Dziennik epidemii zombie cz.13

Dziennik epidemii zombie cz.13Proszę bardzo, o to kolejna część mam nadziej, że się spodoba. W razie czego to podwórko szkolne jest 2-3 razy większe niż na rysunku wyszło (ach ten paint)


Dzień98

Hmm, od czego by tu zacząć? Może najpierw wyjaśnię taką długą przerwę w pisaniu. Jako, że w zimę wszystkie zombie pozamarzały niewiele się działo, a przynajmniej nic wartego zapisania. Skoro już to wyjaśniłem to przejdę do listy tego co się działo przez te kilka miesięcy:
•     Nowi członkowie naszej załogi, a dokładniej 3 dziewczyny, Danka, Elka i Kaśka (Kaśka najstarsza, 24 lata, Elka 22, Anka 17, oraz 2 chłopaków, Michał i Dominik (14 lat). Na dodatek było to rodzeństwo (Ale się ojciec narobił)
•     Wzmocnienie murów okalających szkołę, teraz były grubsze i wyższe, a na dodatek na szczycie miały druty kolczaste takie jak w więzieniach.
•     Założenie ogrodu w miejscu boiska.
•     Zgromadzenie sporych ilości sprzętu medycznego (antybiotyki, bandaże, nawet karetkę udało nam się gwizdnąć), zapasów jedzenie, oraz amunicji.
•     Założenie cos na wzór warsztatu samochodowego przy garażu
•     Wyburzenie schodów prowadzących do szkoły, nie ruszyliśmy ich tylko w dwóch miejscach.
•     Wyburzenie schodów prowadzących na piętro  
•     Przerobienie kilku klas na sypialnie i zmontowanie łóżek
•     Kilka klas uchodzi za składziki na w/w zapasy
•     Załatwienie sprzętu do siłowni (bieżnie, hantle, atlasy itp.), którą przenieśliśmy na sale gimnastyczną. (A ile przy tym przekleństw poleciało, to nie mogę zliczyć)
To by było na tyle, trochę się napracowaliśmy, ale było warto. Może teraz przejdę do tego, co się działo dzisiaj.
***
Jak to na wiosnę wszystko budzi się do życia. Kwiaty, drzewa, zwierzęta… w tym również zombie jak na złość. Wszyscy mieliśmy nadzieje, że po tej zimowej hibernacji te stwory już się nie podniosą… nadzieja szaleńców… Wracając do tematu. Tego dnia musieliśmy udać się do najbliższego sklepu ogrodniczego w poszukiwaniu rzeczy pomocnych przy uprawie. Los jednak jak zawsze musiał utrudnić nam to z pozoru proste zadanie, a mianowicie. Od naszego schronu do w/w sklepu jest około 1, 5km. 1, 5km w miarę prostej drogi wypełnionej obficie zombie. Skąd się tam wzięły to nie wiem, ale podejrzewam, że odłączyły się od hordy, która niedawno przechodziła główną drogą. Normalnie wybralibyśmy okrężną drogę wokół tego skupiska, jednak Michał i Dominik mieli kilka propozycji jak się przez nich przedrzeć.
Dominik- Chłopaki, mamy z Michałem pewien dobry pomysł na te zombie
Ja, Wojtek, Marek- Jaki?
Dominik- Właściwie to manewr polegający na przejechaniu zombie walcem drogowym. Nazwaliśmy go "zombiaczany placek”.  
Ja- Dosyć oryginalna nazwa
Dominik- To był pomysł Michała, ja wymyśliłem "zombie żniwa”  
Wojtek- Niech zgadnę, kombajnem przez zombie?
Dominik- Dokładnie.
Ja- Ma ktoś jeszcze jakiś twórczy pomysł? Posłuchaj ten plan nie wypali, ponieważ nie mamy ani walca, ani kombajnu…
Michał- Nie mamy, ale możemy mieć. Pół kilometra dalej jest siedziba firmy, która buduje drogi i tam na placu stoją różne maszyny w tym walce.
Ja-…… Możemy spróbować, o ile wasze siostry się zgodzą.
Może byli młodzi, ale mieli talent do przekonywania, bowiem przekonanie ich sióstr zajęło im nie więcej niż 10 minut, po których nasza pięcio-osobowa grupa (Ja, Wojtek, Marek, Dominik i Michał), uzbrojona w m4 i pistolety, ruszyła w kierunku placu. Każdy oprócz mnie miał przy sobie maczetę, ja natomiast do ścinania głów zombie używałem katany. Droga nie była trudna, trafiliśmy tylko na kilka pomniejszych grup zombie i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Zanim jednak zabraliśmy to po co tutaj przyszliśmy, musieliśmy oczyścić plac z zombie. Zrobiliśmy to po cichu wycinając ich co do jednego. Kiedy znaleźliśmy kluczyki od pojazdów ruszyliśmy w stronę naszego poprzedniego celu. Nie będę się zbytnio rozpisywał o widoku jakim zostawiliśmy za sobą po przejeździe, ważne jest to, co spotkaliśmy przy celu naszej podróży.
Ja- No to jesteśmy na miejscu, panowie z wozu.
Wojtek- Ja herr general.
Ja- Co to ma znaczyć żołnierzu? Na ziemie i sto pompek.
Wojtek- Ale ter…
Marek- Możecie skończyć? Coś tu jest nie tak.
Dominik- Ale co niby?
Marek- Te zombie na placu, niektóre są jakieś… inne.
Mówiąc to wskazał po kolei na kilka stworów wyróżniających się od reszty. Te zombie były wyższe, miały bardziej zorganizowane ruchy i jak przekonaliśmy się później, były niesamowicie silne i szybkie.  
Ja- A tam, pewnie ci co się zamienili byli po prostu kulturystami.
Marek- Nadal mi się to nie podoba.
Wojtek- Mi też nie, ale co poradzić. Jak nie wrócimy do domu z potrzebnymi nam rzeczami to nie mamy co liczyć na świeże jedzenie.
Ja- To nie ma co gadać, tylko działać.
Mówiąc to otworzyłem bramę i wszedłem na plac przed sklepem. Mówiłem to kiedyś, powiem to teraz. Jak coś idzie za łatwo, to prędzej czy później się spier… Kiedy tylko zombie usłyszały hałas zaczęły biec w moją stronę (o ile biegiem to można nazwać), natomiast te inne nie ruszyły się z miejsca, jedynie przyglądały się naszej grupce zmagającej się ze stworami. Po kilku minutach wszystkie zombie zostały zdekapitowane. W międzyczasie te dziwne istoty zaczęły się ku nam przybliżać… Dziwne było to, że jak na nie patrzyliśmy to żaden nie poruszył się nawet o centymetr, one po prostu stały i przyglądały nam się. Nie za bardzo wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia, toteż ruszyliśmy w stronę sklepu, wtedy to rozległy się strzały. Innym przetrwałym ludziom chyba się nie spodobał nasz przejazd i zdecydowali się nas powystrzelać, jednak za późno otworzyli ogień i zdążyliśmy się schować do środka. Sytuacja była beznadziejna, ich było około 14, a nas 5 w tym 2 niezbyt doświadczonych z bronią palną. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego, te dziwne stwory ruszyły biegiem w stronę naszych przeciwników, a następnie rozszarpały ich na kawałki. Byliśmy totalnie przerażeni, Czwórka tamtych stworów w kilka sekund rozdarła na strzępy o wiele od nas liczniejszą grupę, na dodatek kule nie wyrządziły im żadnej krzywdy, zupełnie jakby ich skóry były z kevlaru. Po całej tej masakrze jak gdyby nigdy nic wróciły na swoje dawne miejsce. Właśnie w tym momencie wpadł mi do głowy pewien pomysł. Zebraliśmy wszystko to co mieliśmy do zabrania i wyszliśmy na zewnątrz, cały czas nie spuszczając "rozpruwaczy”, jak to ich Michał nazwał, z oczu. Moje domysły sprawdziły się, przynajmniej tyle dobrego. Okazało się bowiem, że atakują tylko wtedy kiedy ktoś wydaję głośne dźwięki, albo nie trzyma kontaktu wzrokowego. Najszybciej jak to możliwe uciekliśmy z miejsca rzezi… Albo mi się wydawało, albo największy z nich… uśmiechnął się do mnie, gdy odjeżdżaliśmy
***  
Dziewczyny zareagowały na nowych wrogów jeszcze większym przerażeniem niż my, jednak nie wspomniałem nikomu o tym co prawdopodobnie widziałem. Nie chciałem w nich zbudzać jeszcze większej paniki.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 1290 słów i 7234 znaków.

22 komentarze

 
  • szit

    Amen koniec opowieści all ded

  • punkheadzombie

    Ile mam czekac

  • Michu

    Również możesz zrobić że pewnego razu podczas wypadu po zapasy ktoś splądrował i zniszczył waszą miejscówke i udajecie się w podróż w poszukiwania nowego miejsca  

  • Pejta

    Chłopie moim zdaniem piszesz super. Jak naprawde brakuje ci pomysłòw to zakończ to jakąś porządną akcją jak np. wkroczenie wojska które o dziwo daje sobie rade, albo zombie atakują i zabijają wszystkich.

  • Shruikan

    Nie wiem, czy będzie następna część. Pomysły mi się skończyły.

  • Gabi14

    Kolejny miesiąc czekania na kolejną część (chlip)

  • małpka

    Dziś znalazłam to opowiadanie i jak na razie jest spoko

  • Shruikan

    W tym tygodniu na pewno nie będzie, bo mam tydzień zawalony kartkówkami, klasówkami itp.

  • Gabi14

    nie każ nam znowu czekać miesiąca :-P

  • Shruikan

    Jak mi się pomysł objawi.

  • Gabi14

    Takie pytanko: Kiedy kolejna część???

  • Hugober

    Fajne

  • Gabi14

    I dobrze D

  • Hybrajan

    Haha wszystkie komentarze idioty zniknęły

  • Ahrii

    Racja xD. Co do opowiadania to wiesz ze kocham xD

  • Gabi14

    Shruikan a co myślałeś? To jest przygodówka jak masz kogoś w subskrypcjach i jakby "utrzymujesz kontakty" to masz zajefajny spam D Albo ktoś jest wielkim fanem twoich opowiadań wtedy też możesz spodziewać się spamu DD

  • Dawidek74

    oj tam nie maruć opowiadanie genialne jak zwykle, a propos czytałeś opowiadanie o zombi youtubera ,,mrbobru'' link wam zaraz podam

  • Shruikan

    Hm, taka zażarta dyskusja była w poprzedniej części, a teraz cisza.

  • Shruikan

    @DARYL  Może troszeczkę przesadzam, ale takie sytuacje jak ta sprawiają, że człowiek szybko dorasta. Starałem się wzorować na tym, jak sam bym sobie poradził w takim świecie.

    @devilking: Bardziej wzorowałem sie na grze metro2033 (swoją drogą genialna gra i książka), ale to tylko ten motyw z kontaktem wzrokowym (Ale mnie ci bibliotekarze wkurzali, stoje bezruchu gapie się na niego, że aż prawie gały wyszły, a ten podchodzi i jeb)

  • devilking

    lol te nowe stwory są spoko podobne były w metro 2033 i w minecrafcie

  • DARYL

    czołg,  karetka,  walec,  ciężarówki,  uzbrojenie jak u czeczeńskich bojowników,  zapasów pod dostatkiem,  każdy strzelec wyborowy,  sami nastolatkowie,  Wojsko uciekło a wy spokojniw radzicie sobie z zombie.  CZY TY NIE PRZESADZASZ??

  • Gabi14

    Tyle czasu trzeba było czekać, ale warto. Genialne