Noc Łowcy Smoków cz.1

Stary rybak Morven zdecydował się zabrać pierwszy raz swą małą córką Peegen na nocne połowy ryb.
Niewielu rybaków wiedziało, że to właśnie w jeziorze Tara o północy jest najlepszy czas na łowienie. Wtedy ryby płynęły ku powierzchni szukając uspokajającej poświaty księżyca.
Morven bał się wcześniej zabierać swoją siedmioletnią córeczkę, bo mogła powiedzieć o tym miejscu innym rówieśnikom, a poza tym lubiła hałasować i wtedy płoszyłaby mu ryby.
Peegen rozglądała się dookoła swoimi zielonymi oczkami, które zakrywała w dużej mierze jej kudłata czupryna. Nagle dziewczynka wychyliła się niebezpiecznie daleko za burtę.
- Peegen! Co ty robisz? - Zawołał stary rybak. - Siedź tu spokojnie, przecież obiecałaś to mnie, prawda? - Dziewczynka ostrożnie pokiwała głową, a jej włosy zaczęły swobodnie powiewać przy kolejnym podmuchu wiatru.
- Ale ojcze... ja coś tam widziałam... w wodzie.
- Nie wygaduj głupstw. To pewnie ryba, a teraz siedź cicho.
- Ojcze...
- Powiedziałem cicho. - Syknął Morven na dziewczynkę.
- Co się dzieje z księżycem? - Dokończyła Peegen mimo protestów ojca.
Rybak zmrużył oczy przyglądając się białej kuli na niebie. Nagle zauważył również to, co widziała jego córka. Potarł wierzchem dłoni stare, zaspane oczy pragnąc, by to co widzi okazało się kłamstwem.
- Bogowie... tylko nie to. - Mruknął pod nosem.
- Ojcze, patrz! - Peegen wskazała chudym paluszkiem bąble uwalniające się z wody.
- Wracamy dziecko. Pod żadnym pozorem nie dotykaj wody.
Jednak zanim Merven wypowiedział ostatnie słowa, ciemny, obślizgły kształt wyłonił się z jeziora i porwał Peegen, która nie zdążyła nawet zareagować krzykiem.
- Bogowie. - Szepnął Merven i zaczął się modlić ułożony na dnie łodzi, by stwór nie zauważył również jego.
Po nieokreślonym czasie wziął w pomarszczone dłonie wiosła i skierował się ku linii brzegowej, uważając, by nie wydawać zbyt głośnych dźwięków. Na szczęście lata praktyki na wodzie ocaliły mu życie i doprowadziły spokojnie na brzeg.
Merven jeszcze raz spojrzał w miejsce śmierci jego najmłodszej córki i podniósł wzrok na niebo przeklinając przybyłą Noc Łowcy Smoków, a także jej potomka, który być może tak jak jego poprzednik zniszczy nas i pozwoli porwać inne dzieci, tak jak jego małą Peegen.
- "Gdy blask księżyca zgaśnie na niebie, jedynym źródłem światła wśród tej bezkresnej nocy, będzie smoczy ogień". - Zacytował słowa swej zmarłej babki, która opowiadała mu historię o "Pierwszym Łowcy kradnącym księżyc". To zdanie wryło mu się w pamięć już na zawsze.

_________________________________________________________________
Jak tam reakcje po pierwszej części? ;D (opowiadanie nie będzie z perspektywy rybaka)

iza0199

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 515 słów i 2868 znaków.

5 komentarzy

 
  • AuRoRa

    Ciekawy początek historii :) łapka

  • Shruikan

    Fajne się zapowiada.

  • iza0199

    Aww... Dziękuję :) Osobiście postaram się napisać dłuższą część. Nie wątp we mnie Gabi! ; D

  • Gabi14

    Iza i dłuższy tekst? Hahahaha nie rozśmiejszajcie mnie xD powtórzę to co ci powiedziałam - bardzo fajne :D

  • Ciafu

    Świetnie! Powinnaś pisać dalej, bo naprawdę warto i wyjdzie z tego coś genialnego. Czekam niecierpliwie! P.S nie zauważyłam błędów, ponieważ tekst był bardzo krótki. Następny będzie dłuższy?