Woda (XIII)

Woda (XIII)Tytuł oryginału: „Something in the Water”
Autor oryginału: Rawly Rawls

Utwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci, miejsc i zdarzeń są wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, firm, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tym utworze mają ukończone 18 lat. Miłej zabawy!


     Zadzwonił szkolny dzwonek, ręce Dominiki drżały na kierownicy. Oczekiwanie na to, że będzie mogła wreszcie rozłożyć nogi dla swojego młodego chłopaka, wywołało u niej przypływ adrenaliny. Poprawiła okulary i przyglądała się, jak liceum opróżniało się z uczniów. Potrzebowała Patryka, żeby ją napełnił. Jej życie kręciło się wokół godzin, które każdego dnia spędzała razem z nim, spleciona w hotelowym łóżku.
     – Tutaj, Patryku.
Dominika pochyliła się i pomachała przez otwarte okno. Widziała jego uśmiechniętą twarz, kiedy biegł. Usiadła i przejrzała się we wstecznym lusterku. Podobało jej się to, co zobaczyła. Jej włosy były idealnie uczesane, a makijaż umiejętnie nałożony. Wiedziała, że później tego popołudnia nie będzie wyglądać tak perfekcyjnie. Patryk ostatnio zaczął wpychać swojego monstrualnego kutasa w jej gardło, a to powodowało, że jej tusz do rzęs spływał pod jej oczami.
     Patryk pochylił się w talii i przyglądał się Dominice przez otwarte okno. Była niesamowicie ładna.
     – Moja pani.
     – Mój panie.
Dominika zawołała go do samochodu:
     – Patryk, wsiadaj. Nie mogę się doczekać, aż poczuję cię całego w sobie.
Od ponad tygodnia już nawet nie udawali, że rozwiązują zagadki Pilchowa. Ich pożądanie było zbyt silne.
     – Ja też.
Patryk otworzył drzwi, wgramolił się na siedzenie pasażera i zamknął je za sobą. Wrzucił plecak na kanapę.
     – Moja mama jest na zakupach, moja siostra odwiedza przyjaciółkę, a tata jest w pracy.
     – Co w związku z tym?
Dominika wrzuciła bieg i odjechała od krawężnika w kierunku hotelu.
     – Więc tak pomyślałem... nigdy nie robimy tego w moim domu.
Patryk poprawił okulary i obserwował jej ładną piegowatą twarz, gdy koncentrowała się na prowadzeniu samochodu.
     – Chcę to zrobić w pokoju rodziców. Całe popołudnie będziemy mieć dom tylko dla siebie.
     – Och, Patryku. – Dominika pokręciła głową, a jej czerwone usta wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu. – Jesteś taki niegrzeczny.
Na następnym skrzyżowaniu skręciła w prawo i pojechała w kierunku domu Patryka.

***

     – Jesteś... tak... głęboookooo...
Dominika siedziała na kolanach Patryka ze stopami umieszczonymi na jego ramionach. Próbowali ostatnio wszelkiego rodzaju nowych pozycji seksualnych. Dominika odkryła, że z młodzieńczym entuzjazmem Patryka, gibkim ciałem i długim kutasem mogą robić wszelkiego rodzaju cudownie zboczone rzeczy, na które nigdy nie mogła sobie pozwolić z Mariuszem. Trzymała się wąskich ramion Patryka, jej ciało było zgięte, z wielkimi cyckami wciśniętymi i rozlewającymi się wokół jej ud.
     – Zaraz… uh… uh… uh… znowu dojdę.
Patryk miał skrzyżowane nogi i siedział wyprostowany na łóżku rodziców. Był zupełnie nagi, jeśli nie liczyć okularów. Zanim zaczęli, położył na łóżku ręcznik plażowy. To była rozsądna decyzja, ponieważ ich pot i sperma plamiły ręcznik, ale mieli nadzieję, że nie ubrudzi pościeli pod nim. Jego palce przyciskały się do jej ud i pomagał jej podskakiwać.
     – Gdzie... chcesz...?
     – Napełnij mnie… mój panie… napełnij mnie do samego końca.
Dominika pisnęła, gdy nastolatek opróżnił się w jej wnętrzu. Zgięty wpół, miał niesamowity dostęp do jej wnętrza. Odleciała na wspaniałym haju, który zawsze dawała jej sperma Patryka. Nic innego w jej życiu nie było bliskie temu uczuciu. Kiedy wróciła na ziemię, wciąż znajdowała się na jego kolanach ze stopami umieszczonymi na jego ramionach.
     – Ja… mogłam… poczuć to… w brzuchu.
Puściła jego ramiona i oparła głowę na materacu.
     Głos przy drzwiach zaskoczył Dominikę i Patryka.
     – Co ty do diabła robisz, Patryku?
Sabina stała w drzwiach z szeroko otwartymi oczami i ustami. Podniosła rękę do swojego obfitego biustu, ściskając białą podomkę.
     – Z tą przybłędą… w moim łóżku… i tym zapachem… jest tak… – Nieświadomie sięgnęła do kołnierza obiema rękoma i zaczęła rozpinać sukienkę.
     – Mamo…
Patryk cofnął się i odsunął od Dominiki. Jego długi kutas powoli wysunął się z niej, aż wyskoczył z pluskiem. Był zanieczyszczony spienioną spermą i sokami z cipki. Jego kutas nie sflaczał ani odrobinę, gdy siedział.
     – … Mogę wyjaśnić. Widzisz… – Ale nie potrafił tego wyjaśnić. Zerwał się z łóżka i wstał. Spojrzał w brązowe oczy swojej mamy i zobaczył to charakterystyczne puste spojrzenie. O nie, jego pot zaczął oddziaływać na jej umysł. Próbował zakryć swoją męskość dłońmi.
     – Nie możesz tego dalej robić, Patryku.
Sabina rozpięła sukienkę do pępka i zbliżała się do niego powoli. Można było ujrzeć jej dekolt z piersiami ledwo mieszczącymi się w biustonoszu.
     – Co powiedziałby twój ojciec?
     – Powiedziałby… hm… że jestem mężczyzną?
Patryk zerknął na Dominikę.
     – Pot – szepnął do swojej dziewczyny.
     – Zrób to – odszepnęła Dominika.
Sięgnęła po okulary znajdujące się na nocnym stoliku i założyła je. Następnie wyciągnęła się na boku na łóżku i podparła głowę dłonią. Powinna być zażenowana tym, że matka jej nastoletniego chłopaka nakryła ją w środku ich zbliżenia. Ale wciąż była rozmarzona po ostatnim orgazmie i była bardzo ciekawa, co się dalej stanie. Sperma wyciekła z niej i spłynęła w dół jej bladego uda na ręcznik poniżej.
     – Tata chce, żebym był mężczyzną.
Patryk skrzyżował ręce na chudej klatce piersiowej, nieumyślnie odsłaniając przyrodzenie przed matką. Zobaczył, jak wzrok matki pada na jego kutasa i na nim się skupia.
     – Och, wszyscy wiemy, że jesteś już mężczyzną, Patryku.
Sabina skończyła rozpinać sukienkę i upuściła ją na podłogę. Stała przed nimi w swoim białym staniku i majtkach.
     – Jesteś mężczyzną z wywłoką. – Machnęła ręką w kierunku Dominiki. – Ona nie ma nawet na tyle przyzwoitości, żeby się z tym kryć.
Sabina oderwała wzrok od penisa Patryka i spojrzała na zgrabną kobietę leżącą na łóżku. Sabina musiała przyznać, że był to miły dla oka widok.
     – I na moim łóżku. Jak mogłeś, Patryku?
Spojrzała z powrotem na szalejącą erekcję Patryka i zrobiła krok w jego stronę.
     – Mamo, jest coś, co powinnaś wiedzieć o naszym pocie.
Myśli Patryka zaczęły płynąć bardzo powoli. Zbliżająca się do niego kształtna kobieta przyćmiła jego umysł. Szybko zerknął ukradkiem na Dominikę, a ona z zachętą skinęła mu głową. Miał jej aprobatę na wszystko, co miało się wydarzyć.
     – Spadł meteor i…
     – Nie gadaj bzdur.
Sabina sięgnęła za siebie, rozpięła stanik i opuściła go na podłogę.
     – Och, mamo. Są idealne.
Patryk spojrzał na masywne piersi z ciemnymi sutkami, a następnie spojrzał z powrotem na jej twarz. Jej wysokie kości policzkowe, delikatny nos i dołek w brodzie były olśniewające. Każdy centymetr jej ciała był wręcz doskonały.
     – Co... hm... zamierzasz zrobić?
     – Zadowolę cię własnymi rękami.
Sabina podeszła do syna i objęła jego penisa palcami.
     – Jeśli cię zaspokoję, nie będziesz jej już potrzebować.
Skinęła głową na rudowłosą kobietę, z której wyciekała sperma na jej łóżko.
     – Kocham ją, mamo.
     – To szczenięca miłość, ona jej nie odwzajemnia.
Dłoń Sabiny przesunęła się po żylastym potworze.
     – Kocham go, pani Langiewicz.
To był pierwszy raz, kiedy Dominika przyznała się do tego na głos.
     Sabina i Patryk spojrzeli na nią.
     – Naprawdę?
Patryk nie spodziewał się, że kiedy kobieta po raz pierwszy wyzna mu miłość, jego kutas będzie spoczywał w dłoniach jego własnej matki.
     – Tak bardzo cię kocham, Dominiko.
     – Wiem. Cały czas mi to mówisz.
Dominika skinęła głową i obserwowała przedstawienie.
     – Jeśli naprawdę chce go pani odzyskać, pani Langiewicz, musi pani wziąć go do ust.
     – Jesteś szalona.
Sabina spojrzała w dół na kobietę, ściągając brwi, po czym skupiła się z powrotem na potworze w swoich dłoniach.
     – Twoje soki są na nim. To obrzydliwe. Nigdy bym tego nie zrobiła.
     Pięć minut później Sabina klęczała przed Patrykiem, z miłością liżąc i ssąc penisa. Teraz był czysty. Wszystko wyczyściła. Nawet jego jądra nie były pokryte żadną inną wydzieliną z wyjątkiem śliny Sabiny. To było poniżające robić to, co właśnie robiła, przed tą flądrą, do tego tylko w szpilkach i majtkach, ale rudowłosa korepetytorka miała rację. Musiała pójść o krok dalej, aby odzyskać syna.
     – Znam pani syna, pani Langiewicz. Nie jest nawet blisko.
Dominika usiadła na łóżku ze skrzyżowanymi nogami, wciąż odziana jedynie w swoje okulary. Pochyliła się do przodu, przyglądając się w skupieniu, a jej sutki ocierały się o jej kolana.
     – Będziesz musiała zrobić znacznie więcej.
Dominika zawsze była taka cicha i powściągliwa w stosunku do innych ludzi, ale widok tej wyniosłej kobiety, która upodobała sobie własnego syna, naprawdę zmieniał jej podejście.
     – Co jeszcze mam zrobić? – Sabina powiedziała odrywając na krótką chwilę usta od penisa. Spojrzała na niebieskie żyły biegnące wzdłuż penisa znajdującego się tuż przed jej twarzą.
     Dominika zachichotała. Naprawdę jej się to podobało. Ta kobieta odda cała siebie w ciągu kilku minut.
     – Mogłabyś go zadowolić swoimi piersiami. Ale to nie wystarczy. Myślę, że wiesz, w jakim kierunku to zmierza.
     Patryk spojrzał na Dominikę i bezgłośnie powiedział słowa „kocham cię”.
     „W porządku” – odpowiedziała Dominika również bezgłośnie. –  „Chcę tego. Ja też cię kocham.”
     Sabina była zbyt zajęta ssaniem jednego z jąder Patryka, by zauważyć, jak kochankowie się porozumiewają. Wypluła jądro z ust i wzięła głęboki oddech.
     – Nie mogłabym tego zrobić mojemu mężowi. – Spojrzała na Dominikę, siedzącą na łóżku, które Sabina dzieliła z Franciszkiem.
Dlaczego szukała porady u tej kobiety? Sabina naprawdę nie rozumiała, co się dzieje, ale czuła się porwana chwilą, jak liść w nurcie rzeki.
     – Ja też kocham mojego męża. – Dominika skinęła głową. – Ale oni nie muszą się o tym dowiedzieć.
     – Masz rację.
Sabina puściła penisa Patryka i wstała. Zsunęła swoje majtki, odsłaniając ciemny trójkąt włosów między nogami.
     – Jak chcesz mnie wziąć, Patryku?
Jej piersi unosiły się i opadały podczas krótkich oddechów, a jej serce biło  w piersi niczym bęben.
     – Masz na myśli...?
Kutas Patryka podskoczył, gdy zdał sobie sprawę, co Sabina zamierzała z nim zrobić.
     – Tak.
Sabina skinęła głową i wstała. Starała się z nikim nie nawiązywać kontaktu wzrokowego.
     – Czy mogłabyś… mogłabyś położyć się na plecach, mamo?
Patryk obserwował jej okrągły tyłek i szerokie biodra, gdy Sabina kiwnęła głową i odwróciła się od niego.
     – Bądź delikatny, Patryku.
Sabina podeszła do łóżka, opadła na nie i przetoczyła się na plecy. Nigdy wcześniej nie była taka mokra.
     Dominika odsunęła się, by zrobić im trochę miejsca, ale nadal znajdowała się na łóżku i bacznie ich obserwowała. Nie siedziała już na ręczniku plażowym, mimo tego, że sperma ciągle wyciekała z jej pochwy.
     – Ręcznik, mamo.
Patryk wspiął się na łóżko i sięgnął po ręcznik. Przyciągnął ręcznik do Sabiny, a ona podniosła biodra z łóżka, żeby mógł wsunąć go pod nią. Patryk następnie rozłożył zgrabne nogi swojej mamy na boki. Sięgnął w dół i wsunął palec w jej ciepłą cipkę. Z jej wnętrza sączyła się taka ilość soków, że jego dłoń była cała pokryta tą wydzieliną.
     – Łał.
     Sabina spojrzała w dół, ponad piersiami, które spływały po obu stronach i ponad brzuchem, w dół, do miejsca zarezerwowanego dla Franciszka i tylko dla Franciszka. Dobry Boże, miała zamiar oddać cipkę swojemu jedynemu synowi. W tym momencie pomyślała o tym, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zamiast syna urodziła trzecią córkę. Sabina była przekonana, że w tym momencie nie leżałaby na łóżku, z rozłożonymi nogami.
     – Kocham cię, mamo.
Patryk chwycił swojego penisa w rękę i potarł nabrzmiałą głową o jej cipkę.
     – Ja też cię kocham, skarbie.
Sabina wpatrywała się w fioletową głowę, która miała się w nią wbić.
     Dominika wstrzymała oddech.
     – Nie mogę uwierzyć, że tędy przyszedłem na świat.
Patryk wsunął głowę z wyraźnym pluśnięciem.
     Plecy Sabiny wygięły się w łuk i przycisnęła brązowe włosy do materaca. Jej ręce chwyciły mocno prześcieradło i ręcznik po obu stronach bioder.
     – Tak bardzo cię kocham, Patryku. Zrobiłbym dla ciebie wszystko.
     – Jesteś najlepsza, mamo.
Patryk powoli wsuwał kutasa i słuchał, jak mama mruczy niczym gnębiony kociak.
     – Wiem, że to pot. Ale nie obchodzi mnie to.
Wsuwał się w nią coraz bardziej. Kiedy dotarł do końca, Sabina wpadła w konwulsje, rzucając głową z boku na bok. Jej pierwszy orgazm, a on nawet jeszcze nie zaczął pompować.
     – Teraz jest twoja, Patryku.
Dominika oblizała usta. Co takiego mogło umożliwiać takie rzeczy? We wszystkich swoich podróżach , ona i Mariusz nigdy nie natknęli się na coś podobnego. Gdyby wierzyła w Boga, mogłaby przypisać mu cud. Ale oczywiście to było niedorzeczne. Dominika kołysała się na materacu, gdy Patryk pompował matkę długimi, powolnymi ruchami.
     – Och, Paaat... ooohhhhhh... Patryku... wywrócisz mnie na lewą stronę... tym czymś.
Sabina wzdrygnęła się podczas kolejnego orgazmu. Jej słodki chłopak chwycił ją za kostki i umieścił jej stopy przy jej uszach. Była całkowicie odsłonięta i bezradna.
     – To jest wspaniałe... uh... uh... uh...
Biodra Patryka przyspieszyły i naprawdę ją teraz rżnął. Z każdym uderzeniem odbijał ciało Sabiny od materaca.
     – Będziemy… to robić… cały czas… mamo.
     – Nieeeeeeeee...
Sabina znów doznała orgazmu. Chciała tylko odciągnąć go od swojej dziewczyny, ale kiedy iskry przyjemności przepływały przez jej nerwy, zdała sobie sprawę, że to nigdy nie miało większego sensu. Przede wszystkim chciała po prostu dać swojemu chłopcu to, czego potrzebował. Zaświtało jej, że jest zazdrosna o rudowłosą korepetytorkę. Zwłaszcza, że były mniej więcej w tym samym wieku. Chciała dać Patrykowi wszystko, co mogła mu dać każda inna kobieta. W końcu była jego matką. Musiała go uszczęśliwić.
     Dłoń Dominiki przesunęła się do jej wypełnionej spermą waginy i zaczęła pocierać swoją łechtaczkę. Och, dokąd zmierzał rozwój sytuacji, w której centrum znajdowała się Sabina Langiewicz. Jej własny orgazm szybko się zbliżał.
     Dwadzieścia minut później Patryk zadrżał i zacisnął zęby. Jego ciało było obolałe, ale był już prawie na mecie.
     – Jestem gotowy...
     – Nie, skarbie...
Sabina spojrzała na jego szczupłą sylwetkę nieobecnym spojrzeniem. Widziała, jak jego smukłe mięśnie napinają się przy każdym pchnięciu.
     – Nie mamy... prezerwatywy.
     – Przyjmij to, pani Langiewicz. Dominika zakołysała się, gdy materac trząsł się pod wpływem wysiłków Patryka. Jej duże piersi kołysały się przed nią w przód i w tył.
     – Musisz to przyjąć do swego wnętrza.
     – Tak.
Sabina odwróciła głowę i spojrzała na kobietę. Ona miała rację. Sabina musiała przyjąć to wszystko w siebie.
     – Dobra.
Spojrzała z powrotem na Patryka.
     – Jestem twoja... Patryku... rób co tylko chcesz.
     – Uh... uh... uh... moje.
Patryk puścił jej kostki i chwycił jej kołyszące się piersi. Pochylił się i przycisnął usta do jej ust. Ich języki się spotkały. Pieprzył się ze swoją mamą i zamierzał się w niej spuścić. Przez cały czas przyglądała się im jego niesamowita dziewczyna. Podziękował w myślach swojemu szczęściu. Przerwał pocałunek i spojrzał na wykrzywioną twarz matki.
     – Aaaaaaahhhhhhhh... Patryk wykrzyczał swój orgazm i zalał cipkę swojej mamy.
     Sabina wrzasnęła i przeżyła najbardziej ekstatyczny moment swojego życia. Została całkowicie pochłonięta mocą spermy swojego syna, gdy jej ciepło rozprzestrzeniało się w jej łonie.
     Kilka minut później Patryk pocałował Sabinę w usta i wyszedł z niej. Spojrzał w dół na jej rozwartą cipkę, na wyciekającą z niej spermę.
     – To czwarty raz dzisiaj, a wciąż jest jej tak wiele.
Dominika pochyliła się bliżej, aby przyjrzeć się dokładnie rozciągniętej cipce Sabiny. To był niesamowity widok.
     Sabina spojrzała na Dominikę i powoli zamrugała oczami.
     – Nie mogę cię zastąpić. Nigdzie się nie wybierasz, prawda?
     Dominika odwzajemniła uśmiech i potrząsnęła głową.
     – To było wspaniałe, mamo.
Patryk pochylił się i oparł policzek o spoconą prawą pierś Sabiny. Jego twardy kutas wcisnął się w jej brzuch.
     – Będzie dalej pieprzył nas obie, prawda?
Sabina uniosła lewą rękę i przeczesała palcami rozczochrane włosy Patryka. Jej obrączka błyszczała w popołudniowym świetle wlewającym się przez okna sypialni.
     Dominika skinęła głową.
     – Jeszcze raz, zanim tata wróci do domu.
Patryk sięgnął pomiędzy nich i ponownie wsunął swojego penisa w Sabinę. Na początku pompował delikatnie.
     – Ale... już... zrobiłeś to... cztery razy... dzisiaj.
Sabina wiedziała o nastoletnim wigorze, ale Patryk był niesamowity. Jego ciężkie jądra uderzały o jej tyłek. Ile tam jeszcze tego miał?
     – Jeszcze... jeden... raz, mamo.
     Patryk ponownie zabrał matkę na wyżyny rozkoszy. Jej krzyki wypełniły cichy dom. Znowu przyjęła do swego wnętrza kolejny ładunek. Kiedy skończyli, we trójkę wcisnęli się pod prysznic. Sabina zauważyła, że jej nastawienie uległo zmianie. Była uprzejma dla Dominiki. Była wdzięczna drugiej kobiecie za umożliwienie jej najbardziej niesamowitego doświadczenia w jej życiu. Nawet nie nazwała jej flądrą, nierządnicą ani nie używała wobec niej innych obelg, gdy osuszali się i ubierali.
     Wszyscy zgodzili się na zachowanie tego w tajemnicy, a następnie wysłali Dominikę z powrotem do jej nieświadomego męża. Patryk i Sabina stali przy drzwiach wejściowych, gdy Dominika odjeżdżała. Patryk machał prawą ręką, a lewą położył bezpośrednio na kształtnym tyłku swojej mamy. Jego zwykle surowa matka w ogóle go za to nie skarciła.

***

     Przez kilka następnych dni Patryk i Sabina ciągle się pieprzyli. Robili to w pokoju hotelowym Dominiki, pod jej okiem. Robili to w domu, kiedy Sandry i Franciszka w nim nie było. Zakradali się nawet do piwnicy w środku nocy, gdzie reszta rodziny nie mogła ich słyszeć.
     Sabina kilkukrotnie protestowała w sprawie używania prezerwatyw, ale szybko się poddawała. Chciała uszczęśliwić swojego syna i okazało się, że zrobi wszystko, aby to osiągnąć. Przyglądała się nawet z fascynacją, jak Patryk i Dominika uprawiają seks. Kiedy jej początkowa niechęć zmalała, jej jedynym zmartwieniem było to, że reszta jej rodziny o wszystkim się dowie.

***

     Nadszedł niedzielny poranek i rodzina Langiewiczów już była spóźniona na poranną mszę.
     – Franciszku, kochanie, jesteś już gotowy? – Sabina zawołała na górę.
     – Prawie! – Franciszek zawołał z piętra.
     – Sandra, idziesz? – krzyknęła Sabina.
     – Już jestem gotowa, mamo.
Sandra weszła do kuchni w ładnej odświętnej sukience.
     – Ładnie wyglądasz.
Sandra przyglądała się zgrabnej sylwetce matki w jej gustownej sukni. Sabina wyglądała całkiem przyzwoicie w swojej sukience do kolan. Wiszące kolczyki jej matki błyszczały niemalże tak jasno jak jej uśmiech, kiedy zobaczyła Sandrę.
     – Ty też wyglądasz cudownie, skarbie.
Sabina zazdrościła jej zgrabnej figury. Zlustrowała Sandrę od góry do dołu i zmarszczyła brwi. Może nie była tak szczupła jak kiedyś. Sukienka wyglądała na niej jakby była nieco za ciasna. Może jej dłuższy pobyt w domu rodzinnym nie był dla Sandry najlepszy. Może Sabina powinna podawać jej na śniadanie nieco mniej bekonu.
     – Jestem już gotowy.
Patryk wbiegł do kuchni poprawiając krawat.
     – Też jestem gotowy. – Franciszek wszedł za nim.
     – Wspaniale.
Sabina objęła ramię męża. Spojrzała na niego, bardzo dumna, że złapała w sidła tak przystojnego, dziarskiego mężczyznę. Potem zmarszczyła brwi, gdy pomyślała o tym, co robiła za jego plecami w tym tygodniu. Była rozdarta między dwoma najważniejszymi mężczyznami w swoim życiu i wydawało się, że Patryk wygrywał ten wyścig.
     – Miejmy nadzieję, że nie rozpoczną mszy bez nas.

***

     Po drugiej stronie miasta pastor Nowacki rozpoczął inwokację.
     Amanda siedziała w ławach z mężem Ireneuszem po jednej stronie i Robertem po drugiej. Jej córka Anita siedziała z drugiej strony Ireneusza. Ojciec i córka złożyli ręce na kolanach i skupili swój wzrok na ambonie. Robert ciągle grzebał przy nodze Amandy. Odtrąciła jego krnąbrną dłoń. Amanda próbowała skoncentrować się na słowach pastora Nowackiego, ale jej myśli wciąż wracały do jej rosnącego brzucha. Czy naprawdę siedziała niczym prawdziwa dama w kościele, z dzieckiem swojego syna w swoim łonie?
     Robert mógł myśleć tylko o cipce. Nie chciał czekać na koniec mszy. Chciał po prostu tylko trochę się pobawić cipką swojej mamy. W końcu pokonał jej opór i wsunął dłoń pod jej spódnicę. Rozejrzał się. Wydawało się, że nikt niczego nie zauważył. Poruszył palcem pod jej majtkami i stwierdził, że jej wargi są już wilgotne. Ledwie słyszał jej cichy, żałosny jęk, gdy jego palec poruszał się w niej. Znowu nikt inny nie zdawał się tego zauważać.
     Tego było za wiele. Amanda próbowała zachować spokój, ale wkrótce jej biodra same zakołysały się i pot wystąpił na jej czole.
     Feromony rozeszły się po dużym pomieszczeniu. Wkrótce wszyscy młodzi mężczyźni znajdujący się w środku walczyli z erekcją, a oczy starszych mężczyzn były nieobecne. Pastor Nowacki przerwał w połowie zdania i powtarzał raz za razem „Chrystus patrzy”.
     Amanda rozejrzała się i zobaczyła matki całujące synów, braci pieszczących siostry i wszelkiego rodzaju inne perwersje w ławkach. Dzięki Bogu małe dzieci uczęszczały do szkółki niedzielnej w zupełnie innej części kościoła. Odchyliła głowę do tyłu i wykrzyczała swój orgazm, gdy Robert pieścił jej cipkę palcami.
     – Mamo?
Anita wyjrzała zza swojego nieprzytomnego ojca i zobaczyła matkę wijącą się z ręką jej brata między nogami.
     – Co robisz?
Potrząsnęła ojcem.
     – Tato, tato, obudź się. Zobacz, co robią.
     Ireneusz nie odpowiedział swojej córce.
     – Mamo – powiedział Robert gdy w kościele rozpętało się zgiełk.
Słyszeli błogie krzyki kobiet i głębokie pomruki mężczyzn wokół siebie.
     – Wiesz, że powie tacie, kiedy się obudzi. Muszę ją też wziąć.
     – Jasne.
Amanda oprzytomniała po orgazmie. Skinęła głową, wstała, wzięła córkę za rękę i przyciągnęła ją do siebie.
     – Anitko, kochanie. To jedyny sposób.
Obróciła ją. Widziała, że Robert wydostał już swojego ohydnego, wspaniałego penisa na otwartą przestrzeń. Amanda podniosła sukienkę swojej drżącej nastoletniej córki, odsunęła materiał majtek na bok i pchnęła ją na kolana Roberta.
     – Wszelkie nieba, nigdy nie możesz powiedzieć o tym ojcu.
     – Co ty robisz? To jest tak... aaahhhhhh. – Anita krzyknęła, gdy wszedł w nią Robert. – Wyjmij to… oooohhh… ze mnie. Będziesz miał kłopoty… jak tylko tata się obudzi.
     – Przyzwyczaj się do tego, Anito.
Robert spojrzał na swoją mamę, która obserwowała ich z otwartymi ustami.
     – Zdejmij jej sukienkę i stanik. Chcę zobaczyć jej cycki.
     – Och, Robercie.
Amanda skinęła głową i pochyliła się. Odwróciła twarz córki w swoją stronę i zobaczyła, że jej opory znikły. Oczy Anity miały pusty, nieobecny wyraz. Jej biodra dość chętnie podskakiwały na długim kutasie jej brata bliźniaka.
     – Jak mogę ci odmówić, Robercie?
Rozpięła zamek i ściągnęła sukienkę Anity do pasa, po czym rozpięła stanik i wrzuciła go na kolana nieprzytomnego męża. Spojrzała na Ireneusza.
     – Mam nadzieję, że długo się nie obudzisz.
Po prostu patrzył tępo przed siebie. Amanda spojrzała na swoje kopulujące dzieci, ignorując resztę szaleństwa, które toczyło się wokół niej w kościele. Usiadła obok nich w ławce, wyciągnęła rękę pod sukienkę i przyglądała się, jak podskakują osiemnastoletnie piersi jej córki.
     – Ładne cycki, głuptasie.
Wzrok Roberta powędrował z pustego spojrzenia siostry na jej podskakujące piersi. Były mniejsze niż te do których Robert był przyzwyczajony, ale miały piękny okrągły kształt i nabrzmiałe różowe sutki.
     – To twój pierwszy raz?
     – Nieeee – wyszeptała Anita.
     – Twój głupi chłopak?
Robert sięgnął wokół niej i złapał za jej zgrabny tyłek przez wymiętą sukienką. Zmusił ją do przyspieszenia tempa.
     – Tak. – Anita skinęła głową, jej brązowe włosy rozwiewały się.
     – On cię tak pieprzy?
Robert mocniej ścisnął jej tyłek. Chciał zobaczyć, co jeszcze się wokół niego dzieje, ale nie mógł oderwać wzroku od swojej suczej siostry, która zatracała się na jego kutasie.
     – Och, Boże nnnnieeeeeee...
Oczy Anity wywróciły się i porwał ją jej pierwszy orgazm. Jej biodra zatrzymały się i pchnęła nimi w dół, by nabić się na brata tak głęboko, jak to możliwe. Był naprawdę bardzo głęboko. Kiedy jej orgazm ustąpił, spojrzała przez ramię Roberta i wyraźnie zobaczyła panią Romańską ujeżdżającą swojego syna kilka ławek za nimi. Deprawacja rozwijała się wszędzie, gdzie spojrzała. Z jakiegoś powodu to ją pobudziło, a jej biodra znów wystrzeliły w górę, zaczynając znowu podskakiwać w górę i w dół.
     – Co się dzieje?
     – Będziesz... matką mojego dziecka. Ot co.
Robert kilkukrotnie niechlujnie oblizał trzęsące się piersi Anity.
     – I… o to… nadchodzi…
     – Nie, nie, nie, nie – zawyła Anita. – Nnnnieeeeeeeeeee...
Łono Anity wypełniło się ciepłem, a jej umysł całkowicie odpłynął, gdy przepłynęła przez nią elektryczność wstrząsającego ziemią orgazmu. Ostatnią przekonującą myślą, jaką miała, było to, że jest uzależniona. Nic w jej krótkim życiu nigdy nie przypominało przyjęcia w swoje wnętrze spermy brata. Potrzebowała więcej.
     Własny orgazm Amandy zbliżał się, gdy patrzyła, jak jej córka przyjmuje ładunek Roberta głęboko w swoje wnętrze. Jej spojrzenie wędrowało po pomieszczeniu. Lidia Rogowska ujeżdżała wielkiego kutasa swojego wysokiego syna. Obok nich, w przejściu, dziewiętnastoletni siostrzeniec pani Leśnickiej wbił się w nią od tyłu. Wszędzie, gdzie spojrzała, była tylko rozpusta. W ławkach, na podłodze, wszędzie. A każdy mężczyzna powyżej dwudziestego piątego roku życia po prostu siedział oniemiały, jakby nic się wokół nich nie działo. Spojrzała z powrotem na córkę i przynajmniej była zadowolona, że Anita wydawała się czerpać ogromną przyjemność z przyrodzenia swojego brata. Rodzeństwo całowało się namiętnie, gdy siostra ujeżdżała brata.

***

     Langiewiczowie zaparkowali samochód na przykościelnym parkingu i wysiedli. Cała czwórka szła asfaltem w jasnym porannym słońcu. Gdy zbliżyli się do kościoła, Franciszek nagle się zatrzymał.
     – Franciszku? O co chodzi? – Sabina spojrzała na męża.
     – O nie, myślę, że znowu wpadł w ten swój dziwny trans.
Sabina uśmiechnęła się do córki.
     – Sandro, jesteśmy już spóźnieni. Czy byłabyś tak kochana i zabrałabyś go z powrotem do samochodu? Ostatnio działo się z nim tak kilkukrotnie i zajmie mu trochę czasu, zanim dojdzie do siebie. Powinno być z nim wszystko w porządku, gdy msza się już skończy. Posadź go wygodnie, a potem przyjdź do nas do środka. Zarezerwujemy dla ciebie miejsce.
     – Jasne, mamo.
Sandra skinęła głową i położyła rękę na plecach ojca. Odwróciła go i poprowadziła z powrotem przez parking. Coś cudownie pachniało. Przypomniało to Sandrze czas spędzony z Patrykiem pod prysznicem. Nagle Sandra zrobiła się całkiem mokra i musiała trochę się kołysać, gdy szła w swoich szpilkach na wysokim obcasie.
     – Proszę bardzo, tato.
Sandra wsadziła go na tylne siedzenie samochodu i opuściła szyby.
     Franciszek wpatrywał się w siedzenie przed sobą z pustym wyrazem twarzy.
     – Wejdź, kiedy będziesz gotowy – powiedziała Sandra, odwróciła się i ruszyła z powrotem do kościoła.

***

W swoim jeziorze Axcix zwróciła uwagę na nadchodzące informacje. Coś ciekawego zaczęło się dziać w jednym z budynków komunalnych, które cyklicznie odwiedzał gatunek dominujący. Włączyła kanał i uporządkowała chronologicznie wydarzenia. Oczywiście nastąpiła reakcja łańcuchowa. Powinna się tego spodziewać. Jeden osobnik inicjuje reakcję następnego, następny inicjuje reakcję kolejnego. To było nieuniknione i w większości nieszkodliwe. Z umiarkowanym zainteresowaniem obserwowała szalone wydarzenia.

***

     Lidia wydobyła ze swego wnętrza długiego kutasa swojego syna i stanęła obok innej pary pieprzącej się w przejściu. Sperma spływała jej po nogach pod sukienką. Uśmiechnęła się do Dawida i wzięła głęboki oddech. Zwróciła się do swoich gości. Oliwia siedziała okrakiem na Wandzie, ich usta zwarte były w pocałunku, gdy Oliwia kręciła biodrami na drobnej kobiecie.
     – Twoja kolej, Oliwia. Teraz czas na nowy chrzest w uświęconej obecności Pana.
Chwyciła Oliwię za ramiona i odciągnęła ją od współlokatorki. Następnie poprowadziła młodą kobietę na kolana syna, podniosła jej sukienkę i wsunęła w nią długiego kutasa.
     Oliwia natychmiast wydała z siebie przeciągły wrzask i zakołysała biodrami. Spojrzała w dół na uśmiechniętego nastolatka i próbowała sobie przypomnieć, jak wyglądał jej narzeczony. Nie potrafiła nawet wyobrazić sobie twarzy Błażeja.
     – Chodź Wando, nie musisz czuć się pominięta. Wszyscy tutaj służymy Panu.
Lidia z miłością potarła krzyż wiszący na swoim nadgarstku.
     – Za chwilę przyjdzie na ciebie kolej. Do tego czasu wykorzystajmy cię.
Pociągnęła Wandę na podłogę za trzęsącym się tyłkiem Oliwii. Linda podciągnęła sukienkę Oliwii.
     – Pozwól że ci pomogę.
Następnie wzięła w garść pęk czarnych włosów Wandy i przycisnęła jej twarz do ciężkich jąder Dawida.
     –Wyliż go, kochanie.
     Wanda mogła zrobić tylko to, o co ją poproszono. Spojrzała w górę i zobaczyła trzęsący się tyłek Oliwii, gdy jej współlokatorka długimi ruchami, mocno nadziewała się na potwornego kutasa. Majtki Oliwii zostały zepchnięte na bok i Wanda widziała jej dziurkę w tyłku i ciasny pierścień, który cipka Oliwii uformowała wokół trzonu. Wanda wysunęła język i polizała szorstkie jądra Dawida. Spazmowała, gdy uderzyła ją ekstaza jego gęstniejącej spermy. Potem chciwie oczyściła go z reszty nasienia i ssała jedną kulkę, a potem drugą.
     – Tak dobrze, Wando.
Lidia obserwowała, jak kobiety, które przyprowadziła do domu, służą jej synowi w kościele. Była zachwycona swoim udziałem w Jego planie. Oczywiście miasto cudzołożyło w domu Bożym. W końcu było to najodpowiedniejsze miejsce na chrzest. Spojrzała na męża, który siedział nieco dalej w ławce i wpatrywał się w przestrzeń, pożałowała go, że opuścił tę ceremonię. Ale z drugiej strony, prawdopodobnie tak było lepiej. Witold nie zrozumiałby tego.

***

     Sandra, z majtkami przesiąkniętymi wilgocią, wlokła się z powrotem przez parking i zatrzymała się, gdy zauważyła, że pobliski samochód miarowo się kołysze. Podeszła bliżej i zajrzała do środka. Szczęka opadła jej z wrażenia. Na tylnym siedzeniu, z bosymi stopami w powietrzu, pani Krawczyk była rżnięta przez swojego syna, Michała. Sandra znała Michała ze szkoły. Był dość cichym gościem o rok młodszym od niej. Odwróciła się w szoku i ruszyła żwawym krokiem w stronę kościoła.
     W przedsionku Sandra zatrzymała się jak wryta. Kakofonia stęknięć, wrzasków i krzyków docierała do jej uszu, odbijając się echem z nawy. Co u licha? Zrobiła kilka niepewnych kroków, a potem prawie zemdlała, gdy znalazła brata i matkę.
     Sabina była odwrócona od Sandry w drzwiach do nawy. Znajdowała się na czworaka z sukienką podciągniętą na okrągły tyłek. Całe ciało Sabiny trzęsło się, gdy Patryk brał ją ostro od tyłu.
     – Mówiłam... ci, Patryku. Nie... powinniśmy... robić... tego... tutaj – mruczała przy każdym głębokim uderzeniu.
     Dłoń Sandry powędrowała do jej ust. Jeśli nie powinni robić tego w kościele, czy to oznaczało, że powinni to robić gdzie indziej? Jak do tego doszło? Całe miasto wkrótce się dowie, jak zdeprawowani byli Langiewiczowie. Jak mogli to zrobić przy wszystkich?
     – Nie mogę… przestać, mamo. Po prostu… muszę… cię mieć.
Patryk chwycił ciało na czubku tyłka swojej mamy końcówkami palców. Jego okulary były przekrzywione na twarzy. Nadal miał na sobie marynarkę i krawat, ale spodnie miał owinięte wokół kostek.
     – Jak?
Sandra szepnęła do siebie. W jaki sposób sanktuarium kościoła tak zawiodło ich wszystkich? W jaki sposób ogromny kutas Patryka zmieścił się w ich matce?
     Sandra była o krok od wybiegnięcia z kościoła i ucieczki z powrotem do swojego ukochanego Jacka, czekającego daleko stąd w ich wspólnym domu. Ale zamiast tego podniosła sukienkę, przesunęła majtki na bok i zajęła miejsce na czworakach obok swojej matki. Spojrzała na brata przez ramię.
     – Ja też chcę.
To narażało jej małżeństwo na niebezpieczeństwo, ale nie obchodziło ją to. Nie dbała nawet o wszystkich ludzi w kościele. Potem zajrzała do nawy i zobaczyła, że to nie ma znaczenia. Przepełnione pożądaniem szaleństwo ogarnęło cały budynek. W ławkach panowała rozpusta. Sandrze zaparło dech w piersiach.
     Sabina spojrzała w prawo oczami wypełnionymi pożądaniem. Jej głowa poruszała się do przodu z każdym pchnięciem, które przyjmowała.
     – Ty też... Sandro?
     – Tak.
Sandra skinęła głową. Nie miała nic więcej do powiedzenia.
     Patryk odsunął się od matki, przesunął się w prawo i wsunął kutasa w mokrą cipkę siostry.
     – Och, Sandro. Jesteś... taka ciasna.
     – Weź… uch… uch… mnie.
Sandra wpatrywała się w nawę i obserwowała, jak najwierniejsi mieszkańcy Pilchowa oddają się zwierzęcym instynktom. Nawet żona pastora miała głowę schowaną między udami jakiejś kobiety. Starsi mężczyźni po prostu siedzieli i ignorowali barbarzyńskie zachowanie. Nawet pastor, który wciąż stał twarzą do swoich wiernych, wydawał się nie widzieć rozpusty pod własnym nosem.
     – Czy… uh… uh… uh… mogę…? – Patryk przyspieszył ruchy biodrami.
     – Tak... Patryku... spuść się... we mnie.
Sandra spojrzała z powrotem na brata, jej bladoniebieskie oczy były szeroko otwarte i wyczekujące. Jej piegowata twarz wykrzywiła się z przyjemności.
     – Czekaj.
Sabina znajdująca się wciąż obok nich na czworaka, spojrzała na syna. Jego słodka twarz wyglądała teraz zdecydowanie demonicznie.
     – Zajdzie w ciążę. Nie możesz.
     – Przepraszam.
Patryk nie mógł już wytrzymać, wbił się głęboko w cipkę swojej siostry i znieruchomiał.
     – Przepraszam, przepraszam, taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – Opróżnił swoje jaja w jej wnętrzu.
     Ekstatyczny krzyk Sandry spotęgował kakofonię wewnątrz kościoła. Wiedziała, że pozwoli swojemu młodszemu bratu na zabawę z jej cipką, kiedy tylko będzie miał na to ochotę. On ją zdobył. Kiedy jej umysł powrócił z kosmosu, Patryka już w niej nie było. Był z powrotem w matce. Sandra odchyliła się do tyłu i usiadła na tyłku. Patrzyła z szeroko otwartymi oczami, jak Patryk rżnął ostro od tyłu Sabinę. W jaki sposób Sandra pomieściła w swoim wnętrzu całą jego długość? W jaki sposób jej matka jest też w stanie to robić? Sandra nie była przekonana w jaki sposób udało im się tego dokonać, ale wydawało jej się, że kobiety Langiewiczów mogą pomieścić gigantycznego kutasa.
     – Czy... zamierzasz... znowu mnie napełnić?
Sabina spojrzała na podłogę, nie chcąc patrzeć nikomu w oczy.
     – Tak, mamo.
Patryka ogarnął szał. Musiał rozdysponować jak najwięcej spermy między tymi dwiema kobietami. Widział w kościele, jak jego kumpel, Dawid rżnął ciemno opaloną kobietę, nad którą pochylał się nad jedną z ławek. Jedna z jego nowych lokatorek, domyślił się Patryk. Widział też, jak Robert rzuca siostrę na podłogę i szedł głównym przejściem. Wkrótce gruby gnojek sprawił, że żona pastora podskakiwała na jego penisie i krzyczała z radości. Patryk współczuł jej, ale był bezsilny. Przynajmniej Patryk skupił swoje seksualne dary na kobietach, które kochał. A nie, jak Robert, plądrował pierwszą lepszą spódniczkę, która się napatoczyła.
     – Mamo, on zaraz spuści się w tobie.
Sandra obserwowała swojego młodszego brata z podziwem. Jak na tak chudego osiemnastolatka poruszał się zdecydowanie i agresywnie. Potrzeba było czegoś potężnego, pomyślała Sandra, żeby Sabina Langiewicz tak chętnie oddała swoją cipkę. Zawsze wiedziała, że jej matka jest surowa, praworządna i opanowana.
     – Wieeeeeeeeeeeeemmmmm...
Sabina wzdrygnęła się, gdy jej wnętrzności zostały obmyte nasieniem Patryka.
     Po minucie Patryk doszedł do siebie, wrócił do swojej siostry i ponownie wziął ją od tyłu. Dziesięć minut później wyładował się w niej po raz drugi.
     Gdy trójka Langiewiczów wytoczyła się z kościoła, orgia za nimi ciągle trwała.
     Sabina odwiozła ich do domu. Sperma Patryka wyciekła z jej cipki, przez majtki i na wnętrze jej odświętnej sukienki. Sandra siedziała obok niej. Patryk ze spuszczonymi oczami siedział z tyłu obok swojego zamroczonego ojca.
     – Nikt ma o tym nie wspominać waszemu ojcu.
Sabina spojrzała surowo na Sandrę, po czym spojrzała w lusterku na Patryka.
     – Dobrze, mamo. – Sandra i Patryk wymamrotali w tym samym czasie. Żadne z nich nie spojrzało nigdzie indziej, jak tylko w dół.
     – I nigdy więcej o tym nie będziemy rozmawiać.
Wzrok Sabiny skupił się z powrotem na drodze, a jej knykcie pobielały na kierownicy.  
     – Zrozumiano?
     Oboje przytaknęli.
     – Nie chcę, żebyście znowu to robili. – Sabina zmarszczyła brwi. – Nigdy więcej. Czy to jasne?
     Brat i siostra przytaknęli, ale oboje zauważyli, że Sabina nie wspomniała nic o tym, że matka i syn nie mieli zrobić tego ponownie. To było trudne do przeoczenia. Oboje wiedzieli, że nie może przestać oddawać Patrykowi swojej cipki.
     Resztę drogi do domu jechali w milczeniu.
     Franciszek nie doszedł do siebie przez kilka następnych godzin, do czasu aż dotarli do domu i wzięli prysznic. Powiedzieli mu, że zasnął po drodze, w co chętnie uwierzył. Głównie dlatego, że miał dziwny koszmar, widział w nim ludzi, którzy chodzą do kościoła, zataczając się po parkingu. Niektórzy ocierający się o siebie niczym zwierzęta w środku dnia. Jego sny były ostatnio bardzo dziwne.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i science fiction, użyła 7009 słów i 40105 znaków, zaktualizowała 27 lis o 18:34. Tagi: #incest #syn #matka #brat #siostra

6 komentarzy

 
  • SugoEre

    No i wróciło  :)   :bravo:

  • C10H12N2O

    No więc po perypetiach z pechową trzynastą częścią i tygodniowym poślizgu, gdzie nie wiedziałam co bedzie dalej z tą serią, biorę się za poprawki do kolejnej części. Dziś na pewno już nie zdążę jej wrzucić, oraz w związku, iż nie chcę tego robić w pośpiechu, kolejnej części można się spodziewać w sobotę około godziny 19:00-20:00 ;)

  • TakiJeden

    I po co było to zamieszanie z odrzuceniem tego opowiadania?
    Od początku było wiadome, że nie ma ku temu najmniejszych podstaw.
    Brawa dla Autorki i czekamy na kontynuację.   :bravo:

  • C10H12N2O

    @TakiJeden Jeszcze nanieść poprawki muszę do tego opowiadania ;)
    Jak zostało odrzucone to olałam sprawę :p

  • pfpp

    Naprawdę szkoda. Dobrze się to czytało,w porównaniu do na siłę pisanych tekstów na tym portalu. Szacun za chęć tłumaczenia i dostosowywania do naszego języka.

  • alfi34

    W związku z tym, że "materiał odrzucony" zapytam - @C10H12N2O publikujesz gdzieś jeszcze?

  • Olf

    Dlaczego wyświetla się jako „materiał odrzucony”?

  • C10H12N2O

    @Olf Prawdopodobnie komuś podpadłam.

  • Olf

    @C10H12N2O 😩

  • VH

    @Olf Pewnie ktoś chciał sobie kulturalnie poczytać o relacjach synów z matkami, a tu nagle akcja w kościele. Która uraziło jego uczucia religijne, jako dobrego katolika i zgłosił opowiadania.