Dziennik epidemii zombie cz.12

Skoro mamy święta, to postanowiłem napisać jeszcze jedną część zanim oddam się słodkiemu obżarstwu. Miłej lektury.

Dzień12
Tej nocy dręczyły mnie koszmary dotyczące śmierci Kacpra. Śniło mi się, że wrócił do nas jako duch i obwinia mnie o swoją śmierć. "To twoja wina, równie dobrze to ty mogłeś zostać w środku, ale nie, ty przecież uważasz się za najważniejszego…” Obudziłem się cały zlany potem, mimo dosyć zimnej temperatury w pokoju. Przez chwilę siedziałem z rękami na kolanach próbując dojść do siebie. On ma racje-pomyślałem-równie dobrze to ja mogłem zostać w środku. Jako, że był środek nocy położyłem się z powrotem spać… Sny niestety nie ustąpiły, a nawet przybrały na intensywności, tym razem zjadały go hordy zombie, a on jakby tego nie zauważył i mówił: "Ty będziesz następny”. Nie powiem, przeraziłem się nie na żarty tym bardziej, że planowałem jeszcze jeden wypad po zapasy jedzenia i broni, ale tym razem w 2 miejsca. Pierwszym miejscem była jednostka wojskowa, którą odwiedziliśmy 3 dni temu, a drugie to ukryty pod ziemią magazyn. Łatwo się domyślić, że padły pytanie skąd wiem o takowym magazynie:
Klaudia- Skąd ty w ogóle wiesz o takim magazynie… a może jeszcze powiesz, że wiesz gdzie się znajduje?
Ja- Wiem to od kolegi i mniej więcej wiem gdzie się znajduje.
Wojtek- No to gdzie?
Ja- W okolicach cmentarza, niedaleko mostu nad Bzurą
Klaudia- 2 pytania. Skąd ta pewność i pewnie będzie trzeba wejść jakimś grobem co?
Ja- Pamiętacie w którą stronę uciekali tamci żołnierze?
Oni- Nie
Ja- W każdym bądź razie uciekali mniej więcej w tamtą stronę. A co do wejścia to nie jestem pewien. Mati-bo tak ma na imię ten kolega- powiedział, że należy szukać mauzoleum…
Olka- No to trochę ułatwia sprawę, bo tam są tylko 4 mauzolea.
Ja- Hmm, to dobrze, w każdym bądź razie. Powiedział też, że aby znaleźć wejście trzeba otworzyć trumny, które się tam znajdują. Wiem co o tym myślicie, ale podobno tam jest niesamowicie dużo zapasów. Jeśli udałoby się nam je jakoś przetransportować tutaj, to moglibyśmy przetrwać całą zime bez konieczności takich wypadów.  
Damian- A nie lepiej by tam było po prostu zostać?
Ja- Być może, ale nie tylko ja pewnie o tym wiem. Zawsze możemy się też natknąć na wojskowych i tyle z tego będzie.  
Klaudia- Czyli co w końcu chcesz zrobić?
Ja- Na początek spróbujmy zabrać wszystko co możliwe z tej jednostki, najbardziej przyda nam się amunicja i być może znajdziemy kusze. (Do tego pomysłu zainspirowała mnie postać Darylla z The Walking Dead)
Wojtek- Kusze, po co ci kusze?
Ja- Czasami trzeba po cichu zlikwidować zombie na odległość nie? Wtedy się właśnie kusza przydaje.  
Damian- Sądzisz, że tam znajdziemy kusze? Przecież mamy XXI wiek, wojskowi już dawno nie używają kusz.
Wojtek- Niekoniecznie, czasami są potrzebne żeby wystrzelić zaczep pod linę… no wiecie, żeby zjechać po niej na dół.
Ja- No właśnie, więc warto jej poszukać. No więc jak, zgadzacie się na ten wypad?
Oni- (po chwili namysłu) Niech ci będzie.
Ja- Tyle, że ktoś tu musi zostać, żeby pilnować i bez obrazy, ale to ty Kuba, Klaudia i ty Wojtek tu zostaniecie.
Wojtek- W sumie to i tak do niczego wam się nie przydam prawda?
Klaudia- W takim stanie na pewno.
Ja- A więc postanowione, wy pilnujecie bazy, a my robimy wypad po zapasy.
Przygotowania nie trwały zbyt długo, gdzieś mniej więcej po 30 minutach byliśmy już gotowi do drogi. Na czele w czołgu jechał Marek ze mną, a za nami 2 ciężarówki kierowane przez resztę (po dwie osoby w jednej ciężarówce). Po krótkiej podróży byliśmy na miejscu śnieg, który dotychczas niemiłosiernie padał, teraz przerodził się w lekkie prószenie.  
Ja- Tylko tym razem każdy ma być przesadnie ostrożny, nie chce żeby znowu kogoś zranili.
Odpowiedziała mi wymowna cisza. Uznałem, że przyjmują do wiadomości możliwość pojawienia się niezamarzniętego zombie w środku. Tym razem chodziliśmy zwartą grupą, a nie jak ostatnio podzieleni. Wchodząc do pierwszego pomieszczenia wyczułem, że temperatura jest tutaj znacznie wyższa niż na zewnątrz, pewnie coś około 8-12 stopni, więc spotkanie "żywego” zombie było dosyć prawdopodobne. Widać też, że ktoś tu po nas był, ponieważ rzeczy były w jeszcze większym nieładzie niż ostatnio. W pierwszym pomieszczeniu niewiele zostało, jedynie tu i ówdzie walały się pojedyncze naboje. W drugim pomieszczeniu też niewiele zostało (oprócz tego nieszczęśnika na krześle), w dalszych pomieszczeniach nie byliśmy ze względu na postrzał Wojtka.  
Ja- (do Olki) Dalej już nie byliśmy prawda?
Ola- No nie, nie zdążyliśmy przez tą strzelaninę z tamtymi. A później już nie chcieliśmy tam wchodzić, bo było nas za mało.
Ja- No to teraz chwila prawdy… ciekawe co tam znajdziemy. (do wszystkich)- Niech każdy będzie w gotowości, może trafimy na zombie.
Damian- Przesadzasz, gdyby tam były zombie, to byśmy je usłyszeli.
Po czym zamaszystym ruchem otworzył drzwi… I to jest właśnie nasz rodzinny fart życiowy, za nimi była dosyć spora hala-chyba garaż- a w nim żołnierze-zombie. Na oko było ich tam około 100. Nasza 10 z m4, przeciwko tamtej setce… Szanse były wyrównane, tym bardziej, że zombie mogły wchodzić tylko dwójkami (2, 5m korytarz łączący garaż z pomniejszymi magazynami). Dzięki sprzyjającym warunkom nie straciliśmy nic, oprócz amunicji, niestety aby dostać się do środka musieliśmy przejść po trupach, co niezbyt się nam podobało. Wchodząc do środka natknęliśmy się na grupkę 5 osób, chcieliśmy do nich strzelać, ale nie mieli broni, więc nam nie zagrażali. Jak się później okazało w tej grupie znajdował się kolega, który powiedział mi o tych ukrytych magazynach.
Ja- Mati, to ty?
Mati- W końcu ktoś znajomy, nie mamy broni, więc nie musicie już do nas mierzyć co?
Ja- Opuśćcie broń. Co ty tu robisz?
Mati- Szukaliśmy broni, ale natknęliśmy się na nich i zostaliśmy tu uwięzieni.
Ja- Od razu jak tu weszliście ich spotkaliście?
Mati- Tak, a co?
Ja- A nic, reszta pokoi może być pełna broni. Słuchaj pamiętasz jak mi mówiłeś o tych ukrytych magazynach pod cmentarzem?
Mati- Taaak, ale one nie są prawdziwe, zmyśliłem to wszystko.
Ja- … Ja je*ie, a już myślałem, że będą zapasy na zime.
Mati- Tutaj pewnie coś znajdziesz. A tak w ogóle to gdzie ty się ulokowałeś ze swoją grupą?
Ja- W szkole… jedyne miejsce do którego nie chciałem nigdy wracać, a teraz tylko tam jest bezpiecznie.
Mati- Dziwne, ale my też się w szkole zaszyliśmy.
Ja- Ile was tam jest?
Mati- 25. Było nas więcej, ale niektórzy zginęli.
Ja- My straciliśmy tylko jednego, choć dwóch jest rannych.  
Dalsza część rozmowy jest nieważna, nie mówiliśmy o niczym ważnym. Czym prędzej zabraliśmy się za sprawdzanie wszystkiego i o to co znaleźliśmy i zabraliśmy:
- 18 rewolwerów Cold Python plus paczki z amunicją (86 paczek)
- Kilka rodzajów Mossbergów (razem 14) i sporo amunicji
- 4 Remington’y 700 BDL 60 magazynków
- 6 Steyr AUG i 130 magazynków
- 8 AK 47 i 120 magazynków
- 100 magazynków do m4 (na wszelki wypadek)
- 4 kusze Stryker Strykezone 380 (około 200 bełtów)
- 8 Maczet i 9 noży (po jednym dla każdego z naszej grupy)
- 60 baniek z paliwem
Nie wiem jakim cudem, ale znalazłem tam jeszcze 2 katany (może jakiś miłośnik broni białej tu stacjonował?) Tak ja powiedział Mati, znaleźliśmy bardzo dużo jedzenia, głównie konserwy i butelkowana woda. Żeby to wszystko załadować potrzebowaliśmy jeszcze jednej ciężarówki, a ich było dosyć dużo w tym garażu. Razem z resztą ustaliliśmy, że weźmiemy też kilka humvee z karabinami maszynowymi na dachu (kto wie, może kiedyś będzie trzeba uciekać przed zombie). Znalezienie tego wszystkiego zajęło nam bardzo dużo czasu, a w międzyczasie grupa Matiego zrobiła odpowiednie o ilości osób zapasy dla siebie. Wzięli o wiele więcej broni od nas, ale ich było więcej, więc było to zrozumiałe. Oni ledwo się zmieścili z tym wszystkim w 5 ciężarówkach, jako że nie mieli osłony postanowiłem ich trochę poosłaniać w drodze powrotnej. Wszystko wyglądało w następujący sposób:
Marek w czołgu i Damian w humvee mieli osłaniać dziewczyny, które jechały ciężarówkami, a ja w humvee miałem osłaniać grupę Mateusza (wiem, że nic bym praktycznie nie mógł zrobić, ale chciałem, żeby w razie czego tamci mnie rozpoznali). W sumie cały dzień upłynął nam dosyć szybko, pod koniec dnia ten lekko prószący śnieg zamienił się w kolejną śnieżycę. Dobrze znowu być w "domu”, tym bardziej jeśli czekają w nim na ciebie osoby, które w imię przyjaźni oddadzą za ciebie życie, to bardzo podnosi na duchu.

Edit: Strzały zmienione na bełty (dzięki za wyłapanie tej nieścisłości nemfer)

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 1655 słów i 9038 znaków.

25 komentarzy

 
  • ToudiTV

    Może to dziwnie zabrzmi alee..... JESTEM TWOIM FANEM  :jem:

  • Shruikan

    W drodze, juz jestem w mniej więcej połowie. Mam nadziej, że się wam spodoba.

  • Gabi14

    No i gdzie jest ta obiecana część??? (wszystkiego najlepszego xD)

  • Shruikan

    U mnie zawsze wszystko na odwrót w urodziny :D

  • Gabi14

    Haha ok. Chociaż powinno być na odwrót xD

  • Shruikan

    Mała zmiana planów, nowa część będzie w środę... Zrobie wam prezent na moje urodziny.

  • Shruikan

    Pociesze was, następna część jest już w drodze.

  • Ahrii

    Ta niżej dobrze gada. Ona maa duuuuuuużo pomysłów. Nawet się ich czasem boje o.0 xD. Podpisuje się jeśli chodzi o pomoc ;)

  • Gabi14

    Dobre nemfer :P Ale jak masz problem z weną to przecież ci pomożemy. My (przynajmniej ja) mamy niezliczoną ilość pomysłów :3

  • nemfer

    W simsy napierdziula zamiast pracować nad weną… przebrzydły drań :P

  • Ahrii

    Seeriooo?! I hate you... Ile można czekać.. Rozumiem brak weny no, ale błagam wymyśl coś. Obiecałeś w feriee ;). Oglądnij horror i będzie wena xDD.

  • Shruikan

    Tak, ale na razie nie mam pomysłu... Przynajmniej takiego, który mogę ująć w słowa.

  • Gabi14

    Mam takie pytanie: czy masz zamiar pisać kolejną część?

  • Doodie

    Dobrze gadasz Hogo niech wkoncu przyleca im pomoc do schronu i tam jak w resident evil bronia sie i lek robia xD

  • Hugoberto

    Stary proponuje ci tak zombiaków jest coraz więcej dodatkowo mieliście starcie z dużą grupą bandytów a zapasy wam się konczą . Potem przez radio słyszycie jak międzynarodowa flota ONZ ma przypłynąc do brzegu polski za 2 tygodnie każdy kto dotrze to go zabiorą . Nie mając wyjścia bo prędzej czy póżniej bohaterowie zdechną wę wyruszają w podróz .

  • Shruikan

    Ogólnie to mam zamiar akcje przenieść już po zimie i zrobić liste tego, co w zimę bohaterowie zrobili.

  • Łola

    To nie dobrze ze weny brak;( moze napisz np. ze kogos ugryzl zabi i sie nie zmienil czy co. mowiles ze juz skonczyles z zima. to moze napiszesz to na wiosne?:) pozdrawiam O

  • Shruikan

    Pamiętam, pamiętam, ale weny brak.

  • Łola

    Pamitasz o nas?:) Weny brak?  ;-; Pozdrawiam O.

  • Hubert

    stary fajne to twoje opowiadanie . Pisz dalej

  • Shruikan

    Kurde no, szkoda.

  • Magik

    Shruikan jest problem z tym najeban iem sie gdyz mieszkam w Niemczech i tylko czasowo w Polsce jestem

  • Shruikan

    Kurde, wiedziałem, że zapomniałem tego poprawić. Pierwszą połowę pisałem wczoraj po północy i przez przypadek napisałem strzały. Kiedy dzisiaj rano wstałem i zacząłem myśleć nad resztą opowiadania, to wpadło mi do głowy, żeby to poprawić.

  • nemfer

    dla ścisłości… strzały do kusz zwą sie bełtami
    1 bełt, 2 bełty, 10 bełtów :D

  • Without

    Kocham ! d*.*b