Sanatorium. Marta u chrześniaka

Sanatorium. Marta u chrześniakaMój ukochany chrześniak Maksymilian znalazł się w sanatorium. Jako chłopiec nieśmiały i niezaradny, często poniewierany przez kolegów, wreszcie wrobiony kradzież-włamanie do sklepiku - wymagał natychmiastowej pomocy.

Pojechałam tam bezzwłocznie. Jego egzaltowana i wiecznie schorowana matka, mogłaby jedynie zaszkodzić.

Sanatorium mieściło się w dużej, podkarpackiej willi. Przedwojennej, nieco zaniedbanej, ale z duszą. Przywitała mnie typowa jesienna aura – mżył deszcz.

Musiałam spotkać się z dyrektorem placówki, błagając o właściwe traktowanie biednego, wrażliwego chłopca.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 96 słów i 614 znaków, zaktualizowała 28 lut 2020. Tagi: #sanatorium #przemoc #pończochy #nauczycielka

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Dlaczego kobieta jest bez charakteru Tygrysku? Co zmieniłbyś w jej zachowaniu oraz w jej charakterze..?

  • tygrysek48

    Ale głupia baba, bez charakteru. Chyba tego chciała, wyposzczona.

  • marek

    Mocne, fajnie napisane, no i trochę dramat, wykorzystana nie tylko fizycznie p Twój fan