BASZA część 11

BASZA część 11

UWAGA : opowiadanie zawiera opis scen przemocy i wyuzdanego seksu.   Dziękuję Neferowi za korektę.  


Gdy rano się się obudził, R jeszcze spała. W pierwszym odruchu chciał przerwać jej sen, ale po namyśle zrezygnował. Zamiast tego wziął kąpiel, sięgnął do lodówki po zimnego Żywca i owinięty szlafrokiem,  usiadł w ulubionym fotelu. Jednego był pewien. Tym razem to nie będą  wymierzane ręką klapsy. Dała mu powód do porządnej chłosty i nie zamierzał okazywać pobłażliwości. Zastanawiał się, w jaki sposób najlepiej ukarać niewolnicę. Przypomniał sobie, że opowiadała mu, iż w dzieciństwie ojciec kilka razy zbił ją pasem. Postanowił, że zacznie właśnie od tego. Przygotował jeszcze palcat, kajdanki i knebel na wypadek, gdyby stawiała opór lub głośno krzyczała. Mieszkanie zostało odpowiednio wygłuszone, ale nie zamierzał zostawić niczego przypadkowi. Kończył swoje piwo, gdy R wreszcie wstała. W pomiętej sukni i z rozmazanym makijażem wyglądała koszmarnie.

- Panie, czy mogę skorzystać z toalety i łazienki?

- Nie! Rozbierz się do naga i przyjdź do mnie.

Słysząc te słowa, pobladła ze strachu. Mimo to szybko wykonała rozkaz. Podchodząc do fotela upadła na kolana i przywarła czołem do podłogi. Przyglądał się jej badawczo. W tej chwili w niczym nie przypominała eleganckiej kobiety, z którą tańczył na dancingu. Resztki makijażu, spuchnięta twarz i spierzchnięte wargi przedstawiały mało atrakcyjny widok. Nie spieszył się, wiedząc, że samo oczekiwanie na karę też jest psychiczną tortura. Ona leżała bez ruchu, tylko lekko drgające ramiona wiele mówiły o odczuwanym napięciu.

- Na kolana! - Zdecydowanie wypowiedziane słowa rozkazu przecięły powietrze niczym smagnięcie bata.

Gdy oderwała głowę od podłogi, mocno chwycił ją za włosy i zawlókł do garderoby, gdzie na ścianie wisiało duże lustro.

- Popatrz, jak wyglądasz. Jak stara dziwka spod latarni! Brudna, rozmazane i spuchnięta.

R nie wytrzymała tego upokorzenia i wybuchnęła głośnym płaczem. Szarpnął ponownie i otwartą ręką uderzył w twarz.

- Nie wyj. Dopiero będziesz miała powody do płaczu. - Mówiąc to, ciągnął ją za włosy z powrotem do pokoju. - Sprzeciwiłaś mi się i zmusiłaś swoim zachowaniem, żebym zabrał cię do siebie. Co ty sobie myślałaś, głupia cipo? Że ujdzie ci to bez kary? I co chciałaś osiągnąć tym wymuszaniem? Zaraz oduczę cię takiego zachowania i takich pomysłów!

Wypowiadając te słowa pchnął ją ponownie na podłogę. Wziął do ręki policyjny pas i kilkoma wprawnymi ruchami owinął wokół dłoni.

- Sucza postawa!

Przyjęła nakazaną pozycję suki z wypiętym w górę tyłkiem. Wziął krótki zamach i uderzył. Raz, drugi, trzeci... Niewolnica nie wytrzymała bólu i uciekła, chroniąc się pod stolikiem. To go zdenerwowało i spowodowało, że wszelkie skrupuły przestały się liczyć. Postanowił dać jej ostrą lekcję, nie oglądając się na ryzyko, że może w ten sposób zakończyć znajomość.

Podszedł do stolika i mocno kopnął ją bosą nogą w dupę. Zaskomlała, zaskoczona.

- Natychmiast wyjdź! - rozkazał.

W odpowiedzi, przerażona, wcisnęła się głębiej, jakby to mogło w czymkolwiek jej pomóc. Pomyślał, że strach odebrał jej zdolność logicznego myślenia. Wymierzył jeszcze dwa kopniaki, ale widząc, że nadal nie wychodzi, zmienił taktykę. Rzucił pas na łóżko i jedną ręką podniósł stolik. Drugą złapał niewolnicę za włosy i zawlókł pod okno. Tam przypiął kajdankami dłoń kobiety do kaloryfera. Próbowała się jeszcze szarpać, ale bez trudu wcisnął jej w usta knebel. Ponownie chwycił pas.

- No to się doigrałaś.

Nie zważając na stłumione jęki i łzy żłobiące bruzdy na umorusanej twarzy, zaczął systematycznie wymierzać kolejne, silne uderzenia. Miała szczęście, że nie stracił panowania nad sobą. Ale i tak razy musiały powodować dotkliwy ból. Bił po plecach, tyłku i udach. Nie zapomniał niedawnych nauk K. Kilkakrotnie trafił też jednak w brzuch i piersi. W sposób niezamierzony , uderzył ją  w ręce, ponieważ R szarpała się, bezustannie zmieniając ułożenie ciała. Po kilkunastu uderzeniach zmienił pas na palcat. Ułożył niewolnicę na plecach i przytrzymał wolną ręką. Teraz trafiał precyzyjnie w piersi. Szczególnie upodobał sobie sutki, które pomimo bólu, który musiała odczuwać, ostro sterczały. Na koniec kilka razy uderzył ją w cipkę. Po zakończeniu chłosty, uwolnił dłonie kobiety. Zwinęła się w kłębek i skulona, głośno szlochała. Nie próbowała nawet wyrwać knebla z ust. Gdy wreszcie trochę się, uspokoiła, sam go usunął.

- Masz dwa wyjścia. Albo ubierzesz się, natychmiast opuścisz moje mieszkanie i nigdy więcej się nie zobaczymy, albo przeprosisz mnie za swoje zachowanie i wtedy pozwolę ci zostać. Dziś w nocy przekonałem się, że nie wolno ci pobłażać, bo wtedy robisz się krnąbrna. Dlatego zamierzam tresować cię niczym sukę właśnie i karać za każde przewinienie. Wybieraj! Daję ci pięć minut na podjęcie decyzji.

Mówiąc to, usiadł w fotelu i ostentacyjnie spojrzał na zegarek. Po dłuższej chwili spróbowała się podnieść, ale nie dała rady. Zaczęła powoli czołgać się w jego stronę. Widział, że sprawia jej to ból. Czysto fizyczny ból wychłostanego ciała. Pomimo to nie ustawała i w końcu przypełzła do jego nóg. Z urywanym szlochem, którego nie udało jej się powstrzymać, całowała jego stopy, pokornie błagając:

- Panie, wybacz mi nieposłuszeństwo. Już nigdy nie sprzeciwię się Twoim rozkazom. Przebacz mi, proszę.

I dalej całowała na przemian jego nogi. On sycił się tą chwilą. Nie dał poznać tego po sobie, ale kamień spadł mu z serca. Mogła odejść i wtedy zostałby sam. I znalazłby się na nowo w punkcie wyjścia. Po chwili milczenia odpowiedział.

- Przebaczam ci. Idź się umyć i wracaj do mnie, naga. Aha, jeszcze jedno. Zobacz, pobrudziłaś mi stopy swoim rozmazanym makijażem. Przyniesiesz miskę z wodą i zmyjesz te ślady. Ale zacznij od siebie. Nie chcę oglądać cię w takim stanie. Przynosisz mi wstyd.

Poszła wykonać polecenie, a on zaczął oceniać to, co się w ostatnim czasie wydarzyło.

Znajomość z K na pewno dobiegła końca. Proponując spotkanie w restauracji, żywił jeszcze nadzieję, że istnieje niewielka szansa na kontynuowanie znajomości, na innych niż dotychczas zasadach. Okazało się, że częściowo miał rację. Owszem, K była gotowa nadal się z nim spotykać, ale na takich samych warunkach, które podała na samym początku. Podczas ostatniej rozmowy ocenił jej intencje bez żadnych wątpliwości. Trudno, musi się z tym pogodzić. Zastanowił się, jak by się zachował, gdyby zgodziła się na partnerstwo. Czy w takim wypadku potrafiłby zmusić się do spełniania jej zachcianek? Bo ceną za wspólne zamieszkanie z pewnością stałby się jego aktywny udział w torturowaniu i seksualnym wykorzystywaniu Y. Na tym zależało jej przede wszystkim, chyba bardziej, niż na nim samym. Czy oddaliłby wtedy R? Na szczęście, tę decyzję ma już za sobą. Tylko dlaczego ciągle o tym myśli? K nadal go fascynowała, urodą i charakterem. Musiał to przyznać sam przed sobą. Ale nie na takich warunkach...

Teraz jego myśli skupiły się na R. Zaimponowała mu swoimi umiejętnościami tanecznymi. Nie wstydziła się też przy nieznajomej kobiecie, możliwej rywalce, której okazywał swoje względy, nazwać go Panem. Potem tańczyli i było im przyjemnie. Ale właśnie wtedy popełnił błąd. Zaczął ją traktować nie jak niewolnicę, tylko jak kobietę. Do tego atmosfera rozluźniła się pod wpływem alkoholu i R straciła nad sobą kontrolę. Zamiast słuchać jego poleceń, wymusiła to, że wbrew swojej woli zabrał ją do siebie. Dopiero teraz zrozumiał, o co jej chodziło. Widząc nie ulegające wątpliwości rozstanie z K, a potem okazywane jej samej podczas dancingu względy, poddana doszła do wniosku, że zajmie miejsce poprzedniej kochanki. Był zły na siebie, że swoim zachowaniem rozbudził w niej niepotrzebne nadzieje. - „Zasadniczo, to ja też powinienem dostać baty.” - Pomyślał z wisielczym humorem. Naszła go refleksja, że dominacja to nie taka łatwa sprawa, że musi lepiej kontrolować swoje zachowanie, żeby potem nie dochodziło do takich niepożądanych sytuacji. Postanowił, że już nigdy nie dopuści do czegoś podobnego.

Spokojnie czekał, aż R skończy ablucje. Wreszcie pojawiła się z miską w dłoniach i ręcznikiem przewieszonym przez plecy. Szła z trudem. Gdy uklękła, żeby umyć mu nogi, mógł przyjrzeć się jej ciału. Nie ulegało wątpliwości, że niewolnica oberwała naprawdę solidnie. Zauważył liczne opuchnięcia oraz pęknięcia skóry. W kilku miejscach pojawiły się zsinienia. Mimo woli, porównał to co widział z wyglądem Y po sesji w lochach willi. Różnica ujawniała się już na pierwszy rzut oka. Niewolnik nosił ślady chłosty o wiele bardziej okrutnej, znacznie więcej sińców i krwawych ran. Ale i tak R musiała odczuwać dotkliwy ból .

Kobieta skończyła mycie jego stóp, wytarła je starannie ręcznikiem i wyniosła miskę. Gdy wróciła, polecił jej ruchem ręki, żeby nie padała tym razem na kolana. Wstał i dokładnie obejrzał poddaną. Potem przyniósł maść z arniki górskiej, a także altacet. Wysmarował jej te miejsca na skórze, do których sama nie mogła sięgnąć. Polecił, żeby użyła lodu z kostkarki i wzięła środki przeciwbólowe oraz opatrunki z apteczki. Pozwolił jej na położenie się w pokoju gościnnym, a sam zajął się przyrządzeniem posiłku. Śniadanie składało się z jajek z majonezem, wędliny, ogórków i pieczywa, do tego sok. Zaniósł pełen talerz do pokoju, w którym leżała R. Gdy wchodził, zauważył z rozbawieniem, że jest niebotycznie zdumiona. Zadowolony z wywołanego efektu, wrócił do siebie. Przez resztę dnia zostawił niewolnicę w spokoju.

Wieczorem R sama weszła do jego pokoju. Zbliżyła się z wahaniem do łóżka, w którym leżał nago i czytał książkę, przykryty tylko kocem. Niewolnica wydawała się być w znacznie lepszej formie niż rano, zrobiła nawet dyskretny makijaż. Bez słowa uklękła w nogach łóżka i czekała, aż on się odezwie. Nie spieszył się, przez kilka minut kontynuował lekturę, udając, że nie dostrzega poddanej. Wreszcie odłożył książkę.

- Mów, o co ci chodzi?

- Panie, jeszcze raz przepraszam za swoje zachowanie.

- Dość! Ten temat uważam za zakończony. Tylko tyle?

- Chciałam się dowiedzieć, co mam dalej robić.

Spojrzał na jej zmaltretowane ciało. Z doświadczenia wiedział, że gojenie się ran i siniaków potrwa przynajmniej tydzień. Ponieważ szarpała się w trakcie chłosty, części obrażeń na ramionach i nogach, nie dałoby się ukryć pod ubraniem.

- Zostajesz u mnie. Nie pójdziesz do pracy. Jutro załatwię ci zwolnienie lekarskie. Widać niektóre ślady i musiałabyś odpowiadać na niewygodne pytania.

- Dziękuję za troskę, Panie.

Widział, że czuje się zagubiona i nie wie, czego po nim oczekiwać. Zastanawiał się, co dalej. Cała ta sytuacja sprawiła, że poczuł nagle narastające podniecenie. Odchylił koc i wskazał na swoje krocze.

- Zrób mi loda. Tylko pieszczoty zacznij od stóp.

Nie wahała się ani chwili, natychmiast przystąpiła do wykonania polecenia. Całowała jego stopy, ssała palce, lizała podeszwy, podbicie i kostki. Nie spieszyła się, a on jej nie poganiał. Powoli unosiła głowę i przesuwała się do góry. Delikatnie polizała zgięcia pod kolanami, następnie zajęła się udami. Rozchylił nogi, żeby ułatwić jej dostęp. Dotarła do pachwin i penetrowała je językiem. Wiedziony żądzą i niespodziewaną zachcianką, obrócił się na bok.

- Wyliż mi odbyt. Tylko dokładnie.

Bez wahania wykonała i to polecenie. Wiedział, że niewolnica zrobi wszystko, czego tylko on od niej zechce. Doświadczył już takich pieszczot, ale zdarzyło się to podczas normalnego seksu, z inicjatywy rozwiązłej mężatki, której puściły hamulce po alkoholu. Teraz doznania okazały się nieporównanie silniejsze. Delikatnie chwytając R za włosy, naprowadził jej usta na własne krocze. Robiła wszystko dokładnie tak, jak ją nauczył. Czuł, że i jej udziela się jego podniecenie. Zadanie miała utrudnione, bo był bardzo pobudzony i jego penis nie mieścił się w ustach poddanej. Dławiła się, z trudem łapała oddech, ale sama pragnęła wziąć członka swego Pana jak najgłębiej. To wszystko tak skumulowało narastające podniecenie, że dość szybko wytrysnął w gardło niewolnicy. Krztusząc się, przełknęła wszystko, co z siebie wyrzucił. Gdy skończyła, przez dłuższą chwilę gwałtownie wciągała powietrze. Uspokoiła wreszcie oddech, dokładnie wylizała penisa i całą okolicę. Następnie kazał jej położyć się obok siebie. Oparła mu głowę na ramieniu, a kiedy ją przygarnął, całym ciałem przylgnęła do jego ciała. Czuł, że drżała z podniecenia. Mimo to, nie próbowała przejąć inicjatywy. Przelotnie pomyślał, że dzisiejsza lekcja nie poszła na marne. Sięgnął do krocza poddanej, znajdując tam mnóstwo wilgoci. Czując jego rękę, ochoczo rozchyliła nogi.

- Jesteś mokra jak suka w rui.

- Tak, mój Panie. Jestem suką, Twoją suką.

Mówiąc to, zaczęła namiętnie całować dłonie mężczyzny. Miała już okazję przekonać się, co on lubi najbardziej i z premedytacją skorzystała z tej wiedzy. Uśmiechnął się do niej i zaczął pieścić jej uległe ciało. On też wiedział o tym, co ją z kolei podnieca i również to wykorzystał. Szybko pobudził niewolnicę i spowodował serię orgazmów raczej brutalnym fistingiem. Gdy skończyli i ona doszła do siebie, kazał jej iść do pokoju gościnnego. Przywykł sypiać sam, a poza tym ciało poddanej nadal było silnie obolałe i oddzielne spanie mogło tylko przysłużyć się im obojgu.

W poniedziałek, zgodnie z obietnicą, załatwił R zwolnienie lekarskie. Polecił jej zamieszkać tymczasem u siebie. Zostawiał ją w mieszkaniu, a sam wychodził do pracy. W tym czasie robiła porządki i zawsze zastawał wszystko dokładnie wysprzątane. Czekał też obiad. Nie była mistrzynią patelni, gotowała proste, ale smaczne dania. Gdy jadł, usługiwała mu przy stole w taki sam sposób, jak za pierwszym razem. Potem przygotowywała kąpiel. Wieczorem zabierał ją do swojego pokoju. Obchodził się z nią dość łagodnie. Nie wymagało to zresztą celowego powstrzymywania się od wymierzania kar, bo niewolnica nie dawała mu żadnych powodów do gniewu. Starała się wypaść jak najlepiej. Okazywała posłuszeństwo, każde polecenie wykonywała bez najmniejszej zwłoki czy ociągania się. Pomimo to, jej obecność zaczęła mu przeszkadzać. Był przyzwyczajony do samotnego mieszkania i obecność innej osoby powoli stawała się drażniąca. Na szczęście, ślady po chłoście szybko się goiły i w sobotę rano z ulgą odprawił R. Nie widywali się przez kolejne dwa tygodnie.

6 340 czyt.
100%217
AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i inne, użył 2700 słów i 15277 znaków, zaktualizował 17 sty o 13:24

Komentarze (7)

 
  • Margerita

    Margerita 26 marca

    Czy nie za okrutnie ją potraktował ja rozumiem, że tym rodzaju seksu jest przemoc, ale nie musiał się tak nad nią znęcać    

  • AnnaKowalska

    AnnaKowalska 14 marca

    Przeczytałam . Przyznać muszę, że ta moja wyobraźnia, to mi podsuwała dużo gorsze sceny. Lanie okazało się jednak"przyzwoite", że tak to nazwę . Tylko te kopniaki - dla mnie nie do przyjęcia. Bezwzględnie. Nawet w fikcyj literackiej, nie przeszłoby to przez moją klawiaturę . Ale najistotniejsza dla mnie, w tej części jest postawa Baszy i wnioski jakie wyciągnął na swój temat. Też uważam, że i Jemu należało się lanie. Pozdrawiam.

  • agnes1709

    agnes1709 17 stycznia

    No, lepiej, ostrzej, bo już miałam obawy, że się boisz "W sposób niezamierzony , uderzył ją  ręce, ponieważ R szarpała się, bezustannie zmieniając ułożenie ciała." - chyba zjadłeś literkę p.s. On zostawił dla niej to jedzenie, czy zabrał, bo szczerze nie zakumałam.

  • AuRoRa

    AuRoRa 16 stycznia

    Ostro, R ma nerwy ze stali. Chyba jemu nadal czegoś brakuje, skoro wspomina o tej drugiej.

  • Somebody

    Somebody 15 stycznia

    Myślę, że oboje przekroczyli Rubikon ich wspólnej relacji. On - z racji pokazania, do czego jest zdolny. Ona - pozostając. Jestem ciekawa, jak dalej się to potoczy.

  • violet

    violet 14 stycznia

    No, no! Okrutny z niego Pan Opowiadanko się rozwija, robi się coraz ciekawiej. Czekam na szersze aspekty "niewolnictwa"
    Pozdrawiam serdecznie.

  • nefer

    nefer 14 stycznia

    Odcinek krótki ale naładowany emocjami. Za taką scenę z ładunkiem emocjonalnym uważam opis kary wymierzonej R. Beznamiętny styl tego opisu tylko podnosi temperaturę uczuć. To coś takiego, o czym fantazjowal młody bohater podczas lektury Sienkiewicza.