Basza część 13

Basza część 13  
Następny dzień spędzili razem. Usługiwała mu z radosnym uśmiechem na twarzy. On też był w dobrym nastroju. Ostatnie wydarzenia spowodowały, że trochę zmienił swoje postrzeganie R. Upewnił się, że ona kocha go szczerze i okazuje wielkie oddanie. To dobrze rokowało na przyszłość. Zabawy w łóżku spowodowały, że czas minął im szybko. Gdy się rozstawali, przez chwilę miał ochotę kazać jej zostać, ale szybko zrezygnował. Uznał, że mogłoby to stworzyć niebezpieczny precedens i rozbudzić nadzieje R, tak niedawno brutalnie stłumione.

Tradycyjnie, ze szklaneczką whisky, siedział w ulubionym fotelu i zbierał myśli. Zrealizował swoje pierwsze marzenie z dzieciństwa i zdobył niewolnicę. W jakiejś części poczuł się spełniony. Ale to go w pełni nie satysfakcjonowało. Przypomniał sobie scenę z „Faraona”, gdy Sara, na rozkaz Pana, usługiwała Kamie. A także różne opisy z „Księgi Tysiąca i jednej nocy”. Doszedł do wniosku, że chciałby spróbować zrealizować również i te fantazje. Trzeba będzie poszukać kolejnej niewolnicy, a może nawet kilku. Ciekawe, co na to R ? W tej chwili wydawała się oddana i spełniała wszystkie jego zachcianki oraz polecenia, ale była w nim zakochana, a jak wiedział z doświadczenia, kobiety zakochane odczuwają zazdrość i pragną posiadać partnera na wyłączność. Szybko jednak odgonił tę myśl. O to będzie się martwił, gdy już zdobędzie kolejną niewolnicę. Następne tygodnie mijały mu w pracy, kontynuował też weekendowe spotkania z R. Od czasu do czasu policzkował ją albo wymierzał kilka uderzeń pasem lub pejczem. Czynił to głównie dla zasady i nigdy nie zbliżył się nawet do intensywności pamiętnej, pierwszej chłosty. Szczerze mówiąc, niewolnica nie dawała powodu, by ukarać ją za jakieś poważniejsze przewinienie, a bić dla samej przyjemności katowania nie chciał. Ona z kolei zdawała sobie z tego sprawę i starała się najlepiej jak umiała, by utrzymać ten stan rzeczy. Przy kolejnym spotkaniu powiedziała, że w następny weekend jej firma organizuje wyjazdową imprezę integracyjną. Wyruszają autokarami już w piątek rano. W biurowcu mają pozostać tylko pracownicy Call Center oraz nieliczni pechowcy, którzy mieli akurat do skończenia pilne zadania.

- Może zrezygnuję, żeby się z tobą spotkać - mówiąc to spojrzała mu w oczy, chcąc wybadać jego reakcję.

- Jedź! Tylko zostaw w biurze mojego człowieka pod pozorem jakichś zaległości. Najwyżej dojedzie później. Zobaczymy, czy nasz złodziej danych nie będzie próbował skorzystać z okazji.

W poniedziałek prezes telefonicznie poprosił o wysłanie ekipy ochroniarskiej w celu zabezpieczenia imprezy. Szybko sformował dwudziestoosobową grupę pod kierownictwem dyrektora i zapewnił zleceniodawcę o gotowości wykonania zadania.

Jego przewidywania okazały się trafne. W piątek, kilka godzin po odjeździe autokarów, system zabezpieczający pokazał, że z firmowych serwerów odbywa się transfer danych klientów. Miało to miejsce w dziale księgowości, w którym teoretycznie nie powinni przebywać żadni pracownicy. Jego informatyk posiadał w specjalnie zabezpieczonej, jednorazowej kopercie kartę magnetyczną, umożliwiającą otwieranie drzwi do wszystkich sektorów, łącznie z pomieszczeniami członków zarządu. Razem z kierownikiem ochrony obiektu, również jego pracownikiem, udali się do działu, w którym nastąpiło naruszenie bezpieczeństwa i przyłapali na gorącym uczynku zastępcę dyrektora pionu finansowego, młodego człowieka, korzystającego jakoby z protekcji jakiejś ważnej szychy w rządzie. Tak przynajmniej głosiły plotki. Skonfiskowali mu dysk, zabrali przepustkę i kazali napisać oświadczenie, w którym przyznawał się do włamania do serwera firmy i kradzieży danych klientów. Musiał też podpisać odręczną notatkę, stanowiącą dokument wewnętrzny firmy ochroniarskiej. Winowajcy uświadomiono, że w razie odmowy zostanie natychmiast wydany w ręce policji. Kontrolował całą akcję, na bieżąco informowany telefonicznie o przebiegu zdarzeń i to on podjął decyzję o pominięciu organów ścigania. Ewentualne dalsze kroki w tej sprawie pozostawił zarządowi firmy. Po wszystkim zobowiązał kierownika ochrony do zachowania wszystkiego w tajemnicy, a informatykowi polecił dołączyć do kolegów na spotkaniu integracyjnym. Nakazał powiadomić R, która miała dyskretnie przekazać informację prezesowi. Umacniało to jej pozycję w firmie, a zarazem mniej rzucało się w oczy, niż gdyby uczynił to szeregowy pracownik.

Wiedząc, że ma wolny weekend, już wcześniej umówił się na spotkanie z kolegą, który wprowadził go niegdyś na wiadome przyjęcie i dzięki któremu poznał K. Zamówili stolik w knajpie, gdzie przy dobrym jedzeniu i wódeczce wspominali dawne czasy. Wreszcie przeszli do tematów bieżących. Gdy rozmowa zeszła na K, którą kolega niedawno widział na kolejnym spotkaniu, powiedział mu bez ogródek, czego oczekuje ona od ewentualnego partnera.

- Jeśli jesteś bi i będziesz potrafił bić bez powodu jej niewolnika, to masz szansę – podsumował. - Ja nie mogłem się przełamać - dodał.

Rozmówca zrewanżował się informacją, w jakich gazetach pojawiły się niedawno działy ogłoszeń bdsm, a także, że w internecie powstał Polchat, portal czatowy, na którym można poznać ludzi o różnych zainteresowaniach. Po kilku godzinach przyjemnie spędzonego czasu rozeszli się do domów.

W poniedziałek przewidująco odwołał umówione spotkanie, spodziewając się, że zostanie wezwany do zarządu kontrahenta. I tak też się stało. W firmie stawił się o 13.00. Zanim wszedł do gabinetu, sekretarka pochwaliła się, że impreza integracyjna okazała się bardzo udana. W ciągu dnia odbywali krótkie szkolenia, a wieczorami rozpoczynała się trwająca do późnej nocy balanga. Podobno R szalała na parkiecie, oblegana przez adoratorów. W głosie rozmówczyni dało się usłyszeć zawiść.

Rozmowę z prezesem zarządu przeprowadził w cztery oczy. Kontrahent dwukrotnie upewnił się, że o sprawie nie została powiadomiona policja. Następnie zapytał o radę, czy koniecznie trzeba zgłosić próbę kradzieży organom ścigania. Odpowiedział dyplomatyczne, że on i jego ludzie zadanie wykonali, a co zarząd z tym zrobi, to już ich decyzja. Zapewnił o całkowitej dyskrecji zarówno własnej, jak i wtajemniczonych pracowników. Prezes wyraźnie się odprężył i zrewanżował informacją, że ze względu na koneksje rodzinne winowajcy, firma załatwi wszystko po cichu. Rozstali się w dobrym nastroju. Pomimo to złożył w swoim sejfie notatkę opisującą zdarzenie oraz podpisane przez włamywacza przyznanie się do winy. Nie wątpił, że z czasem podobnych dokumentów będzie tam przybywało i mogą one okazać się przydatne.

Zrobił sobie wolne i od razu wrócił do domu. Tam usiadł przy komputerze i wszedł na czat. W spisie pokoi znalazł sadomasoclub. Zalogował się na tymczasowym nicku, chcąc zorientować się w sytuacji. Nie przyszło mu nawet wtedy do głowy, że przez kolejne lata będzie tam stałym bywalcem.

W pracy wszystko szło utartym torem, tylko w połowie tygodnia spotkał się z informatykiem, który wykrył aferę i zatrzymał złodzieja danych. Odebrał od niego oświadczenie o zachowaniu tajemnicy, a następnie wciągnął w rozmowę na temat imprezy integracyjnej. Dowiedział się, że R swoim tańcem wzbudziła furorę. Koledzy z pracy, nie wyłączając prezesa, ubiegali o to, żeby jej partnerować. Wiele młodszych kobiet okazywało natomiast zauważalną zawiść.

Korzystając z wolnego czasu przebywał często na czacie. Szybko zorientował się w panujących tam zasadach. Część użytkowników wchodziła na stałych nickach, reszta na tymczasowych. Poważnie należało traktować tych pierwszych. Osoby dominujące używały nicków rozpoczynających się od dużej litery, ulegli od małej. Porządku pilnowali moderatorzy, którzy w przypadku złamania netykiety banowali winowajców – czasowo, lub w poważniejszych przypadkach na stałe. Wpisy na forum publicznym okazały się niezbyt interesujące. Głównie żarty i błazenady. Co innego na priv. Tam już rozmawiało się o konkretach. Dlatego szybko przyjął stały nick BASZA.  Od początku stosował zasadę jasnego określania własnych preferencji. Nie gwarantował wyłączności, ani wspólnego zamieszkania. Od uległej oczekiwał całkowitego podporządkowania się, ewentualne negocjacje dotyczyły konkretnych praktyk sado-maso, którym miała być poddawana. Po kilkunastu sondażowych i niezobowiązujących rozmowach napisała do niego kobieta o nicku j32. Po wstępnych uprzejmościach opowiedziała o sobie i swoich oczekiwaniach. Na samym wstępie poinformowała, że od dziesięciu lat jest bezdzietną mężatką. Męża zostawiać nie zamierza, ale szuka odmiany. W przypadku, gdyby udało im się dojść do porozumienia, mogą spotykać się raz w miesiącu, w czasie jej dwudniowych, służbowych, wizyt w stolicy. Pierwszy taki termin wypada w przyszłym tygodniu, w środę. Najpierw rozmowa w kawiarni, a potem ewentualna kontynuacja w hotelu. Zdecydowanie wykluczyła wyraźne ślady i sińce, oczekiwała natomiast poniżania oraz zmuszania do usługiwania i wyuzdanego seksu. Wstępnie się na to zgodził, ale postawił jasne warunki. Polecił jej zrobić badania na obecność przeciwciał WR i HIV oraz zabezpieczyć się przed niepożądaną ciążą. Ponadto miała przywieźć własny wibrator. Ostateczne potwierdzenie spotkania nastąpi na czacie, w przeddzień przyjazdu.

Załatwiwszy tę sprawę, zadzwonił do R i umówił się tradycyjnie na weekend. Tym razem kazał jej przyjść o 15.00 do restauracji, potem mieli pojechać do niego. Znowu przygotował niespodziankę. Gdy dotarli już do mieszkania, tradycyjnie zasiadł fotelu ze szklaneczką whisky. Ubrał koszulę z krótkim rękawem, spodnie i kapcie, wysunięte na bose stopy. Ona weszła jak zawsze, bosa i naga, z obrożą na szyi. Podeszła, upadła na kolana, pochyliła głowę, zsunęła kapeć z jego stopy, zaczęła ją całować i lizać. Robiła to dotąd, aż rozkazał jej przestać. Wtedy zajęła się drugą. Po jakimś czasie nakazał zakończenie tego aktu powitania i uwielbienia. R wyprostowała się, nadal jednak klęcząc. Przedłużał milczenie i wzbudzał w niej niepewność. Ujął ją wreszcie za brodę i patrząc prosto w oczy, powiedział zimnym tonem.

- Opowiedz mi teraz, jak przebiegała ta impreza integracyjna. Doszły mnie słuchy, że nieźle szalałaś i miałaś całe stado adoratorów. Tylko mów prawdę, żebym nie musiał użyć bata!

Zbladła. Do tej pory nigdy nie okazywał zazdrości. A to pytanie odebrała właśnie w taki sposób i to ją przeraziło. Z determinacją spojrzała mu w oczy.

- Tak, mój Panie. Dużo tańczyłam, zostałam na parkiecie aż do ostatniego tańca. Ale to nie moja wina, że tylu kolegów, w tym przełożonych, okazywało mi swoje zainteresowanie. Przysięgam, że nawet nie pomyślałam o tym, żeby umówić się z nimi na jakieś spotkanie, a tym bardziej iść z którymś do łóżka. Ci, którzy mieli takie zamiary, już wcześniej urywali się z imprezy. A ja do końca zmieniałam partnerów, nie bawiłam się z żadnym przez cały czas. Ostatnie kawałki przetańczyłam z twoim pracownikiem. Byłam i jestem ci wierna.

- Chcesz mi powiedzieć, że nikt nie proponował ci wspólnego spędzenia nocy albo nie próbował umówić się w późniejszym terminie?

- Propozycje miałam, to prawda, ale wszystkie odrzuciłam. Błagam, uwierz, że mówię prawdę, mój Panie.

Głos niewolnicy drżał i z trudem powstrzymała łzy. On jednak nie przestawał dręczyć jej kolejnymi pytaniami.

- Wiesz, że wiele koleżanek zazdrości ci tego powodzenia? Nie będziesz miała przyjaciółek w firmie.

- Dotarły do mnie takie plotki od kilku kolegów. Ale nie zależy mi na przyjaźni z tymi kobietami. Przedtem, zanim poznałam ciebie, mój Panie, też byłam samotna. To tylko praca, a tych znajomości potrzebuję wyłącznie na gruncie zawodowym.

- W takim razie, czego aż tak się boisz?

- Tego, że przestaniesz mi ufać. I jeszcze tego, że zbijesz mnie tak mocno, jak poprzednim razem.

- Jeżeli zechcę, to mogę wychłostać cię również bez żadnego powodu, wiesz o tym?

- Tak, Panie.

- Aportuj pejcz!

Drżąc ze strachu, przyniosła żądany przedmiot w zębach. On nadal znęcał się nad nią psychicznie. Wziął bat i kilkakrotnie świsnął nim w powietrzu. Za każdym razem zamykała oczy i kuliła się mimowolnie. Wreszcie odpuścił. Rozkazał jej wstać i przygotować kąpiel. Zauważył, że trochę się odprężyła. Gdy usługiwała mu, myła i wycierała jego ciało, czyniła to uważnie i starannie. Tym razem nie zaprosił jej do wanny i w żaden sposób się nie zrewanżował. Swoim zachowaniem cały czas podkreślał dzielącą ich granicę, granicę pomiędzy panem, a niewolnicą. Po powrocie do pokoju polecił jej stanąć w rozkroku i po uprzednim nawilżeniu oliwką, wepchnął jej w odbyt korek analny. Zaskomlała, ale szybko rozluźniła mięśnie zwieracza, co przyniosło odrobinę ulgi. Trzymając ją za włosy, podprowadził do łóżka i pomógł położyć się na wznak. Zapowiedział, że jeśli wypchnie korek, zostanie surowo ukarana. Nakazał szerokie rozłożenie nóg i trzymanie rąk ułożonych nad głową. Następnie wziął do ręki strzykawkę o pojemności 1500 ml., z obciętą końcówką i przystawił ją do piersi kobiety. Sutek znajdował się w środku. Powoli wysuwał tłok, a powstałe podciśnienie wciągało pierś do tulejki. Przez przezroczyste ścianki widział jak ciało zmienia kolor. Z białego stało się w różowe, a następnie krwistoczerwone. R początkowo syczała, a potem zaczęła jęczeć. Nie zważając na te odgłosy cierpienia, podobnie postąpił z drugą piersią niewolnicy. Następnie zajął się jej kroczem. Zaczął od łechtaczki, brutalnie szczypiąc i miętosząc ją w palcach. Z oczu poddanej popłynęły łzy i ośmieliła się błagać, żeby przestał. Nakazał jej milczenie, grożąc zakneblowaniem. Po łechtaczce w identyczny sposób potraktował wargi sromowe. Potem wsunął dwa palce do środka, a R była jak zawsze mokra i gotowa. Bez ceregieli wepchnął całą dłoń i zacisnął ją w środku w pięść. Czuł opór ścianek oraz to, że jego ręka wypełnia szczelnie wnętrze. Pomimo jęków i krzyków niewolnicy rozpoczął ostry fisting. Wykonywał ruchy szybkie i silne, przypominały bardziej ciosy boksera, niż pieszczoty kochanka. R nie potrafiła się powstrzymać i pomimo otrzymanego rozkazu krzyczała z bólu. Aby wymusić zaprzestanie tych krzyków, klika razy uderzył ją mocno w twarz. I dalej robił, to co zaplanował. Odczuwał narastające podniecenie, kontrolował jednak sytuację i pamiętał, by od czasu do czasu sprawdzić kolor piersi w strzykawkach. Gdy zaczęły sinieć, przyspieszył ruchy ręki, szybko doprowadzając niewolnicę do orgazmu. Szczytowała, tym razem krzycząc głośno z rozkoszy. Celowo okazywał gwałtowność i zadawał jej ból. Na koniec gwałtownie wyszarpnął rękę z pochwy poddanej, wydobywając z ust kobiety kolejny wrzask. Nie zwracając na to uwagi zajął się strzykawkami i zdecydowanymi ruchami kolejno wepchnął obydwa tłoki, uwalniając piersi R. Niewolnica ponownie krzyknęła, gdy krew gwałtownie napłynęła do zmaltretowanego biustu.

Nie zważając na to, silnie ugniatał i masował jej piersi. Zaczęła się rzucać i wołać, że dłużej tego nie wytrzyma. Zacisnął dłoń na jej ustach i w ten sposób stłumił te wrzaski. Po kilku minutach R wreszcie się uspokoiła. Masaż, chociaż brutalny, zrobił swoje i ból zelżał. Zaprzestał tej ostrej pieszczoty i pozwolił jej wyjąć korek z odbytu. Jakimś cudem pozostawał aż do tej chwili na swoim miejscu. Emocje i gwałtowne poruszenia spowodowały, że przyrząd został zabrudzony.

- Tym razem ci daruję, ale jeżeli kiedykolwiek tak go znowu ubrudzisz, każe ci wylizać wszystko do czysta. Jazda do łazienki, musisz umyć tyłek!

Odkręcił słuchawkę od prysznica i podał jej końcówkę. Gdy skończyła się myć, kazał stać spokojnie i po ponownym przykręceniu słuchawki puścił na poddana zimną wodę. R aż się zachłysnęła z wrażenia, ale chłód przyniósł ulgę jej zbolałemu ciału. Szczególnie ochoczo nadstawiała brodawki. Po zakończeniu tej szczególnej kąpieli polecił niewolnicy przyczołgać się aż do łóżka w sypialni. Szedł obok i pilnował, żeby szorowała piersiami po podłodze. Po tym, co z nimi wyprawiał, drażniło to sutki, powodując swędzenie i pieczenie. Oczywiście, nawet nie spróbowała się podrapać. Gdy dotarła wreszcie na miejsce, dyszała ciężko z wysiłku.

- Brakuje ci kondycji i umiejętności. Od dzisiaj masz w domu trenować czołganie się. Zrozumiałaś?

- Tak, Panie.

Klepnął ręką w łóżko, przywołując ją jak psa. Wdrapała się i przyjęła suczą postawę. Podszedł do przygotowanych wcześniej akcesoriów, wziął dwa wibratory i oliwkę. Nawilżył mniejszy przyrząd i po uruchomieniu włożył go w odbyt ofiary. Przez dłuższą chwilę bawił się jej kakaowym oczkiem, wsuwając i wysuwając wibrator, przy jednoczesnej zmianie tempa jego pracy. Wreszcie wepchnął przyrząd najgłębiej, jak się dało i ustawił maksymalną wibrację. Następnie zajął się przednim otworkiem. Tu włożył bardzo duży wibrator, wyposażony w masującą łechtaczkę wypustkę. Tym razem nie przedłużał i od razu wcisnął głęboko. Następnie starannie zakleił taśmą samoprzylepną tyłek oraz waginę poddanej, uniemożliwiając samoczynnie wysunięcie się wibratorów. Potem położył się wygodnie na łóżku, szeroko rozłożył nogi i kazał jej wpełznąć pomiędzy swoje kolana. Jedną ręką trzymał niewolnicę za włosy, a drugą gładził po karku, płatkach uszu i policzkach. Od czasu do czasu podsuwał dłoń pod jej usta, a wtedy ona całowała ją gorliwie, liżąc przy tym i ssąc palce. Potraktowana w taki sposób, R szybko osiągnęła kolejny szczyt. Ale to nie był jeszcze koniec. Zaplanował, że zmusi ją do wielu orgazmów i konsekwentnie realizował swój plan. Ona liczyła na przerwę, ale nie odważyła się o nią poprosić. Wibratory i jego pieszczoty oddziaływały coraz silniej. Niewolnica zaczęła kręcić pośladkami i wydawała z siebie coraz głośniejsze jęki. Wzmogło to jego pożądanie. Zdecydowanym pociągnięciem za włosy skierował głowę R ku swemu kroczu i wsunął pobudzonego penisa w ochoczo otwarte usta. Bez zwłoki zaczęła go lizać i ssać. Robiła to już przedtem wiele razy, dobrze wiedziała, jak zaspokoić swego Pana. I sprawiało to jej przyjemność. Odprężył się, ale nie wypuścił z dłoni włosów kobiety. Taki chwyt zastępował smycz i dawał mu poczucie kontroli, a u niej wzmagał wrażenie uzależnienia. Doszli prawie jednocześnie. Gdy wysunął penisa z jej ust, jak zawsze dokładnie go wyczyściła, nie zostawiając ani kropelki nasienia.

Czynność tę można by uznać za rutynową, ale im obojgu wcale nie wydawała się nudna. Robienie loda i "sucza postawa" to dwa rozkazy, które wydawał najczęściej. Nie stronili też od innych eksperymentów, ale to on decydował, co i kiedy będą robić. Jeżeli pomyślała, że to już koniec, to srodze się zawiodła. Pracujące nieprzerwanie wibratory zaczęły powodować dyskomfort. Brakowało powoli wilgoci, a ciągła wibracja wpływała drażniąco na system nerwowy. R wierciła się niespokojnie i pewnie najchętniej wypchnęłaby z siebie obydwa denerwujące przedmioty, ale taśma klejąca skutecznie to uniemożliwiała. Ruchy niewolnicy stawały się coraz bardziej gwałtowne. On z zaciekawieniem przyglądał się jej reakcjom. Nigdy dotąd nie miał okazji widzieć kobiety przeżywającej wiele orgazmów jeden po drugim. Ona zorientowała się wreszcie, że to nie koniec i uniosła rękę, dając tym znak, że pragnęłaby coś powiedzieć. Kiwnięciem głowy wyraził zgodę.

- Proszę o odpoczynek, Panie. Jestem bardzo zmęczona i pobudzona.

- Nie marudź! O to właśnie chodzi, bo chcę zobaczyć, ile wytrzymasz. Kondycji fizycznej nie powinno ci zabraknąć, skoro dałaś radę przetańczyć całą noc. Skoncentruj się na doznaniach i pamiętaj, że ja też mam swoje potrzeby, które musisz zaspokoić.

Jakby chcąc podnieść ją na duchu, pogładził poddaną po policzku. To była jego gra i umiejętnie dawkował emocje. Drugą ręką cały czas trzymał ją za włosy. Po kilku minutach zaczęła jęczeć, a na koniec głośno krzyknęła, oznajmiając o kolejnym dojściu. Próbowała utrzymać nakazaną pozycję, ale bezwładnie osunęła się na materac. Jej twarz znalazła się na wysokości jego krocza. Chłonęła ostry zapach mężczyzny po erekcji, co dodatkowo potęgowało podniecenie. Prawdę mówiąc, tym osunięciem się dała mu pretekst do wymierzenia kary, może wychłostania, ale nie chciał zburzyć jej skupienia na doznaniach czysto erotycznych. Obserwował z zaciekawieniem, ale i podnieceniem, jak kobieta wpada powoli w trans. Jak wpływa na nią to nieustanne pobudzenie i przeżywanie w coraz krótszych odstępach czasu kolejnych orgazmów. Jak rzuca się i miota, zniewolona silną, męską dłonią, trzymającą ją za włosy. Żeby wzmocnić kontrolę objął udami ciało poddanej. Ograniczył jej ruchy, wzmagając poczucie zniewolenia. Spocona, półprzytomna z wyczerpania, stopniowo traciła kontakt z rzeczywistością. Wydawała z siebie dziwne dźwięki, popiskując i krzycząc, płacząc i śmiejąc się na przemian. To zachowanie powodowało z kolei eskalację jego własnych doznań. Pomimo podniecenia, bacznie obserwował jej reakcje, gotów do przerwania erotycznej tortury gdyby straciła przytomność, albo pojawiłyby się jakieś inne niepokojące objawy, np. drgawki. Nie miał doświadczenia w takich praktykach i dlatego starał się zachować maksymalną czujność. Narastające pobudzenie potrzebowało ujścia, więc ponownie skierował jej usta ku swemu penisowi. Musiał mocno szarpnąć niewolnicę za włosy i głośno nakazać – Zrób mi loda! - nim pojęła, o co mu chodzi. Raz jeszcze rozpoczęła taniec języka na jego członku. Teraz to on przejął jednak inicjatywę. Wsunął fallusa głęboko w usta suki i zaczął ją rytmicznie posuwać, poruszając biodrami i zaciskając uda na jej ciele. Nabrzmiały penis blokował gardło, odcinając dostęp powietrza. Zaczęła się szarpać, walcząc o oddech. Od czasu do czasu wciągała ze świstem haust powietrza. W międzyczasie miała kolejne orgazmy, szczytując co dwie, trzy minuty. Oboje stanowili jakby perpetuum mobile, wzajemnie się nakręcając. On też nie potrzebował wiele czasu, żeby dojść. W chwili wytrysku wyciągnął fiuta i spermą zalał jej twarz oraz włosy. Głowa kobiety opadła bezsilnie i tylko krótki, przerywany oddech świadczył, że zachowała jeszcze przytomność. Orgazmy stały się jeszcze częstsze, przeżywała je mniej więcej co minutę. Mówiło tym drżenie przebiegające przez ciało R oraz spastyczność mięśni ud. Spierzchnięte usta szeptały.

- Błagam, przerwij to, Panie. Wszystko mnie boli i nie mam już siły.

Miał ochotę kontynuować, ale zadecydował rozsądek. Przetoczył jej ciało na bok i pochylił się nad kroczem. Zdecydowanym szarpnięciem zerwał taśmy przytrzymujące obydwa wibratory, na co kobieta zareagowała głośnym wrzaskiem. Zaraz jednak ucichła i skuliła się w pozycji embrionalnej. Cichutko pojękiwała, rękami przyciskając i masując podbrzusze. Delikatnie wyjął wibratory i dokładnie je obejrzał, ponieważ zauważył plamki krwi. Znalazł ich więcej na wibratorze wyjętym z pochwy. Pomimo oporu leżącej, wsunął palec i spenetrował wnętrze. Przekonał się, że w środku jest sucha jak pieprz. Zdziwił się, bo w sytuacjach intymnych R zawsze stawała się wilgotna. U wylotu waginy dostrzegł ślady otarć. Teraz zrozumiał, dlaczego po raz pierwszy odkąd się znali, błagała o przerwanie zabawy. Delikatnie pogłaskał poddaną po głowie, za co podziękowała mu uśmiechem. Wiedziony impulsem udał się do kuchni, wziął z lodówki lód, a z apteczki balsam oraz waciki kosmetyczne. Podszedł do łóżka i wsunął jej trzy kostki w pochwę oraz jedną w odbyt. Syknęła, zaskoczona niespodziewanym zimnem, ale szybko odczuła ulgę. Podał R waciki i balsam, a także oliwkę, którą nawilżał wibratory. Rzucił też leżący obok łóżka własny ręcznik, żeby nie martwiła się, że pobrudzi pościel.

Osiągnął swój cel i nie widział powodu, żeby dłużej cierpiała. W przeciwieństwie do K, która nienawidziła Y i z życia swego niewolnika uczyniła gehennę, on nie odczuwał do własnej poddanej niechęci. Przeciwnie, lubił ją i nie maltretował bez potrzeby. Co prawda, nie zawahał się przed wymierzeniem silnej chłosty, ale traktował to jako środek służący do wymuszenia pełnego podporządkowania. Zadawanie bólu nie stanowiło celu samego w sobie. Ona to doceniała i tym mocniej się przywiązywała, darzyła nawet prawdziwym chyba uczuciem. Kiedy przygotowywał sobie drinka, z wielkopańskim gestem zapytał, czy i ona czegoś się nie napije. Potwierdziła, a on przygotował jej mieszankę whisky z colą. Nie omieszkał przy tym wbić szpilki, mówiąc, że po doświadczeniach z dancingu nie zamierza dawać jej zbyt mocnego alkoholu, bo znowu może narozrabiać i narazić się na chłostę. Pomimo tych słów, z wdzięczności przyjęła szklaneczkę. Zasiadł w fotelu i przyglądał się, jak smarowała otarcia. Bez żenady rozchylała intymne otworki i umieszczała w nich balsam. Gdy skończyła, zapytała, czy ma iść do siebie. Odpowiedział, że może zostać w jego łóżku i polecił, żeby ułożyła się wygodnie i odpoczęła. Sam włączył muzykę i rozmyślał nad dzisiejszymi wydarzeniami.

Zdobył kolejne doświadczenie i doszedł do wniosku, że taka zabawa orgazmami daje mu dużo satysfakcji. Obydwoje przekroczyli kolejną granicę, a zachowanie R utwierdziło go w przekonaniu, że ta znajomość to trafny wybór. Ona zasnęła wyczerpana niedawnymi przeżyciami. Nie budził jej, pozwalając swoim myślom krążyć spokojnie. Był zadowolony z tego, co miał, ale nie zamierzał rezygnować z innych znajomości. Trawiła go ciekawość, czy j32 potwierdzi spotkanie. Po około dwóch godzinach obudził niewolnicę i polecił przygotować kąpiel. Podczas gdy on się moczył w wannie, ona zmieniała pościel na świeży komplet. Następnie starannie umyła i wytarła swego Pana. Nakazał, by ona też się wykąpała i potem przygotowała kolację. Znowu ją zaskoczył, pozwalając usiąść razem z sobą do stołu. Była to klasyczna, psychologiczna zagrywka, ciągłe zmienianie zasad. R nigdy nie wiedziała co ją spotka, czego będzie od niej wymagał, jaki ma nastrój i jak ją potraktuje. Jedyną niezmienną zasadą pozostawało to, że to on o wszystkim decyduje, a ona poddaje się woli swego pana. Po kolacji zawołał poddaną do sypialni i kolejny raz skorzystał z jej ust. Następnie odesłał ją do pokoju gościnnego. Kazał się porządnie wyspać i przyjść rano. Sam zasnął, zadowolony z jej obecności.

Rankiem, gdy tylko się obudził i zaczął poruszać, ona natychmiast pojawiła się w sypialni. Musiała wyczekiwać na odgłosy wskazujące na to, że jej Pan już nie śpi. W niczym nie przypominała płynącej w powietrzu tancerki. Widział, że chodzi z trudem, sztywno stawiając nogi. Od czasu do czasu jej twarz wykrzywiał grymas bólu. Zapytana o samopoczucie, odpowiedziała, że wieczorem zapadła w kamienny sen, ale nad ranem obudził ją ból i nie zdołała już później zasnąć. Dzień zaczęli od kąpieli, potem zjedli razem śniadanie. Kolejny raz musiała zaspokoić go ustami, bo nie chciał pogłębiać jej otarć przez odbycie tradycyjnego stosunku. Po wszystkim, odesłał niewolnicę do domu.

We wtorek j32 potwierdziła przyjazd i chęć spotkania. Umówili się na środę, na godzinę 18.00 w barku hotelu, w którym wynajmowała pokój. Rozpoczynał się nowy rozdział w jego życiu.

Dziękuję Neferowi za korektę.

5 258 czyt.
100%208
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i inne, użył 4882 słów i 28642 znaków, zaktualizował 21 lut o 22:10.

8 komentarzy

 
  • kaszmir

    kaszmir · 29 czerwca

    Bardzo odważne zdjęcie i mocne doznania. Apetyt rośnie w miarę jedzenia a jego fantazje nie mają granic. Nie wiem czy R będzie wytrzymywać jego tortury. Orgazmy powodujące ból nie są wcale przyjemne.  

    Wątek o pracy trochę zabija temat opowiadania, ale daje też wzmiankę o pozycji bohatera w pracy. No i szczypta zazdrości. Czyżby obudzenie jakiegoś uczucia.

    Pozdrawiam

  • Margerita

    Margerita · 31 marca

    Łapka w górę no dał tym razem biednej R w kość nie ma co

  • AuRoRa

    AuRoRa · 25 lutego

    Opowiadanie coraz bardziej adekwatne do tytułu, bohater małymi kroczkami dąży do celu. Pokazuje drugą stronę ludzkiego życia, do której niektórzy woleli by się nie przyznawać. Ciekawe czy R nadal będzie zgodna, czy trafi na granicę swoich możliwości. Wątek o pracy jest równie ciekawy, zupełnie jak opowieść detektywistyczna. Pozdrawiam

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska · 24 lutego

    Lubię ten klimat. Przyjemnie się czytało.

  • Somebody

    Somebody · 23 lutego

    J32 podobnie jak Agę mnie rozwalił Z pewnością w życiu bohatera nastąpił przełom. Pytanie, dokąd go to zaprowadzi?

  • agnes1709

    agnes1709 · 21 lutego

    Za dużo o pracy moim zdaniem, niezbyt interesujący wątek. Pomysł z drugą laską dobry, tylko ten nick... Jednoznacznie się kojarzy

  • nefer

    nefer · 21 lutego

    Bohater kontynuuje eksplorację świata dominacji, pogłębiając zależność posiadanej już niewolnicy. A zarazem... szuka kolejnych i fantazjuje o scenach zbiorowych. Przyznam, że taki osobisty harem stworzy zapewne znacznie szersze możliwości ukazania charakterów, wzajemnej rywalizacji oraz pozycji tytułowego Baszy. Czekam z zaciekawieniem na jego powstanie.

  • enklawa25

    enklawa25 · 21 lutego

    Super