Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 6

Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 6Pomyślałam, że jeśli to jest kamerka, to na pewno zbiera też taki dźwięk...
Powoli rozsunęłam zamek spódnicy i jeszcze wolniej zsuwałam ją wzdłuż nóg. Wkrótce leżała na podłodze, a ja nachyliłam się, żeby ją podnieść i odrzucić także na szafkę. Moja pupcia musiała prezentować się kusząco w skąpych stringach, zaś pończochy niewątpliwie uwypuklały zgrabność  długich nóg w szpilkach.
- Och... panie dyrektorze... czyż nie wspaniale byłoby zdejmować spódniczkę na twoich oczach... czy nie spodobałabym ci się w tych pończoszkach?
Jakby na potwierdzenie tego, pokręciłam kuperkiem, stojąc przed lustrem. Po czym sama sobie przycięłam delikatnego klapsa.
- Auuaa! - zakrzyknęłam - Panie dyrektorze... czyż nie miałby pan ochoty, przyrżnąć mi w mój zgrabny tyłeczek? Zwłaszcza gdybym, specjalnie dla pana kołysała biodrami lub wypinała się?
Wreszcie zaczęłam głośno się zastanawiać, specjalnie się przekomarzając.
- Czy ja powinnam zdjąć biustonosz?
Pomyślałam sobie, że jeśli dyrektor rzeczywiście śledzi widok z kamerki, pewnie nieźle się nakręca. Może nawet pokrzykuje w swym gabinecie: - No dalej damulko! Szybciutko ściągaj stanik!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 217 słów i 1221 znaków, zaktualizowała 29 lut 2020.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Panie dyrektorze... czyż nie miałby pan ochoty, przyrżnąć mi w mój zgrabny tyłeczek?

  • Czytelnikg

    Idealne ciało i ten strój