Alan S. - cz. XI

Po pomyślnym i przyjemnym w swojej istocie tak dla Asi, jak i Alana, akcie defloracji prawie dwudziestoletniej dziewicy, jaką była Asia, powrócił jak bumerang problem załagodzenia konfliktu i przywrócenia przyjacielskich relacji pomiędzy nimi a Samirą.  
          W sumie drobna sprawa przerodziła się w duży problem. Po sprowokowaniu tego wydarzenia Alan zrozumiał, że jego wybuch i zrażenie Samiry do siebie było błędem. Kochał Asię, ale Samira wyraźnie mu zaimponowała i był nią, nie na żarty, zafascynowany.  
          I nie chodziło mu tylko o jego ‘ego’, ale o głębsze uczucie. Kiedy jednak Samira jednoznacznie określiła, że może się o nią starać, ale musi wyrzec się uczucia do siostry, jego buntownicza natura natychmiast to odrzuciła.  
          Teraz dowiedział się od Asi, że Samira nie tylko jemu zawróciła w głowie. Asia była, podobnie jak Alan, zainteresowana przyjacielskimi relacjami z Samirą. Bardziej jej na tym zależało, niż na relacjach z jej bratem Adnanem. Miał więc nadzieję, że Asi uda się w jakiś sposób naprawić relacje z Samirą.  
          Zdał sobie jednak sprawę, że swoim nieprzemyślanym wybuchem, mógł wstrząsnąć Samirą do tego stopnia, że odczuła, jak ciężkiej próbie poddana została jej godność i kobieca duma.  Była przecież arabską księżniczką i mimo, że nie obnosiła się z tym zbytnio w ich wzajemnych relacjach, to pewnie wewnętrznie w niej to tkwiło.  
          I tak Alan, jak i Asia mieli to w świadomości. To powodowało, że Alan zwątpił w możliwość naprawienia tego, co się stało. Natomiast Asia w przeciwieństwie do brata, liczyła się z trudnościami, ale w jej głowie urodził się dość karkołomny pomysł, na rozwiązanie tej skomplikowanej sytuacji.  
          Oczywiście, wiązało się to z porozumieniem, zgodą i akceptacją wszystkich zainteresowanych. Szczególnie dotyczyło to samej Samiry i jej brata Adnana. W oczach Asi, sytuacja jaka wytworzyła się pomiędzy nimi a Samirą, była trudna, ale do rozwiązania.  
- Powiedz mi, czy jeśli porozmawiam z Samirą i wyjaśnię, dlaczego zachowałeś się wobec niej tak, a nie inaczej, to widzisz jakieś światełko w tunelu, jak to rozwiązać? - zapytała  Alana wprost, chcąc wysondować czy ma lub czy rozważa jakieś racjonalne rozwiązanie.
- Asiu, sprawy zaszły już za daleko i pewnie nie tylko uraziłem jej godność czy kobiecą dumę, ale zraziłem ją w ogóle do siebie jako arabską księżniczkę. Tak, że nie widzę innego rozwiązania, jak poczekanie do rana i rozmówienie się z Adnanem. Powiem mu wprost, że cię kocham i nie widzę innej możliwości, jak zakończenie tej naszej znajomości. A co do nas, to albo poczekamy do końca kontraktu i wtedy zdecydujemy, co dalej? Albo ty przeniesiesz się do miejscowości, w której stacjonuję. Mamy to samo nazwisko i nikt nie będzie wnikał, czy jesteś moją siostrą czy żoną. A może poznasz jakiegoś fajnego chłopaka i sprawa sama się rozwiąże? - Alan przedstawił siostrze propozycję rozwiązania i zamknięcia sprawy związanej z arabskim rodzeństwem.
- A co powiedziałbyś Alanie na to, gdybyśmy zaproponowali Samirze i Adnanowi coś w rodzaju czworokąta. Ty byś pojął za żonę Samirę, a ja wyszłabym za Adnana. Warunkiem byłoby to, że żylibyśmy wspólnie we dwie pary. Ja byłabym oficjalnie żoną Adnana, ale jednocześnie prawie drugą twoją żoną, kochanką czy jeszcze kimś innym. To samo byłoby z Samirą. Byłaby twoją żoną, ale równocześnie nieoficjalnie kochanką Adnana. Nie wiem, czy zauważyłeś, że ich relacje są bardzo zbliżone do naszych. Jednak ich zwyczaje i kultura są jeszcze bardziej rygorystyczne od naszych. Z chwilą kiedy stałybyśmy się żonami, nikt nie będzie wnikał czy kontrolował, co tak naprawdę nas wszystkich łączy. Nawiążemy po prostu do dawnych zwyczajów arabskich, a że będzie to kazirodztwem, to będzie już nasza sprawa.
          Swoją wypowiedzią zaskoczyła całkowicie Alana. Patrzył na nią i nie bardzo wierzył w to, co usłyszał.  
- Asiu, odbiło ci? Wszystko z tobą w porządku? Chcesz się dzielić mną z Samirą? - zapytał.
- Skąd wiesz, że Samira czy Adnan będą czymś takim zainteresowani?
          Alan patrzył na siostrę, jak na kogoś, kogo nie znał. Nawet do głowy by mu nie przyszło, pomyśleć o czymś takim, mając na uwadze, z kim mają do czynienia.  
- Chciałeś mojej rady, więc przyszło mi do głowy takie rozwiązanie. Zanim to odrzucisz czy potępisz w czambuł, może przemyśl to na spokojnie? Jak nie spróbujemy, to nie będziemy wiedzieć? Wiem, że Samira ci się podoba i jest dokładnie w twoim guście. Piękna, mądra, wrażliwa i uczuciowa. A to, że ty podobasz się jej, dała dowód nie jeden raz. Podobnie jest ze mną. Kocham cię braciszku, ale Adnan też wlazł mi do głowy i siedzi. Sądzę, że ja jemu też. Być może, cała nasza czwórka dojrzałaby kiedyś do tego, że pozostalibyśmy tylko bardzo dobrymi przyjaciółmi, bez podtekstu erotycznego? Ale taka furtka by zawsze istniała. Jestem przekonana, że Samira byłaby w stanie to zaakceptować, a przy tym zna brata i jego uczucia do niej. Zastanów się na chłodno, czy nie warto spróbować? W Legii już się sprawdziłeś, może warto teraz spróbować się z normalnym życiem? - Asia w spokojny, wyważony sposób przedstawiła bratu swój punkt widzenia na całą sprawę.  
- To jak, piszesz się na to? Czy odrzucasz z góry moje rozumowanie? - dociskała Alana.
- Dobrze, spróbuj! Zobaczymy, jak to odbierze Samira, jeżeli w ogóle zechce cię wysłuchać?
          Alan jeszcze nie skończył swojej wypowiedzi, kiedy Asia zamykała drzwi jego pokoju. Nie wiedzieć czemu, była dobrej myśli. Swoją kobiecą intuicją wyczuwała, że Samira uzna i przyjmie jej argumenty. Udała się więc wprost do pokoju Samiry.  
          Na swoje szczęście w kobiecej części rezydencji panowała jeszcze głęboka cisza. Nie spotkała nikogo na swojej drodze. Zapukała delikatnie. Bez odzewu. Spróbowała ponownie i po chwili w drzwiach pojawiła się Samira. W pośpiechu zawiązywała pasek na narzuconym szlafroku.  
          Widząc Asię, była wyraźnie zaskoczona i zaniepokojona.  
- Coś się stało, Asiu? Sądziłam, że cię już nie zobaczę! - odezwała się smutnym głosem.
- Dlatego tu jestem, żeby tak się nie stało! - odpowiedziała Asia pogodnym tonem głosu.  
- Asiu, przecież wiesz, że to nie ja spowodowałam sytuację, która zmusiła mnie do odejścia? Alan wie, że przyszłaś tu do mnie? - zapytała, już bardziej pogodnie i spokojnie.  
- Wie i też nie może pogodzić się z myślą, że swoją głupią odzywką i jeszcze głupszym zachowaniem obraził najpiękniejszą, najbardziej sympatyczną dziewczynę, którą miał przyjemność spotkać na swej drodze. To są jego słowa, nic od siebie nie dodaję - powiedziała Asia, podchodząc do Samiry, kiedy już zamknęła za nią drzwi.  
          Objęła Samirę i zamknęła w mocnym uścisku. Samira odwzajemniła się jej tym samym. Przez chwilę, obejmując się i trwając w uścisku, milczały. Asia pierwsza pocałowała ją w policzek, a Samira odwzajemniła się pocałunkiem, ale w usta.
          Było to niejako po myśli Asi i kiedy oderwały się od siebie, obie miały już zaszklone oczy.
- Samiro, nawet nie wiesz, jak bardzo jest mi przykro z tego powodu, co się wydarzyło? Wszystko, co mogę zrobić, to przeprosić cię za brata. Przykro to mówić o moim bracie, ale zgrywał się na macho, a okazał się dupkiem. Sam zresztą to przyznał.  
          Mówiąc to, Asia zauważyła na uroczej buzi Samiry cień uśmiechu.
- Mam rozumieć, że twoje przyjście do mnie, to twoja inicjatywa, nie jego, prawda? - Samira zwróciła się do Asi już spokojnie, bez emocji.    
- Samiro, Alan jest zszokowany. Nie wie, co miałby zrobić, żeby naprawić to, co zepsuł. Ale nie miał nic przeciwko temu, żebym tu przyszła. Powiedziałam mu, że być może, można by było znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie, oczywiście jeżeli ty i Adnan je zaakceptujecie. Przypominasz sobie Samiro, co powiedziałaś przed tym głupim wybuchem Alana?  
          Samira pokręciła przecząco głową.
- Powiedziałaś, że twój brat wie, że jesteś zainteresowana Alanem i to akceptuje, ale na pewno nie zaakceptuje tego, co łączy Alana i mnie. Naprawdę myślisz Samiro, że Adnan w jakiś tam sposób może być o mnie zazdrosny i o to, co czuję do Alana?  
          Mówiąc to, patrzyła na Samirę szczerym, przyjaznym spojrzeniem. Samira zmieszała się i spuściła oczy.  
- To nie Adnan byłby o mnie zazdrosny, ale ty Samiro, tak? - spytała cichym głosem. Samira podniosła oczy pełne łez.  
- Nic na to nie poradzę, Asiu, ale Alan jest pierwszym mężczyzną, który wstrząsnął mną i moim sercem. Nawet nie wiem, jak to się stało? To było, jak uderzenie w twarz, a właściwie w serce. Brat ma wielu znajomych w naszym wieku i kilku z nich przewinęło się przez ten dom. Nawet próbowali nawiązać ze mną jakieś dalsze czy bliższe kontakty. Ale były to niezbyt udane próby, bo żaden z tych chłopaków nie zainteresował mnie na tyle, żebyśmy kontynuowali naszą znajomość. Pewnie też uznali, że jestem kobietą czy dziewczyną  zadufaną w sobie, o wydumanym, przerośniętym ‘ego’ i nie wartą zawracania sobie głowy. Adnan jednak, nawet jednym słowem nie zwrócił mi uwagi, że postępuję niewłaściwie czy nieodpowiedzialnie, szanując moje zdanie czy poglądy. Tak samo było z Alanem. Kiedy zwróciłam uwagę na was i powiedziałam o tym bratu, sądził, że jest to coś przelotnego, podobnie jak poprzednie spotkania. Było w tym jednak to, że spodobałaś się Adnanowi. Dlatego dość łatwo dał się przekonać, żeby nawiązać z wami bliższy kontakt. A potem to wszystko potoczyło się samo dalej, a skończyło, jak sama wiesz, też niezbyt fortunnie.  
          Samira dość szczegółowo przedstawiła swoje poglądy na temat ich znajomości, nie ukrywając, że to ona sama jest zazdrosna o Alana, nawet wobec niej, jego siostry.
- Samiro, wiem, tak samo jak ty, że Alan zachował się jak ostatni dupek, ale teraz nie może pogodzić się z tym, że może cię utracić. Nie wiem, czy to jest już miłość, ale nie sądzę, że udaje. Podobnie, jak tego, że coś tam czuje również do mnie. Czy gdyby cię przeprosił i pokajał się przed tobą, byłabyś skłonna mu wybaczyć i dać mu drugą szansę?  
          Po wypowiedzi Asi, buzia Samiry wypogodziła i pojawił się uśmiech.  
- Jak to sobie wyobrażasz Asiu? Przeprosi mnie i co dalej? Kiedy wyszłam z pokoju i szłam do siebie, dotarło do mnie, co ja narobiłam? Byłam chyba w jakimś amoku, jakby mi ktoś czegoś dosypał do napoju. Zachowałam się jak zaczadzona czy odurzona. Jeszcze chwila i wlazłabym Alanowi do łóżka, oddając mu się bez zastrzeżeń czy tego by chciał czy nie. Byłaś przy tym, więc wiesz, że tak było. Dobrze, że przynajmniej on zachował się, jak na gentlemana przystało i nie wykorzystał tej sytuacji do końca.  
          Po zakończeniu swojej wypowiedzi, Samira podeszła do Asi i podobnie, jak ona poprzednio, objęła ją i odchylając się do tyłu, patrzyła w oczy Asi figlarnym wzrokiem.
- Przyznasz Asiu, że ty też nie byłaś lepsza ode mnie? Obie zachowałyśmy się wobec Alana, jak dwie dziewczyny z jego haremu. Ale w sumie nasz pan zachował się wobec nas bardzo przyzwoicie, może nawet za bardzo. Nie wiem, czy ty też, ale ja byłam gotowa, dać mu się zerżnąć w tyłek. Gdyby był zepsutym łobuzem, to pewnie tak by się stało. Byłam tak napalona na niego, że mógł załatwić bez większego problemu, obie moje dziurki. Ale dobrze. Koniec o tym, co było i porozmawiajmy o tym, co może być. Jesteś moją przyjaciółką, bo za taką cię już uważam, więc co ty byś zrobiła na moim miejscu? Tylko szczerze i obiektywnie.
          To nie była już Samira, którą zastała Asia po wejściu do jej pokoju. Była już wyluzowana i odzyskała swój zwykły humor oraz wigor. Słowa Asi, że Alan nie czuje się dobrze z tym, że zachował się wobec niej nie fair oraz że uważa ją za najpiękniejszą i najbardziej sympatyczną dziewczynę, jaką spotkał na swojej drodze życia, mile połechtały jej kobiecą dumę i uczucia.
- Samiro, trudno mi mówić o tym, jak ja bym się zachowała na twoim miejscu, bo chodzi jednak o mojego brata. Ponieważ jednak prosisz mnie o to, a ja też bardzo cię polubiłam, pomimo, że znamy się tak krótko, proszę cię w jego, ale i w swoim imieniu; daj mu tę szansę.
Daj szansę Alanowi i przyjmij jego przeprosiny, a poza tym, zostańmy nie tylko dobrymi  
przyjaciółkami, ale może i czymś więcej. Samiro, mnie też podobasz się więcej niż bardzo i jestem bliska zakochania się w tobie, podobnie, jak Alan. A nigdy dotąd nie interesowałam się dziewczynami. A teraz wybacz, bo mam straszną chęć, żeby się z tobą pieścić i kochać.  
          Mówiąc to Asia, przyciągnęła do siebie, obejmującą ją Samirę i zatopiła usta w jej ustach. Przez chwilę Samira zdawała się zaskoczona i speszona, zachowując rezerwę i próbując bronić się przed pocałunkami Asi, ale tylko przez chwilę, po czym przełamała się.
          Przylgnęła do Asi i zaczęła z pasją oddawać pocałunki oraz uściski. Pociągnęła za sobą Asię do stojącej w pobliżu, wygodnej sofy i obie przewróciły się na posłanie. Na chwilę oderwały się od siebie i szybko pozbyły się krępujących ich ciuszków.  
- Asiu, ja nigdy tego nie robiłam….z dziewczyną - odezwała się Samira cichym głosem.     
- Ja też nie! - odezwała się Asia wesoło, po czym ujęła w dłonie twarz Samiry i ponownie przylgnęła ustami do jej ust, całując ją mocno i głęboko.  
          Kiedy Samira rozchyliła usta, wepchnęła jej w usta swój język. Przez chwilę zabawiała się w przepychanki z językiem Samiry, po czym sięgnęła głęboko i jak odkurzacz wymiotła i wyssała z ust Samiry wszystko, co napotkała. Obie dyszały już jak lokomotywy.
          Asia przejęła całkowicie kontrolę nad ich zabawą. Wysunęła się z ust Samiry i  
zaczęła całować jej oczy, nos, najpierw jedno, potem drugie ucho, liżąc i podszczypując płatki oraz wpychając język w małżowinę. Przesunęła się po szyi i zbliżyła do piersi Samiry.  
          Polizała pierś wokół sutka, zwilżając napiętą skórę, po czym objęła ustami sterczący, twardy sutek, oblizując go i ssąc jak niemowle. Samira drżała, dyszała i trzęsła się coraz bardziej. Jej nogi co rusz otwierały się i zamykały, jakby jej ciało prosiło się o więcej.
          W pewnej chwili Asia otworzyła szeroko usta i wciągnęła do ust tyle cyca Samiry, ile mogła. Samira zaczęła się trząść i jęczeć, wydając nieartykułowane dźwięki.
Jej ciało zaczęło drżeć, a nogi i biodra podskakiwać, jakby poddawane impulsom.  
          To oznaczało, że Asia jest na dobrej drodze. Przesunęła rękę i wsunęła dłoń w krocze Samiry. Biodra Samiry uniosły się w górę, jakby wychodziły na spotkanie jej ręki. Jęczała coraz głośniej i żałośniej. Asia powoli położyła dłoń na sromie Samiry. Był mokry. Samira była bardzo podniecona i jej cipka domagała się więcej.
- Asiu, dotykaj i pieść mnie. Nie przestawaj, proszę - usłyszała jej chrapliwą prośbę.  
Asia nie potrzebowała jej drugiego zaproszenia. Jej palce przesunęły się po sromie Samiry powoli i delikatnie, wywołując ciche pojękiwanie Samiry. Rozgarnęła zewnętrzne fałdki i wślizgnęła się w szczelinę, otwierając cipkę Samiry. Obie westchnęły głęboko i zaczęły mocno dyszeć, sapać i pojękiwać.
Samira coraz mocniej pracowała biodrami, kiedy palce Asi gmerały w jej cipce, szukając wejścia do jej szparki. Kiedy natrafiła, jej palce wsunęły się bez oporu do jej, zalanego cipkowymi sokami, wejścia. Dotknęła palcami błony. Wystarczyło tylko pchnąć.  
- Pieprz mnie Asiu i pocieraj szybciej - usłyszała chrapliwy głos Samiry. Wyciągnęła palce z mokrej cipki Samiry, po czym widząc spojrzenie Samiry, ostentacyjnie ssała i lizała swoje palce.  
- Cudownie smakujesz i pachniesz Samiro - powiedziała Asia.
          Wstała i przesunęła się pomiędzy nogi Samiry, przyklękła i pochyliła się, opuszczając głowę na jej cipkę. Otworzyła usta i wsunęła język w otwartą palcami szczelinę, wylizując ją dokładnie długimi pociągnięciami. Samira dyszała i jęczała już bardzo głośno.  
          Objęła dłońmi głowę Asi i przyciskając ją lekko, ruchem bioder suwała cipką po ustach Asi, domagając się silniejszej pieszczoty. Asia przesunęła się więc i ustami objęła  łechtaczkę Samiry, liżąc, ssąc i bobrując językiem łechtaczkę oraz jej okolice.
- Asiu mocniej, ssij mocniej i szybciej! Włóż paluchy i pocieraj! - usłyszała chrapliwą, pełną emocji prośbę.  
          Wsunęła więc ponownie dwa palce w jej szparkę, pocierając wściekle wzdłuż i w poprzek szparki. Po chwili Samira zwarła nogi na głowie Asi i opadła bezwładnie na posłanie. Obie dyszały mocno. Kiedy Samira doszła, Asia też była blisko.
          Szybko położyła się obok Samiry i nerwowo wsunęła rękę w swoje krocze. Szybkimi ruchami w okolicach łechtaczki powstrzymała spadające napięcie i ponownie zaczęła wspinać się w górę. Po chwili poczuła na swojej ręce, rękę Samiry.
- To było miłe Asiu! Pozwól, że teraz ja zajmę się tobą - powiedziała Samira i kiedy Asia cofnęła rękę, zaczęła pieścić jej cipkę tak, jak przed chwilą robiła to Asia z jej cipką.
          Przesunęła się i pochyliła się nad cipką Asi, włączając do pieszczot usta i język. Asia była już na granicy i kiedy ciepłe, miękkie usta Samiry przylgnęły do jej łechtaczki, ssąc i liżąc główkę oraz wsunęła swoje palce w jej szparkę, jęknęła głośno i gwałtownie wypchnęła biodra w spazmie orgazmu.
           Przez chwilę obie milczały, przeżywając słodkie chwile po zaspokojeniu swoich młodzieńczych potrzeb.
- I co teraz? - Samira przesunęła się w górę po ciele Asi i wtuliła swoje usta w usta Asi.  
- Jak to, co? Wracamy do tego dupka i niech cię przeprosi. Ba, niech błaga cię o wybaczenie. A potem, kiedy uznasz się za przeproszoną, razem zastanowimy się, co dalej? - Asia przytuliła ponownie Samirę do siebie.  
- Asiu, teraz już raczej nie możemy. O ile znam Aminę, to uważając Alana za bardzo ważnego gościa, lada chwila podeśle mu do towarzystwa jakąś młodą, miłą dziewczynę. I to może być dziewczyna, która świadczy full serwis.
          Samira, znając zwyczaje, panujące w jej domu, pewnie nawet wbrew sobie, powstrzymała Asię przed powrotem do pokoju Alana. Asia słysząc, że do Alana może dotrzeć kolejna dama do towarzystwa, świadcząca full service w zakresie erotycznym, zagotowała.  
- Nie możemy tego powstrzymać? Przecież może to być kolejna dziewczyna, która może chcieć się z nim pieprzyć? A my mamy zachować spokój?  
          Asia nie bardzo mogła pogodzić się z tym, że jakieś tam reguły gościnności czy zwyczaje panujące w domu Samiry i Adnana wyraźnie faworyzują jej brata, kosztem kobiecej części służby pracującej dla rodziny Samiry i Adnana.
          Tymczasem Alan, kiedy został sam, poczuł się znużony i lekko sponiewierany, bardziej psychicznie niż fizycznie. W swojej głowie odczuwał chaos, połączony z niejakim  zadowoleniem, że w jakiś sposób, spełnił życzenie siostry i pozbawił ją dziewictwa.
          Nie czuł się z tym komfortowo, ale z drugiej strony; jaki miał wybór? Bronił się przed swoją i jej miłością, jednak kiedy Asia docisnęła go do ściany, nie miał wyjścia. Do tego doszło zauroczenie Samirą, która odpowiedziała mu jednoznacznie tym samym.
          A on zachował się wobec niej jak głupek, gbur i prostak. Miał poczucie, że zawalił na całej linii. Teraz miał tylko nadzieję, że nie kto inny, tylko jego młodsza siostra, która okazała się niezwykle konsekwentną i przebojową dziewczyną, odmieni ten zły los.  
          Wyłożył się więc w miarę wygodnie na miękkim posłaniu i zaczął się wyciszać, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Asia by raczej nie pukała, więc kogo licho przyniosło do niego, tak wcześnie rano? - zadał sobie w myśli pytanie.  
          Otworzył drzwi i zbaraniał. Przed drzwiami stała Jasmine, a towarzyszyła jej piękna, młodziutka dziewczyna o rysach Azjatki.
- Jasmine, stało się coś, że jesteś tutaj? Przecież mówiłaś, że już się więcej nie zobaczymy? - odezwał się w miarę pogodnie Alan, kiedy już nieco ochłonął.  
- Wiem! Ale moja siostrzenica Aslane ma ci dotrzymać towarzyszystwa dzisiaj rano, więc poprosiłam Aminę, aby mi pozwoliła jej towarzyszyć. Czy masz coś przeciwko temu? - zapytała, patrząc mu w oczy szczerym, pogodnym, a nawet zalotnym spojrzeniem.  
- No..nie.., a właściwie, to nie wiem, co ci odpowiedzieć. Chyba to, że miło cię widzieć! - odparł Alan, wyraźnie speszony i próbując przywołać na twarz uśmiech.
- Nie poznaję cię Alanie! Pozwolisz, że zapytam, co cię tak onieśmiela? Bo, chyba nie ja?
          Jasmine była autentycznie rozbawiona, widząc zmieszanie i pewną bezradność Alana. Alan natomiast zwrócił większą uwagę na dziewczynę, towarzyszącą Jasmine.  
- O, przepraszam Alanie! Pozwól, że ci przedstawię; to jest Aslane, moja siostrzenica. Ona też pracuje dla pana Adnana. I Amina uznała, że to ona powinna ci dzisiaj rano towarzyszyć. Jak zauważyłeś, jest bardzo młoda i dopiero się uczy. Ale jest też bardzo słodka i zna dobrze język angielski. Opowiadałam jej o tobie i ucieszyła się, że cię pozna.
          Kiedy Jasmine przedstawiała Alanowi swoją siostrzenicę, ta bacznie mu się przyglądała i nie spuszczała wzroku pod jego spojrzeniem. Spodobała mu się, ale jej prawie dziecinny wygląd zaniepokoił go.
- Alanie, wpuścisz nas do pokoju, czy nie jesteś sam? - zwróciła się Jasmine do niego.
- Oczywiście, proszę! - odparł i cofnął się z drzwi, aby je przepuścić.
- Jasmine, przecież to prawie dziecko, jak ona ma mi towarzyszyć? - zapytał wprost Jasmine.
- Nie obrażaj jej! Ona niedługo skończy osiemnaście lat. A że ma taki wygląd? No, coż! Taki młody wygląd zdarza się u nas bardzo często. Miedzy innymi dlatego Amina wyznaczyła ją dla ciebie. Pan Adnan miewa gości w różnym wieku i przeważnie starsi mężczyźni życzą sobie towarzystwa właśnie takich młodych dziewczyn. Amina lubi mnie i moją rodzinę, więc chciała zaoszczędzić Aslanie widoku starszych, śliniących się na widok takich młodych dziewczyn, ważnych gości. A ty jesteś po prostu szczęściarzem, bo Amina też cię wyraźnie polubiła i chyba cię faworyzuje albo ma takie polecenie od pana Adnana.  
          Alan, patrząc na młodziutką, drobnej budowy dziewczynę, nie mógł uwierzyć, że to młode dziewczątko niedługo skończy osiemnaście lat.  
- No, dobrze! Wyjaśniliśmy jedną sprawę, ale powiedz mi Jasmine, w jakim celu macie mi towarzyszyć? Jestem w miarę sprawnym, niestarym facetem i w czym niby Aslane, czy obie macie mi pomagać? - zwrócił się ponownie do Jasmine.
- Mamy ci towarzyszyć i spełniać twoje życzenia, abyś nie czuł się samotny w obcym domu.
Wiem, że mnie lubisz, więc i Aslane polubisz. A ona wprost rwie się do ciebie. Nie chciałbyś się z nią pocałować lub przynajmniej ją przytulić?
          Kiedy Jasmine to mówiła, Aslane bacznie mu się przyglądała, obserwując jego reakcję.  Alan pokonując zmieszanie, uśmiechnął się do niej. W odpowiedzi na to, Aslane podeszła do niego i uwiesiła mu się na szyi, jak zakochana nastolatka.
- Nic nie mów, tylko mnie pocałuj! - usłyszał jej prośbę w niezłym angielskim.
          Pochylił się i przywarła do jego ust zachłannym, niecierpliwym pocałunkiem. Faktycznie, Jasmine miała rację, że jest  bardzo słodką, młodziutką dziewczyną - przebiegło mu przez myśl. Alan poczuł, jak jego kutas zareagował gwałtownie na poczynania, tej niezwykle miłej, uroczej dziewczyny.
          A miła, urocza dziewczyna o dziecinnej posturze czując jego kutasa przez cienką tkaninę jego spodenek i swojej sukienki, położyła na nim swoją drobną dłoń i kilkakrotnie przesunęła nią wzdłuż jego trzonu, patrząc mu w oczy figlarnym spojrzeniem.
          Nie wiedzieć czemu, ale spodziewał się tego. Mówiło mu to jej śmiałe, pozbawione lęku czy obawy, spojrzenie. Trudno byłoby się dziwić, że postąpiła tak, a nie inaczej, jeżeli zdecydowała się na taki sposób bycia i życia.
- Chcę go poczuć w sobie! A ty? - usłyszał ciche słowa, wypowiedziane przez Aslane.
          Obejrzał się i spojrzał na Jasmine. Uśmiechała się, czyli słyszała.
- Nic nie poradzisz! Ona jest dziewicą i chce ci to ofiarować. To nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami z twojej strony - oświadczyła Jasmine.
- Zrobisz to Alanie?  Czy boisz się, żebym się w tobie nie zakochała?  
          Aslane była szczera do bólu, a znali się kilkanaście minut. I to nie były słowa dziewczynki, ale pełnokrwistej, dojrzałej dziewczyny.  
- Nie sądzisz Aslane, że takie coś ofiarowuje się komuś, kogo się kocha i myśli o spędzeniu z nim życia? - zwrócił się Alan do dziewczyny.
- Pewnie będąc na twoim miejscu, też bym tak myślała. Ale na zarobione tutaj przeze mnie pieniądze, czeka w moim kraju kilkanaście osób z mojej rodziny. Bez tych pieniędzy po prostu sobie nie poradzą. Ty tego nie zrozumiesz Alanie, ale podobasz mi się i chciałabym stracić cnotę z tobą, a nie z jakimś starszym facetem. Dla niego byłaby to być może atrakcja, ale dla mnie pewnie nie bardzo. Jeżeli podobam ci się choć trochę, to proszę, uczyń mnie kobietą.  Może uda się nam obojgu mieć z tego coś przyjemności, a nie tylko uczucia bezdusznego aktu, związanego z pozbyciem się tej głupiej błony z mojej cipki.  
          Słysząc słowa tej miłej dziewczyny, Alan przypomniał sobie niedawne słowa swojej siostry. Spojrzał na Jasmine, jakby szukając w niej poparcia do tego, o czym mówił  poprzednio do jej siostrzenicy.  
- Alanie! Aslane ma rację! Jeżeli ty nie pozbawisz jej tej błony, to będzie faktycznie atrakcją dla jakiegoś wpływowego gościa pana Adnana. Sama pozbyć się tej błony nie może, bo to by ją zdyskwalifikowało, jako kandydatkę na hostessę. Jeżeli to ty zabierzesz jej cnotę, poprawi to jej wizerunek i zwiększy szansę na bycie damą do towarzystwa. Chyba Amina, która ją lubi, myślała o tym samym, wyznaczając ją dla ciebie. Zrób to Alanie, a zyskasz u nas obu dozgonną wdzięczność oraz to, że będziemy twoimi cichymi wielbicielkami, gotowymi spełniać twoje życzenia, na każde twoje zawołanie, kiedy już będziesz tu pracował.
          Wyglądało na to, że wieść o tym, że Alan może pracować dla rodziny Adnana i Samiry stała się już publiczną tajemnicą. Tak więc Jasmine nie pozostawiła Alanowi złudzeń, co do intencji, którymi kierowała się tak ona sama, jak i jej siostrzenica.
          Jej ostatnie słowa o ich wdzięczności dla niego, mile połechtały jego ego.
- Wygląda na to, że nie mam wyboru. Do tego obie jesteście urocze i sympatyczne. Więc, jak to zamierzacie przeprowadzić? - zwrócił się już bezosobowo do obu pań.
- Jeżeli się krępujesz, to wyjdę, zostawiając was samych - oznajmiła Jasmine, patrząc tak na Alana, jak i Aslane.
- Ciociu, proszę, zostań! Alanie czy ciocia mogłaby zostać? - zwróciła się do Alana wręcz błagalnym głosem.
- Ja nie mam nic naprzeciw, Jasmine! Zostań wiec i bądź wsparciem dla Aslane - powiedział Alan, bo polubił Jasmine, za jej bezpośredniość, uległość, niewątpliwy urok i zaufanie.  
- Sądzę, że Aslane nie potrzebuje wsparcia, ale zostanę, jeżeli wam to nie przeszkadza - oświadczyła pogodnie Jasmine.  …cdn…

1 komentarz

 
  • emeryt

    @franek42, dziękuję za kolejny odcinek tego opowiadania, na które dosyć długo czekałem. W swoim stylu opisałeś to wspaniale. Masz dar, więc korzystasz z tego wspaniale. Tylko przypadkiem nie przerwij tego znowu na dłuższy okres czasu. Serdecznie pozdrawiam, jak zwykle życzę dużo, dużo zdrowia dla Ciebie i całej twojej rodziny. Byle do wiosny.

  • franco

    @emeryt Witam. No, cóż. Dziękuję za post i dobre słowo, ale to jesteś cały Ty. Miły, życzliwy, dobry człowiek i czytelnik. Jeszcze raz dziękuję i życząc ci tego samego, a nawet więcej, tak Tobie, jak i Twojej rodzince, serdecznie pozdrawiam. I żebyśmy przeszli tę pandemię 'suchą nogą'.