Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 10

Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 10Jedną ręką trzymałam prysznic, kierując strumień wody na swoje piersi. Drugą myłam je. Pocierałam je namiętnie, nie jak zazwyczaj pod prysznicem, lecz tak, jakby dotykał ich spragniony mężczyzna. Pocierałam brodawki i sutki, zgarniałam je całe palcami. Próbowałam też je ściskać do siebie.
Potem odwiesiłam rączkę prysznica i zaczęłam namydlać biust. Pomyślałam, że całkiem seksownie musi wyglądać w takiej napuszonej pianie, wydaje się zapewne większy niż jest, a zakrycie go, musi pobudzać potencjalnego podglądacza. Namydlałam też nogi, wypinając się dość prowokacyjnie... Zdawałam sobie jednak sprawę, że ta kamerka - niekamerka jest na górze, więc nie daję wglądu wówczas na moją cipkę...
Jednak i tu zawędrowała moja dłoń, która całą mnie namydlała. Bardzo delikatnie zajęła się szparką, o wiele dłużej niż standardowa pielęgnacja tego wymagała. Nie mogłam powstrzymać się od westchnień...  
Jedną dłonią rozprowadzałam pianę po cycuniach, drugą po piczce... Jestem przekonana, że na każdym mężczyźnie taki widok robiłby wrażenie. Zwłaszcza pocieranie mojego ślimaczka...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 199 słów i 1165 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Czy rzeczywiście - na każdym mężczyźnie taki widok robiłby wrażenie?

  • Czytelnikg

    Mmm co za widok