Alan S. - cz. V

          Alan też poczuł niesamowitą ulgę. Ustąpił też ból z jąder. Przez chwilę oboje dyszeli głośno, wymordowani, ale szczęśliwi i odprężeni. Kutas Alana dość mocno zmaltretowany zmaganiami i mocnym obściskiwaniem mięśniami pochwy Jasmine, zwinął się i opuścił jej norkę, miejsce zmagań, które trudno by było nazwać teraz pieszczotliwym określeniem.  
- I co? Przeszło ci? - zapytała, zadowolona z ponownego zbliżenia z Alanem. Pokiwał głową.
- Będziesz miał teraz niezły zgryz, bo domyślam się, że Samira podoba ci się, czyż nie? - powiedziała, głaszcząc go pieszczotliwie po twarzy.
- A tak przy okazji! Masz piękną i mądrą siostrę! Teraz rozumiem, dlaczego książę was zaprosił - dodała, wyrażając pogodnie, bez zbędnej kurtuazji, swoją opinię o jego siostrze.
- Przecież nie powiem ci  teraz Jasmine, że Samira mi się nie podoba, bo zaprzeczyłbym samemu sobie - zamienił jej przypuszczenia w pewność.
- Nie mówię ci o tym dlatego, że jestem o Samirę zazdrosna, ale obawiam się, że możesz mieć przez nią problemy. To nie jest ktoś, komu będziesz mógł odmówić, jak każdej innej dziewczynie. Ona pewnie nie rozumie słowa; 'nie' i trudno się jej dziwić. Ulega jej brat i z tego co wiem, ulega jej również ojciec. A swoją matkę niezbyt szanuje, uważając ją za zbyt lalkowatą i zadufaną w sobie. Dlatego musisz uważać i rozważnie postępować, bo ból jąder to nic w porównaniu z tym, co może cię z jej strony spotkać - oświadczyła, patrząc mu w oczy z niejakim oddaniem, ale i zatroskaniem.          
- Dlaczego mi to mówisz Jasmine? Przecież pracujesz dla nich, a ja jestem tylko gościem księcia - mówiąc to, też patrzył jej w oczy szczerym spojrzeniem.
- Alanie, nie mówię tego ze złości czy z zazdrości. Po prostu znam Samirę i polubiłam ciebie. Nie chciałabym, abyś niepotrzebnie cierpiał czy miał przez nią problemy. Nie wiem, co łączy cię z księciem, ale ponieważ uważa cię za kogoś szczególnego i cieszysz się jego sympatią, to musisz pilnować się i uważać, aby nie zrobić czegoś głupiego i stracić jego sympatię - powiedziała to z niejaka emfazą, co oznaczało, że polubiła Alana i nie chciała, żeby spotkało go coś przykrego podczas pobytu w rezydencji rodziny emira.
- Niezmiernie mi miło Jasmine, że troszczysz się i niepokoisz o mnie. Chcę cię zapewnić, że znam swoje miejsce w szeregu i mam świadomość, gdzie jestem oraz co mi wolno, a co nie - starał się uspokoić Jasmine, która wykazała tak wiele troski o niego, uświadamiając mu potencjalne zagrożenia w siedzibie arabskiego księcia.  
          Na pewno też zdawała sobie sprawę, że gdyby ktoś z rodziny księcia czy jego służby słyszał ich rozmowę i przekazał jej treść Adnanowi, to pierwsze kłopoty mogłyby spotkać czy dotknąć osobiście ją samą, a nie Alana.  
- Chcesz teraz iść do nich, czy weźmiesz kąpiel? - zapytała pogodnie, uśmiechając się.
- Żartujesz czy kpisz sobie ze mnie? Przecież nie pokażę im się spocony, bo pewnie cuchnę na odległość - skwitował jej pytanie.
- Dla mnie pachniesz pięknie, ale to moje subiektywne odczucie i nie może być inne, po tym co mi zafundowałeś - oznajmiła mu wesoło, z dużą dozą emocji.
- Miło, że tak mówisz, ale sam czuję, że muszę się odświeżyć - powiedział i wszedł do wanny. Puścił wodę i ustalił temperaturę. Jasmine zamyślona, obserwowała jego czynności.
- Masz mnie dość Jasmine? - zapytał, widząc, że nie kwapi się do wejścia do wanny.
- Nie! Myślę teraz o tym, co Samira chciała osiągnąć, że zdecydowała się na ten masaż i pieszczoty z tobą? Albo chciała cię przetestować i zobaczyć, do czego się posuniesz albo spodobałeś się jej do tego stopnia, że była zdecydowana uwieść cię i ponieść tego konsekwencje? Innego wyjaśnienia nie znajduję - oświadczyła, chwytając rękę Alana i wchodząc do wanny. Widząc, że Alan chce usiąść, powstrzymała go gestem dłoni.
- Poczekaj! Namydlę ciebie i siebie, a potem usiądziemy - oznajmiła, biorąc pojemnik z mydłem w płynie.  
          Nalała sobie na dłoń dość sporo mydła i zaczęła go rozprowadzać po ciele Alana. Po kilkakrotnym powtórzeniu, chciała namydlić siebie, ale Alan uprzedził ją. Przejął pojemnik i podobnie jak ona, kilkukrotnymi powtórzeniami namydlił ją od stóp do głów, robiąc to pieszczotliwie i z czułością. Namydlając ją, serwował doznania tak jej, jak i sobie.  
- Coś wydaje mi się, że koniecznie chcesz mnie rozkochać w sobie Alanie? Wiesz, że to nie wchodzi w grę? Ty jesteś gościem mojego pana, a ja wykonuję swoje obowiązki. A że przy okazji nawiązaliśmy serdeczne relacje, może nawet bardziej niż serdeczne i oboje mieliśmy z tego sporo przyjemności, to potraktujmy to jako dodatkowy bonus w naszym życiu - powiedziała z uśmiechem.  
          Potem wzięła w rękę słuchawkę prysznica i zaczęła równie jak on czułymi, pieszczotliwymi gestami myć i spłukiwać jego ciało. Najwięcej uwagi poświęciła jego kutasowi i klejnotom, rozpalając i podniecając ich oboje.  
          Kiedy skończyła, przejął prysznic z jej ręki i powtórzył to samo z jej ciałem, celebrując mycie jej jędrnych cyców, a potem grając z niezwykłą czułością palcami na jej chętnej cipce.
- Alanie, kończymy mycie i wychodzimy z wanny albo zaraz rzucę się na ciebie. Moja wytrzymałość też ma swoje granice. To, co wyprawiasz ze mną, przechodzi ludzkie pojęcie -  powiedziała, wyginając się z podniecenia, kiedy delikatnie suwał palcami wzdłuż łechtaczki.
- No cóż! Nie chciałbym, abyś myślała o mnie źle, a poza tym chciałbym ci się odwdzięczyć i spróbować, jak smakujesz, więc pozwól, że usiądę i popieszczę tę twoją rozkoszną cipkę -  
to mówiąc, usiadł na dnie wanny i przyciągnął kompletnie zaskoczoną Jasmine do siebie.
          Zanurzył twarz w mokrych kędziorkach i sięgnął językiem do jej różyczki. Jasmine poczuła jego język i niemal przysiadła z wrażenia. Nie pamiętała już kto i w jakich okolicznościach pieścił ją oralnie. A Alan nie mając zbyt wielkiego doświadczenia w tego typu pieszczotach, robił to nad podziw dobrze, wczuwając się w reakcję Jasmine.                         
          A ta po chwilowym zaskoczeniu, zalewana wprost doznaniami, płynącymi z okolic jej krocza, przycisnęła do niego jego głowę, jakby w obawie, że może przerwać pieszczoty. Alan natomiast zadowolony, że zdobył się na to wobec Jasmine, spijał jej soki i wibrował językiem wokół łechtaczki.  
          W pewnej chwili wyczyścił dodatkowo palce i wprowadził dwa z nich do jej szparki, suwając nimi wzdłuż i w poprzek. To spotęgowało jej doznania i doprowadziło do eksplozji. Kiedy dopadł ją orgazm, omal nie udusiła Alana, przyciskając jego głowę do swojego ciała i ledwo utrzymała się na nogach. Po chwili ocknęła się i uśmiech zagościł na jej twarzy.
- Alanie, robisz wszystko, aby utrudnić mi rozstanie z tobą - odezwała się, poważniejąc.  
- Masz rację! Nie musieliśmy tego robić tutaj. Mamy przed sobą całą noc i możemy kochać się czy pieścić w bardziej komfortowych warunkach, o ile oczywiście będziesz tym zainteresowana? - powiedział Alan i wyszedł z wanny. Sięgnął po leżący na półce ręcznik i zaczął wycierać ciało Jasmine.
          Zauważył, że była lekko zaskoczona jego zachowaniem i zafundowaniem jej oralnego orgazmu. Była Azjatką, z natury wrażliwą i gorącą dziewczyną, więc zachowanie Alana i jego postępowanie wobec niej, jakby byli parą na miłosnej randce a nie jak gość, którego zgodnie z życzeniem swojego pracodawcy miała obsłużyć jako hostessa, wyraźnie ją skonfundowało, a jego późniejsza wypowiedź zaniepokoiła.  
- Czyżbyś życzył sobie Alanie, abym towarzyszyła ci również w nocy? - zapytała z lekkim zdziwieniem i zakłopotaniem w głosie.
- Czy to wykracza poza twoje obowiązki Jasmine? - jej pytanie również zaskoczyło Alana. Był już wewnętrznie przygotowany na to, że Jasmine spędzi z nim noc.  
- Wybacz, ale musiałabym to uzgodnić z Aminą. To ona jest naszą przełożoną. Z zasady nie sypiamy z gośćmi naszego pana. Zwykle obsługujemy i towarzyszymy gościom do chwili ich położenia się do łóżka - poinformowała go szczerze o regułach obowiązujących w rezydencji.
- To teraz ty wybacz Jasmine, ale czegoś tu nie rozumiem? Więc tak ty jak i twoje koleżanki hostessy nie sypiacie z gośćmi księcia, tak? - zwrócił się do Jasmine.
- Tak! Jeżeli któryś z gości naszego pana życzy sobie towarzystwa dziewczyny również w nocy, to taką dziewczynę wybiera sam gość albo książę spośród kilku czy nawet kilkunastu dziewczyn, odpowiednio przysposobionych do takiej roli - wyjaśniła zdumionemu Alanowi,  obowiązujące w rezydencji rodziny emira procedury.  
- Jasmine, jesteś hostessą i to że poszłaś ze mną do łóżka, było twoją inicjatywą, tak? Tego  nie ma w zakresie twoich obowiązków, prawda? - dociekał Alan z uśmiechem, ale i z zaciekawieniem.
- To może nie do końca jest tak, jak mówisz, ale faktycznie nie musiałam kochać się z tobą. Po prostu, spodobałeś mi się, więc to zrobiłam. Myślę, że nie masz mi tego za złe? - dała mu odczuć, uśmiechając się do niego, że kochała się z nim, bo zadziałała pomiędzy nimi chemia.  - Rozumiem! Czyli niepotrzebnie przerwałem nasze karesy w wannie, licząc, że spędzimy noc razem - Alan nie ukrywał swojego rozczarowania po słowach Jasmine.
- Możemy do tego wrócić, jeżeli chcesz? - powiedziała i objęła czułym gestem jego kutasa.      
          Alana opuścił już jednak odpowiedni nastrój do zabawy erotycznej nie tylko w wannie, ale i w ogóle. Do tego wypowiedź Jasmine, że być może mogłaby spędzić z nim noc, ale dopiero po uzgodnieniu tego z przełożoną, też w jakiś sposób wywarła na nim negatywne czy wręcz przygnębiające wrażenie.
- Wybacz Jasmine, ale straciłem chęć na dalszą zabawę i nawet sam nie wiem dlaczego - wyznał szczerze swoją nagłą niechęć i brak nastroju do kontynuowania zabawy.  
          O dziwo, Jasmine zareagowała dość pogodnie na jego zmianę nastroju.
- Właśnie widzę to po twojej minie. Zmroziła cię moja wypowiedź, tak? - zapytała neutralnie.
- Może nie aż tak, ale pewnie odebrała znaczną część ochoty czy nastroju - potwierdził Alan w równie neutralny sposób jej spostrzeżenie.  
- Czyli narzucamy coś na siebie i idziemy do pokoju - stwierdziła Jasmine, wychodząc z wanny. Otworzyła jedną z szafek i  wyciągnęła z niej szlafrok dla Alana.  
          Oboje założyli szlafroki na swoje gołe ciała i przeszli do pokoju gościnnego. Był pusty. Widocznie Samira uznała, że Alan jest w dobrych rękach i razem z Asią udały się z powrotem do żeńskiej części siedziby. Jasmine zauważyła na twarzy Alana rozczarowanie.  
- Widzę po twojej minie Alanie, że jesteś lekko rozczarowany, że ich nie ma, tak? - zapytała.
- Cóż, nie ukrywam, że nie spodziewałem się po siostrze takiego braku zainteresowania moim stanem zdrowia - odpowiedział żartobliwie, uwypuklając tylko brak siostry, a pomijając osobę Samiry. Jasmine doskonale zrozumiała jego wypowiedź i pominięcie w niej Samiry.  
          Przecież nie mógł wypowiadać się o Samirze, mając w pamięci poglądy i opinię Jasmine zawarte na ten temat w jej poprzedniej wypowiedzi, nacechowanej troską o niego. Uśmiechnęła się do Alana, doceniając jego kurtuazję czy dyplomację w rozmowie.
- Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć ci dobrej nocy Alanie i miłego wypoczynku - powiedziała Jasmine i zebrała swoje odzienie wraz z bielizną, zamierzając udać się do swojego pokoju w żeńskiej części rezydencji.
- Ja też życzę ci dobrej nocy Jasmine i dziękuję za wszystkie twoje starania o mnie. Jesteś niesamowicie dobra w tym, co robisz, a przy tym pozostałaś sobą; wrażliwą, uczuciową i sympatyczną dziewczyną. Mam nadzieję, że jutro też się spotkamy - Alan w szczery, prostolinijny sposób wyraził Jasmine swoje odczucia i wdzięczność za wszystkie jej starania wobec niego wraz z nadzieją na ponowne spotkanie.  
          Jasmine odłożyła trzymane w ręku ciuchy i podeszła do niego. Ujęła jego twarz w dłonie i złożyła na jego ustach czuły, pełen wewnętrznej emocji, pocałunek.
- A to podziękowanie ode mnie za wszystko dobre, co mnie spotkało z twojej strony. Poza tym prawdopodobnie już więcej nie spotkamy się. Z zasady to obsługujemy gości księcia jednorazowo. A dlaczego, to sam zrozumiesz czy domyślisz się?  Poza tym nie wiadomo czy   jutro jeszcze tu będziesz? - Jasmine nie pozostawiła Alanowi złudzeń, tak co do jego pobytu, jak i ponownego spotkania z nią w rezydencji. Odwzajemnił jej pocałunek i odprowadził do drzwi.
          Po wyjściu Jasmine ogarnęło go uczucie smutku i samotności. Zrozumiał też, dlaczego w rezydencji wprowadzono dość rygorystyczne zasady i ograniczenia w zakresie  towarzystwa hostessy oraz zakazu jej sypiania z gośćmi członków rodziny emira.
          Jeżeli jemu zrobiło się smutno i samotnie po odejściu Jasmine, to jak ona musiała czuć się, opuszczając go po kilku pracowitych i niewątpliwie przyjemnych dla nich obojga godzinach wspólnego pobytu czy obcowania z nim. Nie była bezdusznym robotem czy lalką. To była mądra, atrakcyjna i niesamowicie wrażliwa dziewczyna, panująca pewnie na co dzień nad swoimi uczuciami, ale przed nim nie kryła się za maską służbistości i neutralności.  
          Na jego otwarcie się przed nią, odpowiedziała mu dokładnie tym samym, co w innych okolicznościach zakończyłoby się eksplozją wzajemnych uczuć do siebie. To dlatego tak często ostrzegała go żartobliwie; Alanie, chyba nie chcesz, abym się w tobie zakochała?
          Zdjął szlafrok i ubrał luźne, cienkie spodenki do spania, wyłożone dla niego przez Jasmine. Sprawdził jeszcze na panelu klimatyzatora ustawienie temperatury, po czym zgasił światło i położył się na wygodnym, szerokim łożu, naciągając na siebie cienkie, przyjemne w dotyku nakrycie. Przed zaśnięciem zauważył, że na suficie zapaliły się ledwo  widoczne jasne punkciki, imitujące prawdopodobnie obraz nieba i pogrążył się we śnie.    
          W nocy coś jednak sprawiło, że zaczęło mu dokuczać gorąco. Powoli zaczęło to przebijać się do jego świadomości i obudził się. Poczuł, że jest lekko spocony i ciepło bijące od ciała, które przylegało do jego pośladków.  
          Czyżby Jasmine wróciła? - przebiegło mu w myśli. Otworzył oczy i w lekkiej poświacie zauważył przed sobą kontur drugiej postaci. Co u licha? Komu tak stęskniło się za nim, że w nocy wtargnął do niego? Czyżby Samira z Asią? - poruszył się i spróbował odsunąć się od ciała, grzejącego go niczym grzałka. Mając już nieco luzu, odwrócił się na plecy.                Usłyszał spokojny oddech postaci, która przytulała się do niego. Przekręcił głowę w jej stronę, próbując rozpoznać osobę, ale było zbyt ciemno. Odwrócił głowę w drugą stronę. To samo. Widział tylko zarys postaci, odwróconej tyłem do niego.  
          Sen zdążył już wyparować z niego i drążyła go ciekawość, kto przy nim leży? Słysząc jednak ich ciche, równomierne oddechy świadczące, że są pogrążone w głębokim śnie, nie miał sumienia ich budzić.  
          Docenił również to, że one też go oszczędziły i nie budziły, kiedy do niego wtargnęły. Gdyby jeszcze domyśliły się, że może obudzić go ciepło ich młodych ciał i obniżyły temperaturę na panelu klimatyzatora, to prawdopodobnie całą trójką przespaliby bez problemu do rana.
          Budzić ich nie musi, ale zobaczyć je we śnie może - pomyślał. Delikatnie zsunął się w tył z posłania i wstał. Oczy przyzwyczaiły się już nieco do ciemności i stojąc, widział znacznie więcej. Stąpając ostrożnie, podszedł do biurka, na którym stała mała, osadzona na elastycznym wysięgniku, punktowo świecąca lampka komputerowa.
          Odwrócił ją w stronę ściany i włączył. Widoczność w pokoju od odbitego światła lampki poprawiła się do tego stopnia, że wyraźnie zobaczył postacie nocnych gości. Tak jak domyślił się, odwiedziły go w nocy i spały z nim Samira z Asią.  
          Obie ubrane w podobne koszulki nocne, spały dość mocno i nie miały świadomości, że są podglądane we śnie. Alan nie czuł dyskomfortu z tego powodu, że je obserwuje, bez ich wiedzy, we śnie. To nie on, tylko one do niego wtargnęły.  
          A dlaczego? to  też tylko one wiedziały. Samira spała, leżąc na boku i to ona była odwrócona tyłem do niego. A przytulała się czy dotykała go swoim ciałem Asia, jego siostra. Co im wpadło do głowy i która z nich była inicjatorem pomysłu, żeby wparować w nocy do zajmowanego przez niego pokoju gościnnego?  
          Przez chwilę obserwował śpiące dziewczyny, po czym po cichu podszedł do drzwi pokoju kąpielowego. Otworzył je, starając się nie robić hałasu i wszedł, zamykając drzwi za sobą. Udało się. Załatwił się i przez chwilę zastanawiał się, co dalej?  
          Miał jeszcze sporo czasu na sen, bo było dopiero kilkanaście minut po trzeciej w nocy. Wracać do pokoju i kłaść się ponownie wśród dziewczyn czy przeczekać do rana? Naraz usłyszał dźwięk naciskanej klamki i w drzwiach pojawiła się postać Samiry.
- Co się stało Alanie, że zerwałeś się z łóżka? - zapytała z poważną miną, wchodząc do wewnątrz. Nie usłyszał żadnego usprawiedliwiania się, przeprosin za wtargnięcie do jego pokoju i tym podobnych słów.  
- Po prostu wyszedłem za potrzebą! - Alan też przyjął jej konwencję. Bez udawania szoku, zdziwienia czy zadawania pytań, odpowiedział najprościej jak się dało.  
- I dlatego nas obserwowałeś, tak? - czyli Samira pomimo jego starań, jednak obudziła się.  
- Bo chciałem wiedzieć, kto tak bardzo stęsknił się za mną, że postanowił mnie odwiedzić w nocy - odpowiedział jej pytaniem na zasadzie; jakie pytanie, taka odpowiedź.
- I do jakiego wniosku doszedłeś? - dociekała dalej Samira.
- Do żadnego! Aśka ma czasami szalone pomysły, ale widzę, że tobie Samiro też ich nie brakuje? - Alan zaczynał mieć dość przepytywania czy dociekań Samiry.  
- Dobrze Alanie! Zostawmy to na inny czas i porę! A teraz pozwolisz, że ja też wysikam się - powiedziała i nie bacząc na obecność Alana, opuściła majtki i usiadła na sedesie. Obserwowała go bacznie i widząc, że chce opuścić pokój, powstrzymała go gestem ręki.
- Poczekaj na mnie! Wrócimy razem! - powiedziała, jakby siedziała przy stole a nie na sedesie, a głośny szum jej moczu w muszli był szumem morza.
- Wiesz Alanie, jak lekko mi się sika, wiedząc, że jesteś tutaj ze mną - oznajmiła, uśmiechając się do niego ujmującym, niemal rozbrajającym uśmiechem.  
          Dobrze widziała, że podniecił się, widząc i słysząc jak sika. Bez skrępowania podniosła się z sedesu, podtarła i wciągnęła majtki. Opłukała sobie ręce nad umywalką.
- Teraz możemy wracać do pokoju! - powiedziała i chwyciła go pod ramię.  
          Celowo nie puściła go i równocześnie przeszli przez drzwi, aby mogła przycisnąć się do niego i sprawdzić stan jego podniecenia oraz sztywność jego sprzętu. Po wejściu do pokoju, zobaczyli, że Asia również nie śpi i obserwuje ich oboje.  
          Widząc to Samira, bez ceregieli wsunęła rękę w nogawkę jego spodenek i wysupłała sztywnego kutasa.
- Możesz być pewna Asiu! Twój brat na pewno nie jest gejem. Reaguje na moje powaby, w tym na moją cipkę, w każdej sytuacji i na każde zawołanie - oświadczyła, prezentując Asi sztywnego, pokaźnego kutasa brata.  
          Alan żachnął się na to bezceremonialne, graniczące z bezczelnością zachowanie Samiry, ale i do niego dotarło to, co powiedziała.
- Aśka, mam rozumieć, że to wszystko było ukartowane przez ciebie? Namówiłaś Samirę, żeby mnie sprawdziła, czy nie jestem gejem? - Alan sam nie wiedział, w jaki sposób odnieść się do tego, co zrobiła jego siostra.
- A co miałam myśleć, czy jak sprawdzić twoje preferencje, jeżeli nie odpowiadałeś na zaczepki moich koleżanek? Nie pamiętasz, jak jedna z nich nazwała cię gejem, a ty to olałeś i milczałeś, jakby to do ciebie nie docierało? Wiesz, jak mnie to zabolało? Do tego unikałeś mnie jak ognia i odwracałeś głowę na widok mojej golizny - Asia była rozżalona, ale starała się odpowiadać bratu bez emocji, naturalnym tonem głosu. Roześmiał się.  
- To jesteś cała ty! I jeszcze udało ci pozyskać i wciągnąć do tej intrygi Samirę. Gratuluję! Jesteście teraz zadowolone z siebie? - zapytał z uśmiechem i machnął ręką z rezygnacją.
          Dla Asi było jednak najważniejsze, że Alan potraktował całą sprawę z właściwym sobie dystansem czy humorem i nie żywił złości do żadnej z nich.
- I co teraz? Wiecie już, że nie jestem gejem, a mimo to, cały czas prowokujecie mnie swoimi powabami. To jak? Mam wam to teraz fizycznie udowodnić? - Alan mówił to żartobliwie, ale z tyłu głowy miał cały czas obraz nagiej Samiry i jej kuszące, kobiece powaby. Do tego doszedł jeszcze jej widok podczas sikania i szum jej moczu w muszli.  
- Alanie, znasz realia i ograniczenia związane z naszą arabską kulturą! Masz więc jakieś swoje przemyślenia czy propozycje związane z erotyką i z nami? - Samira była podniecona nie mniej od niego, mając w pamięci etiudy wygrywane na jej cipce jego zwinnymi palcami, ale doskonale znała swoje ograniczenia i wiedziała, jak daleko może się posunąć.  
- Samira jako Arabka i księżniczka jest poza twoim zasięgiem, ale nie wiem, czy pamiętasz Alanie, jak mi obiecywałeś, że to ty będziesz tym moim pierwszym chłopakiem - odezwała się Asia, podniecona nie mniej od nich. Poczuła się wręcz szczęśliwa, że brat nie jest gejem i była gotowa z tej radości oddać się bratu, ofiarowując mu swoją cnotę i ciało.
- To też nie wchodzi w grę Asiu! Przypominam ci, że tobą jest zainteresowany mój brat, Arab w każdym calu, podobnie jak ja jestem zainteresowana twoim bratem - powiedziała Samira, uśmiechając się do nich, jakby opowiedziała im niezły dowcip.  
          Ale dla nich zabrzmiało to dość poważnie i całkowicie inaczej, niż myślała Samira. Po jej słowach Asia wymieniła spojrzenia z Alanem i nie wytrzymała.
- Samiro, my nie należymy do waszej kultury, więc ograniczenia czy zwyczaje związane z nią, nas jeszcze nie obowiązują - Asia bez złości czy emocji uświadomiła Samirze, że póki co, nie może uzurpować sobie prawa decydowania o ich zachowaniu czy poczynaniach.
- Wiem o tym Asiu i nie było moim zamiarem ograniczanie czy decydowanie o tym, co wam wolno, a czego nie możecie robić. Ale wyszło jak wyszło, czyli zabrzmiało to dość głupio. Wybaczcie, ale faktycznie pomyślałam jak typowa Arabka. Jesteście gośćmi mojego brata, a tym samym i moimi, a ja zachowałam się teraz gorzej od mojej ciotki Nasiry - Samira odebrała neutralne słowa Asi dość emocjonalnie i poczuła się niezbyt komfortowo.  
          Była przy tym osobą bystrą i wrażliwą. Zrozumiała więc, że popełniła duży błąd czy gafę. Gdyby Adnan dowiedział się, że niemal obraziła jego gości, mogła utracić jego zaufanie i swobodę, na jaką jej pozwalał jako starszy brat i przedstawiciel ojca. …cdn…

                                                 ***************************
PS. Szanowne Czytelniczki i Czytelnicy! Odniosłem wrażenie, że ta opowiastka niezbyt przypadła wam do gustu, więc na jakiś czas wstrzymuję dalsze znęcanie się na waszą dobrą wolą, cierpliwością i wzrokiem. Zakładałem coś innego, a wyszło jak zwykle; zamiast ciekawej opowiastki wypociłem gniot w najczystszej postaci. Tak więc, dopóki w mojej wyobraźni nie pojawi się coś ciekawego, wartego waszego zainteresowania, oszczędzę wam tej grafomańskiej tfurczości, jak to kiedyś określił jeden z czytelników. Przepraszam

9 komentarzy

 
  • PF

    PF · 19 maja · 193904939

    Nie rozumiem tej samokrytyki. Jest to ciekawa opowiastka z granicy dwoch kultur. Czekam na kontynuacje w tym samym stylu.

  • St.sz

    St.sz · 18 maja · 196230282

    Bardzo cenię sobie czyjąś samokrytykę, ale tutaj przeginasz jak mawiają młodsi. Bez żadnej kurtuazji powiem, że nie zauwazyłem zadnej cechy gniota. Uważam, że taka odmiana tematyki w sensie innych zasad kulturowych jest  w porządku i nie wierzę w  Twoje przypuszczenia co do braku zainteresowania. Będę czekał z niecierpliwością na ciąg dalszy z ciekawością jak bohaterowie sobie poradzą z nimi (tymi zasadami). Pozdrawiam. St. Szkot.   

  • Lula

    Lula · 18 maja

    To jest super 😘😉😁

  • takija

    takija · 17 maja · 371331567

    Świetne opowiadanie ,powinieneś kontynuować a tamte tasiemce zakończyć bo jak na początku mi się podobały to co za dużo to nie zdrowo

  • emeryt

    emeryt · 17 maja · 202091556

    @franek42, już kiedyś w swoim poście napisałem Tobie że nie powinno się trzymać wielu srok za ogony. Nie znaczy to wcale że to opowiadanie nie wzbudza takiego zainteresowania jak pozostałe. Jest w swojej treści dużo inne niż  dotychczasowe, co nawet wpływa pozytywnie na nie jako całość. Mnie się bardzo podoba. Tylko czy pisanie naraz czterech opowiadań to trochę nie za dużo? To tylko moje zdanie, lecz popatrz na wpisy innych czytelników, a sam sobie odpowiesz. Na razie przesyłam najserdeczniejsze życzenia dużo, dużo zdrowia i trochę więcej pozytywnego spojrzenia na swoją twórczość. Pozdrawiam - emeryt.

  • Lordvader

    Lordvader · 17 maja · 201438595

    Drogi autorze, jestem fanem Twej twórczości. Brak kolejnych części to taj jakby brak wody na pustyni. Może dokończ poprzednie opowiadania o Oliwii, Marcie I Ani. A to powyższe zostaw na deser dla nas Twoich fanów. Pozdrawiam sedecznie I życzę natchnienia do dalszego pisania.

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 17 maja · 198285687

    Nie spodziewałem się że tak szybko nastąpi kolejna część za co ci serdecznie dziękuję. "Nie przypadła do gustu"? "Gniot'? Co ty mówisz to opowiadanie stało się chyba moim drugim ulubionym na tej stronie a także w całym internecie uwielbiam je i zawsze będę czekał na kolejne części. A jak na ten moment to pozdrawiam najlepszego pisarza po tej stronie internetu.  

  • ZAC

    ZAC · 17 maja

    Jako twój FAN, i czytelnik rozumiem twoją  decyzję. Postaraj się skończyć swoje historie, bo widać że cię zaczynają męczyć. Za dużo srok chcesz trzymać za ogon. Co zapewne ciąży ci, i twojej twórczości. Pozdrawiam i czekam na dalsze losy innych twoich opowieści...

  • WojtekWr

    WojtekWr · 17 maja

    Nie jest tak żle jak myślisz. Powiedziałbym że całkiem OK. Pisz dalej