziemi?
–  Nie ma tego w regulaminie. Dlaczego pytasz, mamo?
–  Bo chce tu mieszkać. Zakochałam się w Karpi, ale zrobię jeszcze raz coś dla niego, jeżeli odmówi i zamieszkam na Ziemi. –  rzekła Rebeka
–  Może nie odmówi i zrobi pierwszy raz coś dla ciebie, mamo – rzekł Palmer.
Podeszła do niego i go przytuliła. Klaudia patrzyła na nich przez chwilę zaniepokojona. Pomyślała jeszcze o czymś innym. Ona też sądziła, że jak zrobi to z Samuelem, to jej pociąg do brata zniknie. Nie chciała jednak dołować brata i mówić mu, że nic się nie zmieniło. Nie była jeszcze blisko z Samuelem, ale wiedział, że nawet jeżeli będzie, jej pragnienie brata pozostanie. Jak długo, tego nie wiedziała. Cóż, oni nie wiedzieli, że wszyscy się mylą i nie mają najmniejszego pojęcia, co im zrobiono.
To się narobiło, pomyślała. Teraz za każdym razem będę o tym myśleć, kiedykolwiek się przytulą?
Palmer spojrzał na nią tak, jakby wiedział co myśli. I chyba tak było. Widocznie Karpia tak działała, a może istniała jakaś inna odpowiedź, że zaczął odczuwać myśli siostry.  
Dwie młode pary szykowały się do ślubu i wesela. Czy inni wiedzieli, co się wydarzyło? Jeżeli nawet, to nikt nie dał po sobie tego poznać. Kowal odlał cztery obrączki i ładnie oszlifował. Kobiety przyniosły śliczne dwie suknie z delikatnego jedwabiu. Istne dzieła sztuki. Dla przyzwoitości miały podwójny materiał na wysokości piersi i bioder. Klaudia już również wiedziała, że w Karpi kobiety nie nosiły majtek. Przyjęła to łatwo, kiedyś czytała, że na Ziemi ta część garderoby pojawiła się dopiero w końcu osiemnastego wieku. 
Głowy panien młodych udekorowano wiankami z polnych kwiatów. Panom młodym dano niezwykle dekorowane, podobne suknie, w jakich chodzono na co dzień. Miały granatowy kolor, który na Karpi uważano za weselny. Wystawiono stoły, a wkrótce pojawiły się tam misy z potrawami wszelkiego rodzaju.  
Kowal został świadkiem Palmera, świadkiem Pasminki, jego siostra Aksina. Lone i jego siostra zostali świadkami Palmera. Piekarz i jego żona świadkowali Klaudii, a Samuelowi przypadli ci, co brali udział w transporcie bukłaka z wodą, kiedy tylko Palmer wylądował.
Omre stał gotowy, jego strój wyglądał niezmieniony, ale jego kark zdobił łańcuch ze złota z czerwonym kamieniem, wyglądającym jak rubin. Później Palmer się dowiedział, że złoto symbolizowało czystość i drogocenność małżeństwa, a czerwony kamień, krew jako element życia.
Państwo młodzi powiedzieli przysłowiowe tak i zostali mężem i żoną. Zabrakło formuły, że mogą się pocałować, w końcu byli na Karpi, a nie na Ziemi
–  Skoro już mamy to za sobą, zapraszamy do jedzenia.
–  Omre, czy pijecie alkohol?
–  Czasem, ale nie na weselach.  
–  A czy tańczycie na weselu?
–  Owszem, ale tylko ze swoimi kobietami.
–  Na Ziemi jest trochę inaczej.
–  Tu jest Magar. Możesz zatańczyć ze swoją matką, ale z powodu zajścia w nocy, odradzam.
Palmer zrozumiał, że Omre wie.  
–  Da się to usunąć z naszych mózgów?
–  Zobaczymy jutro. Nie myśl o tym dzisiaj. Wierz, a będzie wszystko dobrze.
Palmer tylko pokiwał głową.
Czy jednak mogę zatańczyć z mamą? Ojciec z pewnością pragnie zatańczyć z Pasminką. Tak jest na Ziemi. Otocz nas jakimś polem...
–  Zapytam ludzi.
Oczywiście nie pytał głośno, ale w myślach. Wyrażono zgodę.
–  Zgodzili się na to, byście postępowali według waszych tradycji.
–  Ale nie ma muzyki.
–  Zaraz będzie. Mamy podobne instrumenty jak wy.
Po chwili młody agent ujrzał trzech mężów z instrumentami. Pierwszy instrument przypominał sitar, drugi trąbkę, a trzeci z pewnością bębny. Zaczęli grać. Muzyka miała miłe brzmienie i nadawała się do podrygiwania. Jednak po kilku skocznych kawałkach zagrali wolne. Palmer wyczuł, że to dla nich. Zatańczył z Pasminką, a Samuel z Klaudią. Drugi wolny taniec zatańczył z mamą. Oboje trochę się obawiali jakichś reakcji w sobie, ale nic takiego się nie stało. Stanley tańczył z Pasminką. Potem Samuel tańczył z Pasminką i Rebeką, a Palmer z siostrą.
W końcu usiedli do stołów i rozmawiali podczas posiłku.
Palmer rozmawiał głównie z Omre.  
–  Polecisz z nami na Ziemię?
–  Oczywiście. Ja i Pasminka polecimy.
–  Gdyby to się stało w warunkach ziemskich...
–  Palmer, Pasminka cię wybrała. Kocha cię i ufa ci. Będzie dobrze. Mam swoje zdanie na ten temat. Nie mów o tym. Kiedy o tym mówisz, czy nawet myślisz, my musimy to zamykać jak w sejfie i trzymać zamknięte.
–  Czy oni wiedzą?
–  I tak i nie. Dla nas to jest intymne. Nie jesteś w stanie pojąć naszego wnętrza. Jesteśmy inni niż wy. U nas nikt nikogo nie zdradza. Nie dlatego, że uważa to za złe. My tacy nie jesteśmy. Kryształowa Skala nas oczyszcza. Z drugiej strony ona nie byłaby kryształowa gdybyśmy byli inni, czyli to działa na dwie strony.
Wesele trwało do nocy. Wystawiono świece, pochodnie i kadzidła. W oddali słychać było nocne ptaki.
Palmer zastanawiał się, czy tu jest zwyczaj nocy poślubnej. Sporo już wiedział, ale pewne informacje pozostawały dla niego niedostępne. W końcu zapytał o to Pasminkę.
–  To jest wybór. Bardzo bym chciała tego z tobą, ale z powodu tego, że masz to w głowie, muszę poczekać. Zrozum to dobrze. Nie mam żalu, nie jestem zła ani zazdrosna. Nie mogę powiedzieć, co by było i co bym czuła gdybym was nie powstrzymała, bo was powstrzymałam i nie mogło stać się inaczej.
–  Nie do końca to rozumiem. Powinienem być załamany, zawstydzony, a tak nie jest. Chciałbym cię pokochać tak mocno, żeby ta miłość wypaliła we mnie nawet wspomnienie tego.
–  W pamięci to zostanie. W twojej. Ja będę to po prostu wiedzieć.
–  To nie to samo?
–  Nie, bo to twoje doświadczenie. Ja wierzę, że wszystko od początku ktoś ukartował. Nawet twoje fantazje do starszej kobiety. Oboje jesteście ofiarami kogoś bardzo sprytnego i mającego niesamowite zdolności w dziedzinie elektroniki i psychologi, genetyki i pokrewnych dziedzin. To, że wam się wydaje, że te czipy tylko pomogły, jest błędne. Nie przekonasz się o tym, podobnie i twoja mama, jeżeli zostaną usunięte, bo to niejako jest w was. Nie jestem przekonana, czy to da się usunąć, czuję, że nie. Być może będę musiała usunąć zamrażanie i zostawić to w was. Być może jedyną możliwością zniwelowania, a nawet zniszczenia, będzie miało wasze ciało.
–  Nasze organizmy to zniszczą?
–  To nie jest tylko sprawa fizyczna. Twoja mama kocha męża. Teraz martwi się, że mogła to zrobić z tobą, a martwienie się opóźnia proces poprawy. To, że nadal tego chce, też w pewnym sensie przeszkadza, ale w mniejszym niż zamartwianie się.
–  To, co ma robić?
–  Powinna uznać, że to nie jest istotne. Wierzyć, że będzie dobrze.
–  Nadal tego nie rozumiem.
–  Ponieważ nie wiesz, co jest dobre. Któregoś dnia to się stanie i zrozumiesz.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3277 słów i 18619 znaków, zaktualizował 7 sie o 6:38.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    No i Clark musiał poznać prawdę dotyczącą Palmera i Rebeki, ale przynajmniej odczuł w tym trochę swojej winy. Karpi może być pierwowzorem planety idealnej dla Rady Ziemi, jeżeli Clark przejmie władzę. No i w końcu tak wyczekiwane wesele dwóch par a teraz ratować Federację!

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Najpierw muszą sobie pomóc.Zawsze zło przychodzi z niespodziewanego kierunku.