Michael tylko kiwnął głową. Jack od pierwszej chwili wyczuł, że Irys zerka co chwilę na ojca, jednak nic nie pomyślał.
– U was nieco chłodniej – rzekł starszy z Forestów.
– To wpływ oceanu. W Nowym Jorku pewnie wilgoć sprawia, że wydaje się bardziej gorąco, niż jest w rzeczywistości.
– Masz rację, Emmo.
Michael i Jack siedzieli z tyłu.
– To silna maszyna – wrzucił Michael – pewnie takie lubisz, zwrócił się do blondynki.
– To prawda. Sama jestem mała, to chociaż mam duży samochód – odpowiedziała.
Michael zastanawiał się, czy zapytać blondynkę co robi, skoro o tym wiedział, dlatego zagadnął o coś innego Emmę.
– Tak jak przypuszczałem, jesteś wyjątkową osobą, Emmo. Już sądziłem, że Jack zostanie sam.
– Czemu tak uważałeś, ojcze? – Jack spojrzał na niego zdziwiony.
– Emma jest chyba pierwszą dziewczyną, którą poznałeś?
– Tak, ale to o niczym nie świadczy.
Ponieważ Michael nie za bardzo lubił dyskutować z Jackiem, zostawił temat.
– Pojedziemy do mnie – powiedziała Emma – zrobiłam obiad.
Zrobiliśmy razem – poprawiła ją Irys.
– Jack też pomagał? – zapytał starszy z Forestów.
– O, jest z niego całkiem dobry kucharz – stwierdziła Emma.
– Jak ci się mieszka w nowym domu? Wszystko już przyszło?
– Właśnie są małe kłopoty i rzeczy przyjadą dopiero za dwa dni. Trochę to trwało.
– To jak sobie radzisz w pustym domu?
– Mieszka u mnie – uśmiechnęła się Emma.
Michael o tym się przekonał, bo szatynka się do niego odwróciła.
– Och, sądziłem, że tam będę mieszkał. – Starszy z Forestów nieco się strapił.
– Możesz mieszkać u mnie, Michaelu. Mam spore mieszkanie.
– Nie chcę zawadzać – poczuł się dziwnie – w takim razie wynajmę hotel.
– Wykluczone, Michaelu – to powiedziała Irys – mam duże mieszkanie. Zamieszkasz u mnie.
– A może zatrzymasz się ojcze u mamy? W końcu będziecie mogli porozmawiać.
Michael poczuł ten sam stan, jaki odczuwał zawsze, gdy rozmowa schodziła na taki temat.
,,Czy tak będzie do końca życia” – pomyślał.
– To nie jest chyba dobry pomysł – wtrąciła się Irys – Hazel nie lubi być dostawiona do ściany.
Jack zdziwił się, a blondynka to odkryła, bo zobaczyła w tylnym lusterko jego wyraz twarzy.
– A ty skąd o tym wiesz? – zapytał młodszy z Forestów.
– Wywnioskowałam z rozmowy z Emmą po waszej wizycie – odpowiedziała od razu.
– Wszyscy wiemy, że chciałbym, aby mama i ojciec się pogodzili – stwierdził Jack..
Tym razem nikt nic nie powiedział, bo zarówno Irys, Emma, jak i Michael wiedzieli, że to nie jest możliwe. Zrobiło im się przykro, trudno powiedzieć czy ojcu więcej, czy Emmie. Czuła, że kocha Jacka i ta jedna sprawa stała na drodze do jej, albo raczej ich szczęścia. Ilekroć dochodziło do konkluzji, nieodmiennie zastanawiała się, czy jest możliwe, żeby to się zmieniło. Niczego więcej tak nie pragnęła. Porównywała to ze stanem przeszłości, kiedy bardzo chciała, by jej mama wróciła i była z nimi. Jednak ta sytuacja wydawała się bardziej trudna i mimo że Emma chciała myśleć pozytywnie, nie widziała światełka w tunelu.
– Proponuję tak – odezwała się Emma po chwili milczenia. – Zrobiliśmy obiad, więc go zjemy. Myślę, że wszyscy się cieszymy z przyjazdu Michaela. Jeśli chcesz – zwróciła się do niego – prześpisz pierwszą noc w moim, a potem możesz zostać jak długo zechcesz u Irys.
Brunet spojrzał na nią.
– Jak możesz decydować za Irys?
– Och, może – uśmiechnęła się blondynka – zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny.
– Ach tak. Prawdę mówiąc, wyczuwam między wami zależność, tylko trudno mi określić dokładniej. To jest trochę zbliżone do relacji matki z córką lub siostrami, ale nie zupełnie.
– Chyba masz rację, Michaelu – powiedziała ciszej blondynka.
Jechali chwilę w milczeniu i każdy pewnie myślał o swoich sprawach, tylko te swoje sprawy dotyczyły jednego. Jacka.
Dojechali. Irys zaparkowała bliżej ściany. Lamborghini stał na środku, a z drugiej strony stał Nissan Emmy. Było jeszcze miejsce na jeden samochód.
Weszli do domu.
– Jack, usiądźcie z tatą wygodnie, a my z Irys podamy jedzenie. Coś chcecie do picia? Napój z mango, wyciśnięty sok z pomarańczy, czy może coś z alkoholu? Po obiedzie mam dobry francuski szampan, kupiłam różowy Dom Parignom. To naprawdę jest okazja, bo Michael przyjechał.
– Ja poproszę wodę – rzekł ojciec Jacka.
– Dla mnie sok z mango – powiedział Jack.
Emma podała o co prosili i zajęła się z Irys przygrzewaniem obiadu. Poza jej specjalnością, czyli spaghetti był owoce morza, pieczony łosoś, ziemniaki pure, brązowy ryż i kilka sałatek.
– Ładnie mieszkasz – powiedział Michael.
– Dziękuję – odezwała się z kuchni.
– Nie wiem, czy tańczysz, bo Jackowi dobrze szło, ale po obiedzie możemy, chyba że jesteś zmęczony – odezwała się Irys.
Michael był na tyle doświadczony, że wyczuwał coś ze strony Irys i ku swojemu zdziwieniu nie miał nic przeciwko. Sam się dziwił, że dziewczyna mu się tak podoba. Oczywiście jedna myśl nie dawała mu spokoju. Jest dla niej za stary.
– Pachnie pięknie – wstał i poszedł do kuchni.
W tym czasie Jack nastawił coś do słuchania. Już był dobrze zapoznany, jaką muzykę ma Emma. Jedyne co nie za bardzo mu się podobało, to zachowanie Irys. Czy ona zapomniała, że w jego mniemaniu, ojciec tu przyjechał, by się pogodzić z matką? Odczuł od samego lotniska, że jego ojciec musi się podobać blondynce i chyba z wzajemnością.
Starszy z Forestów stanął obok Emmy. To prawda, że kobiety mają szósty zmysł. Ona subtelnie odchyliła głowę w jego kierunku i szepnęła.
– Z pewnością nie jesteś dla niej za stary. Od początku jej się podobasz.
Michael poczuł dziwne prądy, których nie pamiętał od dawna, w zasadzie bardzo dawna. Ostatnio, kiedy było dobrze między nim i Hazel.
– Tato, nie przeszkadzaj im. Wracaj, chyba że chcesz poprzynosić talerze i sztućce, to i ja się ruszę.
– Dobry pomysł synu – rzekł brunet.
Jack przyszedł do kuchni i zabrali talerze, a po chwili ustawiali je na stole. Za siedem minut wszystko już stało na stole. Z uwagi na gościa, Emma położyła bawełniany, wyszywany ręcznie obrus.
Po dobrym obiedzie wyjęła szampana z lodówki, a Jack nalał do trzech kieliszków.
– To za twój przyjazd, ojcze.
Wszyscy wypili po całym kieliszku. Młodszy brunet rozlał do końca i dostali jeszcze prawie po pół kieliszka. Rozmawiali, a Jack jakby wyczuł, że nie poruszy sprawy pogodzenia ojca z mamą. Widział, że zarówno Irys jest zainteresowana Michaelem, jak i on blondynką. Zaczęli tańczyć. Emma tańczył z Jackiem. Chciała się do niego mocniej przytulić, ale świadomość, że wciąż wierzy, że jego matka żyje, na to nie pozwalała.
Jego ojciec tańczył z Irys i oboje odczuli, że już jest między nimi dość mocna relacja. Michael zatańczył dwa razy z Emmą a z tego powodu Jack z Irys. Odbierała ją jak przyjaciółkę, ona jego podobnie. Michael lepiej prowadził od syna, ale oczywiście Emma odczuwała taniec ze starszym z Forestów całkiem inaczej niż kiedy był w ramionach Jacka.
Zrobiło się późno, szczególnie dla Michaela, bo w końcu był od nich o trzy godziny starszy.
– Przygotuję sypialnię – powiedziała Emma.
Została Irys z nimi dwoma.
Ponieważ Jack słusznie odczuwał, że najbardziej przeciwna rozmowie o Hazel jest Emma, uznał, że teraz, po raz ostatni, może o to zapytać ojca.
– Wiem, że jesteś przeciwny, ale może zrobisz to dla mnie i porozmawiasz mamą.
Irys spojrzała na Michaela. On chyba wyczuł jej myśli.
– Skoro nalegasz, zrobię to. Chcesz być przy tym, czy wolisz, że sam z nią porozmawiam?
– To wasze sprawy, więc chyba rozsądniej będzie, kiedy sam to zrobisz i jeśli zechcesz, dasz znać o rezultacie.
– A nie chcesz się tego dowiedzieć też od niej? – Michaelowi ciężko to przyszło powiedzieć.
– Tak, oczywiście. Chciałbym znać jej zdanie.
Zadzwonię do niej jutro i dowiem się, czy mnie chce zobaczyć.
Emma stała w drzwiach. Słyszała większą część rozmowy i już zupełnie nic nie rozumiała.
– Przygotowałam ci sypialnie. W łazience jest ręcznik i wszystko, czego potrzebujesz. Właściwie wszystko było gotowe, dlatego zajęło mi dosłownie minutę.
– Dziękuję ci Emmo, jesteś naprawdę miła.
– Śpij dobrze, tato – powiedział nieco ucieszony z rezultatu rozmowy, Jack.
Zostali we trójkę.
– Jestem zadowolony – rzekł młodszy z Forestów.
Irys miała spokojną minę, a Emma walczył, by się nie rozpłakać.
– Zanocujesz u mnie? – zapytała przyjaciółkę.
– Jasne, nie chcę mi się jechać. Poza tym jutro zabieram Michaela.
Wcześniej Emma wolałaby zostać tylko z Jackiem, ale teraz to się zmieniło. Cieszył ją jednak fakt, że Jack pozostał wierny swoim początkowy słowom, że nie dotknie jej, dopóki sama mu tego nie powie, że jest gotowa.
Oczywiście jakaś jej część pragnęła go, bo serce było zakochane. Jednak druga, ta rozsądna strona, nie mogła zaakceptować zaistniałej sytuacji. Co prawda to trwało od długiego czasu, ale ona dowiedziała się dopiero niedawno. Tylko dzięki przypadkowi, że odebrała telefon od Michaela. Czuła się tak nieszczęśliwa.
– Pójdę już spać. Nie wiem dlaczego, ale czuję zmęczenie – odrzekł.
– Dobrze Jack. Chcesz ze mną spać dzisiejszej nocy? – zapytała.
Robiła wszystko by mieć dobrą minę, ale nie za bardzo jej to szło.
– Chyba wolisz spać sama. Zupełnie to rozumiem. Nie pytam, co cię trapi.
– Dziękuję – delikatnie pocałowała go w policzek.
Brunet przytulił Irys i wyszedł. Dopiero wówczas u Emmy puściły emocje i się rozpłakała.
Irys nic nie mówiła i tylko ją delikatnie tuliła. Za dziesięć minut Jack już w piżamie powiedział im dobranoc i poszedł do swojego pokoju.
– I jak to będzie? – Emma patrzyła w twarz Irys z nadzieją, że coś usłyszy na granicy cudu.
– Czuję, że wszystko będzie dobrze – odrzekła blondynka.
– Chciałabym, ale nie widzę nadziei. Słyszałaś, co powiedział: Nie pytam, co się trapi. On naprawdę nie wie! – powiedziała smutno Emma. – Z kim będzie rozmawiał Michael? – zapytała na koniec.
Irys wiedziała, o co jej chodzi.
– Ze mną. Skoro tam jestem dla Jacka hrabiną Hazel, Michael nie będzie miał nic przeciw temu.
– Naprawdę nie rozumiem. Jest inteligentny, wszystko z nim w porządku, z wyjątkiem tego. Tam jesteś hrabiną, tu Irys. On nie udaje.
– Nie ma na to nazwy. Michael mi mówił, że któryś z profesorów to mądrze nazwał. Jakaś forma rozdwojenia jaźni połączona ze skomplikowaną schizofrenią.
– Kocham go! Wiem, że gdzieś tam wie, że matka odeszła – Emma znowu zaczęła chlipać.
– Masz racje – przygarnęła ją do siebie.
Emma patrzyła z bliska w jej oczy.
– Pamiętasz, jak ci pomagałam? Teraz ty koisz moją duszę.
Delikatnie pocałowała usta zaskoczonej Irys. Emma oderwała usta i ponownie ją pocałowała. Irys chciała tego też, ale nie mogła nic zrobić od siebie. Pamiętała wywody Emmy na ten temat. Czuła, że szatynka nie jest w pełni sobą i nie chciała wykorzystać tej sytuacji.
– Pocałowałaś mnie, wiesz?
– Wiem – odrzekła szatynka.
– Zdaje sobie sprawę z twojego stanu. Nie zamierzam niczego wykorzystywać.
– Tak. Mam do ciebie zaufanie. Chcę Jacka, ale nie w takiej kondycji. To mnie osłabia i nie mogę...
– Rozumiem, skarbie. Myślę, że jesteś zmęczona. Powinnaś iść spać.
– Muszę wziąć kąpiel. Nie chcę szybkiego prysznica. Chciałbym poleżeć w wannie z pachnącymi płatkami róż.
– A masz takie? – zapytała blondynka, sądząc, że Emma żartuje.
– Mam, ale wiesz co? Nie chcę być sama, pobędziesz ze mną?
– Oczywiście
Irys pomyślała, że Emma widziała ją wiele razy całkiem i pół nago a ona jej nigdy. Oczywiście tego nie pragnęła, tylko pomyślała. Czuła, że podoba się Michaelowi i to z wzajemnością. Jednak teraz chciała jak najbardziej pomóc przyjaciółce i starała się zagłuszyć dawne pragnienie, jakie odczuwała na początku do Emmy.
– To chodźmy – powiedziała Emma – wszystko mam w tej dużej łazience, z której prawie nie korzystam.
Irys nic nie powiedziała. Weszły do łazienki. Emma przekręciła zamek, ale Irys nie zwróciła na to uwagi. Odkręcała wodę. Emma otworzyła szufladę i wyjęła słoiczek z płatkami róż.
– Podobno ciepła woda wzmacnia aromat – powiedziała.
– O tak? Już teraz pachną mocno.
Ku małemu zaskoczeniu zobaczyła, że Emma się rozbiera. Ponieważ szatynka nic nie mówiła, nie odwracała wzroku. Emma zdjęła wszystko i weszła do wanny.
– Jesteś bardzo śliczna – powiedziała Irys.
– Jesteś ode mnie sto razy bardziej ładna, jeśli chodzi o ścisłość.
– Przesadzasz.
Emma leżała w wannie i patrzyła na przyjaciółkę.
– Myślę, że Jack... – zaczęła blondynka.
– Irys, kochanie. Jeśli mogę prosić, nie mówmy o Jacku i Michaelu. Mam się zrelaksować, zgodnie z twoją namową.
– Tak, oczywiście. Już się zamykam.
– Nie o to mi chodziło. Lubię cię słuchać, rozmawiać. Wystraszyłaś się trochę, kiedy cię pocałowałam?
– To nie tak. Wiem, że w pewnym sensie nie jesteś sobą. Ja ze swojej strony nie czuje nic do kobiet, ale ty jesteś dla mnie specjalna. Wiesz, że cię kocham.
– Ja ciebie też – odrzekła Emma.
– Wiem. Chodziło mi o to, że kiedyś już o tym rozmawiałyśmy i czułam, że ten temat jest dla ciebie drażliwy.
– Nie czuję pociągu do kobiet, podobnie jak i ty. Pragnę Jacka.
– A ja zaczęłam Michaela – uśmiechnęła się Irys.
– Też tak czuję – Emma wyciągnęła dłoń i wzięła za rękę Irys.
– Chcesz ze mną poleżeć w tej wodzie?
– Zmieścimy się? – uśmiechnęła się Irys.
– Z powodzeniem – odparła Emma.
Irys poczuła, że Emma jest rozluźniona, jakby woda i różane płatki oddaliły troski. Irys zdjęła z siebie wszystko i weszła do wanny. Usiadła, bo Emma podkurczyła nagi, robiąc jej miejsce. Kiedy blondynka się ułożyła, oplotła ją udami z obu stron, bo wanna był spora. Irys leżała nieco spięta, tym bardziej że Emma położyła dłonie na jej piersiach i delikatnie gładziła.
– Wiesz na pewno, co robisz? – zapytała Irys.
– Tak. Ty też wiesz. Jak uznasz, że czegoś nie chcesz, daj znać. Ja i tak nigdy się na ciebie nie pogniewam.
Irys się rozluźniła. Poczuła, że jedna dłoń Emmy gładzi jej pierś a prawa schodzi na brzuch. Zaczęła myśleć, czy to przerwać, czy ponownie zapytać Emmy, ale odpuściła.
Blondynka zaczęła myśleć. Czy coś się zmieniło w postanowieniu Emmy? Dla blondynki seks z przyjaciółką nie byłby problemem. To raczej Emma miała bardziej żelazne zasad, pewnie o podłożu religijnym. Oczywiście istniała szansa, że kontakt fizyczny z osobą tej samej płci odczuwałby jako niekomfortowy. Teraz Irys zastygła w oczekiwaniu co zrobi szatynka. Z pewnością zmianę spowodowała kondycja Jacka. Jednak Irys nie chciała być zastępstwem. Nic nie mówiła i tylko czekała, co zrobi Emma. Irys by jej nie hamowała. Poczuła palce Emmy na łonie i oczekiwał, że tamta przesunie palce niżej, ale to nie nastąpiło. Emma powracała na jej brzuch i znowu na łono. Irys się opanowała. To było miłe, ale jej przeczucia mówiły, że nic więcej się nie stanie. W końcu Irys wyszła z wanny a po niej Emma. Stanęły naprzeciw siebie i Emma delikatnie pocałowała jej usta. To nie był pocałunek, tylko raczej muśnięcie warg. Szatynka wzięła biały ręcznik i zaczęła wycierać blondynkę. Irys założyła szlafrok i wytarła Emmę i podała jej szlafrok. Emma otworzyła drzwi łazienki i poszły do sypialni. Milczały do momentu, kiedy już się położyły
Leżały nago pod cienką kołdrą.
– Obawiałaś się – Emma gładziła jej czoło, odgarniając lekko mokre włosy.
– To nie tak. Raczej zostawiłam ci wolną rękę. Nie bardzo wiem, co czujesz w środku, ale czuję, że nie jesteś zupełnie sobą. Do tej pory zawsze bym z chęcią się z tobą pokochała, ale w tej chwili chyba nie.
– Chciałam być z tobą blisko, dokładnie jak się to odbyło. Wybacz jesli ci sprawiłam kłopot. Co do Jacka, to prawda. Kocham go i dlatego czuję cierpienie.
– Nie znam przyszłości, ale czuję, że to się dobrze skończy. – Irys nie chciała mówić o tym, co działo się w łazience.
– Chciałabym – szepnęła Emma.
– On jest nieco zły na ojca, że mu się podobasz.
– Nadal chcę, by się pogodzili.
– Przecież ona od dekady nie żyje – Emma ponownie była blisko płaczu i przestała cokolwiek rozumieć.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.