Doskonała broń. część 15

–  Pasminko, to nie ma nic wspólnego z Ciemnością? –  pocałunek z pewnością podniósł go na duchu, ale nadal był trochę zmartwiony.
Blondynka odczuła, że ta sprawa wykraczała poza jego trening, bo poprzednio nic nie afektowało jego uczuć.  
–  Wątpię. Trzeba jednak brać pod uwagę wszystkie opcje. Więcej się dowiemy na Ziemi. Weźmiemy ślub, potem spróbujemy to wam usunąć i polecimy na proces. Teraz rozumiem, dlaczego przyleciała Arka.
–  Przywiozła ludzi.
–  Tak, ale to był drugorzędny powód. Ja polecę tym ogromnym statkiem do granic skoku. Dopiero potem muszę sama.
–  Tego nie rozumiem. Wiem, że masz możliwości, ale to? Człowiek nie może przebywać w przestrzeni bez kombinezonu. Tlen ma też znaczenie.
–  Palmer, skarbie. Wiem, co mówię. Sądzę, że jestem stworzona między innymi do tej misji.
–  A inne powody?
–  Ty, głuptasku – dotknęła czubka jego nosa. –  ty, jesteś całą resztą sensu mojego istnienia.
Rebeka się obudziła.
Popatrzyła półprzytomnie na Pasminkę i Palmera. Odkryła suknie i spojrzała pod nią.
–  Czemu jestem naga?
Oni wpatrywali się w jej oblicze.
–  Niczego nie pamiętasz, mamo?
–  Nie... coś mi prześwituje. O rany! Czy my...
–  Zdążyłam – rzekła Pasminka.
–  Ale czuję coś w tym rejonie – dotknęła dołu brzucha.
–  Musiałam coś usunąć – dziewczyna przyniosła miniaturowe ziarenko.
–  Co to jest?
–  Bardzo zaawansowana technologia, która ci miała pomóc bliżej się zapoznać z twoim synem.
Kobieta chwyciła się za głowę.
–  Czy on tego chciał, czy ja?
–  Razem chcieliście – odrzekła Pasminka – nie martw się za bardzo. Wierz, a wszystko będzie dobrze.
–  Łatwo ci mówić, nie chciałabyś tego z ojcem.
–  Chciałam zawsze tylko Palmera, to prawda. Nie było miejsca na kogoś innego. Niestety Stanley musi się o tym dowiedzieć. Ktoś wam chciał zaszkodzić w bardzo wyrafinowany sposób. Próbował was zniszczyć na wielu poziomach. Wierzę, że tata zrozumie. Jesteśmy rodziną i będziemy się wspierać, zadarli z niewłaściwymi ludźmi.
Kobieta patrzyła na nią jak w święty obraz.
–  Nadal chcesz ślubu z moim synem? Nie jesteś nawet zła? Nie znienawidzisz mnie potem?
–  Będę miała powód? Robisz wrażenie dobrej osoby.
–  Pozwolicie, że się ubiorę? – Rebeka westchnęła ze smutkiem, ale widać było, że postawa Pasminki ją wzmocniła.
–  Jasne.
Palmer i Pasminka wyszli.
–  Jeszcze daleko do świtu? Może się zdrzemniemy?
–  Czujesz się senny?
–  Trochę, a ty nie?
–  Też trochę, ale tam są tylko dwa łóżka. Nie sądzę, że Rebeka zechce wracać teraz do męża, a ja nie chcę was zostawiać, a ty chyba też mnie nie zostawisz?
–  Możemy spać w jednym, w sensie spać.
–  Nie chcesz ze mną czegoś? –  uśmiechnęła się słodko.
–  Że tez możesz żartować. Oczywiście, że chcę z tobą czegoś innego, ale nie przy mamusi.
–  Chyba Rebeka się zgodzi, jesteś pełnoletni. –  znowu się uśmiechnęła.
–  Przestań, bo ci dam klapsa.
–  Chciałbyś, ale to jest możliwe, o ile zechcę.
–  Jesteś niemożliwa.
Zapukali do sypialni.
–  Można – usłyszeli głos matki Palmera.
Kiedy weszli Rebeka patrzyła na Pasminkę.
–  Czy ja też coś chciałam od ciebie? Przypomniałam sobie kilka urywków...
–  Tak. Sądzę, że chciałabyś z kimkolwiek, bez obrazy.
–  Och! Jak to wyjęłaś?
Pasminka podeszła do stolika i odkryła narzędzia.
–  Musiałam cię uśpić. Rozważałam sposób naturalny, ale ostatecznie zrezygnowałam. To było zbyt małe.
–  Czemu mnie uśpiłaś, ja bym nie protestowała?
Pasminka zaczęła się zastanawiać, że usunęła czipa, a drugi był w uśpieniu i nie istniała możliwość oddziaływania, natomiast z zachowania Rebeki coś wynikało. Jednak z uwagi na obecność Palmera, nie chciała tego teraz poruszać.
–  Powiem ci potem. Teraz postanowiliśmy trochę pospać, jest druga w nocy i mamy cztery godziny do świtu.
Kobieta się rozejrzała po pokoju.
–  Tu są tylko dwa łóżka. Może wrócę do Stanleya?
–  Chciałabyś?
–  Prawdę mówiąc, nie tej nocy. Muszę się najpierw przygotować.
–  Myślę, że pośpię z Palmerem.
–  Jesteście bez ślubu.
Pasminka się tylko uśmiechnęła.
–  Będziemy spać. Nie chcę z tobą, a nie jestem już całkiem pewna, czy coś jeszcze na was nie działa, więc z pewnością nie możecie razem spać.
–  Muszę ci powiedzieć wszystko. To jest bardziej skomplikowane, niż sądzisz.
–  Zaczynam rozumieć więcej, mamusiu. Gasimy świece i pośpimy. Otoczę dom polem siłowym. Nikt nas nie powinien niepokoić.
–  Sądzisz, że ktoś mógłby?
–  Sama powiedziałaś, mamusiu, że to jest bardziej skomplikowane, niż sądzę. Tylko jak ty to wiesz, bo ja odkryłam to przed chwilą?
–  Nie wiem. To tylko babskie przeczucia.
–  Być może. Dobranoc Rebeko.
–  Dobranoc Pasminko.
–  Dobranoc mamusiu – rzekł Palmer.
–  Śpij dobrze, synu – westchnęła nieco uspokojona.
Blondynka wtuliła się w atletyczny tors Palmera i zasnęła. On przysunął twarz do je włosów, wciągał wolno powietrze, by czuć ich zapach i po chwili również zasnął.
Skoro świt, Klaudia pocałowała krótko Samuela i wyszła z chaty. Doszła do domku gdzie mieli być brat i jej mama, po dwóch minutach. Nie mogła zbliżyć się do domu.
–  Co u licha? –  szepnęła.
Pole siłowe działało również jak alarm. Staranie Klaudii obudziły Pasminkę.
–  To Klaudia – mruknęła.
Odczuła, że jest piąta trzydzieści. Amos już świecił od przeszło godziny. Delikatnie wyzwoliła się z ramion Palmera. Usunęła pole i Klaudia mogła wreszcie dojść do drzwi wejściowych, po próbowała kilka razy.
Blondynka znalazła się tam za kilka sekund i otworzyła drzwi, zanim Klaudia zdołała zapukać.  
–  Nie mogłam podejść.
–  Zostawiłam pole siłowe. Wytrzymałaś?
–  Tak, ale muszę ci wszystko wytłumaczyć.
Pasminka chciała jej powiedzieć, że nie jest to konieczne, ponieważ wie, ale w końcu zmieniła zdanie. Chęć wyznania tajemnicy przez Klaudię, świadczyła, że ma do niej zaufanie i chcę bardziej się zbliżyć do swojej przyszłej szwagierki.
–  Dobrze, powiesz mi potem.
Nie chciała pytać, co ją sprowadza, żeby nie zabrzmiała to niegrzecznie. Domyślała się i jednocześnie, pomyślała, że jej nadzwyczajne cechy tak szybko się rozwinęły.  
–  Miałam okropne przeczucie, że coś się tu stało, a właściwie co ty tu robisz?
–  Przyszłam do nich w nocy, żeby się nie stało.
–  A jednak! Dlaczego?
–  Badamy. Na razie zrobiłam, co mogłam. Jakie odczucie miałaś?
–  Aż strach pomyśleć i wstyd powiedzieć. Czułam, że oni razem... no wiesz.
–  Dobrze czułaś, ale się nie martw. Ktoś ich wykorzystał. Mieli programy, znaczy, mają je dalej, bo nie mogą ich usunąć bez konsultacji z Omre i Lone.
–  Czyli oni nie chcieli tego, tak?
–  Można tak powiedzieć.
Klaudia popatrzyła na nią bez zrozumienia.
–  Co to ma znaczyć? To chcieli czy nie?
–  Rozumiem twoje nastawienie, ale nie doszłam jeszcze do tego co jest nie tak z Rebeką. Myślę, że chciała, ale zasady etyczne i moralne ją powstrzymywały. W wypadku Palmera rozumiem zupełnie, bo ona mu się podobała jako kobieta, a nie wiedział, że to jego matka. Nie rozumiem do końca motywów twojej mamy.
–  Może nie była całkiem zadowolona z tatą.
–  To by sobie poszukała kochanka albo załatwiła robota do tych usług, raczej Stanley jej dawał dużą wolność osobistą. Coś jest innego, skoro wybrała za obiekt syna, bo ona w odróżnieniu od niego i ciebie wiedziała, że jest jego matką.
–  Jest dobrą osobą. Moralną i kochaną. Nie rozumiem.
–  Może się dowiem.
–  Ja też, bym chciała wiedzieć.
– To delikatne sprawy, a ja nie jestem pepla. Dowiem się, to zapytam ją, czy mogę tobie powiedzieć. Przecież sama nie chcesz dyskutować otwarcie, że nadal pragniesz Palmera, prawda?
–  Chcesz powiedzieć, że ona może tego nie wiedzieć? –  błysk w oczach Klaudii oznaczał, że Pasminka ma rację co do niej.
–  To może być ukryte w jej świadomości, jednak motywy z pewnością są jej znane.
–  Nie rozumiem.
–  Pewnie dlatego, że jest twoją mamą. Nie sądzę, że technologia może zmusić kogoś do zrobienia czegoś, co jest przeciwne naturze danej osoby. Ona musi mieć motyw. Ot, tak nagle zapragnęła swojego syna? Pomyśl.
–  To, co może być motywem?
–  Że nie mogła być matką, to.
–  I chciała mu się w ten sposób odwdzięczyć? Zrobić to dla niego. To niedorzeczne. To do czego te czipy jak i bez nich chce tego?
–  Aż tak proste to nie jest. Jak sądzisz, kiedy by najbardziej dokuczyła Stanleyowi? Wówczas gdyby go zdradziła z jakimkolwiek mężczyzną czy też z własnym synem?
–  Czyli chodzi o zemstę?
–  Czuję, że nie tylko. To nie jest zemsta. Rozwiąże to, cierpliwości. Na razie nie dziel się tym z nikim. Będziemy forsować ideę czipu i znajdziemy winnego. To drugie musi poczekać. Nie miał o kim marzyć tylko właśnie o niej – popatrzyła na śpiącego Palmera z lekkim smutkiem.
–  Przykro mi Pasminko. Najpierw ja, a teraz mama – teraz ona z kolei popatrzyła na mamę. Dobrze, że jesteś trochę inna niż reszta. Znalazłaś już świadków?
–  Nie. Pomożesz?
–  Lone i żona piekarza, Ortie. Wiem, że miał być ktoś inny. Odbieram subtelne pragnienia, kto chciałby być świadkiem twojego ślubu.
–  Dzięki. A ty kogoś masz?
–  Pójdę do pierwszej chaty i się zgodzą. Tu ludzie są bardzo serdeczni i wszyscy się znamy, nikt mi nie odmówi. Oni mnie chyba bardziej kochają, niż innych.
Drobna blondynka czuła jej wzrok, kiedy sama patrzyła na śpiącego Palmera.
–  Pasminko...
Odwróciła wzrok i spojrzała na nią.
–  Tak.
–  Poradzę sobie z tym szybciej kiedy wyjdę za Samuela?
–  Nie wiem. Powinnaś za niego wyjść, a to trochę potrwa.
Rebeka ziewnęła, spojrzała na córkę i Pasminkę.
–  Co tam kochanie? Stało się coś?
–  Sama wiesz, co się stało, albo dokładniej, mogło stać.
–  Już jej powiedziałaś? – spojrzała z wyrzutem na blondynkę.
–  Ona nie musiała. Odczułam to sama, chyba o tej samej godzinie, tylko w odróżnieniu od Pasminki, czekałam do rana. A powinnam przyjść.
–  Przykro mi córko, podobno ktoś mi coś włożył do głowy.
–  Tak, Pasminka mi mówiła. Nie dałaś rady z tym walczyć?
–  Walczyć? Ja nie wiedziałam, co robię! To straszne!
Palmer się obudził.
–  Hej siostro – pierwszą powitał Klaudię.
–  Hej, wiem wszystko.
–  Tak. Pasminka jest kochana i mnie nie odrzuciła.
–  Postaraj się nigdy więcej jej nie zawieść.
–  Jasne. Szykujemy się. Omre będzie wiedział – popatrzył na swoją przyszłą żonę.
–  Z pewnością. To was zostawię, a sama pójdę odwiedzić tatę. Nie róbcie głupstw.
Pasminka wstała i wyszła z chaty. Być może blondynka niepotrzebnie powiedziała tyle Klaudii, bo w odróżnieniu od niej, Klaudia nie zatrzymała tych informacji dla siebie, mimo że przyszła żona jej brata o to prosiła. 
–  Pasminka mi wyłożyła swoją teorię. Nie wątpię, że te elektroniczne programy was do tego skłoniły, ale zgadzam się z nią, że i tak coś musiało w tym być. Rozumiem Palmera i chyba wszyscy to zrozumieją. Nie miał matki i może z tego powodu spodobała mu się starsza kobieta, to tak skrótowo. Natomiast twoje motywy nie są nam znane.
–  To ten czip. –  Rebaka nie wyglądała na zadowoloną, słysząc wypowiedź córki.
–  To tylko cię więcej pobudziło, musiałaś tego chcieć. Pytanie brzmi dlaczego? Kocham cię i nie przestanę, więc nie musisz się obawiać, że cię znienawidzę. Nie zrobiłabym tego nawet gdyby to się stało. Proszę, powiedz nam prawdę. Nie udawaj, że nie wiesz.
–  Powiem, ale czy twoje słowa nie chcą cię wybielić w swoich oczach? Wiesz, że Palmer jest twoim bratem, a nadal patrzysz na niego jak na deser. 
Klaudia przyjęła jej słowa, lecz wyglądało, że chcę raczej usłyszeć najpierw, co powie jej mama. Rebeka najpierw posmutniała, a potem ukryła twarz w dłoniach.
–  Gdy mi to powiedział – spojrzała na syna – poczułam się dziwnie. Chciałam dokuczyć Stanleyowi. Nigdy do końca nie pogodziłam się z jego decyzją. Odebrał mi dziecko –  zaczęła płakać.
–  Mam prawo ci wierzyć, mamo. Ale ty go chciałaś.
–  Pomyślałam, że spełnię jego fantazję. Miał wziąć ża zonę Pasminkę, więc pomyślałam, że to później już nie będzie dla niego to samo. Potem już nie byłam sobą. Zaczęłam się nakręcać, że to właśnie jest to, co powinnam zrobić. Co działo się później, już całkiem nie pamiętam. Palmer, czy ty miałeś podobnie? Pomóż mi. Może wówczas Klaudia mi uwierzy.
–  To prawda. Miałem podobnie. Kiedy tylko zacząłem myśleć, że przecież jesteś moją mamą i teraz to wiem, coś w głowie mi mówiło, że przecież to nic takiego. Nie od razu człowiek się przestawia, że nagle okazuje się, ze ktoś, kto był tylko atrakcyjną kobietą, okazuje się być matką. Rozum rozumie, ale w sercu jest inaczej. Ty od razy Klaudio przestawiłaś sobie w głowie, że jestem twoim bratem i to, co czułaś do mnie, momentalnie się ulotniło?
–  Masz rację, bracie. Jakaś cześć mnie mi tłumaczy, że oczywiście powinnam natychmiast przestać, ale druga nie odpuszcza, a przecież nie mam żadnej elektroniki w sobie. Pewnie by nigdy do niczego nie doszło, ale czy nagle przestałam cię pragnąć? Nie. Kłamałabym gdybym powiedziała, że tak. Nadal cię pragnę. Ale wiecie co? Najważniejsze jest to co powiedziała Pasminka. Jesteśmy rodziną i wspólnie damy radę.
–  Ojciec ciężko to przyjmie. –  rzekł Palmer.
–  Z pewnością. Teraz rozumiem, że to było złe. Jestem złą osobą, że to chciałam zrobić. To i tak nie wróciłoby mi bycia matka dwójki. Pieprzone reguły federacji. Dobre jest to, że Pasminka nie dopuściła do zła. Jesteśmy rodziną. Obiecajcie mi, że będziemy razem wspierać Stanleya. Tylko tak będzie mógł to znieść lżej. Jednak nie wiem, czy mi wybaczy. Chcę, żebyście byli ze mną jak mu powiem.
Klaudia spojrzała na brata i matkę.
–  Czy to może zniszczyć jego reputację? –  zapytała.
–  Nie możemy dopuścić, by ktoś na Ziemi się dowiedział o tym. Ludzie z Karpi nie pisną słowa. –  powiedział Palmer.
–  To w takim razie nie będziemy mogli tego ujawnić na Ziemi – rzekła Klaudia – ciekawe co na to Pasminka? Ktoś to jednak bardzo sprytnie zaaranżował. Zrobił coś, a wygląda, że nie zrobił nic.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2526 słów i 14690 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Ale się porobiło. Czyli te chipy nie były od tego, to sama Rebeka chciała się zemścić na mężu. Jednak to nie żadne przeobrażenie matczynej miłości w miłość do mężczyzny.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 To trochę zagmatwane. Ludzie najpierw pròbuja zwalić winne na innych a jak już zaakceptują swoją winnę to biorą wszystko na siebie. Wszystko się wyjaśni :)

  • dreamer1897

    @AlexAthame Lecę do następnej części skoro ma się wyjaśnić :smile: