BASZA część 9

BASZA część 9Następnego dnia obudził się w dobrym nastroju, zadzwonił do znajomego, byłego adwokata i umówił się na kawę. W czasie spotkania przekazał wszystkie znane sobie informacje dotyczące K oraz Y i poprosił o kompleksową ocenę sytuacji. Do tego dyskretne zebranie wszelkich innych dostępnych materiałów na temat obojga. Prawnik zadał mu wiele pytań, na które nie potrafił odpowiedzieć. Znał oboje zbyt krótko i tylko z jednej strony.

Przez jakiś czas nic ciekawego się nie działo.

W piątek rano zadzwoniła R. Powiedziała, że przygotowała dokumenty i czeka na dalsze polecenia Pana. Kazał jej stawić się w sobotę o godzinie 11.00. Przyszła punktualnie. Włosy spięła w mały kok, nałożyła delikatny makijaż, usta podkreśliła czerwoną szminką, paznokcie pomalowała na perłowo. Ubrała marynarkę, spod której widać było białą bluzkę. Spodnie oraz pantofle na niezbyt wysokim obcasie dopełniały całości tego raczej oficjalnego stroju. W oczy rzucał się kompletny brak biżuterii. Biurowy, nijaki styl, bez żadnego podkreślenia walorów urody.

Zgodnie z tym, co nakazał jej podczas poprzedniego spotkania, natychmiast po wejściu do mieszkania rozebrała się i naga oddała mu czołobitny hołd. Gdy pozwolił jej na podniesienie głowy, pozostając na klęczkach podała aktówkę z dokumentami. Przejrzał je uważnie i kiwnięciem głowy zaakceptował ich treść. Kazał niewolnicy wstać i osobiście założył na jej szyję czarną obrożę, ozdobioną metalowymi ćwiekami. Zapowiedział, że ma ją zawsze nosić w jego obecności. Potem rzucił na podłogę dość gruby, srebrny łańcuszek, który dla odmiany musiała założyć nad kostką lewej nogi. Z tą ozdobą nie wolno jej było rozstawać się nawet w pracy. Rozkazał odkurzyć mieszkanie i przygotować obiad. Sam rozsiadł się w fotelu z książką w ręku. R posłusznie wykonywała polecenie, widać było jednak, że nie ma żadnej wprawy, a jego lokum posiadało spore rozmiary. Ponad sto metrów powierzchni, z bardzo wysoko umieszczonymi sufitami, umeblowane nowocześnie, oszczędnie, ale praktycznie i ze smakiem.

Środek jadalni zajmował duży, czarny stół z sześcioma krzesłami. Pod jedną ze ścian ustawiono serwantkę oraz barek. Pod drugą mały stolik do picia kawy i dwa foteliki. Dębową klepkę podłogi zaścielał gruby, perski dywan. W łazience królowała olbrzymia mosiężna wanna, w komplecie z odpowiednio dobranymi umywalką i bateriami. Tylko bidet wykonano z ceramiki. Pralka automatyczna firmy Bosch. Ściany pokryto glazurą, w którą wprawiono prostokątne, podświetlane lustro. W WC znajdowała się ceramiczna muszla klozetowa oraz taka sama umywalka, nad którą zamontowano lustro, tym razem owalne, a ściany również wyłożono glazurą. Obydwa pomieszczenia posiadały terakotową podłogę. Pokój sypialny, w którym zamierzał najczęściej okazywać swoją władzę nad niewolnicą, został wyposażony w bardzo duże, wykonane na zamówienie łoże. Wyróżniały się cztery rzeźbione nogi, które przechodziły następnie w niewysokie ale solidne kolumienki. Ich zakończenia zdobiły rzeźbione w drewnie głowy zwierząt: żubra, niedźwiedzia, rysia i wilka. Ściany pokrywała fototapeta przedstawiająca puszczę. Wszystko to wykonano naprawdę starannie, z powodzeniem tworząc złudzenie przebywania w lesie. Obok łóżka stał wygodny, skórzany fotel. Wyposażenia dopełniały niewielki stolik oraz ustawiona na nim lampa. Do tego gruby, puszysty dywan. Do gabinetu R nie miała wstępu. Musiała jednak wysprzątać garderobę, urządzoną tuż obok po przerobieniu pokoiku przedwojennej służącej. Jedną szafę przeznaczono tam na odkurzacz oraz inne przybory do sprzątania. Na koniec została jej nowoczesna kuchnia. Wszystkie sprzęty firmy Bosch: kuchenka mikrofalowa, lodówka, elektryczna kuchnia z piekarnikiem. Garnki i zlewozmywak ze stali nierdzewnej nadawały pomieszczeniu nowoczesny wygląd. Kwadratowy stolik, cztery krzesła i obrotowy barowy stołek wzmacniały to wrażenie.

Po zakończeniu sprzątania niewolnica posłusznie wzięła się za przygotowanie posiłku. Przewidział na obiad czerwony barszcz oraz krokiety z kapustą i grzybami. Nie chciał przesadnie utrudniać jej pierwszego dnia służby i zawczasu kupił gotowe produkty. Musiała je tylko odgrzać. Ustawiła potrawy na tacy i zaniosła je do jadalni. Że zdziwieniem zauważyła, że stół nakryto na jedną osobę. On sam ustawił naczynia i sztućce, gdy skończyła już sprzątać i krzątała się w kuchni. Może nie powinien, to w końcu również zadanie służącej, ale ciekawy był jej reakcji. Okazała zaskoczenie, przyzwyczajona zapewne, że zawsze zapraszano ją do stołu, często nawet, zwłaszcza przy oficjalnych okazjach, w pierwszej kolejności. A przecież powinna się tego spodziewać. Pan nie będzie jadał wspólnie z niewolnicą. Najwidoczniej, nie przywykła jeszcze do swojej nowej pozycji. Podała obiad i stanęła zdezorientowana, nie wiedząc, co robić dalej. On siedział u szczytu stołu. Rozkazał, żeby stanęła po jego prawej ręce i usługiwała mu podczas posiłku. Gdy skończył jeść, polecił jej sprzątnąć nakrycie, pozmywać naczynia, wziąć krótki prysznic i zgłosić się po dalsze rozkazy.

Czekał w tym samym fotelu, w którym przyjmował ją podczas poprzedniego spotkania. Podeszła i stanęła przed nim jak uczennica przed srogim nauczycielem. On mierzył ją przez długą chwilę taksującym spojrzeniem. Zauważył obrożę i łańcuszek nad kostką lewej nogi. W głowie kołatała mu jedną myśl. Wreszcie miał swoją niewolnicę! Podszedł do R i powiedział:

- Stań w lekkim rozkroku! Ręce z tyłu, zapleć palce dłoni. - Pogłaskał ją po policzku. - Dobrze, widzę, jak się starasz. - Wyczuł, że trochę się odprężyła. - Stój spokojnie i nie waż się zmieniać pozycji!

Jego ręka zjechała z policzka na szyję, delikatnie muskał skórę poddanej opuszkami palców. Przesunął dłoń na lewe ucho, które bez pośpiechu pieścił i podszczypywał w sam koniuszek, aż zaróżowiła się delikatna skóra. Potem odgarnął włosy i powoli przesunął ręką po karku poddanej. Drugie ucho też otrzymało swoją porcję pieszczot. Nagle przyciągnął ją wolną ręką do siebie i mocno przytulił. Drgnęła i wykonała ruch, jak gdyby chciała objąć mężczyznę, ale szybko opamiętała się i wróciła do nakazanej postawy.

- Bardzo dobrze - szepnął jej do ucha. - Nie pozwoliłem ci się ruszać. A teraz nagroda.

Mówiąc to, niespodziewanie pocałował ją mocno w usta. Zanim zdążyła się zorientować, oderwał już wargi. Obydwie ręce odnalazły jej piersi. Podniósł je, ważąc w dłoniach. Następnie zaczął masować okrężnymi ruchami. Westchnęła głęboko. Uciskał to mocniej, to lżej. Oddech kobiety wyraźnie przyspieszył, a on dobrał się do sutków. Tym razem okazał brutalność. Szczypał, wykręcał, uderzał otwartą dłonią. Jęknęła, a jej ciało zadrżało. Sutki były twarde i sterczące. Pochylił się i zaczął je lizać. Nagle mocno przygryzł. Krzyknęła z bólu i szarpnęła się odruchowo. Bezlitośnie ścisnął drugą pierś, niewolnica zamarła w bezruchu. Zrozumiała, że złamała rozkaz. Uwolnił ją z uchwytu i wyprostował się. Ujął silnie brodę R i zadarł jej głowę do góry. Patrząc prosto w oczy, wycedził:

- Miałaś stać spokojnie!

Zbladła i wyszeptała:

- Przepraszam.

Znienacka uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Stłumiła okrzyk zaskoczenia i bólu.

- To ostrzeżenie, następnym razem użyję pejcza. - Podsunął dłoń, a ona pokornie zaczęła ją całować. - Przeproś!

W przerwie pomiędzy pocałunkami wyszeptała:

- Przepraszam.

Drugą ręką szarpnął ją mocno za włosy.

- Kogo przepraszasz?

Zorientowała się, jaki popełniła błąd i szybko się poprawiła

- Przepraszam Pana.

Widać było, że kobieta z trudem panuje nad sobą. On jednak nie odpuszczał.

- Podziękuj za karę!

Ze łzami w oczach powiedziała:

- Dziękuję Panu za karę.

Puścił jej włosy i odsunął rękę.

- Pilnuj się! Nie zamierzam dwukrotnie powtarzać rozkazów, ani puszczać płazem twoich przewinień. Zrozumiałaś?

- Tak, Panie.

Jego ręce wróciły do zabawiania się uległym ciałem. Mocno uciskał jej piersi. Dręczona, tłumiła okrzyki bólu i nie odważyła się już poruszyć. Powoli przesunął ręce na biodra. Czuł napięcie i drżenie mięśni kobiety. Odwrócił ją tyłem. Lekko popychając, prowadził w stronę łoża.

- Wejdź na czworakach i zostań z wypiętą pupą. To pozycja suki, która nadstawia się psu. Gdy zechcę, żebyś ją przyjęła, powiem "sucza pozycja" i ty masz wtedy natychmiast wykonać rozkaz!

Zrobiła co kazał. Przyglądał się jej z zainteresowaniem. Widać było jak na dłoni drobne niedostatki urody. Dwie fałdki na brzuchu, lekko obwisłe piersi, obwarzanek na złączeniu uda z kroczem. Do pozostałych partii ciała nie miał uwag. Zarówno pośladki jak i nogi były nieomalże idealne. Wiedziony impulsem, wymierzył jej mocnego klapsa. Pisnęła zaskoczona i poruszyła się. Dało mu to pretekst do kolejnych uderzeń otwartą dłonią. Obydwa pośladki zrobiły się czerwone i na pewno piekły. Bita niewolnica nie poruszyła się już więcej, ale zaczęła rozpaczliwie szlochać. Uderzył jeszcze dwa razy i odpuścił. Zaczął pieścić wypiętą pupę, przesuwając ręką wzdłuż rowka. Ta delikatność uspokoiła R. Gdy przestała szlochać, zintensyfikował ruchy palców. Dobrał się do jej cipki. Wsunął palec, potem drugi. Wykonywał posuwiste ruchy, sięgając coraz głębiej. Czując luz, dołożył kolejny palec. Zaczęła jęczeć i poruszać koliście pośladkami. Jej soki płynęły obficie, udało mu się dzięki temu zmieścić cztery palce i zacisnąć pięść. Krzyczała z rozkoszy i bólu. Kiedy wsuwał rękę głębiej, wychodziła mu naprzeciw biodrami. Oddychała szybko, łapczywie chwytając powietrze. Złapali wspólny rytm. Ich pchnięcia stawały się coraz silniejsze, jego pięść wypełniała całe wnętrze kobiety. Czując nadchodzący orgazm, włożył palec drugiej ręki w odbyt niewolnicy, naciskając ściankę dzielącą obydwie dziurki. Zachłysnęła się krzykiem i zaczęła szczytować. Spazmatycznie zaciskała pochwę z taką siłą, że zaczęła boleć go ręką. Po kilkunastu skurczach osunęła się bezwładnie na łoże. Powoli, żeby nie sprawić zbyt dużego bólu, wysunął dłoń ociekającą sokami i śluzem. Suchą ręką chwycił R za włosy i podciągnął głowę kobiety na wysokość własnej twarzy, spoglądając jej w oczy. Były zamglone i nieprzytomne. Zwolnił uchwyt i usiadł obok. Czekał spokojnie, aż poddana dojdzie do siebie. Gdy spojrzała przytomniej, od razu poderwała się z przestrachem. Uzmysłowiła sobie, że nie wytrwała w nakazanej pozycji i okazywała wyraźny strach.

- Panie, wybacz, że straciłam kontrolę, ale to co że mną zrobiłeś było niesamowite. Nigdy niczego podobnego nie przeżyłam - tłumaczyła gorączkowo, bojąc się kary.

Ale on nie zamierzał jej karać. Zdawał sobie sprawę, że dopiero się poznawali i łatwo mógł przeciągnąć strunę. Objął ją i przytulił. Spojrzała na niego ze zdumieniem i otworzyła usta żeby powiedzieć coś jeszcze, wykorzystał to i wsunął między jej wargi umazany sokami palec.

- Zliż to wszystko – zażądał.

Od razu przystąpiła do wykonania rozkazu. Lizała i ssała po kolei jego palce, potem dłoń i nadgarstek. Gdy skończyła, uniosła pytająco wzrok, oczekując kolejnych poleceń. Położył się na plecach i klepnięciem dłoni wskazał jej miejsce obok. Przysunęła się, a on ujął ją za włosy i nakierował twarz na własne krocze.

- Masz mnie zaspokoić ustami - rozkazał. - Najpierw całuj!

Gorączkowo pokryła penisa pocałunkami, od czubka aż po nasadę. Rozłożył szeroko nogi żeby ułatwić dostęp.

- Jądra i worek też. - Wykonała i to polecenie.

- Teraz liż pachwiny.

Pokornie robiła, co jej kazał. Widać było, że się stara i chce sprawić swemu Panu przyjemność. On nadal trzymał w dłoni jej włosy, demonstrując w ten sposób swoją władzę. Nie szarpał i nie bił, ale zdawała sobie sprawę, że może to uczynić w każdej chwili.

- Liż resztę.

Zaczęła od worka, potem wróciła do penisa.

- Pomóż sobie rękami.

Palcami zsunęła napletek i zajęła się żołędzią. Po dłuższej chwili pociągnął ją jednak za włosy, nakierowując usta w taki sposób, by objęły trzon. Zacisnęła wargi i rytmicznie poruszała głową. Poluźnił uchwyt, ale nie uwolnił jej całkowicie.

- Przesuń drugą rękę pod worek i uciskaj palcami tuż pod nim. I nie waż się przerwać!

Robiła to, czego sobie życzył. Zdawała sobie sprawę, że uczy ją sposobu, w jaki sposób ma go zaspokajać. Następnym razem będzie musiała poradzić sobie bez takich wskazówek. Skoncentrowała się nad sprawianiem Panu rozkoszy. Poczuła, jak penis rośnie w jej ustach. Jego czubek wpychał się w gardło, tamując oddech i dławiąc. Pomimo tych utrudnień nie przestawała ani na chwilę. Jej starania przyniosły oczekiwany efekt. Wytrysnął w gardło niewolnicy, a ona starała się połknąć spermę, krztusząc się i rozpaczliwie walcząc o każdy oddech. Wyssała nasienie do ostatniej kropelki. Kiedy skończyła, przyciągnął ją do siebie i pozwolił ułożyć w zagłębieniu ramienia. Przylgnęła do niego całym ciałem. Przytulił ją i w takiej pozycji oboje zasnęli. Leżała szczęśliwa, że nareszcie spoczywa przy boku mężczyzny.



***



Obudził się po paru godzinach. Ona już nie spała. Trwała jednak w bezruchu, by nie przerwać jego snu. Spoglądała na Pana szeroko otwartymi, błyszczącymi oczyma. Na twarzy gościł uśmiech, promieniowała spełnieniem. Delikatnie ujęła dłoń mężczyzny i zaczęła okrywać pocałunkami, szepcąc przy tym:

- Dziękuję mój Panie.

Przez głowę przebiegły mu dwie myśli. - "Ukarać za samowolę!” - I druga. - "Niech się nacieszy tą ulotną chwilą.” - Wybrał tę drugą opcję, bo odczuwał zadowolenie z przebiegu spotkania. Wzbudziła jego sympatię i nie cofnął dłoni. Oprócz składania kolejnych pocałunków lizała jej wewnętrzną część. Zdawał sobie sprawę, że prowokuje tym do dalszego uprawiania seksu, ale miał inne plany. Na nowo chwycił jej włosy. Znieruchomiała i czekała na polecenia.

- Przygotuj mi kąpiel.

Poszła wykonać rozkaz. On, nadal na łożu, zastanawiał się, co dalej. Po dłuższej chwili niewolnica wróciła. Uklękła przy łóżku i uniosła rękę nad głową. Docenił, że pamiętała o tym poleceniu.

- Mów! - zezwolił.

- Przygotowałam kąpiel. Ale nie wiem, jaką temperaturę wody lubisz, Panie, więc jest bardzo ciepła, o czym chcę uprzedzić.

- Dobrze. Idziemy.

Oboje poszli do łazienki. Woda okazała się w sam raz, więc bez ceregieli wszedł do wanny i wygodnie się w niej ułożył. Ona stanęła obok.

- Na co czekasz? Umyj mnie!

Od razu przystąpiła do wykonywania rozkazu. Gdy umyła mu głowę, tors i plecy polecił niewolnicy wejść do wanny. Usiadła naprzeciw, a on oparł nogi na jej piersiach, umożliwiając w ten sposób zajęcie się również tą częścią ciała. Dotarła wreszcie do stóp, uniosła jedną z nich, zdmuchnęła mydliny i zaczęła obsypywać ją pocałunkami. Po chwili zrobiła to samo z drugą stopą. Zerkała przy tym na jego twarz, śledząc reakcję. Oczywiście, okazała samowolę, ale docenił te starania. Kiedy skończyła, kazał jej usiąść między nogam, plecami do siebie. Teraz on wziął gąbkę i umył ją dokładnie.

- To twoja nagroda za to, że się starasz.

- Dziękuję Panu.

Odprężona, oparła głowę na jego ramieniu. Wyszli, gdy woda ostygła. Opłukali się pod prysznicem. Potem kobieta rozłożyła na podłodze gruby ręcznik i klęcząc wycierała ciało stojącego na nim mężczyzny. Kazał się jej ogarnąć i sprzątnąć łazienkę, a sam zasiadł w ulubionym fotelu. Po przyjściu zrobiła mu drinka. Popijając, oznajmił, że ich spotkanie dobiegło końca. Na twarzy R wyraźnie odmalował się zawód. Nie zważając na to, wydawał kolejne dyspozycje. Przypomniał o tym, że ma na bieżąco prowadzić zapiski w dzienniku. Ocenił jej wygląd i fryzurę. Rozkazał przychodzić z rozpuszczonymi włosami. Podarował kupiony w tym celu krwistoczerwony lakier do malowania paznokci. Miała ubierać się w sposób kobiecy, żadnych spodni i marynarek. Ponadto polecił przygotowanie tańca, który będzie musiała dla niego wykonać. Zakończonego striptizem. Ponieważ przyznała, że rzadko wychodzi z domu, wypytał ją o aktywność fizyczną. Nakazał uczęszczanie na basen, jazdę na rowerze stacjonarnym i codzienną gimnastykę. Z własnej inicjatywy zaproponowała, że zapisze się się na lekcje tańca. Wyraził zgodę. Potem zapytał, czy posiada zabawki erotyczne. Gdy potwierdziła, nakazał przynieść je na kolejne spotkanie. Miały pozostać u niego do końca ich znajomości. Zabronił samogwałtu oraz innych form zaspokajania seksualnego. Jej orgazmy miały obecnie zależeć wyłącznie od jego woli. Wszystko to służyło przejęciu kontroli. Łaskawie dodał, że w przypadku rozterek czy problemów ma o go nich informować. W ten sposób do roli właściciela dołączył funkcję opiekuna, które to obydwie razem miały spowodować, że stanie się niezastąpiony. Ponownie pochwalił ją za zaangażowanie. I niespodziewanie objął oraz ucałował w usta. Zaczęła oddawać pocałunki, początkowo nieśmiało. Po chwili zarzuciła jednak ręce na jego kark, a gdy wtargnął językiem, użyła również swojego. Wyznała później, że było to dla niej wielkim zaskoczeniem, a jednocześnie spełnieniem najskrytszych marzeń i fantazji. Jej oddech wyraźnie przyspieszył, wzrok stawał się zamglony. On nie odczuwał aż takiego podniecenia i kontrolował całą sytuację. Bez uprzedzenia zerwał gwałtownie połączenie ich ust.

- Dosyć tych czułości. Zmykaj do domu i czekaj na wezwanie.

- Dobrze, mój Panie. Bardzo dziękuję za to, że chcesz się mną zająć. - Pocałowała jego dłoń i wyszła.

Powrócił na fotel i sączył kolejnego drinka. Analizując na gorąco przebieg spotkania był z niego zadowolony. Ona dawała z siebie wszystko i bardzo zależało jej na tym, żeby zadowolić swego partnera, nawet w takim układzie. A może, zwłaszcza w takim układzie. To rokowało dobrze na przyszłość.



***



Po kilku dniach zadzwonił do niej do domu. Zrelacjonowała mu w jaki sposób realizuje otrzymane polecenia. Codziennie pedałuje przez 30 minut na stacjonarnym rowerze. Chodzi również na basen oraz rozpoczęła kurs taneczny. Poprosiła o przedłużenie czasu na przygotowanie tańca ze striptizem. Wyraził zgodę. Powiedziała, że powstrzymuje się przed pieszczotami i samozaspokajaniem. Nie pytana dodała, że ciągle o nim myśli, tęskni i nie może doczekać się kolejnego spotkania. Skarcił ją za nagabywanie i zagroził, że odniesienie to odwrotny skutek. Nie czekając na przeprosiny, przerwał połączenie.

Był z siebie zadowolony. Udało mu się podporządkować R, co zapewniało komfort na przyszłość. Zdawał sobie sprawę z jej ograniczeń psychicznych i zwłaszcza bólowych, ale jak do tej pory, nie popełnił większego błędu. Wstępnie oceniając, stwierdził, że niewolnica spełnia większość jego oczekiwań i otwiera się szansa na dłuższą znajomość. Dawało mu to pewność siebie, bo wiedział, że musi jeszcze przynajmniej porozmawiać z K. Ich ostanie spotkanie, zakończone bez pożegnania, tkwiło nadal w pamięci. Uważał, że dorosły mężczyzna, a za takiego się uważał, nie powinien w taki sposób kończyć znajomości. Nie mógł mieć do niej pretensji, bo jasno określiła czego oczekuje. Poza tym, nadal pozostawał pod jej urokiem. Pomimo odczuwanej niecierpliwości nie ponaglał adwokata. Zdawał sobie sprawę, że zebranie rzetelnych informacji wymaga czasu. Zwłaszcza, gdy dotyczyły spraw prywatnych i intymnych. Zajmował się kolejnymi zleceniami. Od czasu do czasu wzywał R. Ich spotkania miały podobny przebieg, stopniowo wprowadzał pewne urozmaicenia. Zaczął od nakładania więzów. Jako wytrawny żeglarz nie miał problemów z wiązaniem węzłów i doborem odpowiednich linek. Jego popisowe "dzieła" to mocne oplecenie piersi oraz majtki ze sznura, wrzynające się w cipkę przy najlżejszym pociągnięciu za jego wolny koniec. Poza tym próbowali też wosku i penetracji pochwy różnymi przedmiotami, w tym gadżetami, które przyniosła. Używał również klamerek. Zmuszał ją do poniżających postaw i zachowań. Pewnego dnia polecił jej przyjąć "suczą pozycję" na podłodze, wsparł nogi na jej plecach i wykorzystując niewolnicę w roli podnóżka, czytał gazetę. Innego razu nakazał ręczne pranie swoich majtek i skarpetek. Na każdym spotkaniu była pod byle pretekstem bita ręką po twarzy, dostawała też mocne klapsy w pośladki. Na tym etapie nie używał jeszcze batów ani pasa, ale wiedział, że to tylko kwestia czasu. Oczywiście, zdarzały się chwile, gdy traktował ją łagodnie, niemalże z czułością, pieszcząc i doprowadzając do orgazmu. Łaskawie, jak mówił "w nagrodę", przyjmował i jej pieszczoty. Widział przy takich okazjach, jak bardzo jest to dla niej ważne. Dlatego pozwolił jej raz czy drugi zostać na cały weekend. Stawała się coraz bardziej przywiązana i uzależniona. Tym bardziej, że on interesował się wszystkim, co się wokół niej działo. Zarówno w pracy, jak i w czasie wolnym, gdy się nie widywali. Nabrała do niego zaufania, otwierała się stopniowo, zwierzała z różnych spraw i problemów.

Po trzech miesiącach znajomości ponownie spotkali się na płaszczyźnie zawodowej. Z firmy ubezpieczeniowej, w której pracowała, wyciekły dane osobowe klientów oraz rodzaje i ceny zawartych umów. Sprawa była bardzo poważna, bo jej ujawnienie spowodowałoby utratę zaufania i spadek wartości akcji spółki, notowanej na giełdzie Tym razem rozmawiał tylko z prezesem. Gdy czekał na spotkanie, sekretarka - młoda sympatyczna dziewczyna - poczęstowała go oprócz kawy porcją firmowych plotek. Między innymi rozmowa zeszła na R. Zauważono, że zmieniła się i to na korzyść. Wydawała się bardziej uśmiechnięta, radosna i otwarta. Wszyscy przypuszczali, że kogoś ma, ale ona od razu ucinała wszelkie pytania na ten temat. Dawało to dodatkowy powód do spekulacji. Niektórzy obstawiali, że nawiązała romans z mężczyzną żonatym i dlatego oboje nie afiszują się z tą znajomością, inni domniemywali, że chodzi o kogoś wysoko postawionego. Słowem, plotkom nie było końca. Rozmowa z prezesem odbyła się w cztery oczy. O sprawie wiedzieli tylko członkowie ścisłego zarządu oraz informatyk, który wykrył przypadki kopiowania danych. Szybko ustalił plan działania. Najpierw poinformował prezesa, że przy okazji poprzedniego zlecenia sprawdził swoimi kanałami wszystkich pracowników firmy, którzy wiedzieli o tamtej sprawie z szantażem. I że jest całkowicie pewien lojalności R. Dlatego zasugerował, żeby otrzymała najwyższy stopień dostępu do systemu informatycznego i włączono ją do sprawy. Wiązało się to z awansem na samodzielne stanowisko i otrzymaniem własnego, zabezpieczonego pokoju. Jako rzekomego asystenta R firma miała zatrudniła jego pracownika, który będzie monitorował sieć, korzystając z nadanych jej uprawnień informacyjnych. Te działania powinny pozwolić na zachowanie całego przedsięwzięcia w tajemnicy. Po krótkim namyśle prezes zaakceptował przedstawiony plan. Polecił wezwać R, która demonstracyjnie usiadła zakładając nogę na nogę. W ten sposób wyraźnie ukazała srebrny łańcuszek nad kostką. Omówili niezbędne szczegóły i zakończyli spotkanie.

Wieczorem drugiego dnia R zadzwoniła niespodziewanie, pomimo otrzymanego zakazu. Udzielił jej pozwolenia na telefonowanie tylko w sytuacjach awaryjnych, a ta do nich nie należała. Przeprosiła za złamanie rozkazów, musiała jednak podziękować za to, co dla niej zrobił. Tak to określiła. Awansowała, otrzymując znaczącą podwyżkę pensji oraz dodatek funkcyjny. Szczególnie wdzięczna była za okazane zaufanie. Gdy skończyła mówić, bez słowa odłożył słuchawkę.



***



Mijały dni żmudnej obserwacji. Liczyli na to, że złodziej, nie dostrzegając żadnej reakcji, poczuje się pewnie i spróbuję wykraść kolejną porcję danych. Czekał z narastającą niecierpliwością, to przecież on sam ułożył taki plan. Wreszcie zadzwonił telefon, ale okazało się, że to znajomy adwokat. Zebrał materiały o K i Y. Spotkali się w parku, na ławce. Dossier prezentowało się obszernie i prawnik drogo wycenił swoje usługi, ale okazały się one warte zażądanej ceny. Sięgnął do materiałów natychmiast po powrocie do domu. Zaczął od Y. W wieku 51 lat, dwukrotnie żonaty i bezdzietny. Za czasów PRL-u był dyrektorem dużego i znaczącego przedsiębiorstwa państwowego, a po transformacji, korzystając z posiadanej wiedzy, układów oraz znajomości z zagranicznymi kontrahentami, założył i prowadził jedną z najlepszych firm softwarowych. Nie mógł, co prawda, konkurować z potentatami takimi jak Computer Land czy Prokom, ale jego pozycja była na tyle silna, że często wygrywał duże przetargi, a potentaci zapraszali go także jako podwykonawcę. Y okazał się więc rzutkim przedsiębiorcą, odnoszącym sukcesy zawodowe. Posiadał naprawdę duży majątek, ulokowany częściowo za granicą. Powodzenie w interesach nie szło w parze ze szczęściem osobistym. Z pierwszą żoną rozszedł się tuż przed transformacją, zostawiając jej ich wspólne, trzypokojowe mieszkanie, jeden z samochodów oraz sporo gotówki. Po rozwodzie skupił się na sprawach zawodowych. Miewał przelotne przygody, ale nie wiązał się z nikim na stałe. Gdy wzrosła jego pozycja na rynku i zaczął otrzymywać zaproszenia na spotkania stowarzyszeń biznesmenów, koncerty oraz bale charytatywne, brak reprezentacyjnej partnerki zaczął mu doskwierać. Był jednym z nielicznych, który przychodził sam. W tym okresie spotkał K i po pewnym czasie połączył ich los.

Przeszłość K wyglądała zupełnie inaczej. Znacznie młodsza, pochodziła z małego miasteczka. Jej matka zmarła na raka gdy córka zaczynała naukę w liceum. Odczuła to bardzo boleśnie, tym bardziej, że ojciec szybko ujawnił związek z inną kobietą. Kiedy w niecałe pół roku po śmierci żony wziął kolejny ślub i założył nową rodzinę, córka zorientowała się, że z nową żoną musiał spotykać się jeszcze za życia matki K. Stosunki z macochą od początku układały się źle i stale pogarszały, między innymi dlatego, że ojciec zawsze brał stronę nowej żony. W czasie tych awantur dochodziło do rękoczynów i wyzwisk. Jak mówili sąsiedzi, dziewczyna zamknęła się w sobie i skoncentrowała na nauce. Swojej jedynej bliskiej koleżance wyznała, że zrobi wszystko, by wyrwać się z domu i z takiego życia. I tak też się stało. Po skończeniu szkoły i uzyskaniu matury celująco zdała egzaminy na studia ekonomiczne, dostając stypendium i akademik. Wtedy też zażądała od ojca płacenia alimentów do czasu ukończenia nauki. Macocha była przeciwna, ale oboje ustąpili, kiedy dziewczyna zagroziła skierowaniem sprawy do sądu. Ustąpili tym łatwiej, że zapowiedziała, iż opuszcza dom na dobre. W trakcie studiów nigdy nie pojawiła się w rodzinnym miasteczku. Z konieczności, zmuszona dorabiać, imała się różnych zajęć, między innymi tańczyła jako striptizerka. Krążyły plotki, że zajmowała się również prostytucją, ale nikt tego oficjalnie nie potwierdził. Jej znajomi z tamtych czasów zapamiętali K jako zamkniętą w sobie, bezwzględnie dążącą do celu, piękną dziewczynę. Ci, którzy próbowali ją poderwać, byli mrożeni tekstem, że nie ma zamiaru marnować czasu na gołodupców. Na czwartym roku studiów dostała się na praktykę do firmy Y. Zwrócił na nią uwagę, gdy pracowała w sekretariacie. Któregoś dnia zaprosił ją na krótką rozmowę, w czasie której zaoferował pracę na pół etatu. Przysługiwał jej nienormowany czas pracy, nie kolidujący ze studiami. Ze swoich obowiązków wywiązywała się bardzo dobrze, więc po obronie pracy dyplomowej czekała na nią posada asystentki prezesa. Bywała z Y na spotkaniach biznesowych i brała udział w imprezach charytatywnych. Po roku zaproponował małżeństwo. Zgodziła się bez wahania. Po ślubie przestała pokazywać się w biurze, chociaż zatrzymała etat i na jej konto co miesiąc wpływała wypłata. Wszystko to okazało się interesujące, ale ciągle nie znał odpowiedzi na najważniejsze pytanie.

Pozostał jeszcze jeden dokument. Gdy go przeczytał, wszystkie elementy układanki zaczęły wreszcie pasować. Była to kopia intercyzy małżeńskiej. Tu Y okazał się bardzo przewidujący. Intercyza wyłączała z możliwych roszczeń majątek firmy. Do ewentualnego podziału przewidziano tylko zasoby prywatne. Była to bardzo duża kwota i jej połowa ustawiłaby K do końca życia. Postawiono jednak warunek, że aby tak się stało, rozwód musiałby nastąpić z pozwu Y albo za obopólnym porozumieniem małżonków. Gdyby o rozwód wystąpiła K, zatrzymałaby tylko swoje pieniądze z wypłat oraz prezenty, które otrzymała i co do których mogłaby fakt darowizny udowodnić. Wtedy przypomniał mu się fragment rozmowy K i Y:

"- I jak ci się podobało przedstawienie? Nie ma to jak dobry sex. Tylko ty się do tego nie nadajesz. Do tego potrzeba prawdziwego mężczyzny, a ty nim nie jesteś! Każdy, który mi się spodoba, będzie mnie miał. Każdy, ale nie ty. Nigdy! Ty nawet nie ucałujesz moich nagich stóp, nie mówiąc już o czymś innym. Wiesz, jak możesz się z tego wyzwolić?

- Tak, Pani.

- I co postanowiłeś?

- Zostaję, Pani.

Wściekła K zwróciła się teraz do gościa.

- Wyrzuć go, bo zatłukę."

Teraz sens tej sceny stał się dla niego jasny. K znęcała się nad Y, chcąc się od niego uwolnić i zachować przy tym połowę majątku.

Dokumenty nie wyjaśniały jednak, dlaczego został jej niewolnikiem. Dlatego postanowił spotkać się z Y osobiście i porozmawiać bez świadków.



***



Po dwu dniach podjechał pod siedzibę firmy Y, upewniwszy się wcześniej telefonicznie, że prezes jest na miejscu. Poczekał aż będzie wychodził i wtedy do niego podszedł. Zaskoczony Y zbladł, ale on nie dał mu czasu do namysłu.

- Musimy pogadać w cztery oczy!

Tamten ochłonął i zimno odpowiedział

- Nie mam o czym z panem rozmawiać. Żegnam.

Gdy Y próbował go wyminąć, przytrzymał ramię rozmówcy.

- Jak wolisz. Albo pogadamy we dwóch i gwarantuję ci dyskrecję, albo odwiedzę K i wiesz, czym to się skończy. I będę robił to dotąd, aż zmienisz zdanie. Wybieraj! - Odwrócił się, udając, że chce odejść.

- Dobrze, niech pan pyta. - Y nie był w ciemię bity i szybko podjął decyzję.

- Wsiadaj do mojego samochodu, tam pogadamy. - Wskazał na czarnego Jeepa Grand Cherokee II z przyciemnionymi szybami.

Gdy usiedli w aucie, od razu przystąpił do rzeczy. Oznajmił, że zna ich historię, łącznie z intercyzą małżeńską i interesuje go tylko jedno. W jaki sposób Y został niewolnikiem K i dlaczego zgadza się na takie traktowanie oraz udział w dręczeniu osób trzecich.

Y odpowiadał niechętnie, ale wydawał się szczery. Przez rok po ślubie ich układy pozostawały w miarę normalne, chociaż K pod byle pretekstem wykręcała się od seksu. Sypiali jednak ze sobą od czasu do czasu. Sytuacja zmieniła się, gdy któregoś dnia, zezłoszczona tym, że nie stanął na wysokości zadania, uderzyła go w twarz, wyzywając przy okazji od impotentów. Wtedy poczuł silną erekcję i odbyli stosunek. Od tej pory biła go przy takich okazjach, ale ta metoda okazała się zawodną. On, czując się winnym, pozwalał jej na takie traktowanie, z czego korzystała bez skrupułów. Wzmacniała też bodźce, zaczęła stosować więzy i różne narzędzia chłosty. Trwało to około ośmiu miesięcy, aż całkowicie go zdominowała. Znalazła również znajomych o podobnych upodobaniach. Ponieważ jego kłopoty się nasilały, K próbowała na różne sposoby wymusić rozwód bez orzekania winy, wściekła, że nie ujęła takiej ewentualności w intercyzie. Znienawidziła męża gdy odkryła, że tkwi w klatce, co prawda złotej, ale jednak klatce. To jego obwiniała za wszystko, co ją spotkało. Do bezwzględności z młodszych lat doszło okrucieństwo. Sprzyjające warunki pozwoliły uzewnętrznić się mrocznej części jej osobowości. O tym, żeby sama odeszła nie było mowy, gdyż nie pozwalały jej na to wygórowane ambicje i duma. Przyzwyczaiła się do życia w luksusie. Nie bez znaczenia okazało się też to, że miesiąc po ślubie wyprawiła za pieniądze męża bogate przyjęcie w najlepszym hotelu w okolicy, na które zaprosiła wszystkich dawnych znajomych z rodzinnych stron, z wyjątkiem ojca i macochy. Utrata statusu osoby bogatej nie wchodziła odtąd w grę. A on kochał ją coraz bardziej i chciał zatrzymać, znosił więc wszystkie upokorzenia. Okazywał uległość, ale tylko wobec K.

Przedłużanie tej rozmowy nie miało sensu. Wiedział już to, co chciał wiedzieć. Odblokował drzwi i pozwolił Y iść w swoją stronę. Długo siedział w bezruchu, analizując zdobytą wiedzę.



Jak zawsze podziękowania dla Nefera za korektę.

5 635 czyt.
100%249
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 5937 słów i 33992 znaków, zaktualizował 26 cze 2018.

9 komentarzy

 
  • kaszmir

    kaszmir · 28 czerwca

    Bardzo ciekawie prowadzisz czytelnika po meandrach życia bohaterów. Każdy z nich ma dwa życia i dwie twarze. Jednak zniewolenie jest na pierwszym planie. Ukazujesz dwa obrazy niewolnictwa... kobiety i mężczyzny i dwa oblicza pani i pana, właścicieli tych niewolników.  
    Okazuje się, że pewne zachowania mają podłoże z czasów dzieciństwa. Chęć posiadania i bycia na górze też wyzwala w ludziach asertywizm nie zawsze idący w dobrym kierunku.  
    Chociaż jestem przeciwna różnym dewiacjom i zabawom dużych dzieci opowiadanie zaciekawia mnie.

    Pozdrawiam

  • Margerita

    Margerita · 24 marca

    przeczytałam i łapka w górę trzeba pomysły to ty masz

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska · 6 marca

    Ludzki Pan .  Jeep Grand Cherokee II mnie rozbroił, lubię duże samochody. Kojarzą się z bezpieczeństwem. Co do K. i Y.  to poczytam jeszcze. I jak już się upewnię, że ten wątek się kończy to wtedy napiszę. Pozdrawiam.

  • Milady

    Milady · 5 lip 2018

    Ciekawa historia się wykroiła z Y i K. Bardzo przyjemnie i lekko przemknęłam przez nią, co stanowi chyba najlepszy komplement.

  • Hipokryta

    Hipokryta · 29 cze 2018

    Jak zwykle rewelacyjne opowiadanie. Podoba mi się sposób kreacji głównego bohatera i to jak prowadzisz wątki poboczne. Tak trzymać!

  • AuRoRa

    AuRoRa · 27 cze 2018

    Wygląda na to, że bohater się rozkręca. Ciekawy opis pomieszczenia i relacji pomiędzy nim  a R. Na razie wydaje się ona zadowolona z tego układu. Nie wiadomo jednak, jak daleko będzie się chciał posunąć ze swoimi fantazjami, wcielając je w życie i czy ona to zniesie.    Masz pomysły

  • Somebody

    Somebody · 26 cze 2018

    Bardzo ciekawa część, płynnie się czytało. Podoba mi się rzucenie światła na codzienność postaci, przełamanie swoistego dystansu, z jakim dotychczas śledziłam ich losy.

  • nefer

    nefer · 26 cze 2018

    I mamy tutaj nowe wiadomości w sprawie K oraz Y. Czy jednak nadal czegoś przed bohaterem oraz czytelnikami nie ukrywają? A sam bohater radzi sobie zadziwiająco dobrze jak na debiutanta inspirującego się dotąd fantazjami i zagranicznymi filmami. Szczególnie ten pokaz tańca... No, to może nawet zachęcić pewnego arcykaplana do (chwilowej) zmiany upodobań. 😀

  • Ewelina31

    Ewelina31 · 26 cze 2018

    No no no. Jestem pod wrażeniem Twojej pomysłowości