Basza część 10

Z dziennika R


Dzisiaj po raz pierwszy spotkałam się z Panem (tak się nakazał się nazywać). To pierwsze spotkanie bardzo przeżyłam. Mimo, że poprzednio często czułam się wykorzystywana, było to niczym w porównaniu z tym, jak zostałam potraktowana obecnie. Najpierw musiałam dokładnie opowiedzieć swój życiorys, a potem kazał mi rozebrać się do naga i oglądał niczym tanią dziwkę. Czułam się bardzo upokorzona, a jednocześnie bardzo pragnęłam, żeby zgodził się przyjąć mnie na służbę. Po powrocie do domu długo nie mogłam zasnąć.

Wreszcie! Pan zadzwonił i zaprosił mnie do siebie. Myślałam, że się mną zajmie, tymczasem wykorzystał mnie jako służącą i poniżał. Potem kazał przygotować obiad i nie zaprosił mnie do stołu. Musiałam mu usługiwać i obejść się smakiem. Dopiero potem pozwolił mi się zbliżyć. Warto było czekać. To, co ze mną robił, było niesamowite. Szczególnie fisting. Odleciałam jak nigdy w życiu. Po przyjściu do domu długo nie mogłam dojść do siebie.

Spotykamy się od kilku tygodni. Pan stopniowo wprowadza coraz nowe doznania. Na szczęście, jestem w stanie znieść ból, który mi funduje. Zmobilizował mnie do tańca, pływania i gimnastyki. Czuję się teraz znacznie lepiej. Zniknęły fałdki skóry, ciało stało się bardziej jędrne. Mam więcej energii i chęci do życia. No i przede wszystkim ten taniec. Okazało się, że to moja pasja. Szybko się uczę i sprawia mi ogromną przyjemność.

To trwa już cztery miesiące. Przyzwyczaiłam się do bycia z Panem i nie wyobrażam sobie, że mogłabym znowu zostać sama. Tym bardziej, że czuję jego opiekę i troskę. Nasza znajomość to nie tylko spotkania. Gdy nie widzimy się przez jakiś czas, interesuje się tym, co robię. Czuję, że jestem dla niego ważna. I bardzo mi pomógł. Wykorzystał zlecenie w mojej firmie i załatwił mi awans, samodzielne stanowisko i wyższą pensję. Dzięki jego rekomendacji uczestniczę we wszystkich posiedzeniach zarządu jako obsługa prawna.


***


Pomimo tego, że spotykał się regularnie z R, wspominał często K. Doszedł do wniosku, że w czasie ostatniej wizyty zachował się nieelegancko. Przecież K nie zrobiła nic poza tym, na co wcześniej się umawiali. To własne, wybujałe ego popchnęło go do wyjścia bez pożegnania. Podjął decyzję, że nie powinni rozstawać się w taki sposób. Nie zamierzał jednak wpraszać się do jej domu, byłoby to zbyt upokarzające. Wymyślił więc, że zaprosi ją do restauracji. Zadzwonił wieczorem. Oczywiście, odebrał Y. W głosie sługi dało się słyszeć zdumienie. Po dłuższej chwili do telefonu podeszła K. Chłodnym tonem spytała, po co dzwoni. Odpowiedział, że chce zaprosić ją do restauracji w podziękowaniu za wspólnie spędzone chwile. Dodał, że wychodząc bez pożegnania kierował się emocjami. Milczała przez dłuższy czas. Wreszcie oznajmiła, że przyjmuje zaproszenie, zastrzegając przy tym, iż zabierze ze sobą Y w roli kierowcy. Przyjął to do wiadomości, informując ze swej strony, że jemu również będzie towarzyszyła kobieta. Zasugerował, że zarezerwuje dwa stoliki, żeby mogli swobodnie porozmawiać. Wyraziła zgodę i umówili się w sobotę na godzinę 18.00.

Następnego dnia zadzwonił do R z poleceniem, że spotkają się w sobotę o godzinie 17.30 w restauracji. Dodał, że ma wyglądać elegancko i olśniewająco oraz założyć buty, w których będzie jej łatwo tańczyć.

Zamówił prezent i kwiaty na sobotę. W kolejnych dniach zajął się pracą, czas oczekiwania minął więc szybko. Na miejsce spotkania pojechał taksówką. Miał zamiar spożywać alkohol i nie chciał ryzykować. R już na niego czekała. W niczym nie przypominała kobiety, która kiedyś przysiadła się do niego w knajpce. Tym razem ubrała wieczorową suknię w kolorze jednolicie trawiastym, do tego torebka i buty w podobnym odcieniu, co wspaniale harmonizowało z zieloną barwą oczu. Jej twarz okalały rozpuszczone, kasztanowate loki. Sylwetka bez zastrzeżeń. Całości dopełniały obroża na szyi oraz srebrny łańcuszek na lewej kostce. Wyglądała pięknie. Pochwalił ją za wygląd, przytulił i pocałował w usta. Jej twarz pojaśniała, a na wargach pojawił się szczery uśmiech, który pozostał już przez cały wieczór.

W paru słowach wyjaśnił, czego od niej oczekuje. Miała siedzieć przy oddzielnym stoliku z Y, pilnując, żeby nikt nie przeszkadzał jemu samemu oraz zaproszonej kobiecie, z którą zamierza się spotkać. Wręczył jej pieniądze na uregulowanie rachunku. Zaznaczył, żeby zamawiała dla siebie oraz Y jedzenie i napoje bez ograniczeń. Pozwolił na picie alkoholu. Przedstawił ją personelowi. Dla K i siebie wynajął lożę. Polecił kelnerowi przyprowadzić gości do zarezerwowanych stolików, gdy tylko przybędą. Ustalił też sygnał nakazujący podanie kwiatów oraz kolejny, dotyczący prezentu.

K zjawiła się punktualnie. Wyglądała zjawiskowo, jak zawsze, gdy jej na tym zależało. Prowadzona przez kelnera podeszła razem z Y. Suknia w rzucającym się w oczy odcieniu czerwieni tworzyła wraz z identycznej barwy torebką i butami piękną oprawę jej wspaniałego, kobiecego ciała. Paznokcie i wargi pomalowała w identycznej tonacji. Na szyi złoty łańcuszek ze znakiem zodiaku. Na lewej ręce gruba, złota bransoletka, na prawej złoty zegarek. Mimo woli porównał obydwie kobiety i obiektywnie stwierdził w duchu, że K przewyższa niewolnicę urodą. Przedstawił R i polecił, żeby Y usiadł z nią przy oddzielnym stoliku.

Podchodząc, K podała mu dłoń, którą niezwłocznie ucałował. Ponieważ przy poprzednich okazjach witali się mniej oficjalnie, pokazała w ten sposób, że pragnie zachować dystans. Gdy usiedli naprzeciwko siebie, podjął rozmowę.

- Chcę cię przeprosić za moje zachowanie, szczególnie za wyjście bez pożegnania. A także za zabranie Y jako kierowcy bez twojej zgody.

Nie spodziewała się tak jasnego postawienia sprawy i zauważył, że wyraźnie się odprężyła. Pomimo tego ciągnęła temat.

- Nie zasłużyłam na to, jak mnie potraktowałeś.

- Masz rację. Mogę tylko przeprosić za moje zachowanie.

Dał umówiony znak i kelner przyniósł róże w wazonie. Zamówił piętnaście sztuk. *

- To dla ciebie.

K rozchmurzyła się.

- Piękne. Umiesz zachować się jak dżentelmen. Dobrze, puśćmy to w niepamięć.

Zawołał kelnera i zamówił na przekąskę ostrygi z szynką oraz pomidorami, skropione sokiem z cytryny. Aperitif to wermut dla niej i wytrawne sherry (xeres) dla niego. Patrzył na K, zastanawiając się, się jak to wszystko rozegrać. Nadal bardzo mu się podobała i zrobiłby wiele, żeby z nią być. Ale nie za każdą cenę. - "Ciekawe, o czym ona myśli i z jakim przyszła nastawieniem.” - Zastanawiał się w duchu. Jej twarz pozostawała nieodgadniona. Zachowywała się spokojnie, ale wyczuwał rezerwę.

W międzyczasie prowadzili niezobowiązującą rozmowę. W pewnym momencie zapytała o R. Nie ukrywał, że jest jego uległą. Skomentowała, że szybko działa i pogratulowała realizacji marzeń. Nie okazała nawet śladu zazdrości, na co po cichu liczył. Uświadomiło mu to po raz kolejny, że potrzebuje go bardziej w roli narzędzia, niż jako partnera.

Bez pośpiechu zjedli obiad, na który podano krem ze szparagów i pieczonego w maśle łososia z ziemniakami. Do picia wybrali białego burgunda. Po spożyciu posiłku wrócili do rozmowy. Nie bardzo wiedział, jak przejść do meritum sprawy, ale uprzedziła go K i postawiła sprawę jasno.

- Chcesz do mnie wrócić? Czy to tylko spotkanie pożegnalne?

Mówiąc, to spojrzała mu prosto w oczy. Wytrzymał to spojrzenie, zastanawiając się nad odpowiedzią. Milczał dłuższą chwilę, ważąc słowa.

- Wiesz, że mi na tobie zależy. Jednak chciałbym być twoim partnerem nie tylko w klimacie bdsm.

Teraz ona długo nie odpowiadała. Czekał w napięciu na jej słowa.

- Dopóki jestem z Y, nie mogę myśleć o stałym związku z innym mężczyzną. A żeby go się pozbyć, potrzebuję partnera bi i sadysty. Czy jesteś gotów się przełamać?

- A co z R? - zapytał.

- Możesz ją odprawić, albo brać do wspólnej zabawy. Chętnie pokażę jej moją piwnicę.

Ostatnim słowom towarzyszył drapieżny uśmiech. Zrozumiał, że K nigdy się nie zmieni, a okrucieństwo leży w jej naturze. Pokazał kelnerowi umówiony znak, polecając przynieść prezent.

- Wybacz, ale nie mogę zgodzić się na Twoje warunki. Proszę, przyjmij ten drobiazg na pamiątkę.

Mówiąc to, podał jej elegancko zapakowany przedmiot. K spojrzała z zainteresowaniem. Powoli rozpakowała i wyjęła różę zatopioną w krysztale.** Obok kwiatu wygrawerowano inskrypcję: "Niezapomnianej, z wdzięczności za wprowadzenie w nieznany świat “. Nie próbowała ukrywać, że prezent zrobił na niej wrażenie. Podziękowała mu i pocałowała prosto w usta.

- Zostań jeszcze, zjemy deser.

Zgodziła się. Zamówili krem sułtański i cherry cordial. W międzyczasie rozpoczął się dancing i od strony parkietu popłynęły pierwsze takty muzyki. W pewnym momencie do loży podeszła R. Stanęła jednak w pewnej odległości i czekała, aż ją zauważy i pozwoli się odezwać.

- O co chodzi?

- Panie, jakiś mężczyzna prosi mnie do tańca. Mogę zatańczyć, czy mam mu odmówić?

Zanotował w pamięci, że mimo obecności K (a może właśnie dlatego, że siedziała obok niego), R użyła zwrotu "Panie”.

- Idź. A jeśli poprosi cię ktoś jeszcze, to również możesz zatańczyć.

Pozostali z K przy stoliku, ale rozmowa nie kleiła się. Pod wpływem impulsu zaproponował taniec. Zgodziła się bez wahania, jakby chcąc przełamać panującą pomiędzy nimi ciężką atmosferę. Okazało się, że na parkiecie króluje R. Tańczyła jak natchniona, w zależności od rodzaju muzyki zmieniając partnerów. Wśród wolniejszych taktów melodii płynęła zwiewnie, sunąc niczym motyl, podczas gdy przy szybszych utworach zdecydowane ruchy tworzyły niezapomniane wrażenie radosnej lekkości.

Oni z K tańczyli natomiast spokojnie, poprawnie, ale bez fajerwerków. K okazała się niezłą partnerką, a i on miał dobre wyczucie rytmu, daleko im jednak było do R, prezentującej prawdziwe mistrzostwo. Po kilku tańcach, wrócili do loży. Dla obojga stało się jasne, że to koniec zarówno wieczoru, jak i znajomości. K skinieniem ręki przywołała Y, który przez cały czas nie spuszczał wzroku ze swojej Pani, poleciła mu wziąć kwiaty oraz kryształ, a następnie odprawiła, nakazując podstawić samochód. Sama otoczyła towarzysza ramionami i przywarła do jego ust. Pocałunek zdawał się nie mieć końca. Wreszcie oderwali się od siebie.

- To po to, żebyś mnie długo pamiętał.

Po tych słowach skierowała się do wyjścia. Nie odprowadził jej, nie chciał przedłużać rozstania. Usiadł i zaczął myśleć o tym, co się stało. Bardzo mu zależało na dalszej znajomości z K, ale nie za każdą cenę. A to, co proponowała, było dla niego nie do przyjęcia. Zadumany, nie zwracał uwagę na otoczenie. W pewnym momencie wyczuł jednak czyjąś obecność. Podniósł głowę i zobaczył R. Stała w pewnej odległości, nie mając odwagi mu przeszkadzać. Gestem ręki wskazał miejsce w loży. Gdy usiadła, zapytał, czy ma na coś ochotę. Zażyczyła sobie drinka. Zawołał kelnera i zamówił whisky z colą. Siedzieli w milczeniu, sącząc alkohol. Wreszcie otrząsnął się i poprosił R do tańca. Dopiero trzymając ją w ramionach, przekonał się naprawdę, jak lekko tańczy. Bez trudu dostosowała się do jego rytmu, usuwając się przy tym w cień. Dla postronnych obserwatorów nie ulegało wątpliwości, że to on prowadzi. Delikatnie się do niego przytulała, nie przekraczając granicy jaka przystoi uległej, ale oboje wiedzieli, że marzy o tym, żeby utonąć w ramionach partnera i Pana. Tańczyli prawie do końca dancingu, od czasu do czasu wracając do stolika żeby się czegoś napić. Alkohol rozluźnił jego zasady i w pewnym momencie zaczął traktować R nie jak niewolnicę, ale jak kochankę, całując i przytulając. Odpowiadała ochoczo gorącymi pocałunkami i pieszczotami. Zewnętrzny świat przestał dla nich istnieć, na parkiecie byli już tylko oni. Podczas kolejnej przerwy przy stoliku poprosiła o pozwolenie pójścia do toalety. Wróciła po dłuższej chwili z szelmowskim uśmiechem na twarzy. Ponownie wyszli na parkiet. Niespodzianie orkiestra zagrała tusz i konferansjer zapowiedział dedykację.

- Mężczyźnie, dla którego zrobię wszystko - slow-fox, "Już nie zapomnisz mnie”.***

Gdy zaczęli, tańczyć szepnęła mu do ucha.

- Przepraszam Panie, że nie zapytałam o pozwolenie, ale wtedy nie byłoby niespodzianki.

- Balansujesz na granicy, tym razem ci daruję, ale uważaj! Stąpasz po cienkiej linię.

Tańczyli dalej. Dopiero około godziny 3.00 zebrali się do wyjścia. Jechali taksówką, najpierw do niego, bo było bliżej, potem taksówkarz miał odwieźć do domu i ją. Alkohol nie pozostał bez wpływu na zachowanie R. Całowała towarzysza po rękach, przytulała się, próbowała całować w usta. Zaczynała go tym drażnić, ale w taksówce nie chciał jej oficjalnie strofować, ani tym bardziej karać. Gdy zajechali pod mieszkanie, myślał, że pozbędzie się kłopotu, ale czekała go niespodzianka. Ona również wygramoliła się z samochodu i stanowczym tonem oświadczyła, że idzie do niego. Próbował wyperswadować jej ten pomysł, ale szybko się zorientował, że nic do niej nie dociera. Zaprzestał daremnych prób i zabrał R do siebie. Czuł narastającą wściekłość, musiał jej pomagać, słaniała się, idąc po schodach. Wreszcie przekroczyli próg i rzucił ją na łóżko w gościnnym pokoju. Na wszelki wypadek przyniósł jeszcze miskę, a sam poszedł do siebie. Ze złości nie mógł zasnąć, więc ze szklaneczką whisky siedział w ulubionym fotelu, myśląc o wydarzeniach ostatniego wieczoru. Żałował rozstania z K, ale na rolę pomocnika kata i oprawcy nie mógł się zgodzić. Tym bardziej, że ona nie obiecała mu wspólnego zamieszkania. Ale jakiś żal pozostał. Żeby odgonić natrętne myśli o K, skoncentrował się na zachowaniu R. Doszedł do wniosku, że popełnił błąd, pozwalając jej na zbytnią poufałość. Ale to nie tłumaczyło nagannego zachowania uległej. Po przebudzeniu, gdy wytrzeźwieje, czekają ciężkie chwile. Odstawił niedopitą szklaneczkę i położył się spać.



* 15 róż – W mowie kwiatów: "Przepraszam, przykro mi, wybacz proszę.”

** Róża Zaklęta w Krysztale. Kwiat róży to ponadczasowy symbol miłości i namiętności, a jego sylwetka zaklęta w krysztale nadaje temu romantycznemu znaczeniu nieprzemijający charakter! Trójwymiarowy kwiat wygląda niczym wyczarowany z mistycznej mgły.

*** slow-fox inaczej powolny foxtrot. W dosłownym tłumaczeniu, krok lisa.


Podziękowania dla Nefera za korektę.

4 764 czyt.
100%198
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 2655 słów i 15143 znaków, zaktualizował 6 gru 2018.

8 komentarzy

 
  • kaszmir

    kaszmir · 29 czerwca

    Witam
    Bardzo fajny myk z pamietnikiem. Myślę, że takie łączenia myśli dużo znaczą.  
    Zaaranżowane spotkanie jest jak sztuka grana w teatrze. Różne postacie zmieniające twarze nadają rytm i ciekawość widza.  
    A jednak nie jest tak łatwo walczyć z uczuciami. Y jest tutaj jakby poza wzrokiem i tylko mały epizod jest mu dany.  
    K jest nieodgadniona i gra bardzo dobrze swoją rolę.  
    R jako mistrzyni tańca miesza w myślach bohatera, puszcza wodze i upija się.
    Co przyniesie przebudzenie?
    Pozdrawiam pięknie

  • Margerita

    Margerita · 25 marca

    łapka w górę jak zawsze oczywiście

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska · 10 marca

    Po przeczytaniu tej części, mam uczucia pomieszane. Wizyta w restauracji mnie przygnębiła. Tak potraktować R. Już samo czytanie o tym było nieprzyjemne. Ja mam chyba jednak dużo bardziej romantyczną wizję takiego układu . Na koniec ta złość na nią. Tu chyba Basza powinien wziąć więcej odpowiedzialności. Pozwolił jej się bawić. Zamawiał drinki i zdziwiło go, że się upiła? Pierwszy raz przy nim była pijana. Skoro on nie wiedział jak alkohol na nią działa, to chyba ta lekcja należała się obojgu. A konsekwencje ma ponieść sama. Niejasne to jest dla mnie. No i oczywiście Pan mnie przestraszył i nie wiem kiedy następną cześć przeczytam.    

  • AuRoRa

    AuRoRa · 16 gru 2018

    Nadal między bohaterami jest dystans, ale pomysł ze spotkaniem ciekawy. Ta róża musiała pięknie wyglądać. Ma duszę romantyka, pomimo swoich pasji, które są konkretne Wszystko jest tu wyważone, wiedzą do czego dążą.

  • agnes1709

    agnes1709 · 11 gru 2018

    No i przeczytałam wszystko i mi mało Osobiscie jestem za tym spotkaniem w piwnicy. Jedenasta ode mnie

  • violet

    violet · 6 gru 2018

    Witam, Autora. Część ciekawa i dająca do myślenia, pomimo pozornego spokoju. Spotkanie dwóch par eleganckie i przemyślane. Ładnie prowadzisz opowieść, tylko... No, właśnie. Możesz uznać mnie za czepialską, ale wciąż brakuje mi emocji u każdej postaci. Oczywiście dopowiadam sobie, wyobrażam, jednak bardzo chciałabym o nich przeczytać. Poznać uczucia i doznania Y, K, R i Pana w Twojej wersji. Teraz mam opis, prosty, suchy opis. Trochę zaznaczyłeś odczucia Pana, czyli żal i złość. Chcę jeszcze ujrzeć co dzieje się we wnętrzu K, czy targają nią rozterki, czy jest zadowolona, czy zrozpaczona, a niewolnik Y? Coś myśli, czuje, czy jest beznamiętnym , wykastrowanym kierowcą? A R? Słodka idiotka, zadowolona jakąkowiek uwagą swego Pana, a może tli się w niej zazdrość, obawa o przyszłość przy jego boku, czy jest w niej naturalny odruch strachu przed konkurentką?  
    Pozdrawiam i czekam na więcej... na drapieżność, która czai się w każdym człowieku

  • Somebody

    Somebody · 6 gru 2018

    Rzeczywiście, wyjątkowo subtelnie się zrobiło, ale to tylko cisza przed burzą. Prezent na zakończenie znajomości nadzwyczaj miły  

  • nefer

    nefer · 6 gru 2018

    Bardzo "delikatna" część w porównaniu z poprzednimi. A zarazem przydatna instrukcja, w jaki sposób rozstać się z klasą.