Z pamiętnika dwudziestoletniej pseudofilolożki [part 11]

Pomyślałam wczoraj o tym, jak ewoluuje związek z upływem czasu. Im dłużej z kimś jesteśmy, tym swobodniej się czujemy. Na początku wszystko jest idealne, nie ma kłótni, każdy jest miły, staramy się pokazać z jak najlepszej strony.

A potem stopniowo odkrywamy kolejne swoje twarze, aż w końcu z początkowego ideału nie zostaje nic. Nagle na światło dzienne wychodzi dziurawa bielizna, bałagan, dłubanie w nosie itp, itd.

No, może nie zawsze aż tak.

Ale wczoraj przypomniało mi się, jaka byłam idealna dla mojego P jeszcze rok temu. I jaki on był idealny, spokojny, ułożony. I jak nie klepał mnie po tyłku w najmniej sprzyjających momentach. A ja kiedyś jadłam jak wróbelek, starając się nie rozmazać szminki, a teraz jem wszystko bez udawania, byle zjeść.

Teraz znam już każdą jego minę, gest, ton. Może rzucić tekst, że pięknie wyglądam, ale jeśli się uśmiechnie choć trochę TYM uśmiechem, to ja od razu się zastanawiam, czy mam coś na twarzy.  

Radio w jego samochodzie często źle odbiera, zacina, przewija, a ja uwielbiam śpiewać, choć nie umiem. Najczęściej jest jednak tak, że ja już śpiewam środek piosenki, a radio nagle przewija do początku. Wobec tego śpiewam początek, a tu nagle wskakuje koniec. I tak w kółko.

P często się krzywi na mój śpiew, zwłaszcza, jak radio wariuje. Ostatnio rzucił tekstem:

- Kochanie, naprawdę, jak nie znasz tekstu to nie śpiewaj...

Kiedyś by było: kochanie, pięknie śpiewasz.

No cóż.

Nie oznacza to, że romantyzm całkowicie zanikł. Po prostu mocno się zmienił. Ewoluował od "skarbie, ależ ty jesteś piękna" do czegoś w stylu "noooo, Grrrrażyna, tyle lat, a ty masz nadal tyłeczek jak marzenie, mrrrr". Dodać do tego jeszcze warkot typowego Janusza i od razu widać różnicę.

No więc tak sobie wspominam, wspominam i mówię wczoraj do P:

- Kiedyś to byłam dla ciebie taka idealna, teraz to już w ogóle tak nie mówisz.

A on patrzy na mnie i rzecze z uśmiechem:

- Ale kochanie, ty nadal jesteś idealna... *krótka pauza*...dopóki nie zaczynasz zrzędzić.

#kurtyna
#botozłakobietabyła
#alewciążidealna

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i komediowe, użyła 397 słów i 2174 znaków, zaktualizowała 19 maj 2018.

5 komentarzy

 
  • Black

    Powiem tylko... Będzie gorzej:D

  • agnes1709

    Ja jestem ze swoim 6 lat, ale to już chyba nie miłość, tylko przyzwyczajenie... nie wiem:sad: Racja, racja, proszę Pani; łapka.

  • AlexAthame

    Mój dziadek po 60 latach małżeństwa mówił. A cholera jedna, gdzie jest siekiera.  :P

  • agnes1709

    @AlexAthame :lol2:

  • POKUSER

    A to co mówi mąż do żony w kolejnych latach małżeństwa, przechodząc przez ulicę:
    Rok 1. Poczekaj kochanie aż samochód przejedzie.
    Rok 2. tu imię poczekaj, bo samochód!
    Rok 3. Czekaj, samochód!
    Rok 4. Nie widzisz samochodu?!
    Rok 5. Cholera ślepa jesteś?!
    Rok 6. (To już tylko do siebie) Jak jesteś ślepa to leć pod koła!

  • candy

    @POKUSER hahah dokładnie tak  :rotfl:

  • AnonimS

    Ciekawe przemyślenia młoda Samo. Pozdrawiam. Zestaw na tak