Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 9

Sanatorium. Marta u chrześniaka cz. 9Z nagim biustem, z gołą cipką paradowałam po pokoju i rozpakowywałam bagaże. Nie omieszkałam wybierać bielizny - seksownej, koronkowej. Pomyślałam, że jeśli podejrzany obiekt jest kamerką, to przy monitorze dyrektor ani chybi, jak to mówi młodzież - "trzepie sobie kapucyna"...
- Ach... panie dyrektorze... mam nadzieję, że nie chciałbyś mnie takiej zastać...ależ bym wówczas umarła ze wstydu...
Wzdychałam przy tym teatralnie.
- Achhh... panie dyrektorze, mam nadzieję, że nie nabrałbyś wówczas na mnie chrapki... a już nie daj Boże, nie poczyniłbyś żadnych kroków w kierunku dobierania się do mnie... Ach...
Nabrałam wielkiej ochoty na rozłożenie się na łóżku i popieszczenie swej muszelki. Nie odważyłam się. Bo co, jeśli jednak to jest kamerka?  
Weszłam do łazienki aby zażyć kąpieli. Nad prysznicem, tuż pod sufitem znajdował się identyczny owalny przedmiot jak w pokoju. Czyżby to jednak miał być tajny monitoring?
Chyba już się z tym oswoiłam... Bo bardziej mnie to podniecało, niż krępowało. Ochoczo wskoczyłam pod prysznic, podniecając się myślą, że stary pryk ogląda sobie mnie w kąpieli... Bardzo dokładnie ogląda...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 211 słów i 1212 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    - Ach... panie dyrektorze... mam nadzieję, że nie chciałbyś mnie takiej zastać... prawda?