Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 7

Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 7Więc na głos odpowiedziałam wyimaginowanemu rozmówcy.
- No cóż... skoro mam ściągnąć staniczek... niechaj tak będzie...  
Po czym chwyciłam paluszkami haftki i go rozpięłam. Pomyślałam sobie, że jeśli rzeczywiście stary pryk śledzi mnie w kamerce, to teraz nie może się doczekać widoku moich nagich piersi.
A cóż może być przyjemniejszego w takiej chwili, niż droczenie się... nakręcanie napaleńca.
Dlatego chodziłam po pokoju z rozpiętym stanikiem, nie zdejmując go z piersi. W uszach wręcz słyszałam nagabywanie dyrektora. - Suczko! Nie daj mi czekać! Ukaż mi swe słodziutkie bimbałki!
Zatem nadal drocząc się, bawiłam się biustonoszem na piersiach, jakbym sprawdzała czy dobrze leży.
- Panie dyrektorze... czyżby chciał pan ujrzeć moje piersi? Ocenić, czy są foremne? Zatem... proszę.
Po czym zamaszystym ruchem odrzuciłam stanik, tak, że upadł na podłogę.
- Szkoda, że tego nie widzisz panie dyrektorze... oglądałbyś sobie moje duże... jędrne... cyce...
Ujęłam je w dłonie i "zamajtałam" nimi, najpierw w lewo, potem w prawo. Porządnie. Jakbym chciała zademonstrować ich możliwości. Jakby po to, żeby potencjalny obserwator mógł wyobrazić sobie, jak zachowują się podczas stosunku...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 219 słów i 1274 znaków, zaktualizowała 28 lut 2020.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    - Panie dyrektorze... czyżby chciał pan ujrzeć moje piersi? Ocenić, czy są foremne?

  • Czytelnikg

    Strasznie pociągające

  • AnnaAneta

    Czytam z wypiekami ;)