Doskonała broń. część 14

W innym gościnnym domku, podarowanym od osady, Klaudia i Samuel leżeli razem obok siebie na łózku i trzymali swoje dłonie.
Klaudia walczyła ze sobą, ale w końcu wyznała prawdę Samuelowi, bo uznała, że tak będzie lepiej.
– Muszę ci coś powiedzieć bardzo ważnego.
– Powiedz, skoro uważasz, że tego potrzebujesz.
– Pragnę nadal Palmera. Wiem, że powinnam wyrzuć to z siebie natychmiast kiedy już wiedziałam, że to mój brat, ale to tak nie działa. Sądziłam, że kiedy będę z tobą blisko, naturalnie to przejdzie. Chciałam tym zatuszować moje pragnienie do brata, ale nie osiągnęłam dobrego rezultatu.
– To znaczy, nie chcesz być ze mną? – zasmucił się kapitan.
– Nie powiedziałam tego. Bardzo chcę. Proszę tylko o czas. Możemy to zrobić teraz, po ślubie, albo jak poczuję, ze tamto pragnienie ustąpiło. Chciałbym tego tylko z tobą. Na razie pragnę was obu. Chcę cię pokochać i idzie to w dobrym kierunku. 
– Poczekam, Klaudio. Naprawdę cię kocham.
– Dziękuję – szepnęła wzruszona.
Chciała jeszcze coś powiedzieć Marksowi, ale w tym momencie owładnęły nią dziwne odczucie. Czuła Palmera i matkę. To było silne, ale nie mogła dobrze odczuć, co właściwie czuje. Po prawie dwóch godzinach milczenia napotkała wzrok przyszłego mężem i szepnęła. Samuel dostrzegł w świetle świec, że jej twarz jest blada i smutna.
– Coś jest nie tak z Palmerem i mamą, będę wiedziała rano, teraz nie zamierzam ich niepokoić.

Pasminka została sama, po krótkiej rozmowie z rodzicami. Miała chyba teraz wszystkie zdolności, jakie posiadali mieszkańcy Karpi i w tej chwili chyba prześcignęła w tym samego Omre.
– Cholera – szepnęła do siebie, a nie przeklinała często, w prawdzie chyba pierwszy raz w życiu powiedziała takie słowo.
Bez chwili oczekiwania wstała i wyszła z chaty.  
– Złamię zasadę prywatności, ale chyba nie mam innego wyjścia. – szepnęła do siebie.
Nawet nie pukała, otworzyła drzwi i weszła do sypialni w drugiej izbie. Gdyby Rebeka zareagowała inaczej na jej nagłe wejście, może miałby wątpliwości, że powody są inne, niż odczuła. Zwykle każda kobieta przyłapana lub nawet zaskoczona w takiej sytuacji zasłania ciało. Jednak matka Palmera i Klaudii stała nadal nago i tylko patrzyła na drobną blondynkę.
– Witaj kochanie – powiedział Palmer i ta jego reakcja też nie wyglądała na typową u starszego agenta służby bezpieczeństwa Zjednoczonych Planet Federacji.
Na dodatek trzymał dłonie na biodrach nagiej Rebeki i patrzył, gdzie syn raczej nie powinien.
Jak to zatrzymać pomyślała dziewczyna, widząc, że jej wejście niewiele zmieniło. Patrzyli na nią jak zahipnotyzowani.
– Co jest z wami? – zapytała tylko, ale bez złości, bo prawdę mówiąc, nigdy nie miała jej w sobie.
– Jesteśmy blisko – odrzekła Rebaka bez najmniejszej reakcji zaskoczenia czy wstydu. – Mieliśmy zacząć kochanie, chcesz nam towarzyszyć?
Pasminka naprawdę nie wiedział co zrobić.
– Wybasz – szepnęła i walnęła swojego przyszłego męża w głowę, a ten natychmiast zemdlał. Wiedziała, że jej wybrany nie ma na sobie cudownych gadżetów i nie musiała pokonywać zabezpieczeń, a gdyby zaszła taka potrzeba i z tym dałby sobie radę.
– Co mu zrobiłaś? Mieliśmy... – Rebeka miała zdziwioną twarz, ale bez oznak złości.
– Możesz sobie być naga, mnie to nie przeszkadza. To nawet lepiej. – Pasminka też nie czuła skrępowania.
Matka najmłodszego pułkownika federacji posłała jej uśmiech i kolejna jej odpowiedz i reakcja wskazywała, że jest pod wpływem czegoś, o czym nawet utalentowana córka Omre i Padwery nie miała pojęcia.
– Lepiej? Czyli rozumiem, że też na ciebie działam. Zgoda, możemy to zrobić, mój Palmer jest na razie niedysponowany – rzuciła krótkie spojrzenie na nieprzytomnego syna.
Pasminka miała chwilę. Przyszła teściowa wyglądała dobrze, ale dziewczyna tylko pomyślała, że w tym wypadku jej nagość tylko pomoże.
– Połóż się – zakomenderowała.
Żona generała Clarka, wyraźnie ucieszona rozkazem, wykonała polecenie i nie spuszczała oczu z dziewczyny. Ułożyła się wygodnie i rozsunęła uda. Pasminka nie miała najmniejszych wątpliwości, że Rebeka jest pod wpływem narkotyku, tylko kto jej go dał? Czy aby na pewno miała do czynienia ze środkiem farmaceutycznym? Dlaczego rozumowała logicznie?
– Miło, że nasze pragnienia są identyczne. Ty będziesz w ubraniu? – zielonooka wyraziła swoje zdziwienie.
– Na razie tak – dziewczyna nie próbowała wyprowadzać jej z błędu.
Pasminka podeszła do niej i zaczęła przesuwać dłonie nad jej ciałem.
– Gdzie to jest? – powiedziała głośno.
– Nie jesteś dzieckiem, powinnaś wiedzieć – Rebeka rozchyliła szerzej uda.
– Ciekawe jak ci to tam włożyli?
Matka dwójki wyraziła ponownie swoje zdziwienie.
– O czym ty mówisz, Pasminko? Twoje dłonie powinny być na mnie, nie nade mną.
W końcu utalentowana drobna dziewczyna odnalazła to co szukała. Miała chwilę, by podjąć decyzję.
– Chwileczkę, Rebeko – zobaczyła, że Palmer dochodzi do przytomności.
Podeszła do niego i przywaliła mu raz jeszcze, aż jęknął.
– Wybacz kochane – szepnęła ponownie i pocałowała go krótko w usta.
– Nie rozumiem, czemu go bijesz. On jest pełen zrozumienia i nie reaguje jak typowy mężczyzna, mógłby z pewnością do nas dołączyć
Pasminka myślała szybko i bardzo analitycznie. Widziała strukturę wewnętrzna Palmera i zdawała sobie sprawę, że nie ma szans go pozbawić przytomności inaczej niż w fizyczny sposób. Inaczej było z Rebeką. Nie chciała jej bić. W tej chwili zlokalizowała, to czego szukała. Dwie rzeczy umieszczono w ciele matki Palmera. Tak dobrze ukryto, że dopiero teraz podczas wysokiej aktywności jej libido, mogły zostać ujawnione. Jeden mikro czip był wewnątrz jej kobiecości, drugi w głowie. Z pewnością lekarz od kobiecych dolegliwości umieścił w niej pierwszy z nich. Nie chciała w tej chwili się rozpraszać i zastanawiać kto, kiedy i dlaczego. Jej najważniejszym zadaniem było usunąć to z ciała kobiety, bo w tej chwili czego jedynie pragnęła Rebeka, to się kochać. Najbardziej z Palmerem, ale wyglądało, że matka dwójki nie wybrzydzała. Tylko to nie była Rebeka, jaką śliczna blondynka poznała godziny temu. Poprzednio był tu tylko jej syn, Palmer. Teraz jako nieprzytomny, nie mógł spełnić jej pragnienia, więc jedyną opcją pozostawała Pasminka. Dziewczyna mogłaby wyjąć te coś z ciała matki Palmera nawet podczas jej pełnej świadomości, ale w tych warunkach ona przyjęłaby to jako miłosne, bardzo wysublimowane igraszki. Ponieważ drugi, wysoko skomplikowany, mikro-instrument umieszczono w jej lewej części skroni, postanowiła inaczej. Rebeka nie ukończyła, żadnych kursów i jej ciało można było pozbawić przytomności w bardziej subtelny sposób. Drobna blondynka nachyliła swój korpus nad nagim torsem Rebeki, objęła jej szyję dłonią i wprawnie ucisnęła mocno punktu na jej karku. Rebaka odpłynęła w nieświadomość.
– Jesteś teraz niegrzeczną dziewczynką, nie mogłam badać cię palcami, bo z pewnością byś to polubiła. Biedactwo, kto cię skrzywdził? – pocałowała jej czoło.
Pasminka jeszcze przed chwilą nie umiała pisać ani czytać, a teraz, dosłowne po kilku chwilach, osiągnęła umiejętności i wiedzę wysokiej klasy lekarza od ginekologi i neurochirurgi. Musiała skorzystać również z technologii, która uratowała poprzedniego dnia, przed podobną sytuacją, Palmera i Klaudię. W ich przypadku miała pewność, że tamto zachowanie miało podłoże naturalne. Nie myślała tera o tym, czy te urządzenia zostały teleportowane z jakiegoś miejsca, na przykład z Asylii, czy może po prostu się budowały same z pobliskich, dostępnych pierwiastków. Tym razem Pasminka potrzebowała prostych narzędzi ginekologicznych.
Po chwili na stoliczku obok łóżka leżało to czego potrzebowała. Dziewczyna skupiła swoje zdolności, by jej wzrok widział jak mikroskop, jednocześnie światło z oczu, oświetlało przestrzeń przed sobą. Najpierw delikatnie umieściła dilator i rozszerzyła wejście do kobiecego organu. Nie musiała stosować kremu czy żelu, bo organ Rebeki był wystarczająco wilgotny. Znalazła w środku, dość głęboko, wyglądający jak małe ziarenko pszenicy, czip. Specjalną pincetą usunęła intruza. Na szczęście przyssawki ustąpiły i pozostała tylko niewielkie krwawienie. Pasminka skupiła swoją energię na to miejsce, co spowodowało prawie natychmiastowe zabliźnienie się ranki.
Wyjęła ginekologiczny przyrząd i okryła przyszłą teściową, jej własną suknią. Gorsza sprawa była z jej drugim czipem–matką, umieszczonym w lewej skroni, który z pewnością uruchamiała usunięty, a jednocześnie działał na świadomość żony generała. Pasminka wykożystała teraz swoje zdolności widzenia wewnątrz ciała. To co zobaczyła, nie wyglądało na czip. Zlokalizowała miejsce około pięciu centymetrów w głębi mózgu. Z całą pewnością przypominało to niezwykle zaawansowany układ elektroniczny, żyjący swoim życiem wewnątrz komórek nerwowych i całego skomplikowanego w swojej strukturze mózgu. Jej pierwsze odczucie mówiło, że jest to nie do usunięcia. Nie miała czasu myśleć, jak się to tam znalazło. Mogło być wiele tłumaczeń. W jednej chwili określiła jak wysoko stoi ludzka technologia. Jednak to coś wykraczało poza ludzkie osiągnięcia. Wyjątkowość polegała na tym, że nikt nie mógł tego wykryć. I najważniejsze pytanie. Jak to zostało zaktywowane i zaczęło działać właśnie dopiero teraz. Mnóstwo pytań, których odpowiedi musiały poczekać. Pasminka nie miała pewności czy wyjęcie pierwszego czipa wystarczy. Sądziła raczej, że nie. Co powie Rebece jeżeli dojdzie do świadomości? I czy jej stan się zmieni? Czy Palmer będzie wszystko pamiętał, tego dziewczyna również nie wiedziała? Zobaczyła swoimi wewnętrznym oczami, że czip jest połączony z neuronami. Trudno to było nazwać czipem, raczej wysoce zaawansowanym programem komputerowym. Wyjęcie go w mechaniczny sposób mogło uszkodzić jej mózg, lub spowodować nawet śmierć kobiety. Zrobiła tylko, co mogła. Zamroziła obiekt i otoczyła to kulką, która była miniaturową zamrażarką. Czip był żywy, dlatego zamrożenie go deaktywowało. To też było interesujące. Sztuczny mógłby działać w temperaturze zamrożonego azotu, tlenu czy nawet helu. Żywy mikro-czip współpracujący z neuronami mózgu? Wiedział, że ludzie z Ziemi nie mają jeszcze takiej technologii.
– Pomyślimy później jak to usunąć, kochanie – pocałowała nadal nieprzytomną Rebekę w policzek.
Podeszła do Palmera. Po minucie odkryła u niego tylko jeden podobny program w mózgu. Od razu przyszła jej myśl, co spowodowało aktywizację programów. Na wszelki wypadek skrępowała swojego ukochanego, polem siłowym. Zaczęła go całować po twarzy, zostawiając nieco śliny, a następnie dmuchała, ochładzając policzki i czoło. Mogła postąpić radykalnie i chlusnąć jego twarz wodą, ale była już dwa razy brutalna i więcej tego nie chciała. Młody mężczyzna doszedł do przytomności. Spojrzał zdziwiony na twarz dziewczyny.
– Czemu mnie uderzyłaś, Pasminko?
– Czy dalej masz ochotę na Rebekę.
– Raczej ona miała na mnie, a ja jej chciałem tylko pomóc.
– Pogadamy o tym potem. Masz coś w głowie, co osłabia twój osąd, ale niezwykłość tego czegoś polega na tym, że to dotyczy tylko tej sprawy. Mam pewną teorię, że to właśnie działa tylko w takich warunkach jak teraz, ale i tak musiał być jakiś aktywator. I o tym też porozmawiamy. Zrobię to co Rebece i zamrożę działanie, obawiam się to usunąć fizycznie. Mogłabym cię tym zabić.
– Możesz to zrobić, to znaczy zamrozić?
– Wygląda na to, że mogę więcej, niż nawet sama sądziłam. To zadziała jak mała, pół centymetrowej średnicy zamrażarka, a energię zasilania pobierze z pobliskich części mózgu.
– Nie zamrozi mi całej głowy?
– Może by było lepiej, ale nie. – uśmiechnęła się miło. – Temperatura krzepnięcia tlenu, coś koło minus dwieście dwadzieścia stopni Celsjusza powinna wytarczyć. Omre i Lone mi pomogą, co zrobimy dalej.
Pasminka zrobiła to szybko.  
– Nic nie czuję. Dlaczego mnie unieruchomiłaś?
– Podejrzewałam, że możesz mieć sprzeciwy. Muszę cię potrzymać tak jeszcze trochę, może kilka minut.
Młody agent mówił normalnie.
– Pamiętasz, co się stało, kochanie?
– Wyjawiłem jej tajemnicę, chodziło o to, że Rebeka...
– Wiem, czułam. Podobała ci się i fantazjowałeś o niej, nawet jak już mnie poznałeś.
– Och, sądziłem, że to minie, jak będziemy blisko, to znaczy ja i mama.
– Oboje zostaliście poddani operacji. Jej ktoś umieścił dwa czipy. Jeden w jej pochwie, drugi w mózgu.
– Musiała być u lekarza.
– Z pewnością. Ten umieszczony w jej kobiecości mam na stoliku. W jaki sposób ktoś założył wam program w mózgach, tego nie wiem. Przekracza to nieznacznie ziemską technologię. Potem porozmawiamy kto za tym stoi. Jest mnóstwo pytań.
– Przekracza to ludzką technologię? Kosmici?
– Powiedziałam ziemską technologię. To znaczy, nieznaną obecnie w produkcji na Ziemi i w Federacji Planet. Ktoś jest genialny, to wszystko. 
– Czy dopiero na Ziemi lub w Asylii specjaliści dadzą radę to usnąć?
– Nie doceniasz Karpi. My nie używamy maszyn, bo nie potrzebujemy, ale jak trzeba mamy sprzęt. To jest bardzo zaawansowane i dlatego muszę przeprowadzić konsultację z Lone i moim ojcem. Jeżeli my nie damy rady, to nikt nie da, wierz mi.
– Wówczas Omre dowie się co ze mnie za ziółko.
Pasminka zdjęła pole siłowe. Palmer zaczął rozsmarowywać obolały podbródek i głowę.
– Delikata to nie jesteś, chociaż miałaś prawo być zła.
– Noc przed ślubem mieć ochotę na seks ze swoją matką – zrobiła groźną minę i pogroziła mu palcem.
– Sama mówiłaś, że ktoś nas zmienił.
– Żartuję. Masz szczęście, że nie jestem zwykłą babą, bo byłyby nici ze ślubu. Co do mojego ojca jest bardzo wyrozumiały. On także odkrył twoje fantazje, ale oddał cały osąd mnie. Pogadacie kiedyś, to mu opowiesz dokładniej. Gdybyś chciał mnie zdradzić, nigdy bym cię nie chciała. Dobrze, że mam pewne własności i przyszłam na czas, bo nieźle by się narobiło. Nie mam pojęcia, jakie by to miało konsekwencje. Pierwsze myśli odnośnie tego łącze z generałem Clarkiem. To wskazuje na sprawcę.
– Issa Carmal?
– To jest zbyt oczywiste. Coś tu nie gra. Druga moja myśl to osoba trzecia. Chciała zniszczyć psychikę Clarka, bo Carmal i tak był już na straconej pozycji. Przesłuchamy Carmala to może coś się rozjaśni.
– Czyli nie jesteś zła, że fantazjowałem o Rebece?
– Słuchaj, Palmer. Ty ją pragnąłeś, bo ci się spodobała. Lubisz z jakiejś przyczyny starsze kobiety, może z powodu braku matki, poza tym nie wiedziałeś, że to twoja matka. Podoba ci się Samea? 
– Jest bardzo ładna, ale nie czuję niczego do niej poza zwykłą sympatią, że będzie twoją macochą.
– Wiesz, co mieliście zrobić?
– Mieliśmy coś zrobić?
– Czyli nie pamiętasz. Sprytne urządzenie – zapukała w jego głowę – kiedy weszłam, ona była naga, a ty trzymałeś jej biodra i wpatrywałeś się, w ...no sam wiesz gdzie.
– Była naga, a ja ją trzymałem? Patrzyłem się na jej piersi?
– Trochę niżej. Wierzę, że nie pamiętasz. Gdybym przyszła pięć minut później, bylibyście w bardzo intymnej sytuacji.
Palmer nie miał zbyt szczęśliwej twarzy.
– To by zniszczyłoby wszystko. Psychikę Rebeki, pozycję ojca, moją relację z Klaudią. Boże.
– Boże?
– Wyrwało mi się. Wszyscy tu wierzycie...
– Czyli dobrze, że mała Pasminka przyszła na czas. A gdzie należne jej podziękowanie?
– Dziękuję.
– Umiesz inaczej dziękować?
– Bardzo chcę, ale sama rozumiesz... Całowałem Klaudię, chociaż ona chciała. Całowałem Rebekę i tu nie mam pewności czy tylko ona tego pragnęła, a z osobą, która daje mi całe serce i chce dać wszystko, nie.
Pasminka mimo całej nietypowej sytuacji myślała bardzo analitycznie. Palmer nie pamiętał, że już się całowali. Pamiętał, że całował Klaudię i Rebekę. Nie pamiętał, że widział matkę nago i nie miał pojęcia, co mieli razem robić. Doszło do tego coś jeszcze. Agent federacji z pewnością nie pominął tego niechcący. 
– To zrób to. – powiedziała tylko
– Chcę, ale nie wiem, co w tej sytuacji sobie pomyślisz.
– Słuchaj kochany. Gdybym cię nie znała od szesnastu lat, to bym ci dała w twarz i więcej byś nie nie widział. Zostaliście pionkami w czyjeś grze. Nie mogę cię winić ani Rebeki, bo gdybyście mogli, to tego byście nie zrobili.
Pokiwał z rezygnacją głową.
– Dałaś mi w twarz.
– Przestań się roztkliwiać nad sobą jak kazdy chłop. Walnęłam cię, bo byś mi utrudniał pracę. Chyba wiesz co miałam na myśli.
– Wiem, wybacz.
Nadal miał smutną twarz.
– To byłoby straszne, gdyby do tego doszło z mamą – spojrzał na śpiącą matkę.
Pasminka musiała mieć swoiste poczucie humoru, bo się uśmiechnęła i rzekła.
– To nie byłoby dla was straszne. Pewnie dopiero potem. O ile program nastawiono na jeden raz. To bardzo zaawansowana technologia.
– Przestań, jak ja jej spojrzę w oczy.
– Jest jeszcze Stanley.
– Czy jest szansa, by mu nie powiedzieć?
– Nie ma. Trzeba mieć nadzieję, że zrozumie. Jesteśmy rodziną, Klaudia musi wiedzieć i Samuel również.
– Cholera. I wszyscy z Karpi?
– Nie wszyscy, tylko Lone i Omre i ich żony. W rodzinach nie ma tajemnic.
– No to ładnie.
Podeszła do niego i go pocałowała delikatnie w usta. Oderwała je i spojrzała mu w oczy.
– Ty draniu, obiecywałeś mi wierność – uśmiechnęła się słodko.
Palmer przygarnął ją do siebie i pocałowali się długo i bardzo czule.
– Jesteś pierwszą osobą, która chcę teraz całować i wiem, że jest to prawidłowe.
– Romantyczny to nie jesteś.
– Coś źle powiedziałem?
– Nie. Wiem, że jesteś taki. Ale z nocy poślubnej nici.
– To jednak jesteś zła. Zaraz, zaraz, znaczy, nadal chcesz wziąć ze mną ślub dzisiaj?
– Zmieniłeś zdanie?
– Nie, ale...
– Ja nie zmieniłam uczuć do ciebie i uważam, że to, co miało się stać, było zamierzonym posunięciem naszych wrogów. Czyli jest ktoś trzeci, kto chce pogrążyć i Clarka i Carmala. To był jego błąd, nie docenił Karpi. Jeżeli chodzi o noc poślubną, pomyśl. Jest jeszcze jedna sprawa. Wymieniłeś listę ewentualnych poszkodowanych, gdyby doszło do tego co udaremniłam. Nie wymieniłeś siebie ani mnie.
Palmer popatrzył na nią przytomnie.  
– To nie jest trudne to pojęcia dlaczego nie wymieniłem nas. Kocham ciebie, a ty kochasz mnie i tego nic nie zmieni. Nawet śmierć. Wyjśnij mi jednak sprawę nocy poślubnej, bo nie rozumiem.
– To coś działa na układ związany z popędem seksuaknym. Nie sądzę, by było rozsądne byśmy mieli mieć zbliżenie jeżeli to masz w sobie. Nie ma to nic wspólnego z tym, że cię nie chcę lub że jestem na ciebie zła. Bardzo cię pragnę i kocham, jednak bardziej mam o ciebie staranie. To dla twojego dobra. Lepiej dmuchać na zimne. Nie wiemy do końca z czym mamy doczynienia.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3430 słów i 19697 znaków, zaktualizował 1 sie o 8:22.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Totalne zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że Pasminka powstrzyma Rebekę i Palmera...i tu jeszcze jakiś spisek się szykuje. Kto zaprogramował Rebekę i Palmera? Będzie ciekawie :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Dzięki. Trzeba ratować rodzinę.Ktoś uderzył w czuły punkt.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Doskonała broń wszystko rozwiąże.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Zobaczymy, to nie jest takie proste.