Alan S. - cz. XV

Alan, zanurzając swoją twarz w kroczu Samiry, poczuł jej odurzający zapach i smak, który różnił się nieco od zapachu i smaku cipki Asi, co nie oznaczało, że był mniej podniecający. Tymczasem Samira 'atakowana' bezpardonowo przez rodzeństwo, dochodziła.
          Objawiało się to wzmożonym dyszeniem, jęczeniem, chrząkaniem i wstrząsami całego ciała. Kiedy Alan obok pstrykania językiem i drażnienia łechtaczki ustami, wprowadził do jej szparki dwa palce, szurając nimi delikatnie w okolicach wejścia, wybuchła.  
          Zatrzęsło nią i Alan poczuł, jak zalewa go swoimi sokami, których nie nadążył spijać. Zacisnęła uda na jego głowie i znieruchomiała. W pierwszej chwili pomyślał, że Samira nie wytrzymała natłoku doznań i oprócz soków cipkowych, popuściła mocz, ale w końcu dotarło do niego, że nie poczuł na języku ani smaku, ani zapachu moczu.
          Samira musiała pomyśleć o tym samym, bo kiedy doszła do siebie po bardzo mocnym orgazmie, zaczęła go przepraszać.
- Alanie, mogę cię tylko przeprosić za to, że cię obsikałam. Po prostu, to wszystko było dla mnie za mocne. Oboje z Asią zaczęliście pieścić mnie i tarmosić tak skutecznie, że zostałam doprowadzona do stanu wrzenia. A kiedy obok ust i języka dołożyłeś palce, poczułam, jak wybucha we mnie i rozlewa się po całym ciele nie tylko fala doznań, przyjemności, ale wręcz niesamowitej rozkoszy, której nie mogę nawet opisać słowami. Było to dla mnie tak silne doznanie, że poczułam mocne parcie, jak przy sikaniu i wtedy to się stało. Jeszcze raz bardzo przepraszam cię Alanie, ale to wszystko stało się wbrew mojej woli - przejęta i zawstydzona, sumitowała się żałośnie przed Alanem.
- Samiro, to nie był mocz. To był twój kobiecy wytrysk. Jesteś squirterem, czyli pod wpływem mocnego podniecenia w chwili orgazmu wyzwalasz wytrysk cieczy, która jest twoją kobiecą spermą. Prawdopodobnie pomogłem ci w tym, drażniąc palcem twój punkt G.
Jeżeli tego nie wiedziałaś, to teraz już wiesz. Z tego co słyszałem, większość kobiet i dziewczyn jest do tego zdolna, tylko o tym nie wie. A ja cieszę się, że ci w tym pomogłem.
          Alan był więcej niż zadowolony, że udało mu się nie tylko zaspokoić potrzeby Samiry, ale i sprawić, że jej przyjemność została wzmocniona wytryskiem dziewczęcym.
- To teraz spraw braciszku, żebym i ja osiągnęła podobny poziom przyjemności, co Samira. Też chciałabym wiedzieć, czy jestem w gronie tych dziewczyn, które tryskają w trakcie orgazmu - odezwała się Asia, która uznała, że dość się już 'najeździła' i teraz oczekiwała, że Alan zaspokoi jej potrzeby w taki sam sposób, jak potrzeby Samiry.
          Słysząc jej słowa, Samira natychmiast zsunęła się z Alana i zamierzała udać się do łazienki, kiedy Asia ją przystopowała.
- Samiro, nie chciałabyś pojeździć na jego kutasie, tak jak ja to zrobiłam? - wypaliła w stronę Samiry, zapominając o jej ograniczeniach i o tym, że jest Arabką, księżniczką i dziewicą.
- Asiu, o czym ty mówisz? Przecież Samira jest nie tylko arabską księżniczką, ale i dziewicą. Odbiło ci, że proponujesz jej coś, co jest nie do pomyślenia w jej sytuacji - fuknął na siostrę Alan, nie zamierzając jej oszczędzać, bo to, co powiedziała, zakrawało na niestosowny żart.  
          Asia natychmiast zakryła sobie usta dłonią, patrząc tak na Alana, jak i na Samirę zażenowanym, prawie rozpaczliwym spojrzeniem.
- Samiro, przepraszam cię. Wybacz, po prostu zapomniałam się i wyrwało mi się. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek popełniła taką głupotę, jak teraz - teraz Asia sumitowała się przed Samirą, usprawiedliwiając się ze swoich nieprzemyślanych słów.  
- Zamknijcie się na chwilę oboje i dajcie mi pomyśleć, dobrze? - odezwała się Samira dość pogodnym, ale równocześnie mocnym, zdecydowanym, pozbawionym emocji głosem.  
          Tak Alan, jak i Asia patrzyli na Samirę z zaskoczeniem i niedowierzaniem. Zamiast pretensji i oburzenia na słowa Asi, Samira z poważną miną rozważała coś w swojej głowie, co rusz obrzucając rodzeństwo zamyślonym, poważnym spojrzeniem.
- Dziękuję Alanie za twoją szczerość. Mogłeś mnie zbyć byle czym, a starałeś się udzielić mi    w miarę szczerej, zrozumiałej odpowiedzi na moje nietypowe pytania. Podoba mi się to w tobie i też nie ukrywam, że jestem gotowa na trwały związek nie tylko z tobą, ale z wami obojgiem. Może zachowuję się, jak ten przysłowiowy pływak, który skacze z wysokiej skały do nieznanej wody, ale jestem już więcej niż zdecydowana. A więc patrząc mi w oczy Alanie, odpowiedz szczerze, czy jesteś gotowy poprosić mnie o rękę i poślubić w odpowiednim czasie, jeżeli oddam ci się tu i teraz?  
          Alan słysząc, wypowiedziane z ogromną powagą słowa Samiry, zszokowany, zamarł z wrażenia. Był w jakiś tam stopniu przygotowany na coś niespodziewanego ze strony Samiry, ale to, co powiedziała, zaskoczyło go kompletnie i nie tylko jego.  
          Asia była zdumiona i zaskoczona nie mniej od Alana. Spodziewała się, że Samira może wyskoczyć z czymś, co będzie odbiegało od od typowego zachowania arabskiej dziewczyny i ksężniczki. Jednak to, co usłyszała, było ponad jej wszelkie wyobrażenia.
          Gotowość i zdecydowanie Samiry na całkowite podeptanie obowiązujących ją zasad i zgodę na pójście do łóżka z facetem tylko w oparciu o jego deklaracje, było ponad wszelkimi domysłami czy zrozumieniem postępowania Samiry, było nie było, córki emira.
- Samiro, nie ukrywam, że zaskoczyłaś mnie zupełnie i jak widzę, nie tylko mnie. Więc teraz ty odpowiedz, patrząc mi w oczy. Co takiego stało się, że jesteś skłonna oddać się facetowi, którego poznałaś kilkanaście godzin temu? Jesteś piękną, mądrą kobietą, arabską księżniczką, możesz mieć każdego faceta w moim wieku, a decydujesz się na krok, na który rzadko kiedy zdecydowałaby się nie tylko Europejka, ale i Amerykanka.  
          Alan mówiąc to, nie spuszczał wzroku z uroczej buzi Samiry. Kiedy zamilkł, zobaczył, jak piękne usta Samiry zaczęły drżeć i w jej oczach pojawiły się łzy.
- Dlaczego mnie dręczysz Alanie i nie odpowiadasz wprost na moje pytanie? Teraz już sama nie wiem, czego chcę. A jeszcze przed chwilą zazdrościłam Asi, że pozbyła się balastu ze swojej cipki i może korzystać w pełni z przyjemności, jaką daje seks dwojga kochających się osób. Ja też chciałabym mieć to już za sobą i kochać się z tobą Alanie tak, jak Asia. Czy to jest takie trudne do zrozumienia przez ciebie. To że jestem Arabką i córką emira, nie oznacza, że nie mogę mieć marzeń i pragnień, jak wspomniana przez ciebie Europejka czy Amerykanka. A że nasza kultura ma nieco inne tradycje czy wymagania niż wasza kultura, więc stąd moje pytanie do ciebie Alanie. A więc ponownie pytam, czy byłbyś gotowy ożenić się ze mną, jeżeli oddałabym ci się tu i teraz, nie czekając na spełnienie określonych procedur, wymagań czy oczekiwań związanych z małżeństwem.
          Po słowach Samiry, w pokoju zapadła na chwilę cisza. Cała trójka wymieniała spojrzenia pomiędzy sobą. W końcu Samira, jako pierwsza nie wytrzymała. Przetarła lekko oczy i uśmiechnęła się do obojga.
- Wiem, że trudno wam uwierzyć w moje marzenia i pewnie pomyśleliście, że jestem szalona czy coś blisko tego. Ale jestem zdecydowana i chcę pozbyć się tej pieprzonej błony z mojej cipki. Dlatego proszę cię przynajmniej o deklarację, że coś tam już do mnie czujesz i byłbyś skłonny poślubić mnie, jeżeli sytuacja na to pozwoli. A że później Alanie możesz rozmyślić się i zapomnieć o złożonej deklaracji, to myślę, że w jakiś sposób poradzę sobie z tym.  
          Alan docenił otwartość i szczerość Samiry. Nie potrafił ocenić do końca intencji, które kierowały Samirą, ale wzbudziła w nim taki przypływ sympatii, czułości i uczuć, że chcąc nie chcąc, odrzucił wszelkie zastrzeżenia czy przejawy ostrożności.
          Zawsze lubił wyzwania i elementy ryzyka, towarzyszące przy podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Samira zaimponowała mu. Zauroczona młodym Polakiem, postawiła wszystko na jedną kartę. Swoją cześć, godność i zasady obowiązujące w islamie.  
- Samiro, pewnie nie zasługuję na ciebie, ale jeżeli nadal podtrzymujesz swoją propozycję, jestem gotowy do złożenia ci nie tylko deklaracji, ale uroczystej przysięgi. I do twojej wiadomości Samiro. Asia może zaświadczyć, że z zasady dotrzymuję swoich obietnic, nie mówiąc o deklaracjach czy przysiędze. A więc Samiro; jeżeli jesteś przekonana, że możesz mi zaufać i zdeterminowana, aby powierzyć mi swoją cześć i godność, z ręką na sercu, nie tylko przyrzekam, ale przysięgam ci na wszystko, co jest mi najdroższe w życiu, że jestem zdecydowany poślubić cię i kochać całym sercem, jako moją żonę i towarzyszkę na całe życie. Jest tylko jeden warunek. Jeżeli Asia, moja siostra, nadal będzie chciała uczestniczyć w moim, a właściwie w naszym życiu, będziesz musiała to uznać i zaakceptować ją, jako naszą cichą partnerkę, siostrę i kochankę w jednej osobie. I to tyle, o co proszę i co mam do zaoferowania czy powiedzenia w tym temacie.    
          Kiedy skończył, tak on, jak i Asia nie sądzili, że Samira zaskoczy ich ponownie czymś spontanicznym czy wręcz szalonym. Oboje wiedzieli, że jest zdolna do różnych, nawet ekstremalnych zachowań, ale takiej reakcji Samiry na pewno nie oczekiwali.
          Nic nie mówiąc, rzuciła się najpierw do Asi, obejmując ją i obcałowując każdy skrawek jej buzi, by po chwili odwrócić się i powtórzyć to samo z Alanem. Obejmując go mocno, niemal dusiła ich obojga w namiętnym, pozbawiającym oddechu, pocałunku.     
          Na koniec, okraczając jego ciało, pochwyciła w usta więdnącego kutasa Alana,  przywracając go do pełnej formy. Potem, jak rasowa, doświadczona kochanka, unosząc tyłek, wycelowała go w swoją cipkę i nie sprawdzając, czy jest na to gotowa, przysiadła ciężko.  
          Było to trochę zbyt gwałtowne, bo w pewnej chwili zasyczała i jęknęła żałośnie z bólu, kiedy przerwała swoją dziewiczą błonę, ale nie odpuściła. Wsparta rękami na biodrach Alana i patrząc mu łzawo w oczy, uniosła lekko swój tyłek i ponownie przysiadła.
          Krzywiąc się z bólu i robiąc kolejne przystanki, konsekwentnie pogrążała go w sobie, aż osiągnęła dno. Z widoczną ulgą odprężyła się i przysiadła na udach Alana. Wtedy na jej buzi pojawił się cień uśmiechu, jakby przejaw dumy i satysfakcji, że dopięła celu.
- Samiro, sądzę, że to było pewnie zbyt ostre i bolesne dla ciebie. Może więc odpuść sobie na chwilę i poczekaj, jeżeli cierpisz - zwrócił się do niej Alan, widząc ból i cierpienie na jej uroczej buzi.  
- Wiem Alanie, że jesteś delikatny i pewnie zrobiłbyś to w mniej bolesny dla mnie sposób, ale nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo się tego bałam. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na to, gdybyś chciał robić to powoli, delikatnie i z wyczuciem. Poza tym, że to strasznie mnie dołowało, to po pierwsze; bardzo chciałam mieć to już z głowy, a po drugie; jeszcze bardziej chciałam poczuć i mieć tego twojego kutasa w sobie. Przyznaję, zabolało, jak diabli, ale powoli przestaje. Już jest dobrze, a czuję, że będzie jeszcze lepiej. Widziałam, jak Asia cieszyła się, że ma cię w sobie, więc myślę, że następnym razem też będę cieszyć się, kiedy będę cię ujeżdżać i podskakiwać na tym twoim drążku tak, jak ona.
          Słysząc słowa Samiry i nieukrywany entuzjazm, pomimo cierpienia, tak Alan, jak i Asia patrzyli na nią z podziwem. Ta piękna, młoda dziewczyna zdobyła się na czyn niebywały, niemal heroiczny, depcząc zasady i zrywając wszelkie kulturowe ograniczenia.
          Przez chwilę zapanowało między nimi kłopotliwe milczenie, tak jakby każde z nich odbierało całe to wydarzenie na swój sposób.  
- Co się stało, że naraz oboje zamilkliście? Macie mi za złe to, co zrobiłam, czy też obawiacie się, że może to mieć przykre konsekwencje dla nas wszystkich? - zwróciła się do nich Samira.
- Samiro, nie obawiamy się o siebie, ale o ciebie. Nie jesteś jakąś tam zwykłą dziewczyną, ale córką emira i to, co zrobiłaś, jest tak niesamowite, że gdyby to wyszło na jaw, pewnie twoja rodzina nie byłaby w stanie przejść nad tym do porządku. Ale stało się i co teraz? - odezwał się Alan.
- Spokojnie Alanie. Nic się nie stało. Zachowujmy się nadal tak, jakby nic się nie wydarzyło. Porozmawialiśmy i wyjaśniliśmy wszystkie sprawy czy niedomówienia pomiędzy nami oraz uzgodniliśmy, że pojadę z wami do waszych rodziców, którym przedstawisz mnie Alanie, jako swoją przyszłą narzeczoną. A teraz powinniśmy trochę ogarnąć się i przygotować na spotkanie z Adnanem. I to wszystko. A o tym, że uczyniłeś mnie kobietą i że zgodnie z prawdą, wymusiłam to na tobie, na razie nikt nie musi wiedzieć. Nie martw się też na zapas. Nikt nie będzie mnie sprawdzał i zaglądał do mojej cipki. Musimy tylko nadal zachowywać się w miarę normalnie, tak, jakby nic się nie wydarzyło. Po prostu, jak dobrzy znajomi czy przyjaciele. No może nie do końca, jak przyjaciele, ale wiemy też, że Adnan ceni cię i szanuje, bo inaczej pewnie nie proponowałby ci stanowiska głównego bodyguarda naszej rodziny. Na pewno też zdaje sobie sprawę, że oboje lgniemy już do siebie i nie zauważyłam, aby miał coś naprzeciw, więc sądzę, że już w jakiś sposób usankcjonował to, jako rzecz normalną i do zaakceptowania. W przeciwnym razie nie proponowałby mi towarzyszenia wam w wyjeździe do waszych rodziców.    
          Samira przedstawiła swój punkt widzenia w sposób wyważony i dojrzały, ale mogła sobie mówić. Alan nadal przeżywał i przetrawiał w swojej głowie wszystko, co się wydarzyło. W gruncie rzeczy Samira postawiła go przed faktem dokonanym.
          Oddając mu się i pozbawiając się dziewictwa, zadecydowała za nich oboje.  
Teraz nie miał już wyboru i musiał zachowywać się tak, jakby był już w niejakim stopniu narzeczonym Samiry. To było nie tylko w jego interesie, ale przede wszystkim Samiry.
          Pewnie w innych okolicznościach byłby dumny z siebie, że ktoś taki, jak Samira zakochała się w nim i oddała swój los w jego ręce. Teraz jednak, kiedy został prawie uziemiony przez Samirę, do głosu doszła jego przekorna i nieujarzmiona natura.
          Samira chyba to wyczuła, bo kilkakrotnie zerkała w jego stronę, widząc jego mocno zafrasowaną minę.
- Co? Masz teraz mieszane uczucia Alanie, tak? Masz mi pewnie za złe, że wykorzystałam szansę, jaką mi dałeś, deklarując mi tak otwarcie swoje uczucia do mnie i gotowość do pokochania mnie. Po twojej minie widzę, że deklaracja deklaracją, ale do końca nie byłeś jeszcze gotowy, aby rozpocząć nasz związek. Myślę, że rozważasz to, co sie wydarzyło na różnych poziomach czy płaszczyznach, ale nie przejmuj się zbytnio tym. Potraktuj to, jako wypadek przy pracy, albo nawet jako przygodę. Mam tylko nadzieję, że było to dla ciebie równie przyjemne, jak dla mnie. A o konsekwencje się nie martw. Nawet gdy w którymś momencie rozmyślisz się i będziesz chciał odejść, nie będę cię zatrzymywała na siłę, jak również ścigała za niedotrzymanie słowa. Pomyśl o tym całym wydarzeniu, jak o seksie z nowo poznaną dziewczyną i to wszystko. A teraz naprawdę nie mamy już dużo czasu i musimy pomyśleć o spotkaniu tak z Adnanem, jak i naszą mamą.
          Po wyrażeniu swojego poglądu na to, co się wydarzyło, uśmiechnęła się pogodnie i obdarzyła rodzeństwo buziakami. Aby zbytnio nie komplikować sprawy, kolejno   wzięli szybkie prysznice, po czym uporządkowali pokój, usuwając ślady erotycznej zabawy.           Na koniec sami doprowadzili swój wygląd do normalnego stanu, pozbywając się wszelkich oznak, śladów czy zapachów na twarzy i ubiorach, mogących ich zdemaskować przed Adnanem czy pozostałymi członkami rodziny.
             Odświeżeni i w odpowiednich ubiorach, pojawili w salonie apartamentu Adnana, w wyznaczonym przez niego czasie. Oczekiwał już na nich w towarzystwie Aminy, więc z zadowoleniem powitał ich ponownie, chwaląc ich punktualność i wygląd.          
          Kiedy usiedli przy niskim, kawowym soliku, Amina natychmiast zaproponowała napoje i deserowe przekąski do kawy, herbaty czy chłodnych napoi. Po przyjęciu zamówienia, Amina opuściła salon.
- Mam rozumieć, że wyjaśniliście wszystkie niejasności i jesteście gotowi na spotkanie z naszą mamą? - zwrócił się Adnan do swoich gości.
- Tak, Adnanie. Rozmawialiśmy i omówiliśmy wszystko, co nas interesowało. Wyjaśniliśmy też pewne rozbieżności między nami, dotyczące spraw osobistych. Jak ci już wiadomo bracie, Alana i mnie łączy już coś więcej niż przelotna znajomość czy nawet przyjaźń. Znasz mnie, nie ukrywałam tego przed nim i wprawiłam go tym w zakłopotanie. Kiedy zapytałam go wprost o to, co czuje do mnie, zaczął kręcić i wymawiać się tym, że w świetle tego, że chcesz go zatrudnić, nie śmie nawet myśleć o mnie, jako o kimś, kim mógłby być zainteresowany.
Kiedy więc przyszpiliłam go, że nie tylko wyczuwam w nim bratnią duszę, ale jestem prawie pewna, że czuje do mnie to samo, co ja do niego, prawie załamał się. Jest legionistą, wojownikiem, ale jest też prawdziwym gentlemanem, więc starał się to przede mną ukryć. Udało mi się jednak wydobyć z niego to, co czuje do mnie. Nie tylko mu się podobam, ale jest we mnie prawie zakochany. Teraz pozostaje sprawa czy ty Adnanie, jako brat, ale też jako przedstawiciel naszego ojca, jesteś w stanie zaakceptować to, że Alan pracując dla ciebie i naszej rodziny może zostać moim mężem? Następną sprawą jest więc to, że jeśli ty to akceptujesz, to czy możemy o tym powiedzieć także naszej mamie?  
          Samira zabrała głos, jako pierwsza i nie zamierzając czaić się przed bratem, przedstawiła mu w skrócie, co było tematem naszej rozmowy, oczekując od niego jasnego stanowiska, w poruszonych przez nią sprawach.  
          Faktycznie chodziło jej o to, czy Adnan, jako przedstawiciel ich ojca we Francji, pozostawi jej swobodę wyboru konkurenta do jej ręki. Przedstawiając mu Alana, jako prawie swojego narzeczonego, do którego żywiła już nieskrywane uczucia, stawiała go niejako przed faktem dokonanym.  
          Było to z jej strony posunięcie bardzo odważne, ale i trochę bezczelne.
Zdawali sobie sprawę z tego nie tylko Adnan, ale i Asia z Alanem. Adnan przez chwilę milczał i tylko od czasu do czasu wymieniał spojrzenia z siostrą.  
          Po chwili poważne, wyostrzone rysy jego twarzy złagodniały i uśmiech wykwitł na jego twarzy.
- Zawsze wiedziałem, że jesteś Samiro przebojową dziewczyną i mówisz to, co myślisz, bez chowania się za konwenanse, tradycje czy wymagania kulturowe. Podobało mi się to w tobie siostro i nadal podoba. Pewnie dlatego tak bardzo cię kocham. Zresztą nie tylko ja, bo ojciec też tego nie ukrywa. A co do naszej mamy, pewnie będzie musiała to przełknąć, jeżeli nie chce utracić kontaktu z córką. Alanie, o tym, że między wami zaiskrzyło, wiedziałem już w chwili, kiedy Samira zwróciła uwagę na was. Byliśmy już nieraz razem w tym lokalu, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby moja siostra tak się zachowała, jak wczoraj. Czyli to nie jest ślepe zrządzenie losu, ale chyba coś więcej. I ja nie mam zamiaru temu się przeciwstawiać.  
A przy tym zamierzam też do tego przekonać naszego ojca. Co do naszej mamy, mam mieszane uczucia. Kocham ją, podobnie, jak Samira, ale wygląda na to, że jako jej dzieci, żyjemy nie z nią, a obok niej. Nasze światy i poglądy na życie znacznie się różnią. Nasza mama zachowuje się nieraz tak, że to my mamy ją kochać i szanować, a ona nie musi. Żyje w swoim własnym, wymyślonym przez nią świecie i być może mylę się, ale wydaje mi się, że ona kocha przede wszystkim siebie. Przepraszam, że tak myślę i mówię o własnej matce, ale nie widzę powodu, żeby to ukrywać. A teraz pozwólcie, że przedstawię swój punkt widzenia na to, o czym mówiłaś Samiro, a co obejmuje wszystkie sprawy, związane z wami obojgiem.
Alanie, to że będziesz bodyguardem i będziesz pracował dla naszej rodziny, nie oznacza, że nie możesz być jej członkiem. Nawet będę się cieszył, że być może zyskam w twojej osobie nie tylko przyjaciela, ale i brata. Życzę więc wam wszystkiego najlepszego i niech wasze uczucia kwitną i rozwijają się, jak najlepiej. A ty moja piękna Joanno, bądź też przygotowana, że moje odczucia i uczucia do ciebie też są na najlepszej drodze do pogłębienia i rozwoju.  
Nie jestem jednak takim wolnym ptakiem, jak Samira, więc musimy dać sobie trochę więcej czasu na kultywowanie naszych uczuć niż Samira z Alanem. To tyle, co chciałem powiedzieć w temacie wszystkich poruszonych przez nas, bądź oczekiwanych w przyszłości, spraw.      
          Po zakończeniu swojej wypowiedzi, Adnan obrzucił wszystkich uważnym spojrzeniem i widząc nasze poważne, nieco zaskoczone miny, uśmiechnął się.
- Widzę, że swoimi słowami wywołałem niezły mętlik w waszych głowach, ale uznałem, że najlepiej będzie wyjaśnić do końca wszystkie sprawy, które zaistniały w naszych stosunkach czy relacjach w tak krótkim czasie. Myślę, że to się udało - podsumował rozmowę Adnan.
- Wygląda na to braciszku, że nie pomyliłam się, co do ciebie. I za to cię tak bardzo kocham, że jesteś taki szczery i otwarty wobec mnie. I nie tylko wobec mnie. A co do wolnego ptaka, jak mnie określiłeś, to stałam się nim właśnie pod twoim wpływem. Nigdy nie złościłeś się na mnie i nie krytykowałeś moich zachowań czy poczynań, kiedy popełniałam mniejsze, a nieraz nawet poważne błędy. Byłeś wyrozumiały i tolerancyjny, tłumacząc i wybaczając mi bardzo wiele, za co jestem ci niezmiernie wdzięczna. A teraz nie pozostaje nam nic innego, jak udać się do apartamentu mamy i zmierzyć się z jej światem, jak to obrazowo przedstawiłeś.
          Samira, nie ukrywając wzruszenia, skomentowała słowa brata, nie ukrywając podziwu i wdzięczności za jego relacje i uczucia do niej, jako młodszej siostry. Adnan, widząc, że ani Alan, ani Joanna nie zamierzają zabierać głosu, wstał i ruszył do drzwi.
          Kiedy otworzył drzwi pokoju, zreflektował się i zatrzymał, przepuszczając Asię i siostrę. Teraz z kolei Alan zatrzymał się i gestem wskazał, że szanuje pozycję Adnana i to on powinien iść pierwszy, a on pójdzie, jako ostatni, zamykając drzwi.  
          Panie zorientowały się, że coś dzieje się z tyłu, zatrzymały się, obserwując zaistniałą sytuację i wzajemne zapraszanie się obu panów do przejścia drzwi, jako pierwszy.
Miały przy tym trochę ubawu, kiedy obaj panowie starali się być konsekwentni wobec siebie.
- Jak sądzisz Asiu, przejdą obaj dzisiaj przez te drzwi? - zwróciła się Samira do Asi, traktując gesty grzecznościowe obu panów z niejakim poczuciem humoru.
- Adnanie, chyba będziesz musiał przejść przez te drzwi, jako pierwszy, bo Alan traktuje cię już nie tylko, jako księcia, ale też jako starszego i pracodawcę, więc wcale mu się nie dziwię, że ustępuje ci pierwszeństwa - zwróciła się do Adnana, Asia.
          Do Adnana chyba dotarło to, co powiedziała Asia, bo machnął ręką i pierwszy przekroczył próg pokoju, dołączając do ubawionych całą sytuacją dziewczyn.
- Co, miałyście się z czego pośmiać, prawda? - odezwał się Adnan, też traktując całą sprawę w dość humorystyczny sposób.  
          W dobrym nastroju ruszyli w stronę apartamentów matki Samiry i Adnana, księżnej Dżamili. Przeszli przez przestronny westybul i po szerokich, pokrytych dywanowymi chodnikami schodach, weszli do korytarza prowadzącego do żeńskiej części rezydencji i apartamentu księżnej.  
          Napotkane kobiety, będące w różnym wieku i dość swobodnie ubrane, widząc Adnana i towarzyszące mu osoby, składały mu pospieszny ukłon i pierzchały z piskiem do swoich pokoi. Ruch i odgłosy dochodzące z korytarza, wywołały z pokoju ciotkę Nasirę.  
          Wyjrzała na korytarz przez lekko uchylone drzwi swojego pokoju i widząc Samirę oraz Adnana z jego gośćmi, wyszła im naprzeciw. W odróżnieniu od spotkanych kobiet, była już w pełni ubrana i gotowa do pełnienia swoich obowiązków w rezydencji.
- Ahlan wa sahlan (witam) - odezwała się po arabsku, głównie do Adnana, skłaniając lekko głowę.
- Marhaban khalati (witaj ciociu) - odpowiedzieli po arabsku na powitanie Adnan z Samirą.
- Czemu mamy zawdzięczać waszą wizytę Adnanie? - zwróciła się ponownie do Adnana, ale już po francusku, co miało oznaczać, że toleruje również obecność Asi i Alana.
- Ciociu, jak ci wiadomo, ojciec wzywa mnie do siebie, ale jednocześnie zobowiązał mnie, aby zapewnić ochronę i bezpieczeństwo mamie oraz wam wszystkim, nie tylko tutaj w rezydencji, ale również w letniej rezydencji nad morzem. Tym człowiekiem będzie właśnie Alan, którego uznałem za godnego zaufania profesjonalistę w tym zakresie. I o tym właśnie chcę porozmawiać z mamą i przedstawić jej Alana oraz jego siostrę Joannę.  
          Po jego słowach Nasira niespodziewanie podeszła do Adnana i uściskała go, po czym złożyła na jego czole delikatny pocałunek. Zaskoczony Adnan oddał cioci uścisk i pocałunek w policzek.
- Co, zaskoczony? Przecież zawsze tak cię witałam. A wczoraj miałam swój słaby albo i zły dzień, za co przepraszam tak ciebie Adnanie, jak i twoich gości - oświadczyła z uśmiechem.
          To była ta ciocia Nasira, która go wychowała i którą Adnan uwielbiał. Czuła, troskliwa, z prawie matczynym podejściem i zachowaniem. Trudno więc było mu się dziwić, że był naprawdę niemile zaskoczony słowami i zachowaniem cioci w dniu wczorajszym.
          Samira nie czekała, aż ciocia do niej podejdzie, ale sama podeszła do Nasiry, po czym, obie wymieniły dość czułe uściski i pocałunki.
- To teraz na spokojnie przedstaw mi swoich gości, których jeszcze raz przepraszam za moje wczorajsze zachowanie - zwróciła się do siostrzeńca.
- No, cóż. Właściwie to ci ich ciociu przedstawiłem, ale powtórzę jeszcze raz. Ta urocza osóbka, to właśnie Joanna, siostra Alana, a ten przystojniak, to Alan, jeszcze żołnierz Legii Cudzoziemskiej, ale już od dziś pracujący dla naszej rodziny - Adnan mówił i jednocześnie przedstawiał cioci kolejno Asię oraz Alana.  
          A Nasira ponownie ich zaskoczyła, bo podeszła najpierw do Asi, objęła ją ramionami, przytuliła i pocałowała po europejsku w oba policzki, potem to samo powtórzyła z Alanem, budząc ich zdziwienie. Całkowicie zaskoczeni, wymienili spojrzenia z Adnanem.
          A Adnan sam również zaskoczony, wzruszył tylko obojętnie ramionami.
- Ciocia Nasira lubi czasami zaskakiwać niekonwencjonalnym zachowaniem, tak mnie samego, jak i moich gości - oznajmił z uśmiechem.
- To pozwólcie teraz, że uprzedzę siostrę, a waszą matkę o niespodziewanych odwiedzinach. Zwykle o tej porze jest jeszcze w negliżu, a czasami nawet bez, tak że lepiej będzie, jeśli to sprawdzę i przygotuję ją do odwiedzin - oznajmiła żartobliwie Nasira i podeszła do dwuskrzydłowych drzwi.  
          Kilkakrotnie zastukała delikatnie czymś, co trzymała w dłoni i po chwili w drzwiach pojawiła się młoda dziewczyna, prawdopodobnie pokojówka lub przyboczna księżnej. Dygnęła przed Nasirą i obie wymieniły ciche, powitalne pozdrowienia.  
- Uprzedź księżnę panią, że ma gości. Jest ze mną książę Adnan, księżniczka Samira oraz ich goście. Powiedz księżnej, że czekamy na nią w salonie - oznajmiła Nasira dziewczynie, prowadząc całe towarzystwo do pokoju, pełniącego reprezentacyjną rolę salonu księżnej.
          Weszli do dużego, przestronnego pomieszczenia. Był wielkości salonu Adnana, lecz urządzony i wyposażony z dużo większym przepychem. Widać było, że jest to pomieszczenie typowo kobiece, tak pod względem wystroju, jak i wygody.  
           Nasira poprosiła ich, aby zajęli miejsce w wygodnych, zapadlistych fotelach, ustawionych wokół stolika kawowego. Usiedli więc i po chwili pojawiła się kolejna młoda dziewczyna o orientalnych rysach, w abai opinającej i zakrywającej szczelnie jej młode ciało.  
          Zwróciła się do nich w pięknym francuskim, proponując napoje zimne i gorące. Zamówili więc preferowane przez siebie napoje. Po chwili w drzwiach pojawiła się sama księżna Dżamila. Alan poderwał się z fotelu, a Adnan i pozostałe panie powstały.  
          Na stojąco oczekiwali na idącą w ich stronę księżnę. Adnan z ukłonem pozdrowił swoją matkę po arabsku. Alan za jego przykładem skłonił głowę przed księżną i przywitał francuskim 'bonjour princesse' (dzień dobry księżno).  
          Księżna Dżamila ubrana całkowicie po europejsku, odkłoniła mu się głową i odpowiedziała krótkim 'bonjour', po czym obdarzyła Alana olśniewającym uśmiechem, zwracając pytające spojrzenie na syna. W lot zrozumiał, o co chce go zapytać.
- Właśnie wymieniłaś mamo powitanie z kimś, kogo chciałbym ci przedstawić. Ale zanim to zrobię, pozwól, że przedstawię ci najpierw osobę, którą miałem przyjemność poznać w dniu wczorajszym. To jest ta miła, młoda osoba, stojąca obok Samiry, Joanna. Jest siostrą tego oto przystojniaka, Alana i z obojgiem spotkaliśmy się wczoraj w lokalu. Jest żołnierzem Legii Cudzoziemskiej i obecnie spędza urlop ze swoją rodziną. Nie wiedzieć dlaczego wpadł w oko Samirze i namówiła mnie, abyśmy się spotkali i porozmawiali. Było z tym trochę problemu, bo Alan nie był zbyt przyjacielski i delikatnie spławił Achmeda, który miał ich zaprosić do naszego stolika. To samo chciał zrobić ze mną, ale kiedy rzuciłem mu propozycję pracy dla naszej rodziny, zmienił swoje nastawienie na bardziej przychylne. Po kolejnym tańcu wylądowali oboje przy naszym stoliku. W końcu przyjęli zaproszenie do naszego domu. Ponowiłem swoją propozycję i dałem mu czas na zastanowienie do dzisiaj. I dzisiaj Alan wyraził zgodę na podjęcie obowiązków głównego bodyguarda naszej rodziny, o ile otrzyma zgodę na rozwiązanie kontraktu z Legią. Myślę, że nie powinno to stanowić problemu, więc zaproponowałem mu, żeby połączył dobre z pożytecznym i korzystając z urlopu, rozpoczął pracę dla nas z dniem dzisiejszym. Ojciec potrzebuje mnie w jakiejś tam sprawie, więc uzgodniłem z nim, że jeśli znajdę osobę, która zastąpi mnie i zaopiekuje się wami podczas wyjazdu nad morze, zgłoszę się niezwłocznie na jego wezwanie. Nie chciałem cię mamo zaskakiwać i stawiać przed faktem dokonanym, dlatego uznałem, że przedstawię ci osobiście faceta, który będzie nie tylko bodyguardem, ale i przyjacielem naszej rodziny. ...cdn...

4 komentarze

 
  • SeeYou

    Niestety, tak jak ktoś wcześniej napisał - trąci grafomanią. Przegadane, nienaturalne, na maksa niepotrzebnie porozciągane. A szkoda, bo mogłaby być z tego fajna rzecz.

  • St.Szkot.

    @franek42: - cóż ja biedny szkocina mogę tu dodać, jak tu nie można nic dodać ( oczywiście w/g mnie i nie tylko). Będę do znudzenia powtarzał, że Twe sagi to coś jak delicje. Już wcześniej komplementowałem ,,lekkie pióro", bardzo umiejętne dawkowanie wszystkiego i tworzenie super nastroju. Czasem aż mam ,,ździebko" żalu, że trzeba czekać na ciąg dalszy ( oczywiście żart, bo wiem, że nie można pisać  25h/na dobę, bo przerwa na obiad 1h.). Dołączając do życzeń moich przedmówców także zasyłam Duuuuużo zdrówka Tobie jak i Twej Familijce, oraz weny do końca świata i jeden dzień dłużej :bravo:

  • francodomestico

    @St.Szkot. Witam. O, moje biedactwo. Tak się zapędziłeś w kadzeniu mi, że aż mi przykro, że przyprawiam Ci kłopotów. A tak na serio, jest mi niezmiernie miło, że jesteś, czytasz i komentujesz. Wiem, że to wszystko trochę trwa, ale moje szare komórki też się czasami buntują. Mam jednak nadzieję, że uda mi się doprowadzić wszystko do szczęśliwego końca. Za dobre słowo i życzenia dziękuję. Też życzę Tobie i Twojej Familyjce dużo dobrego, w tym; zdrowia, szczęścia i miłości. Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich

  • Robert72

    Jestem bardzo szczęśliwy z tego że wznowiłeś tą serie. Wszystko pasuje do siebie jak byś Franku wczoraj napisał poprzednią część. Życzę tobie i twoim bliskim dużo zdrowia i szczęścia. :bravo:

  • francodomestico

    @Robert72

  • francodomestico

    @Robert72 Witam. Cieszy mnie to, że ciebie też cieszy - można i tak. A tak na serio jesteś gościówa, to mobilizuje. Dziękuję za post, opinię i życzenia. Cieplutko pozdrawiam

  • emeryt

    @franek42, nawet nie możesz zdawać sobie sprawy, jak się ucieszyłem, widząc kolejny odcinek tego opowiadania. Jak zazwyczaj, kolejny odcinek napisany łagodnie, lecz wynikają z niego poważne konsekwencje dla wszystkich. Mam prośbę: nie uwikłaj całej rodziny Adnana we wspólny seks. Cztery, do sześciu uczestników powinno wystarczyć. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia, jak zawsze życzę dużo zdrowia i aby kłopoty omijały całą twoją rodzinę szerokim łukiem.

  • franek42

    @emeryt Witam. Dziękuję za post i sugestie, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Pozdrawiam