Doskonała broń. część 10

– Sporo się działo. Możesz troszkę przystopować?
Spojrzała na niego błagalnie.
– Nie chcesz mnie? Nie podobam ci się? Przecież oddałeś mi pocałunek? Dlaczego?
Palmer nie wiedział co powiedzieć. Nagle Klaudia spojrzała wystraszona na zwykły drewniany stół, przy którym stali.  
– Co to jest? Jak się tu znalazło? Nigdy nie widziałam na oczy teleportacji. Gdyby to stało się u nas, to bym zrozumiała.  
– Wygląda na maszynę do badania krwi.
– Nie wydaje mi się, że tu stała przed chwilą. Dokładniej, jest to maszyna do szybkich testów DNA. Trochę dziwne jest to, że cały ten skansen wygląda jak sprzed kilkuset lat wstecz, więc co tu robi urządzenie, które weszła na rynek może miesiąc temu.? Akurat jestem w temacie.
– Nie mam pojęcia. – odrzekł Palmer.
Klaudia zapomniała na chwilę o tym, że jeszcze chwilę temu chciała bliskości z Palmerem.
– Popatrz, tu są wynik mojego ojca i mamy. I mój. Jest też miejsce z twoim nazwiskiem i numerem identyfikacyjnym. O co tu chodzi, Palmer?
– Może chodzi, że jesteśmy dalekimi krewnymi.
– Nonsens. Ojciec by wiedział. Zaraz..., coś do mnie mówi, prosto do głowy. Co to jest! – chwyciła głowę w dłonie, a na jej buzi pojawił się grymas.
Natomiast w głowie i sercu Palmera przelatywały myśli i uczucia z prędkością błyskawicy. Pasminka nie była mu już obojętna, a wszystko co czuł do Klaudii, wcale się nie zmniejszyło. Pocałunek? Pragnął kogoś jeszcze w swojej fantazji, ale usta Klaudii utwierdziły go, że jeszcze chwila i byłby z nią blisko. Na szczęście pojawiła się ta maszyna na stole...
– Klaudio ci ludzie mają nadzwyczajne własności. To jasnowidze, umieją kontrolować zapłony rakiet. Kontrolują energię i broń, spalili mój statek, a potem go odbudowali. Nie wiem, co słyszysz, ale ja też coś słyszę. Głos w głowie mówi, żebyśmy zrobili test.
– Tak, słyszę to samo. To nie jest realne.
– O tak. Jest. Zanim przybyłaś, walczyłem z Pasminką. Pokonała mnie. Mało tego, nawet nie mogłem jej dotknąć. Wcześniej, adept jakiejkolwiek szkoły walki pokonałby ją jedną ręką. Ona jako jedyna tutaj nie miała żadnych własności nadprzyrodzonych. Okazuje się jednak, że ma. Nie miałem z nią szans. Normalny, nawet wyszkolony agent nigdy by się nie odważył ryzykować czyjegoś życia, gdyby inny agent trzymał laserowy nóż na gardle ofiary. To wygląda jak czary, ale wszystko razem ma swój sens. Zrobię ten test.
– Pomogę ci. Jestem w tym wykształcona. Prawdę mówiąc, minutę temu oddałaby ci się z rozkoszą gdybyś tylko chciał, a teraz czuję się tak dziwnie. Dodatkowo dociera do mnie, że Samuel Mars mnie kocha, a on sam nie jest mi obojętny. Nie mogę kochać dwóch mężczyzn na raz – spojrzała na niego przytomnie – a może jednak bym mogła. Zupełnie tego nie rozumiem.
Mówiła to i wprawnie pobrał mu kropelkę krwi. Postępowała rutynowo. Wprowadziła próbkę do maszyny i czekali. Po minucie pokazał się wynik. Natychmiast komputer porównał dane.  
Klaudia popatrzyła na Palmera.
– To musi być pomyłka, co podaje maszyna – stwierdził Palmer.
– Podaje, że jesteś synem Stanleya Carka i Rebeki Clark z domu Aston. Podaje również fakt z tego wynikający, że jestem twoją rodzoną siostrą. To nie może być prawda. Mogę powtórzyć test?
– Oczywiście. Może zrób i sobie?
Klaudia zrobiła trzy kolejne testy i wynik był za każdym razem taki sam.
Dziewczyna długo patrzyła na Palmera.
– Cholercia, a jeszcze kilka minut temu chciałam z tobą spać. Czy to nie przypadek, że ta maszyna się tu znalazła? Jeżeli to prawda, dlaczego nam nie powiedzieli?
– Wiem tyle, co i ty, siostro. Skoro jesteś moją siostrą, to Rebeka jest moją matką, a to...
Klaudia wzięła go za ramiona i spojrzała na niego, ale zgoła inaczej niż poprzednio.
– Słuchaj, Palmer... bracie. Wybaczysz mi te dwa pocałunki? Nie wiedziałam. Kocham ich, ale ukryli prawdę, a to mało nie doprowadziło do czegoś... nie wiem jak to nazwać.
– Zawsze trzeba wierzyć, a będzie dobrze. – powiedział to, ale nie miał zbyt tęgiej miny.
Wyraźnie coś go absorbowało.
– Nie rozumiem, o czym mówisz.
Poczuli wibracje. Klaudia popatrzyła na niego wystraszona.
– Trzęsienie ziemi?
– Nie, powiedział spokojnie. To jest bardzo typowe. Coś bardzo wielkiego ląduje w naszej okolicy, sprawdźmy.
Wyszli na dwór. Nad nimi wisiał statek floty federacji.
– Wrogowie czy przyjaciele? – zapytała.
– Wrogów by raczej nie puścili.
– Ludzi Carmala wpuścili.
– Bo chodziło o ciebie. Zapytajmy Lone lub Omre.
– Dlaczego mamy to zrobić?
– Bo to jasnowidze.
Podeszli do bruneta.
– To wasi przyjaciele – odrzekł jakby nigdy nic, zanim zadała pytanie. – Wasz ojciec, matka. Kapitan Marks i wszyscy twoi przyjaciele, Klaudio.
– To się dobrze składa, bo ma do nich pytanie. – odrzekła nieco zła.
– Chcieli ci to powiedzieć, ale zbyt się spieszyłaś. Pamiętasz?
– Skoro wszystko wiesz, to mi powiedz. Dlaczego? – Klaudia rozmawiała z Omre bardzo otwarcie.
– Stanley Clark sądził, że Palmer jest doskonałą bronią. Super agentem. Jako generał służby bezpieczeństwa nie mógłby promować syna, by stał się agentem. Przepisy. Naprawdę chcieli ci powiedzieć i twojemu bratu również.
Klaudia był spokojna.
– A ja chciałam tego.
– Do niczego by nie doszło. Pocałunek. Chwilowe podniecenie. Pracujemy nad tobą. Jutro będziesz tylko o tym pamiętać. Jest ktoś odpowiedni dla ciebie i jest ktoś odpowiedni dla Palmera.
– Ta odważna i piękna dziewczyna, o, którą byłam zazdrosna, Pasminka?
– Tak. Może tego nie wiesz, to moja córka.
– Czy ona wiedziała? – zapytał Palmer.
– Od niedawna, ale obiecała sobie nigdy tego nie powiedzieć pierwsza. Są jednak pewne sprawy, których i ja nie do końca rozumiem – brunet odpowiedział i nieco się zasępił.
– Słuchałam cię dokładnie, Omre. Powiedziałeś coś, co z pozoru wygląda na prawdę. Stwierdziłeś, że mój ..nasz ojciec sądził, że Palmer jest super bronią. Doskonałą bronią. A tak nie jest?
– Jest dobry, ale doskonałą bronią jest ktoś inny.
– Pasminka?
– Sama powiedziałaś.
– Czy nie sądziliście wszyscy, że ona nie ma żadnych zdolności?
– Nawet jasnowidz może się czasem pomylić.
– I najważniejsze. Co wiesz o granicy skoków w nadprzestrzeń? Faktycznie zagraża galaktyce?
– Tak, ale do czasu. Ludzie muszą mieć wybór. Muszą poznać prawdę. To, że ten statek tu przyleciał, znaczy, że Carmal posunął się do ostateczności. Polecimy z wami na Ziemię i pomożemy wam go aresztować i wszystkich złych ludzi.
– Czy Pasminka z nami poleci – zapytała Klaudia.
– Pasminka ma inne zadanie. Ona poleci rozmawiać z Ciemnością. Nawet Ciemność boi się dokonanej broni. Klaudio, nie zauważyłaś, że masz zdolności jak ja. Przeanalizuj swoje pytania. Normalny człowiek nie mógłby tego wiedzieć. Nie będę wam przeszkadzał. Zaraz zobaczycie rodziców, a potem czeka cię miła rozmowa z Marksem.
– A ja? – zapytał młody agent.
– Ty? Wiesz, czego pragniesz. Pamiętasz gdzie cię znalazł Lone?
– Pamiętam.
Palmer pocałował w policzek siostrę i uścisnął Omre i odszedł.
– Czy on mnie trochę kochał?
– Jasne. Sądzisz, że wasze wnętrza nie wiedziały? Kochał cię jak siostrę. Pasminka kochała go od szesnastu lat. To moja córka, ale muszę to powiedzieć. Wspaniała dziewczyna.
– Tak, z pewnością – szepnęła Klaudia.
– Co taka smutna minka. Tylko wierz, a wszystko będzie dobrze.

Palmer biegł, jakby nic nie ważył. Jak wiedział, gdzie jest blondynka? Wiedział.
Leżała w pszenicy. Miała na sobie sukienkę z bawełny, tym razem bez konopnego pasa.
– Można? – zapytał.
– Zawsze.
Położył się obok.
– Macie tu piękne niebo.
– Owszem.
– Pasminko, już wiem.
– Co wiesz? Że jest twoją siostrą?
– Też. Pewnie nie uwierzysz, że to mogło się stać tak szybko.
Patrzyła na niego cudownymi błękitami.
– Chcesz mi coś powiedzieć?
– Raczej powinienem. Muszę jak najszybciej zapomnieć jej pocałunek. A mogę zrobić to tylko w jeden sposób.
– Sama nie wie....
Nie dał jej skończyć. Najpierw delektował się jej ustami. Potem odważył się na coś więcej.  
Całowali się długo, a w końcu ona znalazła się na nim.
– Nie wiem jak ty, uważasz, ale u nas takie sprawy to po ślubie.
– Czyli wierzysz, że cię kocham.
– Najpierw całowałeś się z siostrą, a teraz ze mną, zdecyduj się – udała zagniewaną.
– Ona nie wiedziała. Trochę mnie zaskoczyła...
– Wiem. Chcesz zapytać, czy najpierw weźmiemy ślub, a potem polecę do granicy skoku? Tak. Wrócę szybko. Wy też wrócicie szybko. Twoja mama pokocha Magar. Klaudia już pokochała naszą ziemię. Oczywiście Mars też się zakocha w tych oto polach. –  pokazała ręką.
Wiesz, ile będziemy mieli dzieci?
– Chodzi ci o dzieci, czy o to jak powstają?
– Przestań.
Zaczęła go całować. Delikatnie z miłością, a nie z pożądaniem.  
Kiedy skończyli, zapytał ją poważnie.
– Jesteś lepsza niż Omre, jeżeli chodzi o, moc?
– Nie jestem lepsza.
– Chciałem tylko powiedzieć, że pewnie wiesz, jak będzie. Ludzie się podzielą. Jedni wybiorą naturę, inni pozostaną w cywilizacji. Czy nie zaczną zagrażać takim światom jak ten?
– Będziemy stać na straży, by tak się nie stało. My. Potem nasze dzieci. Potem dzieci naszych dzieci. Wiesz, że masz też dary? Na razie ich nie zauważyłaś. – popatrzyła mu w oczy.
– Uwielbiam twoje imię – powiedział cicho, pominąwszy jej uwagę.
– Palmer, idziemy.
– Co się stało – zdziwił się mocno.
– Nic. Chcę ślubu dzisiaj. Lone je zwykle udziela.
– A dokładnie, o co ci chodzi?
– Domyśl się. Polecę dopiero pojutrze.
– Tym statkiem, którym przylecieli moi rodzice.
– Nieee. Polecę, tak jak jestem.
– Żartujesz, prawda?
– Jestem poważna od dziecka. Chodź, chyba że mnie nie chcesz.
– Chcę.
Po chwili biegli pomiędzy łanami dojrzałej pszenicy, trzymając się za ręce. Amos chylił się do spania.
                                                            
                            Godzinę wcześniej.

Ogromny statek Federacji zawisł około kilometra nad osadą, która stanowiła mały kawałek miasteczka lub raczej wsi, Karpia. Przenikliwy wzrok niektórych mieszkańców dostrzegł odrywające się od kolosa mającego trzydzieści kilometrów długości, mniejsze srebrne cylindryczne obiekty latające. Zanim statek, zwany Arką, na część mitycznej łodzi, którą Noe uratował się z Potopu, tu doleciał, kapitan statku nawiązał kontakt werbalny, a potem video ze statkiem-matką, na którym wciąż dwójka załogi czekała na Palmera.
– Tu kapitan statku Arka, komandor podporucznik Asai Hiroshi. Z rozkazu dowództwa floty międzygwiezdnej możecie opuścić statek i udać się z nami na Magar.
– Tu Tamara Greent. Sprawdzam i potwierdzam.
– Wyślemy do was mały prom, który was zabierze na Arkę.
Tamara nie zadawała pytań jak to możliwe, że tak ogromny statek nie zostaje na wysokiej orbicie, a schodzi nad planetę. Musiały zaistnieć ku temu szczególne okoliczności. Istniało kilka takich wypadków w historii. To niezwykle zwalniało start i co za tym idzie, skok w nadprzestrzeń. Statek musiał oddalić się bardzo powoli na odległość ponad miliona kilometrów, czyli mniej więcej trzy razy tyle, co odległość Księżyca od Ziemi.  
Za dziesięć minut, do statku-matki, którym przyleciał Palmer Pusar,  zacumował mały, bo długości dziesięciu metrów, miniaturka Pierwiosnki, pilotowana przez jednego z pilotów, których na Arce było trzydziestu sześciu..
Jakow Lubierenko pomógł ciemnoskórej mieszkance dawnej Sri Lanki ustawić wszystkie automaty na samotny lot. Coś definitywnie musiało stać się istotnego, że zaistniały te wszystkie wyjątkowe procedury.
– Witajcie na pokładzie A –17. Nazywam się Admir Patel – odezwał się młody mężczyzna wyglądający na hindusa.
– Kapitan Tamara Greent, a to mój zastępcą Jakow Lubierenko. Co się stało, że wprowadzono takie wyjątkowe procedury?
– Na Ziemi doszło do bezkrwawego przewrotu. Mielismy naprawdę gorąco, oczywiście większość ludzi nie została poinformowana o przebiegu całej rewolucji. Był moment, że Issa Carmal był górą i to on i jego ugrupowanie chciało zagarnąć władzę.
– Zaraz, zaraz, przecież on jest przewodniczącym rady Ziemi.
– Był. Nowym przywódcą rady jest obecnie generał Stanley Clark. Carmal i siedemdziesięciu sześciu członków rady zostało aresztowanych i czeka ich proces. Nie ujawniono publicznie zarzutów, ale większość ludzi Ziemi wie już, że Lurna nie została zniszczona wybuchem materii z AKC–264 tylko w wyniku uderzenia rakiety z antymaterią, a dokonał tego właśnie Issa Carmal. Trzech emerytowanych członków najwyższej ówczesnej rady popełniło samobójstwo, co jest faktem bez precedensu. Sam Carmal żąda uczciwego procesu. Chodzą słuchy, że i Magar miała podzielić los Lurny. Były przewodniczący rady twierdzi, że Clark był za tą decyzją.
Dolecieli do ogromnego statku.
– Ależ ogromny – szepnęła Tamara.
– Imponujący, prawda? – potwierdził młody pilot.
Zanim wyszli Tamara, zapytała o powód, że tak ogromny statek tu przyleciał.
– Przybyło mnóstwo osób, ponad trzy tysiące ludzi. Większość z nich działała na rzecz odkrycia czarnych grzeszków rady.
– To, kto pilnuje porządku na Ziemi.
– Armia. Bliski przyjaciel Clarka, generał Mark Sherman nią dowodzi.
Tamara i tak nie widziała powodu, by kolos tu przyleciał, ale nie chciała zadawać zbyt wielu pytań. Wszystko było przygotowane do zejścia na ląd. Od ogromnego statku powoli odrywały się mniejsze jednostki i zaczynały lecieć powoli w kierunku Karpi.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2337 słów i 13948 znaków, zaktualizował 25 lip o 20:49.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Wyniki testów DNA jednak okazały się brutalne. Palmer i Klaudia to rodzeństwo. Najważniejsze, że sumienie siostry skłoniło ją do odżegnania wizji związku z bratem. Pasminka bronią? Na co lub przeciwko czemu? I jeszcze ekspresowy ślub z Palmerem.  
    W końcu doszło do przewrotu na Ziemi. Coś czuję, że to nie będzie koniec działań Carmala nawet po uczciwym procesie. I tu upatruję działań Pasminki jako broni.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Zobaczymy. Jak pisałem Ci wcześniej, wchodzimy w coraz głębszy las, a tam jest więcej drzew. Zwróciłeś uwagę na Omre?Jest ojcem Pasminki, ale jej mamą nie jest Samea. Omre do czasu przybycia Palmera ukrywał swoje imię nawet przed córką i nazywał sie Polar. To bardzo dziwny facet. Pasminka jest wspaniała. Perfekt żona, kobieta i córka. W opowiadaniach wybieram ideał. Przeważnie jest nim kobieta.Tu jest nią Pasminka. Dzięki za komentarz.

  • dreamer1897

    @AlexAthame No właśnie ilość niewyjaśnionych spraw i tak nagły rozwój wielu wątków prowadzi w ten las, gdzie coraz więcej drzew. Może Omre ma jakieś ukryte plany? Może chce przejąć władzę w Federacji? Tyle możliwości, że można napisać własne części, ale ja zaczekam za kolejnymi. Czy są na tym świecie kobiety o cechach Pasminki? Perfekt żona, kobieta i córka? Może w jeszcze swoim krótkim życiu takiej nie spotkałem?