BASZA część 12

BASZA część 12Dwa tygodnie upłynęły mu na wytężonej pracy. Podpisał nowe kontrakty i zajmował się organizacją firmy. Przyjmował nowych pracowników, usprawniał procedury. Zatrudniał wprawdzie odpowiedzialnego za te sprawy dyrektora, byłego antyterrorystę, ale miał w zwyczaju osobiście angażować się w nowe przedsięwzięcia. Wyznawał zasadę, że „pańskie oko konia tuczy". Poza tym, będąc na bieżąco w temacie, na naradach mógł właściwie oceniać propozycję współpracowników. To, że osobiście znał każdego zatrudnionego, też miało swoje znaczenie.

Po dwóch tygodniach R nie wytrzymała. Wbrew wielokrotnie powtarzanym zakazom, zadzwoniła. Powiedziała, że przygotowała dla niego taniec. Bez trudu domyślił się jej prawdziwego celu. Po prostu była stęskniona i w ten sposób usiłowała dowiedzieć się, kiedy on ma zamiar wyznaczyć spotkanie. Zapytał, czy zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego telefonu. Łamiącym się głosem odpowiedziała, że tak. Kazał jej czekać na wiadomość i rozłączył się bez słowa. Wytrzymał ją do piątku i dopiero wtedy polecił przyjść w sobotę o 17.00.

Sam poszedł w ten piątek na bankiet organizowany przez „Business Centre Club”, zaproszony przez jednego z członków. Co prawda, zaproszenie wystawiono na dwie osoby, ale on standardowo bywał na takich spotkaniach sam. Poznawał nowych ludzi, odświeżał też dawne znajomości. Jego zawodowe akcje szły w górę. Firma miała opinię skutecznej i dyskretnej, co dla znakomitej większości potencjalnych klientów posiadało pierwszorzędne znaczenie. Dobry pijar zapewnił mu złoty medal nadany przez poważne, zachodnie pismo biznesowe, które zebrało informacje na temat usług wykonywanych przez polskie podmioty na rzecz różnych międzynarodowych firm z oddziałami w Polsce. Dzięki temu stał się graczem o znaczącej pozycji na rynku. Korzystając z tego, wybierał najbardziej lukratywne kontrakty i nie bawił się w masówki.

W sobotę, po porannych ablucjach i śniadaniu pojechał na basen. Miał kartę, która pozwalała mu korzystać z ośrodka bez ograniczeń czasowych. Bez pośpiechu pływał przez mniej więcej dwie godziny. Potem zjadł obiad na mieście i dopiero około 16.00 wrócił do domu.

Punktualnie o 17.00 zjawiła się R. Tym razem osobiście otworzył jej drzwi. Kiedy zsunęła w przedpokoju buty, zdjęła płaszcz i chciała się dalej rozbierać, powstrzymał ją, po czym kazał przejść do salonu. Dostrzegł z satysfakcją, że zbladła zaskoczona. Już wcześniej zauważył, że uległa boi się wszystkiego, co odbiega od normy i z premedytacją wykorzystywał tę wiedzę. Odprowadził ją do stołu, na którym przygotował ciasteczka i napoje, polecił usiąść. Sam zajął miejsce po przeciwnej stronie.

- Musimy poważnie porozmawiać - zagaił, nie spuszczając z niej wzroku.

Zaczęła drżeć, z trudem powstrzymywała łzy.

- Słucham, mój Panie - wyszeptała cichym głosem.

- Ostatnie wydarzenia pokazały mi, że liczysz na więcej, niż wynika to z naszej umowy. Dlatego jeszcze raz pytam, czy chcesz dalej pozostawać w naszym układzie? Zdajesz sobie chyba sprawę, że niczego więcej niż do tej pory oczekiwać nie powinnaś. Wiesz już, że potrafię cię mocno wychłostać i nie okazuję w takich sytuacjach litości. To się nie zmieni. Jeżeli zostaniesz, nic lepszego niż dotąd cię nie spotka. Namyśl się i odpowiedz. Napij się i poczęstuj ciastkami.

Nalała sobie soku i wypiła jednym łykiem. Odetchnęła głęboko i zaczęła mówić.

- Powiem szczerze. Chcę zostać. To nie jest tak, że nie mogłam znaleźć jakiegoś faceta. Mogłam i z niektórymi nawet się spotykałam. Ale to było podobne do tego, co już przeżyłam. Rutyna. Związki bez zaangażowania i sztampowy seks. Dlatego szukałam czegoś innego. Stąd moje zainteresowanie tymi filmami u koleżanki. Na dodatek, spotkałam ciebie. Jestem przesądna i fakt, że trafiliśmy na siebie ponownie, uznałam za znak od losu. I nie żałuję. Przez tych kilka miesięcy przeżyłam więcej emocji, niż przez całe dotychczasowe życie. Wybudziłeś mnie z marazmu. Odkryłam, że mam talent do tańca. Poza tym, basen i rowerek spowodowały, że tłuszczyk zaczął znikać i nabrałam energii, chęci do życia. Co do moich marzeń i oczekiwań, tych mi nie zabronisz. Spróbowałam uzyskać coś więcej i przekonałam się boleśnie, że tego nie dostanę. Ale chcę zostać na takich zasadach, jak dotychczas. Jeżeli i Ty tego chcesz, Panie.

Gdy wypowiadała te słowa, na jej twarzy pojawił się rumieniec. Nie próbowała nawet ukrywać emocji. Przez dłuższą chwilę siedzieli w milczeniu.

- Dobrze, jak chcesz. To idź się przebrać, czekam w sypialni.

Uklękła i podniosła rękę, by o coś zapytać.

- O co chodzi?

- Przygotowałam taniec i chciałabym wykonać go jak zawodowa tancerka erotyczna. Czy dasz się poprowadzić i pozwolisz, bym cię uwodziła? Tylko proszę, wytrzymaj do końca i nie przerywaj. Jeżeli ci się nie spodoba, to po wszystkim mnie ukarzesz. Ale dopiero wtedy. Błagam o tę łaskę.

Szybko ocenił dziwną prośbę niewolnicy (bo tak od tej rozmowy zaczął ją w myślach nazywać). Musiała planować coś podniecającego i wyuzdanego. Zaciekawiony, szybko wyraził zgodę. Zadowolona R poszła się przebrać.

Zanim opuściła pokój, zapaliła zapachowe świece, a do wieży włożyła kasetę z nagraniem i poprosiła:

- Panie mój, gdy dam znać, włącz muzykę, proszę.

Skinieniem głowy wyraził zgodę. Wyszła, a on przygotował sobie tradycyjną szklaneczkę whisky i zasiadł w fotelu. Po jakiś trzydziestu minutach, gdy zaczął się już niecierpliwić, usłyszał jej głos, proszący o włączenie muzyki. Zrobił to i zabrzmiały pierwsze takty „Poranku" Edwarda Grega. Do pokoju wpłynęła tanecznym krokiem R, ubrana w strój arabskiej tancerki tańca brzucha. Stąpała zmysłowo i z gracją, lekko sunąc po podłodze. Metalowe elementy kreacji podkreślały dźwiękiem ruchy jej ciała. Dłonie zdawały się żyć własnym życiem. Wiły się niczym węże przy melodii fujarki fakira. Kołyszące się biodra i piersi zachęcały, kusiły. Ocierała się o niego z uwodzicielskim wyrazem twarzy. Nie ulegało wątpliwości, że taniec sprawia jej przyjemność, że wczuwa się w rytm muzyki, jak gdyby stanowiła ona jej drugą naturę. W tym uniesieniu R stawała się piękną i podniecającą. I całą sobą okazywała, że bardzo się stara, że stara się specjalnie dla niego. Dla swojego Pana, którego pragnie uwieść i zadowolić, któremu pragnie okazać uległość i oddanie. Sytuacja ta coraz bardziej mu się podobała i podniecała go. Planował, że on sam zachowa wobec pokazu obojętny chłód, ale teraz poczuł, że penis rozsadza mu spodenki. Pokiwał głową z uznaniem. Wiedział, że to dla niej bardzo ważne. W odpowiedzi R wyraźnie się rozluźniła. Uśmiechnęła się promienie, a jej ruchy stały się jeszcze bardziej wdzięczne i zmysłowe.

Wyciągnął rękę, chcąc dotknąć jej ciała, ale wywinęła się zręcznie szepcząc:

- Obiecałeś dotrwać do końca.

Aprobującym spojrzeniem i ruchem dłoni dał znać, że uznaje jej racje. Odprężyła się, całkowicie koncentrując na tańcu i uwodzeniu partnera. Pomimo tego, że zawsze starała się zadowolić swego Pana, to jednak dotychczas realizowała nie tyle własne, co jego fantazje. Dziś po raz pierwszy mogła być sobą. Pokazywała mu swoje drugie, niesamowity, skrywany dotąd obraz. Całkowicie poddał się nastrojowi chwili. Przez głowę przebiegła mu myśl, że chyba nie do końca ją poznał i zbyt powierzchownie do tej pory oceniał. To, co prezentowała, jawiło się jako nieoczekiwane i bardzo ekscytujące.

A ona przeszła samą siebie. Wyzwoliła się całkowicie ze swojej codzienności. Wyuzdana i prowokująca, odsłaniała swoje prawdziwe oblicze. Oblicze pragnącej Pana samicy. Sięgnęła do głęboko skrywanych fantazji oraz własnej, tkwiącej w niej seksualności. Na widok tańca niewolnicy, w nim samym buzowały hormony. Poczuł się niczym prawdziwy basza w haremie. Miał ochotę rzucić się na nią i wziąć w posiadanie, tutaj, natychmiast, choćby siłą. Ale dał słowo, a on zawsze dotrzymywał słowa. Taką naukę odebrał jeszcze w dzieciństwie od ojca. Gdy pewnego razu nieopatrznie przyrzekł poprawę używając określenia „słowo honoru", usłyszał coś, co zapamiętał na całe życie. - To ty, jak dajesz zwykłe słowo, z góry zakładasz, że go nie dotrzymasz? Pamiętaj, rozważnie dawaj zwykłe słowo, to zyskasz również honor. I nie będziesz musiał nikogo o tym zapewniać.

Szybko przegonił wspomnienia i wrócił do podniecającej teraźniejszości. W międzyczasie zmieniła się muzyką. Kolejnym utworem okazało się „Bolero" Maurycego Ravela. R błyskawicznie dostosowała do nowych taktów sposób tańczenia. Zarzuciła mu na szyję muślinowy szal, stanowiący do tej pory element jej stroju orientalnej tancerki. Delikatnie ale stanowczo pociągając, nakłoniła go do wstania. Gdy podniósł się z fotela, nie przerywając tańca zaczęła rozbierać swego Pana. Muskała przy tym opuszkami palców, lizała tu i tam koniuszkiem języka. Nagiego już, podprowadziła do łóżka i odwróciła, by następnie sprawić, że usiadł na posłaniu. Z odrobinę niepewnym uśmiechem uniosła stopę i silnie popchnęła go w pierś. Opadł plecami na materac. Z napięciem oczekiwała reakcji. Musiała wiedzieć, że pozwalała sobie na bardzo wiele i nie była pewna, co ją czeka. Wyraźnie obawiała się przerwania seansu i natychmiastowej, surowej kary.

Ciągle tańcząc, pozbyła się teraz własnego stroju. Następnie dosiadła mężczyznę w pozycji „na jeźdźca". Delikatną dłonią wprowadziła pulsującego członka w swoje wilgotne wnętrze. Poprawiła dosiad niczym wytrawna amazonka i delikatnie rozpoczęła anglezowanie. On zaczął zgrywać się z jej ruchami. Gdy nastąpiła już pełna harmonia, oboje puścili się w szaleńczy galop. Akurat wtedy wybrzmiały ostatnie takty muzyki. Pozwalał cały czas, by to ona decydowała. Rozbawiony sytuacją, ale i maksymalnie podniecony, przyjmował jej przewodnictwo, bo odczuwał autentyczną ciekawość, jak daleko niewolnica ośmieli się posunąć. Ona, nadal go ujeżdżając, pochyliła się nad Panem i kochankiem. Unieruchomiła mu ręce, na przemian lizała i całowała. Wreszcie jej ciałem wstrząsnął orgazm i bezsilnie zsunęła się na bok. Taniec i seks wyczerpały jej siły.

- Postarałaś się, jestem pod wrażeniem. Niezwykła z ciebie kobieta i masz wiele ukrytych talentów. - Mówiąc to, delikatnie pogładził jej policzek. Potem pochylił się i pocałował w usta. Widział, jak oczy rozbłysły blaskiem.

- Kocham cię, mój Panie – wyszeptała.

Nie odpowiedział, tylko mocno przygarnął ją do siebie. Wtuliła się w niego, myśląc że to koniec.

Ale on nie zamierzał kończyć i przewrócił R na plecy. Teraz to on dosiadł ją i penetrował głęboko uległe wreszcie, poddane jego woli ciało. Mimo zmęczenia, rozłożyła szeroko nogi, opierając stopy na biodrach mężczyzny. Starała się wypaść jak najlepiej, ale zmęczenie dało znać o sobie. Nie wytrzymała długo w tej pozycji, tylko nogi pozostały szeroko rozchylone. Gdy w niej wytrysnął, nie kontrolując się głośno krzyknęła, oznajmiając o kolejnym orgazmie.

Znowu zalegli, przytuleni do siebie. Zdawał sobie sprawę z tego, że czeka ich kolejna rozmowa. Jej wyznanie ponownie postawiło ich pozornie poukładany związek na głowie. Ale dzisiaj nie chciał psuć nastroju. Pozwolił jej trochę odpocząć, po czym nakazał, żeby przygotowała kąpiel. Poszli wspólnie do wanny i umyli się wzajemnie. Wytarła go, a on zrewanżował się tym samym. Chciała iść do gościnnego pokoju, ale znowu ją zaskoczył. Ujął za rękę i zaprowadził do sypialni. Leżeli wygodnie w łóżku i wtedy pochwalił ją za to, co dla niego przygotowała.

- Jestem pod wrażeniem tego, co dzisiaj pokazałaś – powtórzył. - Ukrywasz w sobie wiele talentów. Pięknie się poruszasz i tańczysz. Wiele czasu poświęciłaś na opracowanie i przećwiczenie tej prezentacji?

- Najtrudniejsza okazała się choreografia. Z muzyką poszło łatwiej. Od razu wiedziałam, przy jakich utworach chciałabym dla ciebie zatańczyć.

- Im lepiej cie poznaję, tym więcej zyskujesz w moich oczach. Jesteś inteligentna, miła i ładna. Nie zauważyłem żadnych wad, których nie dałoby się przezwyciężyć. I bardzo się starasz, żeby mnie zadowolić. Doceniam to. - Spostrzegł, że te słowa sprawiły jej przyjemność. Rozpromieniona twarz, okraszona szczerym, serdecznym uśmiechem, nie pozostawiała w tej sprawie żadnych wątpliwości. - Każdy mężczyzna byłby dumny, mając taką partnerkę jak ty. Ja również. Problem w tym, że ja nie szukam partnerki życiowej. Nie chcę żony czy kochanki. Jedynie co mnie interesuje, to układ Dominujący - uległa. Rozumiesz to?

- Tak, Panie. Ja także podtrzymuję to, co powiedziałam. Chcę być z Tobą na twoich warunkach.

Przytulił ją bez słowa i po chwili oboje zasnęli

5 300 czyt.
100%219
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 2326 słów i 13310 znaków.

9 komentarzy

 
  • kaszmir

    kaszmir · 29 czerwca

    Dominat i pewnie dobrze, że otwarcie o tym mówi i maja taki kontrakt. Jednak nie zawsze, ale w większości układy w tej sferze pomiędzy mężczyzną i kobietą nie istnieją. Brawo dla R, bo ona tutaj zdominowała i przyjęła inicjatywę. On trochę skręcił na lewo.
    Ciepło pozdrawiam

  • Margerita

    Margerita · 27 marca

    łapka w górę jestem pod wrażeniem trochę się o nią bałam, że tak zuchwale proponuję mu taniec a to potraktowanie stopą było rewelacyjne    

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska · 14 marca

    No nareszcie. Świat stanął na głowie, a Basza został potraktowany stopą . Mocno huśta tą kobietą. Nie oceniam tego. To jest umowa między nimi. Ale tak się zastanawiam... Może właśnie podczas takich praktyk, mam na myśli karuzelę skrajnych emocji, rodzą się kobiety chimeryczne?

  • nefer

    nefer · 2 lutego

    Krótki, ale treściwy odcinek. Trochę jakby odmienny od poporzednich. Bohaterowie wydają się  bardziej ludzcy, narrator zrzuca na chwile maske zimnego, cynicznego drania. R okazuje siłę swoich uczuć i pragnien, które nie ograniczają się do wcielenia się w rolę niewolnicy. To chyba prawda, że kobiety czują silniej i jak juz, to całą pełnią. I nawet nasz bohater nie zdołał pozostać zupełnie obojętnym. Skądinąd, opisana sytucja też musiała zapewne odpowiadać jego dawnym fantazjom. Czekam, co dalej.

  • Mmakao

    Mmakao · 1 lutego

    Piękna seria, zawsze jest dużo perwersji oraz poniżenia, a tu chęcią, nima nic (w porównaniu do poprzednich rozdziałów)
    Jednakże romantyzm został tutaj mistrzowsko wkąponowany  
    Pozdrawiam i życzę weny twórczej/pisarskiej

  • agnes1709

    agnes1709 · 31 stycznia

    Krótkie

  • Kris

    Kris · 31 stycznia · 196859654

    To opowiadanie jest mocno wzorowane i łudząco przypomina "50 twarzy Greya"

  • AuRoRa

    AuRoRa · 31 stycznia

    Zaskoczyła go. Wygląda na to, że następnym razem już tak nie będzie.

  • angie

    angie · 31 stycznia

    No ładne to. Takie delikatne. ..