Doskonała broń. część 13

Palmer otworzył drzwi i wpuścił matkę przodem.
Ona stanęła zaraz za drzwiami i jak się jej syn spodziewał, miała oczy pełne łez.
- Wybacz, ja...
- Nie ma czego wybaczać. Tak wybraliście. Oboje chcieliście dla mnie dobrze.
- Dobrze, że cię, chociaż karmiłam kilka miesięcy, nie pamiętasz, prawda?
- Chyba nikt tego nie pamięta.
- Czy mogę cię przytulić, synu?
Palmer uświadamiał sobie cały czas, jak trudne to dla niej musi być, co czuła i nadal czuje. Przez te lata zamknęła w sobie coś, z czym musiała się pogodzić, a teraz to puściło.
- Oczywiście, mamo.
- Nie wiem mam co powiedzieć – powiedziała prawie szeptem.
- Nie musisz nic mówić. Ja rozumiem i nie mam żalu. Czy jestem przez to mniej szczęśliwy, nie wiem? Moje życie było służbą. Szanowałem ludzi i starałem się wszystko wypełniać jak najlepiej. Dla mnie ludzie, którzy mnie wychowywali byli rodzicami i starałem się ich kochać. Do czasu poznania Pasminki nie wiedziałem nawet, czy jestem zdolny do miłości. Kiedy pokochałem ją, wiedziałem, że to mam. Dla mnie, jak na teraz, jesteś jak druga Pasminka, jeżeli rozumiesz.
- Możesz mi to objaśnić? - poprosiła.
- Dowiedziałem się, że jesteś moją mamą i zacząłem cię kochać, tak to mogę nazwać. Wiem, że nie ja jestem najbardziej poszkodowany, ale ty. Nie trap się tym bardzo. Wiem, że kochałaś mnie cały ten czas, tylko nie mogłaś tego wyrazić.
- To prawda. Najgorsze było właśnie to. Pewnie Stanley pozwoliłby mi płakać, ale wówczas jemu byłoby trudniej, więc nie płakałam i pewnie dlatego teraz to robię.
Cały czas stała wtulona w jego ramionach, a on gładził jej włosy.
- Usiądźmy, bo w końcu poczujesz zmęczenie, stojąc. - powiedział łagodnie
Rebeka spojrzała na niego inaczej.
- Palmer, chciałbym czegoś. Może wyda ci się to głupie.
- Powiedz, czego chcesz, a ja to zrobię i nie myśl, że to głupie. To z pewnością jest piękne.
Ona patrzyła na niego swoimi wielkimi oczami.
- Chciałabym... jesteś już duży, ale pragnęłabym, byś położył głowę na moich udach. Chciałby cię utulić.
- Dobrze, zróbmy tak.
Ona usiadła, a on usiadł obok i położył wolno głowę na jej udach, blisko brzucha. Ona patrzyła mu w oczy i zaczęła mu gładzić włosy.
- Wiesz, co matka najbardziej pamięta?
- Nie wiem, powiedz mi.
- Jak karmi dziecko. Dlatego powiedziałam ci, że dobrze, że chociaż to mogłam robić przez kilka miesięcy.
- Czy byłem dobrym chłopcem? - uśmiechnął się subtelnie.
- Tak. Klaudia czasem mocno ściskała moje brodawki, a gdy miała już mleczaki, czasem mnie ugryzła. 
- Nigdy nie będę matką, ale jeżeli my z Pasminką będziemy mieli dziecko, poproszę ją, bym mógł patrzeć jak je karmi. To musi być wspaniałe.
Ona zmieniła się nieco na twarzy.
- Co się stało, mamusiu.
Znowu się wzruszyła, chociaż tym razem to sprawiło jej radość, te słowa zabrzmiały w jej uszach jak śpiew ptaka i rozlały miód na całą jej duszę.
- Trochę się martwiłam o was, kiedy Stanley mi powiedział o pocałunku.
Palmer nieco się zmieszał, ale tylko chwilkę. Uznał, że Rebeka z pewnością może być powierniczką jego sekretów.
- To był taki delikatny pocałunek. Drugi raz pocałowała mnie inaczej.
- Och!
- Jest dobrze. Świetnie sobie z tym poradziła.
Rebece było łatwiej mówić o córce niż o niej i Palmerze. Pewnie dlatego, że była jego matką, dostrzegła coś w jego oczach, czego z pewnością nikt inny nie mógłby dostrzec.
- Powiedz.
On odczuł, że ona albo wie, albo jest bardzo blisko by wiedzieć.
- Klaudia nadal to czuje. To nie jest tak, że nagle zmieniła obiekt. Z pewnością szanowała i lubiła Samuela, ale wiem, że ma to w sobie. Ja to wiem, Pasminka, a Samuel też się domyśla. Wszyscy wiemy, że to powoli przejdzie, ale wiemy też, że to nadal ma.
- Chcesz powiedzieć, że...
- Tak. Wiem, że mnie kocha. Kocha i...
- Och. To nasza wina. Moja jest większa.
- Mamusiu, proszę cię, przestań się obwiniać. Ona da sobie z tym radę. Mam to szczęście, że jestem otoczony teraz wspaniałymi ludźmi.
- A ty? Co ty czujesz do niej?
- Prawdę mówiąc, po drugim pocałunku zacząłem to czuć. Trochę źle się z tym czuje, bo bardziej ją zapragnąłem, niż pokochałem. Mówiłem ci, że miłość, tę uczuciową, obudziła we mnie Pasminka.
- Chciałam to powiedzieć Klaudii, zanim tu przyleciała. Byłam tak blisko, ale nie dałam rady. Obydwoje ze Stanleyem modliliśmy się w duchu, żeby do niczego między wami nie doszło.
- Ja dałbym sobie z tym radę i myślę, że ona również, ale oczywiście lepiej, że tak się nie stało.
- Ty...
Rebeka zaczęła, ale zatrzymała się, bowiem zrozumiała może o chwilę za późno, że nie powinna o to pytać. Miałaby prawo gdyby go wychowywała. Palmer zrozumiał. Nie musiał jej odpowiadać, ale zrobił to.
- Nie miałem nikogo. Pasminka... będzie moją pierwszą i jedyną kobietą.
- To dobrze. Tak zawsze powinno być. Masz właściwe nastawienie do tych spraw, powiedziałabym, bardzo czyste.
Palmer spojrzał na nią z dołu.
- Tak sądzisz?
- Tak, czyż się mylę?
Palmer patrzył na nią długo z miłością.
- Jesteś pewna, że chcesz to wiedzieć?
- Chcę o tobie wszystko wiedzieć, synu – szepnęła.
- Powiedziałem ci o Pasmince i mnie, ale nie zawsze tak było.
Pogładziła go po włosach.
- Domyślam się teraz. Poczułeś coś do Klaudii. Spodobała ci się jako dziewczyna. Skąd mogłeś wiedzieć, że jest twoją siostrą. Dlatego po jej pocałunku, kiedy Stanley mi o tym powiedział, chciałam jak najszybciej jej to powiedzieć. Umówiliśmy się wcześniej, że ja powiem jej, a on tobie.
Rebeka zdawała się być spokojniejsza. Gładziła mu włosy i miała tak błogą minę, jaką tylko może mieć matka, która pięści swoje małe dziecko. Palmer czekał spokojnie, bo nie chciał burzyć tego stanu. W końcu jej lico się wygładziło i wzięła głębszy oddech.
- Nie sądziłam, że tak łatwo mi to pójdzie. Pomogłeś mi znacznie. Oczywiście jest przede mną rozmowa z Klaudią, ale ponieważ byłam z nią zawsze, to sądzę, że mi wybaczy łatwiej niż ty.
- Też tak myślę, ale zapytałaś o czystość moich pragnień i wyborów, a jeszcze ci nie odpowiedziałem. Może już nie potrzebujesz tego wiedzieć?
- Ależ nie, kochanie. Potrzebuję, proszę, powiedz mi.
- Chcesz tego, mamo?
- Bardzo - spojrzła na niego znowu z rozpuszczającą wszystkie bariery i problemy, miłością.
- To zapytaj jeszcze raz, mamusiu.
Rebeka nie była głupia i dokładnie wyczuła czego pragnie Palmer, jej syn.
- Ależ tak, kochanie. Potrzebuję, proszę, powiedz mamusi.
Uśmiechnął się krótko.
- Zanim poznałem Klaudię, podobała mi się jedna kobieta. Podobała mi się w ten właściwy sposób. Chyba panował w tym balans uczucia i pragnienia. Co do Klaudii, to pierwsze było słabsze. Tak jak powiedziałem twojemu mężowi, a mojemu tacie, co wiem teraz, że nim jest, od początku miałem o nią staranie i pewnego rodzaju uczucie. Teraz wiem, że było to czyste braterskie uczucie. To u niej chyba rozwinęło się bardziej pragnienie niż uczucie, chociaż nie mogę za nią odpowiadać.
Rebeka uniosła nieco brwi.
- Mówisz, że był ktoś w twoim życiu?
- Tak. Był i jest. Teraz mam uczucie do Pasminki, ale jako doświadczona kobieta wiesz, że uczucia nie przychodzą tak nagle i nie odchodzą natychmiast. Podobnie jest z pragnieniem cielesnym.
- Czy twój dowódca o tym wiedział?
- Mówisz tak dziwnie, mamo. Przecież mówisz o swoim mężu a moim ojcu. Oczywiście, że nie. Jakim byłbym starszym agentem specjalnym gdybym pozwolił, by ktoś mnie rozpracował. General Stanley Clark jest bardzo dobrym człowiekiem, ale nie jest super jako szef ochrony wewnętrznej Federacji Zjednoczonych Planet.
- Czemu tak mówisz, synu?
- Nie odkrył tego. Nie wiedział, że Issa Carmal coś knuje i nie miał pojęcia, że Klaudia się kontaktuje z bardzo utajonymi osobami. Dzięki, że są oddani dobru ludzi. Pewnie Klaudia nigdy by nie wzięła udziału w czymś złym. To wiem.
- Dobrze, masz racje. Nie wszyscy są doskonali. Rozbudziłeś jednak moją ciekawość i teraz chciałabym wiedzieć, kim jest ta osoba. Mogę?
- Chyba masz prawo to wiedzieć. Nigdy jej nie widziałem w naturze z bliska i bardzo mało z nią rozmawiałem. Ale to mi nie przeszkadzało się zakochać, chociaż w młodzieńczy sposób. Oczywiście też zacząłem ją pragnąć, jak już o tym wspomniałem.
- To jest bardzo intymne, nie musisz mi mówić.
Palmer podniósł się i usiadł obok niej.
- Nie jestem chyba jak inni. Pasminka pomogła mi rozwinąć w sobie uczucia, ale wcześniej czułem to inaczej. Nadal jednak jestem najpierw bronią i takie sprawy jak wyrzuty sumienia czy wahania albo wstyd przed ujawnieniem czegoś osobistego u mnie nie istnieją. Naprawdę się nie domyślasz, prawda?
- Skąd – kiwnęła przecząco głową.
- Bardziej ci przybliżę, to odkryjesz, kim jest ta osoba. Często rozmawiałem ze swoim dowódcą. W jego gabinecie, odwiedzał mnie również kiedy miałem służbę w róznych miejscach na Ziemi i często rozmawialiśmy przez video w 3D i 4D, kiedy był w domu. Wówczas dostrzegłem dwie piękne kobiety. Nastolatkę i jej matkę. Ale właśnie jej matka zaczęła wzbudzać we mnie te uczucia. Wprowadziłam system do ich domu i mogłem ją częściej oglądać. Pewnie będziesz zła, bo czasem widziałem ją w bieliźnie. Nigdy nago, chcociaż oczywiście chciałem i mogłem. Każdy ma swoje granice. Ja ustaliłem swoje i ich nie przekraczałem.
Rebeka otworzyła szeroko oczy i jeszcze szerzej usta.
- Fantazjowałeś o mnie i nawet się zakochałeś?
- Tak. Wyszło niezręcznie, bo byłaś i jesteś żoną mojego dowódcy. To nie było zupełnie uczciwe.
Miedzianowłosa ujęła głowę w dłonie i szepnęła.
- Boże, co się narobiło, przez jedną upartą decyzję mojego męża. Córka się zakochała i zapragnęła brata, a syn zakochał się i pragnął matki.
- Nie wiedziałem o tym. W tym przynajmniej Stanley Clark wykazał się dobrze, że ukrył fakt, że jest moim ojcem. Gdybym to odkrył, miałbym czas by tego uczucia i pragnienia nie rozwinąć.
Czuł się normalnie, nie jak osoba, która pozbyła się ciężaru z serca. Dopiero po chwili dostrzegł, że Rebaka na niego patrzy.
- Co się stało mamusiu?
- Tak łatwo wymawiasz to słowo. Ja nazywam cię synem i oczywiście to jest dla mnie nowe, ale nareszcie jestem szczęśliwa. Co bym nie zrobiła, by przywrócić te lata, które powinnam ci poświęcić.
- Naprawdę jest w porządku, mamo.
Nagle roześmiała się szczerze.
- Nie powiesz tego Stanleyowi ani Klaudii.
- Pewnie, że nie. To sprawa, między mną a tobą.
Znowu patrzyła, ale nieco inaczej jak do tej pory.
- Jak mogła podobać ci się starsza kobieta?
- Wyglądasz dobrze i z pewnością nie wyglądasz na starszą.
- Mogę ci zadać pytanie, Palmer?
- Jasne, czemu pytasz, chyba wiesz, że możesz.
- Czemu nie chciałeś widzieć mnie nago. Nie chodziłam często bez niczego, ale czasem się zdarzało.
- Nie wiem, postawiłem sobie taki warunek. 
Nagle, jeszcze szybciej niż zrobiła to kilka dni temu Klaudia, Rebeka go pocałowała w usta. Co do namiętności było to głębsze niż kiedy jego siostra pocałowała go w gabinecie ojca i nawet bardziej kiedy go pocałowała drugi raz, tu w Karpi. Poczuł przez chwilę jej język na swoim.
Poczuł się zaskoczony, ale nie tak bardzo, natomiast Rebaka chyba wiedziała, co robi, a na dodatek chyba interesowała ją jego reakcja.
- Czemu to zrobiłaś?
- Wiem, jestem twoją matka i nie powinnam.
- Pewnie chciałaś, skoro to zrobiłaś. Nie za bardzo rozumiem dlaczego chciałaś, ale przyjmuję.
- Pewnie nie chciałeś patrzeć na mnie kiedy nie miałam ubrania, bo nie jestem już zbyt piękna. Dawno to było?
Pięć lat temu się zaczęło.
- Och. Musiałeś się męczyć.
Rebeka mówiła o tym wyjątkowo łatwo, a na dodatek Palmer zauważył coś na jej twarzy. Nie chciał w to wierzyć, ale jego matka robiła wrażenie podnieconej.
- Nie tak bardzo. Wszechstronny trening agenta pomaga w wielu sprawach.
- Jestem zaszokowana twoją reakcją. Powinieneś mnie zrugać, że cię pocałowałam, a wcale tego nie robisz.
- Wciąż w moim wnętrzu jesteś piękną kobietą, którą pragnąłem. To trochę potrwa, aż zacznę cię odbierać tylko jako matkę.
- To prawda, rozumiem. To ja zachowuje się dziwnie.
- Nie widze niczego dziwnego w twoim zachowaniu. Być może to ma ci pomóc pozbyć się cierpienia. Cokolwiek zrobisz ku temu, przyjmę to. Ze swojej strony też zrobiłbym wszystko by ci w tym pomóc.
- Palmer, od momentu jak mi to powiedziałeś, czuję się... podniecona.
Patrzyła, tym razem z pewnością oczekując nagany, ale to nie nastąpiło.
- Jesteś usatysfakcjonowana z Samuelem?
- Jak najbardziej.
- To nie rozumiem.
- Kobietę trudno jest zrozumieć. Skoro jesteśmy ze sobą tak szczerzy, powiem ci. Od chwili jak mi to wszystko powiedziałeś, szczególnie że chciałeś, a nigdy mnie nie widziałeś nago, zastanawiam się, jak byś zareagował, widząc mnie taką.
- Nie wiem. Wiem, że nadal jesteś dla mnie piękna.
Wstała i wiedział, co zrobi. Zdjęła bawełnianą sukienkę i została nago. Była podniecona, to odczuwał, ale ona chyba bardziej czekała na jego reakcje. Już chyba miała pewność, ze je nie skrytykuje i nie zareaguje wybuchowo.
- Nie jest tak, jak sądziłeś? – zapytała, bez najmniejszego skrępowania.
Palmer patrzył na nią dobrą chwilę.
- Jest lepie niż w moich fantazjach.
Podeszła blisko, tak, że dosłownie czuł jej zapach.
- Chce cię pocałować, tylko bardziej namiętnie.
Palmer popatrzył na nią inaczej i rzekł.
- Kiedy to się stanie, na tym się nie skończy.  
- Nie powiedziałam, że chce na tym skończyć.
- Wówczas Pasminka nie będzie moją jedyną kobietą.
- Nie martwi cię inny fakt? - zapytała z zalotnym uśmiechem.
Oczywiście najmłodszy pułkownik federacji wiedział, co naga kobieta stojąca przed nim ma na myśli.
- Nie powiedziałem, że mnie martwi nawet i to. Stwierdziłam tylko fakt, to wszystko.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2664 słów i 14251 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Odcinki o miłości matki do dziecka to klasyczne wyciskacze łez...nie popłakałem się, ale dałeś mi wiele do namysłu. Pytanie czy Klaudia odkocha się w bracie tą miłością do mężczyzny? I jeszcze bomba w postaci miłości Palmera do własnej matki- jako kobiety a nie rodzicielki, chociaż nieświadoma to jednak mnie zaskoczyłeś takim obrotem sytuacji. Co się rozegra w następnej części to ja już w ogóle nie mam pojęcia.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Palmer to juź miał, o ile pamiętasz. Doskonała broń to nie Czy to jest miłość czy to jest kochanie tylko klasyczne opowiadanie o walce dobra ze złem, a to aktualnie dzieje się na naszych oczach, teraz.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Mało tego zła, ale może w następnych częściach :smile: