– Ja myślę, że powód miałaś inny.
– Nie wiem. – Emma nie sądziła, że jej wypowiedź spowoduje, iż Irys zamilknie na tak długo.
Przez trzy kwadranse milczała, mimo że Emma zaczynała różne tematy. W końcu dała spokój.
– Jest już dziesiąta. Przygotuję ci gościnny. Od dzisiaj to będzie twój pokój. Oczywiście możesz korzystać ze wszystkiego w całym domu.
– Jutro, kiedy wstaniesz, mnie już nie będzie – powiedziała blondynka.
– Nie rób mi tego. Proszę, zostań.
– Nie obiecuję.
Emma z ciężkim sercem poszła przygotowywać sypialnię, a Irys siedziała w salonie i patrzyła w jeden punkt.
– Już wszystko przygotowałam.
– To dobranoc – Irys wstała i poszła do gościnnego.
Emma wzięła szybki prysznic. Zanim poszła, do swojej sypialni, sprawdziła ukradkiem, czy Irys już śpi. Zostawiła uchylone drzwi. Dostrzegła złote włosy na pościeli. Pomyślała, że tak dobrze im szło i nagle się skończyło. Poszła do sypialni i przez dłuższą chwilę nie mogła zasnąć. Nastawiła budzik na siódmą. Zakład otwierał Mike, jej najstarszy stażem pracownik, który jeszcze pracował z ojcem. Ze starej brygady został on i jeszcze jeden mężczyzna. Trzydziestoletni Spencer, który zaczął staż u jej ojca. W końcu zasnęła. Nie miała, pojęcia ile spała, kiedy coś ja obudziło. Właściwie nie coś a ktoś. Irys. Poczuła, że jest opleciona dłońmi. Sama spała w cienkiej koszuli, podobną zostawiła w sypialni dla blondynki.
Przekręciła się na bok i spojrzała. Irys nie spała, więc pewnie przyszła dopiero przed chwilą.
Nie maiła pewności czy dziewczyna ma coś na sobie, z pewnością góra była odsłonięta. Mimo przedziwnej i dla większości nie do zaakceptowania sytuacji nie zareagowała. Irys tuliła się do niej, jednak z pewnością, nie miało to nic wspólnego z pożądaniem. Emma od razu wyczuła, co się dzieje. Irys pozostała w tym małą dziewczynką, której prawdopodobnie zawsze brakowało bliskości. Z tego powodu nigdy nie chciała sama spać, czego z pewnością nie rozumiała jej matka.
– Już dobrze, kochanie. Zrobimy inaczej. Ja ciebie przytulę i zaśniesz dobrze, a jutro pójdziesz ze mną do pracy. Będziesz sobie szkicować, co tylko zechcesz. Nigdy cię nie zostawię i będę, dopóki zechcesz. Dam ci tyle uczucia ile zdołam. Takie, jakie mam.
Pocałowała mokre policzki Irys. Ta się przekręciła i teraz Emma ją przytuliła. Irys zwinęła się w kłębuszek i zasnęła bardzo szybko.
Obudził je dźwięk budzika. Irys wstała szybko, więc prawdopodobnie już nie spała. Złapała szlafrok Emmy i po chwili przyniosła go z powrotem. Jednak ta krótka chwila wyjaśniła szatynce, że Irys przyszła do łóżka tylko w dolnej części bielizny. Dziwnym trafem Emma nie miała żadnych myśli ani odczuć. Uświadomiła sobie, że Irys przyjęła jej miłość. Obie wiedziały, że nie może kochać ją jak matka, ale widocznie to wystarczyło. Irys przez pierwsze tygodnie spała z Emmą, bo widocznie noce były dla niej najtrudniejsze. Potem już było lepiej. Również przez prawie miesiąc Irys ją nie opuszczała. Szły razem do pracy, robiły wspólnie zakupy. Spędzały razem weekendy. Irys malowała. Emma przekonała się, że blondynka ma naturalny talent. Potrafiła malować pejzaże, naturę, tworzyć portrety. Tworzyła również nowoczesną sztukę, której Emma na początku nie rozumiała, dlatego Irys jej tłumaczyła, że te pozornie przypadkowe linie czy plamy coś znaczą. Wówczas po raz pierwszy przyszła jej myśl, że Irys jest genialna i jej obrazy zaczną mieć cenę. Spotkała się z trzema osobami i pokazała im obrazy Irys. I tak się zaczęło.
Dzisiaj.
Emma nie zapomniała, że jest sobota, jednak może podświadomie spała godzinę dłużej. Dochodziła siódma trzydzieści. Jack już wstał i ubrany, w czym go poznała, siedział w salonie. Odkryła to zaraz po podanej toalecie.
– Spałeś dobrze? – zapytała, ziewając.
– Tak, nawet bardzo. W Nowym Jorku jest kilka godzin wcześniej, a zwykle wstaje o siódmej, więc już jestem trochę na nogach. Czekałem na ciebie, bo nie chciałem nigdzie chodzić po domu bez ciebie.
– Chodzi ci o siłownię? Jest bardzo skromna, w porównaniu z tym, co mi opowiadałeś o swojej i w Nowym Jorku.
– Rano zwykle robię rozgrzewkę i kilka ćwiczeń z kalestyniki. Wiesz pewnie co to takiego?
– Nie za bardzo.
– Ćwiczenia z pokonywaniem ciężaru i oporu ciała. Główne pozycje to podciąganie, dipy, pompki i inne wymyślne ćwiczenia.
– Och tak, teraz już kojarzę. Potrafię zrobić czterdzieści pompek. Mam silne ręce, jak pewnie zauważyłeś, mam nieco żylaste dłonie. To od pracy.
– Zauważyłem.
Ponieważ Emma jakby na coś czekała, dorzucił.
– Jesteś bardzo ładna i to w niczym ci nie zawadza. O ile jednak mogę coś dodać, a to jest moje odczucie, masz pięknego ducha.
Pewnie jej kobiecość zmusiła ją i być może zapytała z tego powodu.
– Czyli bardziej wolisz mojego ducha niż ciało?
Jack spojrzał na nią dłużej.
– Tego nie powiedziałem. Odpowiadając, na twoje niezadane pytanie, powiem, że bardzo mi się podobasz. Wiesz, ktoś może być piękny wizualnie, a druga osoba tego nie dostrzega. Dlatego nie powiedziałem na pierwszym miejscu, że jesteś bardzo ładna.
– Wybacz, jestem pewnie nieco pusta, ale muszę to powiedzieć. Każda kobieta chce być piękna dla wybranej osoby.
Emma to powiedziała i dopiero sobie uświadomiła, co właściwie wyszło z jej ust. Jack właśnie się dowiedział. Zadrżała na chwilkę. Jack był szczery. Być może w tym jedynym razie nieco by na wyrost skłamał, bo czuł co dzieje się w jego sercu od wczoraj. Zrobiłby to, gdyby musiał, ale nie czuł takiej potrzeby.
– Zwykle mężczyzna to mówi pierwszy, a ty to zrobiłaś, chociaż niechcący. Też uważam, że jesteś tą jedyną. Wiem to od wczoraj, prawie od pierwszej chwili.
Wstał i podszedł do niej. Przymknęła oczy, bo sądziła, że ją pocałuje, ale nic takiego nie nastąpiło. Trzymał ją tylko długo w swoich ramionach. Oczywiście zaraz po chwili skarciła się w duchu. I znowu niepotrzebnie.
– Też tego chciałem, ale będzie lepiej smakować, jak troszkę poczekamy. Też jak ja myślisz o tym na poważnie?
Delikatnie się odsunęła jednak pozostała w jego ramionach.
– A jak inaczej by być, mogło! Owszem...
– Chcesz powiedzieć, że chciałaś mnie odwiedzić w nocy? – Jack się uśmiechnął nieco dziwacznie.
– No wiesz! Co to, to nie. Nawet o tym nie myślałam.
– A ja tak. Znam się na wielu rzeczach, ale w tym jestem kompletnym dyletantem. I dlatego zrezygnowałem.
– Kłamczuch! Z pewnością bym cię przegoniła.
– Żartowałem, ale nie sądzę, że byś tak zrobiła.
– Chcesz się przekonać? Przyjdź następnej nocy do mojego łóżka, to się przekonasz.
– Przepraszam. Chciałem ci tylko powiedzieć, że nie sądziłem, że to może się stać tak szybko. Prawdę mówiąc, nigdy się nie zastanawiałem jak to będzie, kiedy kogoś poznam. Do tej pory wcale o tym nie myślałem. Skoro już sobie trochę wyjaśniliśmy, dostrzegłaś we mnie jakieś wady?
– Nie. Pewnie je masz jak każdy, ale jak do tej pory wszystko mi w tobie pasuje.
– To samo ja mogę powiedzieć o tobie. Żeby być konsekwentnym, kiedy spróbujemy ten wyścig? Nie chciałbym mieszkać u ciebie bez powodu.
Powiedział to z uśmiechem i może dobrze, bo Emma zastanawiała się jak to odebrać.
– Daj mi kilka godzin. Zjemy, a potem zadzwonię do dwóch osób. Mają tory do wyścigów. Pewnie widziałeś, jak pokazują ścigające się modele. Zwykle się czeka i kosztuje, ale jak wspomniałam, mam znajomości.
– Właśnie z powodu, że naprawiasz takie auta?
– Tak. Czasem muszę rzucić okiem na takie auta. Nie mówią o wyścigówkach. Tego byś nie mógł prowadzić. Do prowadzenia formuły jeden trzeba mieć predyspozycje. To co innego niż inne wyścigi. Cholernie głośne, bardzo brudzące i trzeba mieć niesamowity refleks.
– Coś czytałem.
– Dałam się raz namówić i dali mi pojechać. Nie mam dość sił w nogach do hamowania. O tym mnie uprzedzono. Dlatego nic dziwnego, że w tym sporcie uczestniczą tylko mężczyźni.
– Doprawdy? Przecież teraz kobiety walczą w klatce, podnoszą ciężary i robią wszystko, co mężczyźni.
– Ostatnia kobieta ścigała się, w 1992 roku, a od początku tego rodzaju wyścigów brało udział tylko pięć kobiet. Zbyt ciężkie. Przyspieszenie do sześciu G a przy kolizjach nawet wielokrotnie wyższe. Powstała akademia F1 dla kobiet, może coś się zmieni, ale żadnej nie życzę, aby brała w tym udział.
– Przejrzałem wyniki. Twój Nissan RT ma podobne osiągi do mojego Lamborghini, ale przypuszczam, że wygram.
– Jak wygrasz, będę cię miała w domu. Wygląda, że ma o co walczyć.
– Dobrze, zobaczymy. Pomogę przy śniadaniu.
– Jasne. Zmywasz.
– To też – przyjął bez protestów. – Chcę jednak pomagać przy przygotowaniu.
– Jesteś miły, Jack. Bierzemy się do roboty, bo mamy piękny dzień.
Przygotowanie śniadania szło im dobrze, jakby to już robili wiele razy. Zgodnie z umową Jack pozmywał.
– A co jeżeli przegram? – Emma zauważyła, że Jack naprawdę dobrze się czuje w jej towarzystwie.
– O tym porozmawiamy przy spacerze. Wspominałeś, że mało się ruszałeś.
– No można tak powiedzieć. Oczywiści jeździłem na zakupy i czasem w sprawach interesu. Czasem musiałem się z kimś spotkać.
– Tak jak teraz z Emery?
– Można tak powiedzieć.
– Musimy ci kupić trochę ubrań.
– Mają przybyć za tydzień, razem z innymi drobnymi rzeczami. Nie przypuszczałem, że kogoś poznam – spojrzał w jej kierunku.
Panowała miła temperatura i zapowiadał się ładny dzień.
– Miałeś się zobaczyć z panienką Crosswhite.
– Tak, ale nie planowałem wizyty następnego dnia po przyjeździe. Nie zamierzałem ubierać się w nic innego.
Emma pokręciła tylko głową.
– Nie musisz się obawiać – wiedziała, co ma na myśli.
– Wiem, wspominałeś, że nie jesteś zainteresowany. Nie jestem zazdrosna.
– Wiem, że praktycznie nie jesteśmy jeszcze parą, ale jak nie masz nic przeciw, to chciałbym, żebyśmy byli.
– O! Twoja szczerość jest rozbrajająca. To powiem od siebie, że też bym tak chciała.
Poczuła, że ujął jej dłoń.
– Kto by pomyślał, że Jack Forest będzie miał dziewczynę! – lekko gwizdnął.
– Prawda? Pewnie Michael się ucieszy.
– Tak, tak. Zapyta, czy to poważne i jeśli tak, czy może się spodziewać wnuków.
Zaczęli się śmiać.
– Jak przegram, to zamieszkamy razem – powiedział nagle.
Spojrzała na niego.
– To wyścig nie ma sensu. W obu wypadkach będziesz ze mną mieszkał.
– I tego chyba chcemy, prawda?
– To prawda Emmo.
Spacerowali jeszcze prawie godzinę i w końcu wrócili do domu.
– Masz ochotę na coś zimnego?
– Niezupełnie zimnego, ale coś bym się napił.
– Woda z cytryną, będzie dobrze?
– Znakomicie. Widzę, że masz świadomość, że kupne napoje to sam cukier.
– Dawno to zauważyłam. Nawet jak piszą bez cukru, to jest inny zamiennik.
Emma poszła przygotować picie, a Jack obserwował wjazd do domu, bo akurat stał przy oknie.
– Emmo, podjeżdża jakiś stary samochód. To chyba Oldsmobil 442, o ile mnie wzrok nie myli z 1970 roku.
,,Och, to Irys” – pomyślała Emma – ,,Ciekawe jak przyjmie obecność Jacka”
– To Irys – powiedziała tylko.
Jack zauważył, że jasnozielony wóz wjeżdża do garażu, znaczyło, że kierowca miał mądre klucze do domu. Po chwili Irys weszła do środka.
– Nie mówiłaś, że kupiłaś Lamborghini – odezwała się na przywitanie.
Zobaczyła Jacka i na chwilę zaniemówiła.
– Hej, kochanie. To jest Jack. Jack to jest Irys.
Podali sobie dłonie, ale widać było, że blondynka nie wie jeszcze co z tym zrobić, że brunet jest w środku.
– Poznaliśmy się wczoraj. Wyobraź sobie, że w tym samym miejscu co my.
– Aha – powiedziała tylko Irys i wzięła Emmę na bok.
Jack nie chciał podsłuchiwać i odszedł w drugi koniec salonu.
– Czy nic się nie zmieniło z nami? – Irys miała małą niepewność w oczach.
– Skarbie! Przecież wiesz, że nigdy nie zmienię do ciebie uczucia. Jack i ja pasujemy do siebie. Tyle że jest inaczej niż z tobą i ze mną.
– Nie zrozumiałaś mnie, Emmo. Jesteśmy przyjaciółkami. Nigdy nie miałam w sobie uczucia, że chcę cię mieć dla siebie. Chciałam się tylko dowiedzieć, czy będzie z nami jak wcześniej. Nie chcę w niczym zawadzać.
– Nic się nie zmieniło. Poznasz go lepiej, to go polubisz jak ja.
– A on? Jestem inna.
– Myślałam, że już to przerobiłyśmy. Nie jesteś inna. Jesteś niezwykła. Jestem pewna, że Jack to dostrzeże. On też nie jest typowy.
– O, jestem pewna. Musi być specjalny, skoro poznaliście się wczoraj i już jest u ciebie.
Ku zaskoczeniu Emmy Irys podeszła sama do Jacka i zaczęła rozmawiać.
– Mieszkałam z Emmą prawie trzy lata. Pomogła mi wyjść z dołka. Maluje obrazy i Emma jest dla mnie kimś szczególnym.
– Dla mnie też, chociaż znam ją dzień. Wyczuwam, że jest między wami relacja uczuciowa. Kochasz ją, prawda?
– Tak, ale jeśli myślisz, że... – Irys od razu zrozumiała, że Jack jest niezwykle prostolinijny i szczery.
– Och nie. To potrafię wyczuć. Jest dla ciebie jak matka jak siostra. Nic fizycznego.
– Tak, dobrze wyczuwasz. Nie przeszkadzam?
– Skąd! Wiesz, jak jest. Przyjaciele moich przyjaciół są moimi – Jack otworzył ramiona, a Irys się z nim, przytuliła.
– Miło, że się zaakceptowaliśmy – pocałowała zaskoczonego Jacka w policzek.
– Jesteś głodna, Irys? – Emma niosła trzy antałki picia na tacy.
– Coś bym zjadła. Skończyłam obrazy. Jestem zadowolona. Nie myślałam o jedzeniu, ale faktycznie coś bym przekąsiła.
– To ja ci coś przygotuje. Przez żołądek do serca – uśmiechnął się do blondynki i zniknął w kuchni.
Może nie zniknął, bo z uwagi na budowę salonu, cały czas go widziały.
– Jest fajny – powiedziała blondynka – podoba mi się z urody, ale oczywiście ci go nie odbiję.
– Czasami myślę, że nigdy mnie nie zaczniesz zaskakiwać. Nie wyobrażałam sobie, że możesz to powiedzieć.
– Wybacz.
– Co mam wybaczać. Jeśli będziesz chciała kogoś poznać, to się stanie. Wiesz, że jesteś śliczna.
– Do tej pory o tym nie myślałam. Człowiek nie żyje z ciałem. Ten ktoś będzie mnie musiał zaakceptować, jaka jestem. Mam nieco więcej lat od ciebie i do tej pory mi się nie spieszyło, by z kimś się przespać. Nie chcę cię wyciągać z domu, ale chciałabym ci pokazać obraz. Jesteś pewna, że w niczym wam nie przeszkadzam?
– No pewnie, że nie. Jack spał w drugim gościnnym.
– Co ma to znaczyć?
– Że jak zostaniesz, to możesz spać w swoim pokoju, albo ze mną.
– To już dawno nie miało miejsca. Wtedy potrzebowałam bliskości. Poza tym, jak on by to przyjął, gdyby nas zobaczył?
– Tylko mówię, że nic się nie zmieniło. Od początku wiedziałam, że taki był powód, że spałaś ze mną prawie miesiąc. Myślę, że dobrze się stało, że nasze drogi się zbiegły trzy lata temu.
– Tak, Emmo. Uratowałaś mnie. Teraz już jestem silna, ale i tak lubię być z tobą
Stały tak dłuższą chwilę przytulone.
Jack szykował coś na szybko, więc musiały to być kanapki. Pomyślał, że potem razem coś przyrządzą. Patrzył na nie, kiedy już usiadły na kanapie, patrzyły na siebie i milczały. Brunet poczuł od razu cos do Emmy, ale teraz gdy poznał Irys i do niej odczuł sympatię. Irys zwykle chodziła w spodniach, ale dzisiaj włożyła sukienkę z bawełny w kwiaty. Znalazła ją w małym sklepiku na chińskiej dzielnicy dwa tygodnie wcześniej. Emma natomiast miała na sobie czarne sztruksowe spodnie, opinające niezbyt szerokie biodra, górę stanowiła bluzka z białej bawełny. Jack uśmiechnął się do siebie i coś pomyślał.
– Na zaspokojenie pierwszego głodu trzy kanapki powinny ci wystarczyć, Irys.
– A co potem? Zrobimy coś razem? – Irys spojrzała na Jacka i Emmę.
– Zrobicie.
– Co ma to znaczyć? – odezwała się szatynka – obiecałeś pomagać.
– Przecież pomagałam. – postawił talerz z gustownie wyglądającymi kanapkami na stole – uznałem, że macie sobie trochę do pogadania, więc uznałem, że to dobry moment, by odwiedzić mamę.
– Chcesz pojechać teraz? – zdziwiła się Emma.
– Najlepiej mieć to od razu z głowy. Ojciec nie chce o tym rozmawiać, ale skoro już tu jestem, to może wpłynę na nią, by ona zrobiła pierwszy krok. Chcę by znowu byli razem.
Szatynka przypomniała sobie swoje odczucia, zaraz jak matka wyjechała. W jej przypadku zawsze była więcej za ojcem, ale przecież kochała i mamę. Ojciec nie szukał drugiej kobiety, a matka wyszła za mąż i nie chciała mieć z nimi kontaktu. Gdzieś w środku serca u Emmy tkwiła zadra. W końcu ona jej nic nie zawiniła, a dziecko chce miłości obojga rodziców.
– Nie chciałam was rozdzielać – Irys nieco poczuła się winna.
– Nie robisz tego, Irys – odezwał się Jack – wiem, co czujesz.
Blondynka spojrzała mu prosto w oczy. Czyżby naprawdę wiedział? Kiedy Irys uświadomiła sobie, że Emma ma do niego uczucie, w pierwszej sekundzie poczuła zazdrość, ale to zniknęło w zarodku. Kochała Emmę, ale nigdy w egoistyczny sposób. Miał do niej wdzięczność, że pomogła w najczarniejszej godzinie. Tuliła się jak dziecko w pierwszych tygodniach, ale nigdy nie odczuwała żadnych fizycznych doznań. Po prostu w tej chwili uświadomiła sobie, że też kogoś, by chciała mieć w tym sensie. Faceta, który by ja wziął w ramiona, trzymał za rękę, kiedy by szli na spacerze. Gdzieś głębiej czuła też coś innego, ale nie chciała sobie pozwolić na utworzenie pragnienia fizyczności do kogoś, kto jeszcze się nawet nie pojawił w jej marzeniach. Otrząsnęła się z tego szybko. Cóż, nie chciała pozwolić sobie nawet na ułamek wrażenia, że Jack podoba się jej w ten fizyczny sposób, chociaż nie był to jej idealny typ faceta.
Pewnie gdzieś miała zapisane w genach, że jej wymarzony facet powinien być przystojnym brunetem. Jedno tylko nie zgadzało się w osobie Jacka. Owszem miał piękne oczy, chyba nawet ładniejsze niż jej własne, ale w ideale marzeń widziała obok siebie nieco starszego bruneta o brązowych oczach.
– Skoro tak postanowiłeś, nie będziemy cię zatrzymywać. Nie będziesz tam nocował, mniemam?
– Nie sądzę. Zastanawiam się nawet, jak przyjmie mnie hrabina Hazel po tak długiej przerwie.
– Pytam, bo chyba pojedziemy z Irys na małe zakupy. Muszę ci kupić piżamę i kilka ubrań. Nie chcę, byś chodził w jednych ciuchach, szczególnie że masz odwiedzić Emery.
– Emery? Chyba nie tą Emery? – Irys rzuciła spojrzenie najpierw Emmie, a potem Jackowi.
– Niestety tą Emery. Chociaż, wiesz co Irys, coś ci powiem, co ostatnio odczułam. Ona naprawdę chyba miała zawsze w sobie coś dobrego.
– Ciekawe kto ma o niej takie zdanie? – Irys nie za bardzo dobrze wspominał miedzianowłosą piękność.
– Jest ktoś taki. Powiem ci później.
Obie patrzyły na Jacka.
– Co? Coś ze mną nie tak?
– Nie. Jest wszystko w porządku. Chyba obie z Irys pomyślałyśmy to samo. Jak ci się powiedzie wizyta u mamy po trzynastu latach niewidzenia.
– Sam nie wiem – odrzekł ze spokojną miną. – Chyba nie mam co zwlekać.
Emma zaczęła się zastanawiać czy jest jakiś powód, że aż tak się spieszy. Cieszyła się z wizyty Irys, ale nie była przygotowana, że Jack zniknie.
,,Och, to będzie tylko kilka godzin” – pomyślała.
Zaraz, kiedy ta myśl rozwijała się w niebycie neuronów, wyraźnie odczuła, że uczucie do niego dość szybko wzrasta.
,,Żeby tak się działo i u niego” – ta myśl lekko ją zatrwożyła.
Wyglądało, że wszystko im się układa świetnie, ale w sprawach sercowych nigdy nic nie jest pewne na sto procent. Postanowiła jednak nie dopuszczać do siebie negatywnych myśli.
– Nie goliłem się od wczoraj – powiedział szczerze brunet.
Irys spojrzała mu prosto w oczy.
– Dla mnie wyglądasz dobrze, ale nie wiem sama, jak odbierze to twoja matka.
Emma posłała jej dłuższe spojrzenie.
– Co! Dobrze mu w dwudniowym zaroście. Powiedziałam coś nie tak? – Irys miała nieco zdziwioną twarz.
– Wszystko tak. Jest przystojnym facetem, nie mogę mieć do nikogo pretensji, że tak jest.
Irys zrozumiała i musiała natychmiast rozwiać jej wątpliwości. Chciała to zrobić natychmiast, ale mały chochlik w głowie na to nie pozwolił.
,,A niech trochę pobędzie zazdrosna” – pomyślała blondynka.
Jack poszedł do łazienki, przemył twarz wodą. Spojrzał na swoje odbicie. Nie miał ze sobą nożyków. W ostateczności mógł użyć Emmy, ale ostatecznie postanowił jechać nieogolony. W końcu miała zobaczyć matkę, a nie jakąś kobietę, na której miał zrobić oszałamiające wrażenie. Słowa Irys nie zrobiły na nim wrażenia. Owszem blondynka była ładna, ale on wiedział, że jego serce już wybrało. Oczywiście nie mógł wiedzieć, że właśnie w tej chwili Emma poczuła się nieco zagrożona. I to przez istotę, która jeszcze do wczoraj kochała najbardziej. Przeskanowała w ułamku chwili swoje uczucia. Jacka poznała wczoraj. Owszem coś poczuła, ale przecież pozycja Irys w jej sercu nie mogła być zagrożona, szczególnie że darzyła ją uczuciem, z którym potencjalna miłość do Jacka nie mogła się równać, ponieważ była całkiem innym rodzajem uczucia.
Brunwt wyszedł z łazienki.
– Powinienem wrócić za kilka godzin.
– W takim razie masz moje klucze – Irys podała mu do ręki cały pęk. – Możemy wrócić później od ciebie. Planujemy jechać do sklepów. Wiesz, kobiety uwielbiają zakupy – posłała mu miły uśmiech.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.