Dziennik epidemii zombie cz.16

Trochę musieliście czekać, ale mam nadzieję, że było warto :) Miłego czytania :)


Dzień 100- w trasie
***
Pierwszy znak, który mówił nam że wybraliśmy dobrą drogę był taki, że wszystkie samochody które zalegały na drodze zostały przesunięte. Drugim natomiast była kolejna wiadomość, która mówiła, że zamierzają jechać przez Głowno, potem przez Stryków i że dopiero tam możemy się spodziewać następnej wiadomości… Oby tylko nie wpadli na tak głupi pomysł, żeby jechać przez Łódź, bo to będzie oznaczało ich i naszą zgubę.
***
Niestety jak na złość pojechali przez Łódź… Nie wiem jak oni zamierzają się przebić przez to miasto, przecież tam jest pełno zombie! W dodatku pewnie ulice są zatarasowane przez samochody i się nie przejedzie… Co oni sobie myśleli… "Kierujemy się do Łodzi, stamtąd pojedziemy autostradą na południe” i tyle, taką wiadomość nam zostawili…  
Ja- Ciekawe kto wpadł na tak genialny pomysł?
Damian- Nie wiem, ale przejazd przez Łódź to najgłupszy pomysł na jaki mogli wpaść.
Ja- … Nie ma rady, musimy jechać przez Łódź..
Damian-… Może niekoniecznie.
Ja- Jak to?
Damian- Możemy ominąć Łódź jadąc obok niej, wtedy nie narazimy się na zombie… Tylko że…
Ja- Tylko, że wtedy nie będziemy wiedzieć, czy oni tam chociaż dotarli… Nie, to głupi pomysł.
Damian- Czyli jedziemy przez sam środek piekła…
Ja- A mamy jakiś wybór?
Damian- Nie, nie mamy.
Ja- A wiedział byś chociaż którędy jechać, żeby ominąć tą Łódź?
Damian- Tak, wiedziałbym.
Na tym dyskusja się skończyła i ruszyliśmy w stronę Łodzi
***
Nie wierzę, udało im się! Jestem taki szczęśliwy, jest jeszcze nadzieja, że ich zobaczę! Wojtek potwierdził, że udało im się przejść przez miasto. Zacznę od początku. Dojechaliśmy do tego miasta, gdzie praktycznie na początku napotkaliśmy 2 Humvee i 2 ciężarówki wojskowe, które z resztą należały do nas kiedyś. Miałem lekko mieszane uczucia, ale podszedłem o nich i ku mojej uldze znalazłem tam wiadomość od reszty ekipy i sporo zapasów, głównie paliwo do wozów, broń i amunicja, w małych ilościach rzeczy takie jak, pożywienie i woda.  
"Musieliśmy zostawić wozy, bo nie przejedziemy z nimi  
Marek zna dobrą trasę przez miasto, postaramy się
Zostawić wam jakieś znaki”
Tak brzmiała wiadomość, przynajmniej nie zrobili aż tak głupiej rzeczy jak myśleliśmy z Damianem. Wzięliśmy to co najpotrzebniejsze:
- Po jednej m4 z całym zapasem amunicji
- Noże i maczety
- Pistolety i amunicja
- Racje żywieniowe na kilka dni
- Medykamenty, bandaże antybiotyki itp.
W czasie pakowania przyszedł mi do głowy pewien pomysł, którym to podzieliłem się z bratem:
Ja- Szkoda, żeby te zapasy się zmarnowały nie?
Damian- Niby tak, ale ich nie zabierzemy, do plecaków nam się to nie zmieści i bylibyśmy za bardzo obciążeni. A i tak już przesadzamy z tym.
Ja- No tak, a gdyby tak upewnić się, że oni dotarli nad tą autostradę i wrócić do wozów i pojechać okrężną drogą?
Damian- Musielibyśmy dwa razy przechodzić przez całą Łodź, a to jednak spore miasto. Poza tym zyskali by bardzo dużą przewagę odległości.
Ja- Od Ronda Solidarności, do autostrady jest jakieś 10-12 kilometrów, w 3 godziny pokonamy tą odległość na pieszo, jak byśmy się upewnili, że tam dotarli wtedy nadal mielibyśmy około 4 godziny dnia. Więc warto by zaryzykować.
Damian- No nie wiem, to bardzo duże ryzyko i jeszcze wiele rzeczy może pójść nie tak.
Ja- Musimy zaryzykować, inaczej ich nie dogonimy w życiu.
Damian- Taa… Ale przecież autostrada będzie tak samo zawalona samochodami jak miasto.
Ja- No właśnie nie, bo ta autostrada jeszcze w budowie jest i nie wpuszczali tam samochodów. Będzie czysta droga i nawet jeśli stracimy cały dzień na przejście przez Łódź dwa razy, to nadrobimy to na autostradzie.
Damian- Warto zaryzykować… Ale jeśli za pierwszym razem będzie ciężko się przebić, to już nie wracamy!
Ja- Okej, wtedy bym nawet o to nie prosił. Ale jeśli pójdzie gładko, to ty weźmiesz humvee z naszymi zapasami, a ja ciężarówkę z resztą zapasów ok?
Damian- Nie zmarnują się chociaż… No to ruszajmy.
Zamknęliśmy szczelnie nasze zapasy i ruszyliśmy w podróż. Całej podróży nie będę opisywał, bo nie było aż tak tragicznie. Co prawda natrafiliśmy na bardzo dużo zombie, ale w małych grupach dzięki czemu mogliśmy ich skutecznie eliminować. Było dobrze, a później się wszystko posypało… Będąc już na autostradzie zauważyłem podpartą o wyciszacz postać, która wydała mi się dziwnie znajoma. Podszedłem do niej i z wielkim żalem odkryłem, że to Wojtek. Sprawdziłem jego puls, nie było go. Z wielkim żalem złożyłem mu hołd i już miałem odchodzić, kiedy zaczął oddychać. Zamurowało mnie, nie mogłem się ruszyć i ten moment zawahania mógł kosztować mnie życie. W jednej chwili kucałem przy nim, a w drugiej leżałem na plecach, czując ból w lewej ręce. Oszołomiony zobaczyłem jak Wojtek gryzie ją, powodując rany, z których pociekła krew. Damian jak najszybciej podbiegł do mnie i próbował zdjąć go ze mnie, jednak nie skutecznie.
Ja- Aaaaa, strzel mu w łeb
Już wyjmował nóż i przymierzał się do wbicia mu go w głowę, kiedy zaszła w Wojtku jakaś zmiana. Jego oczy z rdzawo czerwonych zrobiły się na powrót zielone. Przestał mnie gryźć i wyraźnie zdezorientowany odskoczył ode mnie. Spojrzałem na niego zaskoczonym wzrokiem, podobnie z resztą jak Damian.
Wojtek- Co ty tu robisz?... Dlaczego ja cię gryzłem?
Ja- Co??
Byłem wtedy tak zdezorientowany, że to jedyne co mi przyszło do głowy. Nie przyszło mi nawet do głowy, żeby opatrzeć krwawiące ramie.
Wojtek- Damian, dawaj szybko bandaże, przecież się wykrwawi!
Wtedy nie wiedziałem czy to sen, czy jawa. Wojtek, który dopiero co był zombie i próbował mnie zjeść, teraz popędzał mojego brata, żeby szybko wyjął bandaże. Sprawnie opatrzyli mi rękę (ach ta Emilka, co my byśmy bez jej szkoleń zrobili) i zaczęliśmy mu relacjonować wydarzenia ostatnich dni.
Wojtek- Czyli, że ci "rozpruwacze” to też zombie, tylko inteligentne tak?
Ja- Tak, właśnie.
Wojtek- I serio mówiły?
Ja- Tak.
Wojtek- Niesamowite… Ale nie wyjaśniłeś, dlaczego cię gryzłem.
Ja- Mówiąc najprościej…
Damian- Zmieniłeś się w zombie, przynajmniej na chwilę.
Wojtek- Że co?!
Ja- Nie krzycz, zombie się zlee…
Hmm, w tym momencie tylko dwa słowa pasowały "Ja pie*dole”, przede mną stały 4 postacie. Zakląłem szpetnie odskakując jednocześnie.
Postać1- Nie bój się…
Postać2- Nie zrobimy wam krzywdy…
Postać3- Chcemy tylko…
Postać4- Porozmawiać.
Ja- Po prostu mnie zaskoczyliście.
Damian, Wojtek- To są oni?!
Byli tak samo zaskoczeni jak ja, w sumie im się nie dziwie.
Ja- Tak, to są oni. O co chodzi?
Postać1- Chcemy wam pomóc…
Postać2- Przejść z powrotem przez miasto…
Postać3- Inaczej nie dogonicie…
Postać4- Reszty swoich kompanów.
Wojtek- Oni tak zawsze?
Ja- Tak. Dlaczego ich nie dogonimy?
Postać1- Ponieważ, mieli coś…
Postać2- Co wy nazywacie autami…
Postać3- Ale im się zepsuło i…
Postać4- Teraz idą na pieszo
Ja- To wszystko?
Postać1- Tak, to wszystko…
Postać1, 2, 3, 4- Chodźcie.
Nie wiem jak, ale oni zdają się panować w pewnym stopniu nad zombie. Żadne z tych monstrów nie zbliżyło się do nas, ba, nawet wydawały się przed nami uciekać. No cóż, nie narzekaliśmy, przynajmniej nic nami nie groziło. W międzyczasie jak szliśmy wznowiliśmy wcześniejszą rozmowę, a właściwie zrobił to Wojtek.
Wojtek- Serio byłem zombie?
Ja- Tak, serio, ale po tym jak mnie ugryzłeś nagle znów stałeś się sobą.
Damian- Tak sobie myślę, może twoja krew potrafi zatrzymać i cofnąć przemianę w zombie?
Ja- … Gdyby tak było…
Wojtek- To moglibyśmy zrobić skuteczną broń na nich!
Damian- Moglibyśmy zniszczyć wszystkie te stwory, w końcu by się skończył cały ten koszmar!
Ja- To byłoby wspaniałe!
Byłem tą myślą niesamowicie podekscytowany. Ja, ten który zawsze uważał siebie za odmieńca może ocalić ludzkość przed zagładą… To było niesamowite! Przez resztę drogi rozmawialiśmy o naszym odkryciu, a Wojtek zrelacjonował nam wydarzenia od czasu ucieczki ze szkoły. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy dotarliśmy na miejsce.  
Wojtek- (…) Spakowaliśmy, to co nam było najpotrzebniejsze i wzięliśmy co lżejsze rzeczy. Gdyby nie Marek, to skończylibyśmy jako przekąska dla zombie, bardzo dobrze nas przeprowadził. Niestety jeden zombie zdążył mnie ugryźć w nogę i nie chciałem ryzykować, że nagle się zmienię i ich pozabijam. W ogóle nic nie pamiętam z okresu przemiany, dopiero coś pamiętam, jak się zorientowałem, że cię gryzę.
Ja- A smaczny chociaż byłem?
Na to pytanie wszyscy się cicho zaśmialiśmy.
Postać1- Jesteśmy na miejscu…
Postać2- Teraz odejdziemy, ale zawsze…
Postać3- Będziemy w pobliżu…
Postać4- Chociaż tego nie zauważycie…
Postac1, 2, 3, 4- Żegnajcie.
I tak nagle jak się pojawili, tak też zniknęli. Przeładowaliśmy wszystko z jednej ciężarówki, na pozostałe dwie, którymi mieliśmy jechać. Po upewnieniu się, że wszystko jest ok i niczego nie zostawiamy poza trzecią ciężarówką, odjechaliśmy podążając za Damianem, który prowadził nas okrężną drogą wokół Łodzi.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 1690 słów i 9536 znaków.

25 komentarzy

 
  • lel

    Ej serio kiedy 17 część będzie XD

  • Pppower

    kiedy następna część?????????????????????

  • zhrld

    no prosze, moze obejrzysz jakis film o zombie, albo to nowie opowiadanie ,,Czas Z'', strasznie mi się twoja seria spodobała

  • Shruikan

    Wątpie żeby jakaś była, zero pomysłu i w ogóle jakoś nie mam ostatnio głowy do opowiadań.

  • zhrld

    Shruikan proooooosze,napisz już 17 część, ja tu padne z niecierpiwości ;(

  • g owno

    Przeczytałam to dziś.. Jednym tchem xd

  • Anonimowa

    Ej no, czekamy już rok prawie

  • Shruikan

    Jeśli napadnie mnie olśnienie :)

  • nieznajomy

    kiedy nastepne? ?

  • Anonimowa

    Popieram

  • Thor

    Napisz nastepna czesc plis.....

  • FankaZombie

    Kiedy będzie następna część?? Ja wariuję chciałabym się dowiedzieć czy znajdą resztę i czy ktoś nie zginął!!

  • meeee

    kiedy będzie kolejna część nie moge sie doczekac

  • ..

    wiadoma sprawa ;)

  • Shruikan

    Hah :) Ale z drugiej strony nie zamierzam wydać tego opowiadania jako książki, tylko dla przyjemności piszę :)

  • ..

    powiem szczerze ja bym nie napisał opowiadania ale jestem fanem apokalipsy zombie i moja historia która sobie wyobrazam tez byla by sielankowa :) także luz :D

  • Shruikan

    Taa... Też mi się tak zdawało, ale jakoś nie umiem budować napięcia :/ Nie wiem czy dokoncze ta serię w ogóle. A to, że wszystkiego pod dostatkiem, to mnie też tak kluje w oczy, że tak powiem.

  • ..

    nic się nie dzieje zero napięcia pozatym wszystkiego macie pod dostatkiem :) to twoje opowiadanie i pisz dalej bo jest super nic nie musisz zmieniać po prostu to tylko moje zdanie. Pozdrawiam i czekam na więcej :)

  • Shruikan

    Tzn?

  • ..

    sielanka

  • polcia!

    kosiam kosiam i jeszcze raz kosiam! "D

  • square

    Wkoncu.... dlugo wyczekiwana czesc, teraz tylko czekac na next ;). No i widac, ze po tylu napisanych czesci nie odbiegasz od fabuly histori WIELKI +... :D

  • Shruikan

    Oj tam :P Mieli po prostu farta, że na zombie nie trafili :)

  • Gabi14

    Za mało zombie jak na łódź i o wiele za mało przeszkód xD

  • Ronald

    No i na to czekałem!